Zmien skórke
Logo Polygamii

Najpiękniejsza gra E3? Cyberpunkowe The Last Night

Takiego pixel artu jeszcze nie widzieliście.

The Last Night pojawiło się na półtorej minuty podczas konferencji Microsoftu i z miejsca rozkochało w sobie rzeszę graczy. Ta wyjątkowa grafika, ten klimat, ta muzyka… Trudno nie być oczarowanym tak wyrazistą wizją. Zresztą, spójrzcie sami:

The Last Night ma być krzyżówką Blade Runnera i stareńkiego Flashbacka. Zaczątki pomysłu pojawiły się podczas cyberpunkowego game jamu w 2014. W prototyp The Last Night, który wygrał tamten jam, można nawet zagrać. Przynajmniej w teorii, bo mi póki co, mimo najszczerszych chęci, nie udało się go uruchomić. Proszę, sami spróbujcie. W założeniach gra ma być „filmową platformówką” rozgrywką przypominającą wspomnianego Flashbacka. Prawdopodobnie trochę poskaczemy, trochę postrzelamy i trochę się poskradamy. Może rozwiążemy też kilka zagadek?

Gra zaliczyła drugi pokaz E3 podczas PC Gaming Show, ale choć materiał nazywa się prezentacją gameplayu, wciąż bardziej przypomina to prezentację wyjątkowo pięknego świata:

Fabularnie przeniesiemy się do rzeczywistości, w której AI tak bardzo wyręczyło ludzi, że społeczeństwo nie musi już pracować. O dziwo nie doszło do klasycznego buntu maszyn i wszyscy żyją w stabilnym dobrobycie. W efekcie cywilizacja popadła w marazm, przestała być kreatywna i zgubiła cel. Wcielimy się w Charliego, jednego z reprezentantów klasy średniej, który ze względu na wypadek z dzieciństwa nie może cieszyć się zaletami współczesnej mu rzeczywistości. Tyle na razie wiadomo.

Nieco kontrowersji na intrygującą grę rzuciła przeszłość jej twórcy, Tima Soreta. W swoich tweetach z 2014 był bowiem przeciwko ruchom feministycznym i otwarcie wspierał Gamergate, który odbił się mocnym, niezbyt pozytywnym echem w branży. Opinie dewelopera zostały natychmiast wypomniane po premierze The Last Night na E3, ale Soret zdążył już za nie przeprosić – i wirtualnie, i podczas PC Gaming Show – tłumacząc, że jest teraz innym człowiekiem i wstydzi się swoich dawnych poglądów. W jego obronie stanęło też Raw Fury – zespół stojący za The Last Night. To, czy wierzycie, że Soret zmienił poglądy i na ile właściwie jest to dla Was ważne w kontekście gry, zależy już od Was.

Tak czy inaczej The Last Night zaplanowane jest na PC oraz Xboksa One. Data premiery nie jest jeszcze znana. Jeśli natomiast, podobnie jak ja, jesteście pod wrażeniem warstwy muzycznej zwiastuna, służę utworem. U mnie leci w pętli.

Patryk Fijałkowski

Więcej na temat:

  1. 12:14 14.06.2017
    Nikodemsky

    Jednak The Last Night zasłużył na oddzielny wpis, jestem normalnie z was dumny 🙂

  2. majster
    12:32 14.06.2017
    majster

    W prototyp The Last Night, który wygrał tamten jam, można nawet zagrać. Przynajmniej w teorii, bo mi póki co, mimo najszczerszych chęci, nie udało się go uruchomić. Proszę, sami spróbujcie.

    W Firefoxie odpaliła się bez problemu za 1szym podejściem.

  3. Aimagylop
    12:38 14.06.2017
    Aimagylop

    Jak dla mnie to bardziej kicz niż piękno.

  4. 12:54 14.06.2017
    hiddennick

    Z całą powagą… To jest według Ciebie najpiękniejsza gra tego E3? Po prostu nie mogę w to uwierzyć.

    Ukryj odpowiedzi()
  5. 13:18 14.06.2017
    mimochodem

    „otwarcie wspierał Gamergate”

    biore na premiere w early access

    Ukryj odpowiedzi()
  6. duxdaro
    14:04 14.06.2017
    duxdaro

    „Trudno nie być oczarowanym tak wyrazistą wizją”

    Przyznam, że nie jestem. 2D potrafi być piękne, ale ja wolę kierunek jaki obrał „Ori…” czy „Odin Sphere”, niż powrót do ery Amigi i C64.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 14:58 14.06.2017
      Nikodemsky

      To zupełnie inne kategorie 2D. W The Last Night mamy przykład naprawdę dobrego pixela arta, którego dzisiaj szukać ze świecą w ręku(po prostu była taka moda i gier pojawiało się na pęczki, niekoniecznie dobrych), a Ori to ręcznie tworzone tła i animacje. Oba wymagają niebywałego talentu(oczywiście mowa o jakościowych efektach) ale porównywanie obu jest zwyczajnie niesprawiedliwe, bo oprócz tego, że jest to grafika dwuwymiarowa to ma ze sobą niewiele wspólnego. Nie mówimy tutaj nawet o przeskoku w czasie, tylko produkcie, który od zera był tworzony z zamysłem stworzenia jakościowego pixel arta, który ma poruszyć odbiorcę.

      Nie chodzi tutaj o to, aby zachwycać się na siłę ale docenić kunszt. Jeśli śledzi się na bieżąco rynek gier to ma się naprawdę dobre porównanie – jeśli nie, no to cóż… od nikogo się tego nie wymaga.

      Tak to wygląda z mojego punktu widzenia.

  7. 20:23 14.06.2017
    misio-puchatek

    Wychowany na Amidze przecierałem oczy ze zdumienia jak teraz może wyglądać klasyczny pikselart. Czekam z niecierpliwością od dawna, ale szczerze nie spodziewałem się aż takiej graficznej perły. Przepiękna gra.

    Ukryj odpowiedzi()