Zmien skórke
Logo Polygamii

Marvel vs Capcom: Infinite ofiarą malutkiego budżetu?

Z pewnością wyjaśniałby on kilka kwestii.

Bartosz Wysocki nie owijał w naszej recenzji w bawełnę:

Autentycznie ściska mnie w dołku za każdym razem, gdy patrzę na Kapitan Marvel, która wygląda jak ofiara choroby popromiennej w dość kiepskiej peruce, czy na Kapitana Amerykę, który jest ruchomym obrazkiem Roba Liefelda. Nie rozumiem jak Capcom mógł tak pokpić ten aspekt gry. Tym bardziej, że ludzie narzekali na grafikę już od pierwszej zapowiedzi gry. Skubańcy nawet zmienili wygląd Chun-Li, ale resztę zawodników nadal składała chyba najtańsza w Chinach firma od modeli.

Zauważał też inne braki, choć akurat zmiany w systemie walki wyszły grze na dobre i wywindowały ocenę do poziomu, w którym nie zalecamy jeszcze omijania bijatyki Capcomu szerokim łukiem. W powyższym cytacie oczywiście trochę – po recenzencku – przesadzał dla efektu. Ale okazuje się, że z tą fabryką modeli mógł być blisko prawdy.

Liam Robertson nie rzuca słów na wiatr. Dzięki swoim kontaktom w branży może co jakiś czas dzielić się z widzami Unseen64 ciekawostkami dotyczącymi gier, które często nie doczekały się premiery. Przed weekendem rzucił nieco światła na stan, w jakim najnowsza bijatyka Capcomu trafiła do sklepów. Powołując się na sprawdzone już w boju źródła prosto z tej firmy. Jeśli nie wiadomo, o co chodzi…

Źródła Robertsona twierdzą, że budżet na całe Marvel vs Capcom: Infinite był tylko nieznacznie większy niż połowa pieniędzy jaką Capcom zarezerwował na dodatki do Street Fighter V. Trzeba było oszczędzać na wszystkim, począwszy od skali systemu walki po modele zawodników. Gdy producenci prosili o więcej pieniędzy, szefostwo pozostawało głuche.

Obudziło się dopiero, gdy gracze buchnęli śmiechem na widok Chun Li. Był efektem recyklingu modeli z poprzednich odsłon serii, które shaderami próbowano podszlifować pod nowy styl graficzny. Jej udało się zafundować jeszcze przedpremierowy makijaż, ale przykładów na zgubne efekty drogi na skróty nie brakuje.

Robertson potwierdza też podejrzenia, że Czarna Pantera i Monster Hunter – postacie, które Capcom chce sprzedawać po premierze, były gotowe na miesiące przed nią.

W premierowym tygodniu, w Japonii Marvel vs Capcom Infinite znalazło jedynie 8000 nabywców przy ponad 53 tysiącach sprzedanych kopii Pokken Tournament DX. Wielka Brytania? 12. miejsce. Gra sprzedała się gorzej niż Ultra Street Fighter 2 na Switcha.

Chytry dwa razy traci?

Maciej Kowalik

Więcej na temat: