Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeMarvel’s Guardians of the Galaxy: The Telltale Series – recenzja. Gracz to pamięta

I am – zieeew – Groot.

Facebook Twitter Google Wykop

Gdybym działał jak Telltale Games, zamiast pisać nowy tekst, skopiowałbym recenzję trzeciego sezonu The Walking Dead i pozmieniał tylko nazwy własne oraz kilka niuansów. Starczyłoby, bo w studiu, które od lat tworzy wariację jednej i tej samej gry w różnych uniwersach, wszystko po staremu.

Platformy: PC, PS4, Xbox One
Producent: Telltale Games
Wydawca: Telltale Games
Data premiery: 18.04.2017
Wymagania: Intel Core 2 Duo 2.4GHz; 3 GB RAM; Nvidia GTS 450+ z co najmniej 1 GB VRAM
Graliśmy na PS4. Grę do recenzji udostępnił producent, zdjęcia pochodzą w większości od redakcji.
Obiecujące wątki

Jedyną różnicą względem lwiej części ostatniego dorobku Telltale jest w gruncie rzeczy nastrój gry, bo w erze „po TWD” studio zdecydowanie rzadziej wkraczało w humorystyczne klimaty. I nawet jeśli mamy do czynienia po prostu z wariacją Tales from the Borderlands z gwiazdami mainstreamu w rolach głównych, to nie jest to jeszcze tak ograne jak ponure historie o ponurych bohaterach. Fajnie jest się dla odmiany pośmiać. A tutaj towarzystwo do żartowania jest zdecydowanie zacne.

W Strażników Galaktyki (konkretniej w Petera Qui… tzn. Star-Lorda) wcielamy się dokładnie w momencie, gdy są zajęci stróżowaniem galaktyki. Mimo że zarówno ich wygląd, jak i głosy są inne od znanych, kinowych odpowiedników, różnica nie wpływa negatywnie na odbiór. Owszem, taki Drax czy Gamora wyglądają brzydko, zresztą tak jak w komiksach, ale przynajmniej, jak to u Telltale, aktorzy głosowi odwalają kawał świetnej roboty. Słuchając Rocketa, byłem przekonany, że to ten co w filmach, dopóki imdb nie pokazał mi, że w wydrę wcielił się niezawodny Nolan North. Z kolei dziesiątki różnych sposobów wypowiedzenia zdania „I am Groot” bezbłędnie opracował Adam Harrington, którego najlepiej znacie pewnie z głównej roli w The Wolf Among Us.

(…) mamy do czynienia z wariacją Tales from the Borderlands z gwiazdami mainstreamu w rolach głównych

No dobrze, growi Strażnicy Galaktyki od Telltale mówią przekonująco, ale czy z sensem? Fabuła pierwszego odcinka sezonu zaczyna się pełną rozmachu konfrontacją z samym Thanosem, naczelnym superzłoczyńcą Marvela. Potem historia zabiera nas w dosyć niespodziewane, zaskakująco życiowe miejsca, co przez jakiś czas jest dużą zaletą gry, dopóki nie wracamy do bardziej standardowych wątków. Na pewno jednak nie można odmówić Strażnikom charyzmy, a atmosferze swojskiej „marvelowatości”. Historia próbuje lawirować między obyczajem i stylem awanturniczym, i póki co jej to wychodzi; nawet jeśli finał zwiastuje ten bardziej standardowy kierunek.

Umowne nowinki

Telltale próbuje też pokazać, że ich Strażnicy Galaktyki to nowinki w rozgrywce, dlatego za pomocą odrzutowych butów Petera jesteśmy w stanie podlecieć i zyskać dostęp do wyższych pięter. W praktyce to po prostu więcej zakamarków po których łazimy, nie robiąc nic ciekawego, ale dodatkowa mobilność i tak cieszy. Zwyczajnie dlatego, że w grze Telltale jakiekolwiek odstępstwo od normy jest na wagę złota.

Pewnie z tego samego powodu studio w pewnym momencie dorzuciło też skaner czasu, którego używamy tylko raz, niezbyt przy tym rozumiejąc sens jego zastosowania. Poza tym twórcy uszanowali materiał źródłowy i oprócz kąśliwych uwag, Strażnicy w dyskusjach niekiedy użyją pięści/mieczy/ogromnych giwer/bloków kamienia. W jednym momencie pojawiają się nawet bardziej skomplikowane sekwencje QTE, które pasują do kontekstu, ale zanim zdążą się rozwinąć, zostają sprowadzone do krótkiej, niewykorzystanej ciekawostki.

Galaktyka2
Charyzmatyczna gromadka

Strażnicy Galaktyki to nie tylko humor i akcja, ale też muzyka popularna z lat 70./80. Telltale odrobiło to zadanie tylko częściowo, bo o ile owszem, pojawiają się charakterystyczne, świetne brzmienia, o tyle jest ich za mało. Poza tym po początkowym dobrym wrażeniu czujniejsze uszy wychwycą, że niekiedy dynamika utworów nie współgra z tym, co dzieje się na ekranie, co skutkuje dziwnym, niezaplanowanym spowolnieniem akcji.

Strażnicy szablonu

Wszystko w tej grze jest już na tyle znane, że miejscami uwagi nie odciąga nawet w miarę interesujący scenariusz. Formuła Telltale stała się tak oklepana, że czasami gramy już na automacie, wiedząc, że ten dialog do niczego nie prowadzi, a to, że ta postać coś tam zapamięta, wcale nie wiąże się z czymkolwiek ważnym. Domyślamy się też, kiedy pojawi się zwrot akcji, kiedy nastąpi segment „chodzony” i w którym momencie gra będzie kazać nam podjąć tylko teoretycznie ważną decyzję.

Marvel’s Guardians of the Galaxy: The Telltale Series_20170415011159
Zwolennicy strzałów i wybuchów nie powinni narzekać na brak akcji

Grałem już w tę grę, nawet jeśli nazywała się inaczej

Wszystko to prowadzi do gorzkiej refleksji – gdzieś między grzecznościowym dialogiem a irytująco łopatologiczną rozgrywką – że Marvel’s Guardians of the Galaxy: The Telltale Series pozbawione jest polotu. Pierwszy odcinek zwiastuje sprawdzony produkt ściągnięty z taśmy i z nalepioną naklejką kolejnego znanego uniwersum. Można się podczas rozgrywki uśmiechnąć, można się nawet zainteresować fabułą, ale wszystko to przy akompaniamencie ziewnięć. Grałem już w tę grę, nawet jeśli nazywała się inaczej. Telltale na tym etapie przypomina starego, uznanego magika, który z uporem próbuje zachwycać monetą wyjmowaną zza ucha, w czasie gdy jego młodsi koledzy po fachu chodzą po wodzie i unoszą budynki.

Patryk Fijałkowski

Powyższa recenzja dotyczy pierwszego odcinka Guardians of the Galaxy: The Telltale Series. Tekst zaktualizujemy o nowe wrażenia i końcową ocenę po zakończeniu sezonu.

  1. Freszu
    13:19 18.04.2017
    Freszu

    Ojej *zaskoczenie*, gra Telltale jest grą Telltale. Ukończyłem tylko 2 przygodówki od nich i już jestem znudzony formą (ale Tales from The Borderlands wymiata!).

    Ukryj odpowiedzi()
    • 22:28 18.04.2017
      madoc

      No właśnie mam podobne odczucia. Talesy mi się bardzo podobały, ale jednocześnie całkowicie mnie zniechęciły do grania w inne gry tej firmy. Nie odpowiada mi ta formuła, gdzie moje akcje właściwie zupełnie nie mają znaczenia i raczej traktowałem tę produkcję jak serial niż grę. Ale, trzeba zaznaczyć- bardzo zabawny serial ze świetnym scenariuszem, barwnymi postaciami i dobrze wykorzystaną marką Borderlands.

    • Lord Bart
      19:12 19.04.2017
      Lord Bart

      A ile gier Ubi ukończyłeś? Nie przestanie mnie śmieszyć ta nagonka na Telltale…

      Ukryj odpowiedzi()
  2. Dantius
    20:00 18.04.2017
    Dantius

    Od Telltale ukończyłem The Walking Dead sezon 1 i The Wolf Among Us – spoglądając na kolejne gry od nich (Minecraft Story…. serio?) zauważyłem że firma nie rozwija się. To ciągle drogie ($$$) i krótkie opowieści. A szkoda, bo mogliby z każdym projektem jakoś rozwijać formę opowiadania historii. A tak btw. gra od Telltale i Tartaq nie recenzuje? Chyba, że już nawet on nie ma siły na gry od nich 😉