Zmien skórke
Logo Polygamii

Nową Zeldę można już odpalić na komputerach osobistych

The Legend of Zelda: Breath of the Wild
Co prawda do płynnej, bezproblemowej gry droga jeszcze daleka, ale może Nintendo wyciągnęłoby z tego wszystkiego jakieś wnioski?

Chcecie zagrać w Breath of the Wild, ale z różnych powodów nie zamierzacie kupować Switcha, a Wii U nie macie? Może przenośna konsola nie jest wam potrzebna? A może nie uśmiecha wam się wydawanie około dwóch tysięcy złotych na jedną grę? Bo w sumie trochę tak dzisiaj jest. Nie twierdzę przy tym, że na Switcha nie ma dziś innych gier poza Zeldą, podobnie jak nie twierdzę, że nie pojawi się ich więcej. Ale system sellerem są tu przygody Linka, nie 1-2-Switch, nie Bomberman i nie te wszystkie indyki.

Ja zaliczam się do grupy, której konsola przenośna nie jest potrzebna, a kupowanie sprzętu dla jednej gry uważam za lekko bezsensowne. No, ale z drugiej strony, Breath of the Wild jest pierwszą grą z serii, w którą bym zagrał. Nie tylko ze względu na świetne recenzje, ale widząc jak kolega ogrywa to na „Pstryczku”, sam nabrałem ochoty.

Tutaj pojawia się Cemu, czyli emulator Wii U, na którym od niedzieli można odpalić Zeldę. Na razie tylko odpalić, bo o płynnej, pozbawionej błędów rozgrywce możemy póki co zapomnieć – gra w najlepszym wypadku wyciąga około 20 klatek na sekundę, nie wspominając o innych bolączkach. To jednak i tak duży wyczyn, że komuś udało się uruchomić nową grę na stosunkowo młodym emulatorze, który na dodatek nie potrzebuje do działania superkomputera. Poniższy filmik prezentuje rozgrywkę na pececie z procesorem i7-4790K i GTX-em 780 – sprzęcie może nie najtańszym, ale też nie z najwyższej półki.

Jak widzicie, o grze w 4K i 60 klatkach na razie możemy zapomnieć, choć twórca emulatora zapowiada, że Breath of the Wild powinien być w pełni grywalny w ciągu najbliższych miesięcy. I jest to możliwe, bo inne gry z Wii U już tak działają. The Wind Waker, Mario Kart 8, Super Mario 3D World czy nawet Xenoblade Chronicles, choć w tym ostatnim przypadku stabilnych 60 klatek nie ma. Zresztą tak jest nie tylko w przypadku Cemu, bo Dolphin – emulator GameCube’a i pierwszego Wii – również powoduje, że w tytuły Nintendo gra się nie tylko ładniej, ale też lepiej. Skoki wydajności w niektórych grach wynoszą ponad 100%. Oczywiście sama emulacja to problem legalności uruchamianych gier, szczególnie tych nowych. Teoretycznie możemy dany tytuł kupić na karcie SD, zgrać na peceta i przerobić na format obsługiwany przez emulator, ale w najlepszym wypadku nadal jest to szara strefa.

To z kolei prowadzi do pytania, czy Nintendo nie mogłoby wycisnąć ze swoich sprzętów więcej? Skoro udaje się to amatorom w tak trudnej dziedzinie, jaką jest emulacja konsol, to czy grupa inżynierów nie może zaprojektować urządzenia tak, żeby zapewnić płynną grę? Bo choć Breath of the Wild działa świetnie w trybie przenośnym, po włożeniu Switcha do stacji dokującej i przełączeniu na 900p pojawiają się zauważalne problemy z wydajnością.

Rozumiem, że gry Nintendo to coś więcej niż klatki i rozdzielczość i że liczy się tam przede wszystkim dobra zabawa, którą firma naprawdę potrafi zapewnić. Ale z drugiej strony – mamy 2017 rok, wszyscy zauważyli potencjał drzemiący w 4K; Sony ze swoim PS4 Pro, Microsoft z Xboksem One S i nadchodzącym Scorpio. A nawet jeśli nie mamy telewizora obsługującego tę rozdzielczość, na takim Pro możemy cieszyć się grą w FullHD i 60 klatkach na sekundę.

Tymczasem Wielkie N jak zawsze w tyle, jak zawsze pod prąd. Bo choć rozumiem konieczność kompromisów w przypadku trybu przenośnego, po włożeniu konsoli do stacji dokującej nie powinniśmy mieć problemów z płynną grą w rozdzielczości wyższej niż 720p.

Bartosz Stodolny

Więcej na temat:

  1. 13:46 08.03.2017
  2. 13:51 08.03.2017
    gnysek

    Zaraz zaraz, gry z PSX też w emulatorzena PC odpalisz, ale to nie znaczy, ze PSX był PC.
    Tak samo i tutaj – odpalają grę (ROM) z WiiU, a nie robią pliku EXE w który pograsz.

    I co w ogóle emulacja gry z WiiU ma wspólnego ze Switchem?

    W tytule newsa są aż dwa błędy…

    Ukryj odpowiedzi()
  3. Sevven
    14:00 08.03.2017
    Sevven

    Gdyby jeszcze ten emulator obsługiwał padlet to bez wahania schowałbym swoje Wii U do szafy i zabrał się za zgrywanie gier na pc. Chociażby po to by pozbyć się jednego sprzętu z biurka.

  4. wombat
    14:05 08.03.2017
    wombat

    Matko Buzka, co za poplątanie z pomieszaniem ten news…

    Pierwsza sprawa: BotW wychodzi zarówno na Switcha jak i Wii U. To dwie zupełnie inne pod względem obsługiwanego sprzętu/hardware wesje. Wii U to konsola stacjonarna (pobór mocy ok. 75W( z customowym procesorem PowerPC (egzotyczna obecnie architektura) i z mocno zmodyfikowanymGPU od AMD. Switch to względnie ‚standardowy’ SoC NVIDI, pobierający o rząd wielkości mniej energii z CPU ARM i ichniejszym GPU – generalnie bardzo podobny do tego co znajduje się we współczesnych smartfonach.

    Te dwie platformy nie mają ze sobą w zasadzie nic wspólnego – wyciąganie jakichkolwiek wniosków na temat Switcha na podstawie jakiejś gry na Wii U jest co najmniej kuriozalne…

    Teraz tak:

    „Tutaj pojawia się Cemu, czyli emulator Wii U, na którym od niedzieli można odpalić Zeldę”

    Nie można, ta wersja nie została jeszcze udostępniona – deweloperzy jedynie chwalili się postępem. Release wersji 1.7.3 (ze ‚wsparciem’ dla BotW) jest planowany na ten piątek dla ‚backerów’ na Patreonie, tydzień póżniej dla reszy świata. Obecnie dostępna wersja (1.7.2) jedynie pokazuje menu w BotW – następnie się zawiesza.

    BTW: Zarówno Gamecube, Wii, jak i Wii U dzielą tą samą architekturę (PowerPC), co dla Nintengo było konieczne dla zapewnienia łatwej w implementacji wstecznej kompatybilności. Swego czasu nawet żartowano że Wii to dwa Gamecuby sklejone taśmą – co w zasadzie było prawdą, to był bardzo podobny hardware, tylko o dwukrotnie wyższej wydajności.
    Tak więc ten emulator Wii U nie powstał znikąd, jest owocem ciągłej, trwającej od ponad dekady pracy nad emulacją platform PowerPC Nintendo – taki Dolphin np. początkowo emulował jedynie Gamecube, dopiero póżniej nadeszła obsługa Wii. (tak, pojmuję, że Cemu jest closed source i to trochę bardziej odrębny projekt). I znowu: Switch nie ma nic z tymi emulatorami wspólnego – to inna platforma i architektura.

    „Teoretycznie możemy dany tytuł kupić na karcie SD (…)”

    Switch nie używa do dystrybucji gier formatu SD, a własmy, ‚proprietary’ – o nazwie Game Card.
    I ponownie – ten news o emulacji nie ma nic wspólnego ze Switchem – to zupełnie inna konsola.

    „To z kolei prowadzi do pytania, czy Nintendo nie mogłoby wycisnąć ze swoich sprzętów więcej?”

    Ale co tutaj w ogóle jest porównywane i skąd wynika to pytanie? Emulacja konsoli poprzedniej generacji (Wii U) na nadal topowym desktoptowym CPU ( + dobrym GPU) jakim jest 4970k (nowe chipy Intela są minimalnie lepsze), o TDP ~100W z grą działającą na drobnej konsoli przenoścnej na ARM o TDP < 10W? Zupełnie bez sensu.

    Bardzo z grubsze porównanie: moc obliczeniowa Wii U i Switcha jest mniej więcej taka sama (i tak duży postęp, biorąc pod uwagę że Switch to konsola przenośna a Wii U prądożerne stacjonarne monstrum), 4970k jest natomiast od nich 10x szybszy w niektórych operacjach – nie wspominając już o GPU (topowe desktopowe GPU są dziesiątki razy szybsze od tego co znajduje się w sprzętach Nintendo – oczywiście za odpowienią cenę i pobór energii)..

    Co od nietrafionego porównania 'emulacja vs miernota technologiczna Nintendo':

    Na danym, konkretnym etapie procesu technologicznego (litografii) istnieje następująca zależność: dobra wydajnośco to wysoki pobór mocy (więc potrzeby mocny zasilacz, chłodzenie, itp), natomiast niski pobór energii oznacza kompromis co do wydajności. Stąd też topowe 'PC master race' sprzęty to monstra z 600W+ PSU i armią wentylatorów w pokażnej obudownie – coś co po prostu nie przejdzie w świecie konsol.

    Od czasu Wii, Nintendo stawia na prostsze, energooszczendniejsze, mniej wydajne konstrukcje (Gamecube był jeszcze porównywalny pod względem osiągów z konkurencją – ale wtedy konsole nie były jeszcze kilkusetwatowymi potworami – khem khem PS3 FAT). Ma to swoje zalety:

    – prostsze, mniejsze układy krzemowe – mniej defektów na chip, większy uzysk, tańszy koszt w przeliczeniu na pojedynczy układ + ograniczony pobór energii
    – niższe taktowanie układów – mniejsza wydajność ale też dużo niższy pobór energii (ta rośnie prawie że wykładniczo z częstotliwością/napięciem układu) – ergo: obudowa może być mniejsza, nie potrzebne są spore, kosztowne i zawodne układy chłodzenia i mocne zasilacze, odchodzą problemy z przegrzewaniem itp.

    Najbardziej patologiczny przykład niezbilansowanej pogoni za mocą mieliśmy na początku siódmej generacji konsol: Sony '599 US dollars' PS3 dziesiątkowane przez YOLD na skutek niedostatków (I tak niemiłosiernie uciążliwego) układu chłodzenia i Microsoft 'RROD' XBOX ubijany przez dosłownie topiącą/odkształcającą się pod wpływem wydzielanego ciepła strukturą mocującą chip to obudowy. Póżniejsze rewizje w mniejszym, nowszym procesie technologicznym naprawiły ten problem, of course.

    Czy podejście Nintendo jest słuszne? Osobiście, jako entuzjasta grafiki i technologi nie jestem jego fanem. Natomiast pozwala ono na tworzenie zgrabnych, względnie tanich sprzętów dla 'masowego' odbiorcy.

    A tak swoją drogą: do Switcha, przy spełnieniu założeń projektowych (czyli: ma być to głownie konsolka przenośna) nie da się obecnie nic specjalnie mocniejszego włożyć – siedząca tam Tegra X1 w 20nm to w zasadzie top pod względem wydajności GPU w przestrzeni mobilnej – potencjalnie sporo lepsza Tegra P1 z Pascalem w 16 nm FinFET jeszcze oficjalnie nie została wypuszczona. Jedyna inna opcja to wpakować w stację dokującą mocarne 'desktop/console-class' GPU z poteżnym systemem chłodzenia i zasilaniem, które aktywowało by się jedynie podczas gry na telewizorze – to jednak kompletnie nierealne rozwiązanie pod względem kosztów i stopnia skomplikowania.

    Sorry za rant.

    Ukryj odpowiedzi()
    • gsg
      16:17 08.03.2017
      gsg

      Dobry rant, przeczytałem z przyjemnością i jeszcze się czegoś dowiedziałem, zamiast samemu pisać komentarz w temacie „co niby mają inżynierowie N do emulacji na PC” 🙂

    • Simplex
      17:31 08.03.2017
      Simplex

      Bardzo dobry rant, może coś dotarło. Drobne dwie uwagi:

      „z grą działającą na drobnej konsoli przenoścnej na ARM o TDP < 10W?"
      O ile mi wiadomo to Switch używa ok 17W, ale możliwe że to w trybie dock. 17W to tyle samo o ps4… w trybie czuwania.

      "Bardzo z grubsze porównanie: moc obliczeniowa Wii U i Switcha jest mniej więcej taka sama (i tak duży postęp, biorąc pod uwagę że Switch to konsola przenośna a Wii U prądożerne stacjonarne monstrum"

      WiiU jako "prądożerne monstrum"? Jeżeli porównywać ze switchem to może tak, ale jak na konsolę stacjonarną to oczywiście ani monstrum, ani prądożerne (zużycie prądu ok 33W – czyli raptem 2x tyle co switch).

      Ukryj odpowiedzi()
      • wombat
        23:15 09.03.2017
        wombat

        „O ile mi wiadomo to Switch używa ok 17W, ale możliwe że to w trybie dock. 17W to tyle samo o ps4… w trybie czuwania.”

        Te 17W to chyba maksymalna możliwa moc w trybie dock. Bateria we Switchu ma 16Wh, więc zakładając że jedno ładowanie starcza na trzy godziny gry, średni pobór mocy wychodzi te 5W z kawałkiem.

        „WiiU jako „prądożerne monstrum”? ”

        Oj, to taka hiperbola była. Z resztą o prawdziwych prądożernych monstrach pisałem dalej 🙂

  5. wombat
    14:07 08.03.2017
    wombat

    Swoją drogą, ‚antywulgaryzator’ bez jakiegokolwiek błędu odrzuca komentarze ze słowem A-b-s-t-r-a-h-u-j-ą-c, posyłając je w kompletny niebyt… Rozumiem, że chodzi o tą arcywulgarną końcówkę słowa? Pliz zróbcie coś z tym.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 16:06 08.03.2017
      festine

      – Końcówka nie jest wulgarna bo jest pisana zapożyczonym samo „h”, podczas gdy owo wulgarne słowo ma polskie „ch”. ;P
      – czemu włąściwie by nie można domowym sposobem poprawić wydajności switcha – wiemy skądninąd, że urządzenie nawet zadokowane pracuje na 1/4 zegara. Teoretycznie powinno pracować na połowie oryginalnego zegara bez specjalnego dodatkowego chłodzenia – ten „downclocking” wynika z chęci zapewnienia zimnego urządzenia do gry przenośnej, a niie trzymania grzałki w rękach czy roztapianie obudowy stacji dokującej. Poczekajmy na moderów…

      Ukryj odpowiedzi()
  6. Anonim
    15:52 08.03.2017
    Anonim

    „Teoretycznie możemy dany tytuł kupić na karcie SD, zgrać na peceta i przerobić na format obsługiwany przez emulator, ale w najlepszym wypadku nadal jest to szara strefa.”

    O przepraszam ale w polskim prawie jest WYRAŹNIE napisane, że masz pełne prawo modyfikować kod programu itp. aby umożliwić jego poprawne działanie zgodne z JEGO PRZEZNACZENIEM. (co wyklucza dla jasności np. odblokowywanie funkcji za które się NIE zapłaciło, omijanie ograniczeń liczby stanowisk itp. ! )
    To jest masz pełne prawo poczynić wszelkie potrzebne kroki (np. usunięcie DRM, emulacja) by uzyskać pełną funkcjonalność za jaką zapłaciłeś danego programu czy gry.
    Emulacja w myśl polskiego prawa jest w 100% legalna i dozwolona.

    Więc żadnych tekstów o „szarości” proszę.

  7. 16:02 08.03.2017
    gseed

    „Skoro udaje się to amatorom w tak trudnej dziedzinie, jaką jest emulacja konsol, to czy grupa inżynierów nie może zaprojektować urządzenia tak, żeby zapewnić płynną grę? ”

    O matko jaki stek bzdur. A takie oburzenie bylo na moje „nie znam sie to sie wypowiem”. Ten news to najlepszy tego przyklad.

    Ukryj odpowiedzi()
    • Simplex
      17:07 08.03.2017
      Simplex

      Tez nie bardzo rozumiem co ma piernik do wiatraka.

      No i warto jeszcze odnotowac, że Breath of the wild miała oryginalnie wyjśc na WiiU w 2015 roku – czyli konsoli gdzie jest procesor PowerPC i gpu od AMD. A wersja na switcha to port wersji wiiu na urządzenie o kompletnie innej architekturze (ARM i Nvidia) i dlatego działa jak działa (choć oczywiście stałe 30fps powinno byc od premiery).

  8. Simplex
    17:05 08.03.2017
    Simplex

    „na takim Pro możemy cieszyć się grą w FullHD i 60 klatkach na sekundę.”

    W tych kilku procentach gier które faktycznie działają w 60fps.

    Nie wiem jak będzie na switchu, pewnie marnie, ale na WiiU większość tytułów first party od nintendo działo w stałych 60fpsach.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 18:15 08.03.2017
      gseed

      Zresztą po raz kolejny mylone są możliwości sprzętu z wydajnością gier. To że gra hula przy takim a nie innym frameracie to jest kwestia jakiegoś kompromisu między jakością a wydajnością. Pewnie dałoby się zrobić tę grę w 60fps, ale ktoś stwierdził, że 30 wystarczy i lepiej moc zainwestować w coś innego.

      Bo tak jak mówisz – większość gier N na WiiU hulało w 60fps i przy okazji były bardzo atrakcyjne wizualnie oczywiście przy założeniu takiego a nie innego stylu graficznego. Jak mówiłem – kwestia kompromisów i ustalonych priorytetów.

      Ukryj odpowiedzi()
      • Simplex
        18:26 08.03.2017
        Simplex

        Tak jest, pretensje nie do inżynierów, tylko do programistów. Sprzęt powstał i ma moc jaką ma – od programistów zależy w jaki sposób ją zagospodarują, czy pójdą w wodotryski graficzne, czy w płynność. Mocy będzie zawsze brakowac, bo zawsze można jeszcze torchę poprawić grafikę.