Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaCzy warto odkryć kosmos na nowo? Wracamy do No Man’s Sky po patchu Foundation

Jest lepiej, ale przed Hello Games droga dłuższa, niż do centrum galaktyki.

No Man’s Sky mogłoby służyć za przykład podczas wykładów „Jak nie robić gier wideo i ich marketingu”. Chociaż z drugiej strony, patrząc na sprzedaż bardziej pasowałby temat „Jak wykiwać ludzi i zarobić miliony na demie technologicznym”.

Faktycznie w grze Hello Games ze świecą szukać większości elementów, o których mówił Sean Murray na różnych prezentacjach. Począwszy od małej, ale jednak szansy spotkania innych graczy, przez żyjący wszechświat, wielkie bitwy kosmiczne, a kończąc na jakimkolwiek sensie tego wszystkiego. Nie wspominając już o tym, że gra zupełnie inaczej prezentowała się na pokazach, czemu postanowiła przyjrzeć się odpowiednia komisja (ale w sumie zarzuty wycofała).

Choć ani trochę nie współczuję Murrayowi z powodu obstrzału, pod jakim się znalazł, to potrafię zrozumieć, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Bardzo łatwo ulec hype’owi na własną grę. Tym bardziej, jeśli jest się małym, znanym jedynie z gry o jeżdżeniu na motorku deweloperem, który nagle trafia na okładki wszystkich mediów, nie tylko tych związanych z grami wideo. W takich sytuacjach pokusa powiedzenia paru słów za dużo jest olbrzymia.

Tego typu „wpadki” zdarzają się najlepszym, więc Hello Games tym bardziej mogły. Dużo gorsze w tym wszystkim jest natomiast milczenie twórców. Wystarczyło napisać „ok, pracujemy nad tym, żeby spełnić wasze oczekiwania”, nie usprawiedliwiałoby to kłamstwa, ale jednak wyglądało lepiej od wielomiesięcznego braku komunikacji, z którego w pewnym momencie zaczęli nabijać się sami gracze.

I choć wątpię, aby prowadzona na Reddicie zbiórka charytatywna miała z tym coś wspólnego, Hello Games niedawno przemówiło. Warto dodać, że od razu „z grubej rury”, bo No Man’s Sky dostało naprawdę dużą łatkę wprowadzającą sporo zmian.

Przez trudności do... No właśnie, dokąd?

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy zaraz po uruchomieniu „nowego” No Man’s Sky są trzy opcje rozgrywki do wyboru. Pierwsza to klasyczna, dobrze już znana eksploracja. Lataj od planety do planety, podziwiaj brzydkie stworzenia i zbieraj surowce do utrzymania się przy życiu i ulepszania technologii. Drugą jest tryb survival, czyli eksploracja na wyższym poziomie trudności. Otoczenie jest bardziej agresywne, energia w kombinezonie szybciej się kończy, a strażnicy błyskawicznie reagują na demolowanie fauny i flory planety.

Budowanie jest banalnie proste, ale w zupełności wystarczające

Jest też „creative mode”, w której nie przejmujemy się energią, poziomem zdrowia, ochroną przed toksyczną atmosferą, paliwem, pieniędzmi. W zasadzie niczym się nie przejmujemy i możemy swobodnie latać po kosmosie. Albo osiąść na planecie, bo Foundation daje nam możliwość zbudowania na jej powierzchni bazy.

Dzięki budowaniu mamy przynajmniej jakiś cel.

Opcja ta występuje w każdym trybie rozgrywki i choć wydaje mi się, że akurat nie o ten aspekt gracze mieli najwięcej pretensji, to dzięki budowaniu mamy przynajmniej jakiś cel. A posiadanie go jest bardzo ważne, bo w przeciwnym wypadku gra jest wszystkim tym, co jej zarzucano – nudnym pokazem możliwości algorytmu proceduralnej generacji zawartości.

Zmiany większe
no man's sky foundation
Na razie za wiele tu nie ma...
no man's sky foundation
Ale z czasem

Zabawę w budowniczego można zacząć bardzo szybko. W przypadku trybu kreatywnego od razu pojawiamy się obok opuszczonej bazy, a mając dostęp do wszystkich technologii i nieograniczonych zasobów, jesteśmy w stanie szybko stworzyć wszelkiej maści konstrukcje.

Trochę inaczej jest, kiedy gramy w jednym z dwóch pozostałych trybów. W tym przypadku lokację musimy znaleźć sami, a do rozbudowy potrzebne są surowce i plany. Te ostatnie odblokowujemy zatrudniając obcych i obsadzając nimi specjalne stacje robocze. Konstruktor da nam dostęp do nowych budynków, zbrojmistrz opracuje lepszy pistolet, a rolnik odkryje sadzonki, które potem możemy uprawiać.

Bo widzicie, baza to nie tylko możliwość dania upustu swojemu wewnętrznemu budowniczemu i korytarze, po których możemy się przechadzać. W jej pomieszczeniach, oprócz opracowywania nowych technologii, możemy też hodować rośliny, które po jakimś czasie zapewnią surowce. Z kolei dodatkowe kontenery to miejsce na składowanie tego, co zbierzemy w czasie naszych podroży.

Z tym wszystkim wiąże się jednak pewien problem. Mając na planecie bazę i dostęp do większości surowców, nagle okazuje się, że cała ta podróż do jądra galaktyki jest zbędna. A jednak to ona była motywem przewodnim gry. Jasne, czasem musimy polecieć gdzieś dalej, żeby znaleźć odpowiedniego specjalistę czy coś, co na naszej planecie nie występuje, ale zwykle udaje się to zrobić w obrębie paru skoków od domowego systemu.

To z kolei powoduje, że No Man’s Sky wpada do tego samego worka, co inne gry o budowaniu z kosmicznym motywem. A z nimi konkurować nie ma czym. W Space Engineers możliwości tworzenia wszelakich konstrukcji i urządzeń są nieporównywalnie większe, a satysfakcja z zaprojektowania i zbudowania w pełni zautomatyzowanej kopalnio-rafinerii na asteroidzie dużo większa. Z kolei Kerbal Space Program, choć na mniejszą niż NMS skalę, również łączy eksplorację i możliwość budowania na planetach.

Zmiany mniejsze
no man's sky foundation
Dzięki teleporterowi możemy szybko dostać się na każdą, odwiedzoną już stację

Patch to oczywiście nie tylko możliwość budowania i dwa nowe tryby rozgrywki. Hello Games wprowadziło masę poprawek, niektórych mniejszych, innych większych. Możemy na przykład kupić sobie gigantyczny frachtowiec, który przyzwiemy w dowolne miejsce w kosmosie i który może służyć za mobilny magazyn.

W przestrzeni zaczęły pojawiać się większe floty.

Na planetach z kolei porozrzucane są kapsuły ratunkowe, w których znajdziemy rozszerzenia ekwipunku naszego kombinezonu. Zresztą problem kończącego się miejsca został częściowo rozwiązany, bo teraz możemy teleportować znaleziska z plecaka do statku bez konieczności zbliżania się do niego.

Doszły też kosmetyczne zmiany w interfejsie, który stał się bardziej przejrzysty i doczekał się „inteligentnego menu podręcznego”. Jego inteligencja polega na tym, że samo podpowiada, co możemy w danej sytuacji zrobić, dzięki czemu nie musimy wchodzić do ekwipunku, by doładować laser górniczy. No i przede wszystkim – w końcu możemy tworzyć stosy z wyprodukowanego przez nas złomu, który nie zapycha już wolnych slotów w plecaku.

Ten natomiast będziemy tworzyć szybciej, bo nieco poprawiono ilość surowców wypadających z rozwalanych przez nas skał, drzew, kwiatów i czego tam jeszcze. Wydaje się też, że kosmos trochę ożył, bo w przestrzeni zaczęły pojawiać się większe floty. No i SI w końcu zaczęła latać w formacjach. Szkoda tylko, że floty nadal są nieruchome, a o takich widokach możemy jedynie pomarzyć.

nms-freighter-battle-1920
W kosmosie nikt nie przejmie się twoją grą
no man's sky foundation
Możemy też napisać i wysłać w eter własną wiadomość. Czyżby nadchodził multiplayer?

To wszystko brzmi bardzo fajnie, lista zmian jest naprawdę obszerna, ale czy No Man’s Sky w końcu stało się taką grą, jaką było zapowiadane? Niestety nie. To nadal nudna eksploracja i żmudne gonienie za surowcami tylko po to, by dotrzeć do rozczarowującego finału. Choć nie ma co ukrywać – dodanie baz i związanych z nimi mechanik nieco tę nudę rozwiało. Tylko nieco.

To nadal nudna eksploracja i żmudne gonienie za surowcami (…)

Ja jednak spojrzałbym na to z innej strony. Niektórzy tytuł łatki – Foundation – przyrównują do „Fundacji” Izaaka Asimova. Jest to oczywiste nieporozumienie, bo gra nie zawiera żadnych elementów z tej klasyki science-fiction. To bardziej fundament, podwaliny pod coś, czym No Man’s Sky może stać się w przyszłości.

I w sumie, choć nadal uważam zachowanie Seana Murraya i Hello Games za karygodne, będę jeszcze bliżej śledził rozwój gry, co również wam polecam. Natomiast czy w tym momencie warto do niej wracać? Co najwyżej na parę godzin, bo żadnej rewolucji nie uświadczymy.

  1. Simplex
    19:44 30.11.2016
    Simplex

    „Niektórzy tytuł łatki – Foundation – przyrównują do „Fundacji” Izaaka Asimova.” – a jak uzasadniają to porównanie?

  2. NightLord
    10:44 01.12.2016
    NightLord

    Oczywiście że nie warto. Nie warto poświęcać tej obłudzie więcej czasu. W imię zasad.
    Nic nie stało na przeszkodzie udostępnić produkt późnij, dopracować i zarządzać 60 dolców. Cwaniaczki przeliczyli się, sądzili że wszystkich można dymać…
    Ta gra była, jest i będzie trupem. Niezależnie co dodadzą.

    Ukryj odpowiedzi()