Zmien skórke
Logo Polygamii

Mamy rozmach, graliśmy aż w dwa nowe Skyrimy

I nigdy nie zgadniecie, który z nich jest lepszy.

Do Skyrim VR podchodziłem z entuzjazmem. Żartujemy często i gęsto z polityki Bethesdy, według której Skyrima wkrótce trzeba będzie przeportować także na inteligentne lodówki, ale piąte Elder Scrollsy to piąte Elder Scrollsy – czyli rzecz obiektywnie konkretna. A przecież w zapowiedziach wersji na gogle czytamy, iż w niczym ma nie odstawać od klasyka. Dodatkowo pomieści wszystkie DLC. Czyli będzie grą w VR na (bagatela) sto godzin, zjadającą najlepszy tytuł, jaki dotychczas trafił na hełm Sony – Resident Evil VII – na śniadanie. Co się może nie udać, prawda? Odgrzewany hit jest lepszy od żadnego hitu (cześć, Farpoint!).

No. Ale z tego, co miałem zdecydowaną nieprzyjemność sprawdzić na własnej głowie, „nie udać” się może bardzo wiele. Nie udać się może walka – o ile celowanie strumieniem ognia za pomocą umieszczonego w dłoni kontrolera Move wypada znośnie („Płoń, przerośnięty pająku, płoń!” – mruczałem pod nosem), tak machanie mieczykiem można ograniczyć do imitacji niewidomego na porannym spacerze. Nie ma sensu robić prawdziwych wymachów, skoro system „zalicza” i tak jedno na trzy uderzenia. Nie udać się może eksploracja, która przypomina raczej płytkie „doświadczenie VR a’la gra x” niż pełnoprawnego erpega. Zwiedziłem maksymalnie liniową jaskinię, podczas której zabiłem może pięciu zbójów, jednego pająka i rozwiązałem niskich lotów zagadkę z symbolami (było tego dużo w podstawce, pamiętacie na pewno). Nie udać się może też podstawowe poruszanie – bo patent z teleportowaniem nijak nie pasuje do wąskich skalnych przesmyków.

Nie udało się nic. Takie wrażenie odniosłem po trwającej kwadrans wersji testowej. Wyglądała ona bowiem tak, jak techniczne demo projektu, na który przyjdzie nam poczekać jeszcze kilka lat. Patryk zasugerował zresztą, że przed deweloperem pewnie nadal dużo roboty. Ale dopóki nie przeczytamy o oficjalnym przesunięciu daty premiery, to czekamy na 17 listopada tego roku (na PS VR, Vive w 2018). Ja na razie nie jestem nawet w stanie uwierzyć, że gra zaoferuje pełną mapkę ze Skyrima, pomijając już elementy stricte systemowe. Nie widzieliśmy naturalnego biegania bohatera, wydawca też nabiera wody w usta – marsz odbywa się za pomocą mniej agresywnych dla żołądka skoków, ale co będzie, gdy wsiądziemy na konia?

Dużo szalenie istotnych pytań i – jak na razie – niewiele satysfakcjonujących odpowiedzi. A zegar tyka. Dwa stanowiska ze Skyrim VR na całą strefę konsumencką Gamescomu obrazują zresztą, jak wyczekiwana przez lud jest to pozycja. Przeczuwam wtopę / problemy / obsuwy / awanturę. Niepotrzebne skreślić.

Do Skyrima na Switchu podchodziłem bez entuzjazmu. Nie wiem dlaczego. Może przez dotychczasową bibliotekę konsoli, która radzi sobie świetnie i bez „poważnych, dojrzałych” produkcji. Może z braku zaufania. A tymczasem okazuje się, że (podobnie jak FIFA, ale do tej zdecydowanie brakuje nam w Niemczech Macia) typowe zachodnie gierki wcale nie muszą się na uboższej technicznie konsolce Nintendo niczego wstydzić. Gdy zacisnąłem w dłoniach opatulony kolorowymi Joy-Conami tablet, zrozumiałem bez żadnych marketingowych farmazonów, że oto mam przed sobą normalnie działającą kieszonkową wersję największego RPG-a poprzedniej generacji konsol. Bez ukartowanej ścieżki, bez oskryptowanego smoka przelatującego na początku nad głową. Po prostu Skyrim prawie taki, jakim go zapamiętałem.

No tak, „prawie”. Bo na pewno sporo osób będzie drwić z wizualnej strony tego projektu. Nie jest idealnie. Nie działa w pełnym HD, lubi sobie chrupnąć, roślinność wydaje się jakoś mocniej rozpaćkana, niektóre obiekty dorysowują się nagle, wywołując delikatny grymas. I jest to Skyrim, a nie Special Edition, więc ewentualna przesiadka na pewno byłaby bolesna dla oka. Niemniej to nie weterani (wśród znajomych mi osób rekordzistka przekroczyła już sześćset godzin zabawy) są tutaj docelową grupą odbiorców. Nintendowcy nie narzekają na oprawę, bo od lat grają na tych najsłabszych sprzętach. Przesadna pobłażliwość? Może. Wolę jednak myśleć, że to pomaga im skoncentrować się na mięsku.

Czyli rozgrywce. Bądź co bądź – to przenośny Skyrim. Gra o rozmachu porównywalnym z The Legend of Zelda: Breath of the Wild. Która działa poprawnie, nawet przed ogłoszeniem daty premiery (na pewno ten rok – czyli strzelamy, że zima). Twórcom wystarczy skupienie się na stabilności zamiast na sterowaniu ruchowym (ani to pasuje, ani działa jakoś atrakcyjnie) i mają mały hit w kieszeni. Skyrima zna już ponad trzydzieści milionów graczy na całym świecie. Konsolka Nintendo może ten wynik dość znacząco teraz podbić. W przeciwieństwie do dziwacznej edycji VR.

To co? Czyżby znowu chóralne Dovahkiin, Dovahkiin, naal ok zin los vahriin?

Przeczytaj także:

Pod tagiem Prosto z GC 2017 znajdziesz nasze wrażenia z innych ogrywanych i oglądanych w Kolonii gier.

Adam Piechota

  1. 13:51 23.08.2017
    Naars

    Mam nadzieję, że problemy z płynnością i doczytującą się grafiką zostaną wyeliminowane, bądź co bądź Pstryczek jest rzekomo mocniejszy niż PS3 i X360.

    Jeśli chodzi o mnie to nie wiem, czy zakupię. Z jednej strony Skyrima bardzo lubię i przeszedłem na PC chyba 4 razy, z drugiej… przeszedłem na PC chyba 4 razy. Myślę, że za jakiś czas znowu będę miał na to ochotę, a Switch pozwoli mi grać również w podróży do pracy lub w innych podróżach, ale chyba nie byłbym skłonny dać dwóch stów za grę, którą od lat znam od podszewki. Poczekamy, zobaczymy.

    Zdecydowanie jednak pochwalam, jak rozumiem w kontrze do Adama, wydawanie takich ‚dużych i poważnych’ gier na tę platformę. Switch swoją bibliotekę sukcesywnie rozbudowuje i niby jest w co grać, ale ja jako gracz z nieco ponad 20letnim (cholera, właśnie to sobie uświadomiłem…) stażem nie zadawalam się raczej indykami. Oby jak najwięcej gier AAA na Pstryczka!

    Ukryj odpowiedzi()
  2. Simplex
    00:13 24.08.2017
    Simplex

    Straszna bieda z tą wersją na PSVR ale w sumie od pierwszych wrażeń na E3 nie zapowiadało się to dobrze. Może wersja na Vive będzie porządnie zrobiona.

    A w Fallout VR i Doom VFR nie graliscie?

  3. ZeusEx
    05:59 24.08.2017
    ZeusEx

    „graliśmy aż w dwa nowe Skyrimy” – lol, co za czasy 😛