Zmien skórke
Logo Polygamii
Wróć do profilu użytkownika Lufsig
  1. 13:14 05.02.2018
    Lufsig

    Niebieskowlosy Vegeta? Cos tu sie nie zgadza czy to wynik kastomizacji? 😉

  2. 20:48 12.12.2017
    Lufsig

    Ej, to właśnie pretensjonalność Kojimy jest imho podstawa dla jego stylowy. Od bełkotliwych para filozoficznych wywodów przez mało wysublimowany humor po kiczowata stylistykę, to po prostu działa. Tak niewiele jest w branży wyrazistych postaci, tworzących autorskie dzieła i pięknie obiecujących ze trudno się dziwić. Bilet na hype train? Bardzo proszę. Nawet jeśli ostatecznie będzie to proste qte.

  3. 20:25 12.12.2017
    Lufsig

    Niezupełnie przypadkiem, zupełnie nie niewinnym antropologiem. Lovecraft? Stara miłość nie rdzewieje?

  4. 12:31 11.12.2017
    Lufsig

    Bloodborne nawiazuje wyraznie do prozy Lovecrafta. Wielcy przedwieczni sa niewidzialni bo istnieja w innym wymiarze. Raczej nowozytna konceocja. Sam H.P. Inspirował się prawdopodobnie The Damned Thing. Co do tropów w mitologii to o ile nic podobnego nie odkryto w ostatnich latach będą to mazikeeny i jiny, troszkę mniejszego kalibru potwory.

  5. 22:26 30.11.2017
    Lufsig

    Uparcie brniesz dalej.
    Twierdzisz, że aby gra była kompetytywna „wystarczy sam fakt, że dwie osoby stają naprzeciw siebie z określonymi kryteriami na zwycięstwo”… no ok. Tylko, że DS nie daje żadnych kryteriów. Powtarzam. Rozgrywka w DS nie jest sformalizowana. To od graczy zależy przyjęta konwencja, na zasadzie umowy społecznej podjętej ad-hoc (odpowiedni gest ma być znacznikiem warunkującym jej zawarcie, nic jednak nie stoi na przeszkodzie aby ją złamać). To trochę jak jazda z ograniczonym zaufaniem, tyle że nie po drogach a lesie.
    DS nie ma z tym problemu, bo to jego kwintesencja.
    Przechytrzenie przeciwnika to jeden z wielu warunków zwycięstwa.
    Nie zmienia to faktu, że walka wymaga skilla. Porażka niemal zawsze jest winą złego przygotowania lub braku umiejętności. Następnym razem będziesz wiedział/grał lepiej. GitGud.

    Co do patchy… sam pisałeś, że unikasz PvP w DS. Gdyby było inaczej wiedział byś, że nie jest to żaden argument. Łatane są tylko najbardziej rażące błędy w grze. Od premiery From nie zajęło się movement swap, chaos dagger i dziesiątkami innych problemów.

    Nie odbiorę Ci prawa wyzywania innych od chamów. IMHO relatywizm jest w Boletarii/Lordran/etc bardzo na miejscu. Przypomina mi to narzekanie na panzerfausta w ET czy tarczę w CS. BTW kwestie moralne w sztucznych światach to ciekawa problematyka.

    Mimo wszystko scena PvP w DS ma się bardzo dobrze. Ognisko Sullivana co wieczór płonie od znaków przyzywania więc niepoważne ale wymagające PvP wystarcza do dobrej zabawy. Swoją drogą w jakie poważne e-sportowe tytuły grywasz?

    Czerwony rysik to nie tryb pojedynku. Za jego pomocą tylko przyzywasz teoretycznie wrogiego Ci gracza. Jak już wspomniałem wcześniej, to od uczestników sytuacji zależy w jakiej konwencji potoczy się dalsza zabawa. Mam nadzieję, że nie muszę używać przykładu dla wyjaśnienia?

    For Honor raczej nie da się sensownie przenieść do casual PvE bo to bijatyka (ubrana w ciuszki action rpg, ale bliżej jej do Tekkena niż DS). Projekt takiej gry zakłada, że miodek uzyskujesz dopiero po opanowaniu mechaniki i to w ramach pojedynku z kimś równie ogarniętym. Obijanie botów jest zwyczajnie nudne.

  6. 17:44 29.11.2017
    Lufsig

    Wypraszam sobie. To nie jest „wyświechtany mem”, tylko życiowa prawda. 42. Żaden wytrych – tajny kod.

    Griefing? Znęcanie? Oj, chyba brakuje mi kwalifikacji do prowadzenia sesji terapeutycznej 😉 Wybacz. Wydaje mi się, że zwyczajnie nie siedzi Ci ta rozgrywka i potrzebujesz ten fakt zracjonalizować.

    Rozpisałeś się, a zupełnie niepotrzebnie.
    Tak. Masz rację. DS to nie jest w żadnym wypadku gra kompetytywna. Ba! Nawet jej nie udaje (co raczej nie trudno zauważyć). Brak gry rankingowej oraz jakiegokolwiek balansu w obliczu niemal setki broni, a tym samym stylów gry. Tragiczny kod sieciowy. Żadnej moderacji zachowań graczy, co pcmr wykorzystuje na potęgę. Nie wspominając nawet o trybie zwykłego pojedynku, który od pierwszej odsłony dodawany jest z premedytacją w „odpowiedzi na prośbę graczy” w ramach płatnego DLC. Mógłbym tak wyliczać jeszcze długo, ale to zwyczajnie w świecie nie ma sensu.
    A dlaczego tak jest? Bo… tak ma być.
    To zabawa, nie zawody. Nie tracisz nic. Nie zdobywasz nic. Jeśli cierpi na tym twoje poczucie własnej wartości, pad, łatwo rysujące się powierzchnie w najbliższej okolicy konsoli, żona i zwierzątka domowe, mam przykrą wiadomość. To twój demon, nie Demon Souls.
    Przesadziłem z wyliczanką, ale miało być mrocznie 🙂

    To jest gra o człowieczeństwie nazywanym nomen omen „Dark Souls”. Multiplayer jest niemal pozbawiony zasad formalnych. Nie wiem czego oczekujesz. Ja niemam złudzeń i bawię się świetnie.

    Pisząc o asymetrycznym multiplayerze miałem na myśli wszystkie jego aspekty. Różnicę w skill i ekwipunku również. Gdyby był tak odpychający jak twierdzisz, nikogo. A co do konieczności nauki… mówimy przecież o DS. Dla nabrania punktu odniesienia zapraszam do jedynej alternatywy z e-sportowymi aspiracjami – For Honor :]

    Mnie mierzi co innego. Wszechobecne meta, które zabija fun z różnorodności jaką dostarcza gra. Trolle na drabinach i postawa zapieklonego tryharda spamującego wyzwiskami po przegranej. Cała reszta to po prostu pokraczny urok tej gry.

    git gut!

  7. 21:18 28.11.2017
    Lufsig

    git gud. casul.

    Asymetryczny multiplayer to jeden z najlepszych elementów Soulsów.
    Podatny na inwazję jest właściwie tylko gracz próbujący sklepać bossa z czyjąś pomocą. Stanowcze ułatwienie rozgrywki, za możliwość utraty postępu z rąk zdolnego upiora (ot kolejna śmierć). Coś za coś. Nie zapominaj, że atakujący jest zawsze w gorszej sytuacji i jego sukces zależy nie tylko od skilla, ale też znajomości brudnych sztuczek 😉

    Urocze jest wartościowanie tej mechaniki w kategoriach moralnych i reakcja Bartłomieja 🙂 Najlepsze potwierdzenie dla kunsztownie zgranego gameplay’u z narracją. Granie naprzeciw platynowej drużyny w sieciowych FPS’ach nie porusza aż tak dogłębnie.

  8. 20:15 13.10.2017
    Lufsig

    narracja jest do niczego, ale nie zgodze sie z tym ze gra byla archaiczna. archaiczne byly pillarsy i numenera. original sin to kolejne ogniwo ewolucji prawie ze wymarlego gatunku crpg. w koncu mechanika walki zaczela dawac frajde i taktyczne wyzwanie. jeszcze nie na poziomie fire emblem, ale juz znacznie lepiej niz pierwsze fallouty.

    problemem byl tez budzet ktory przelozyl sie na wykonczenie produktu. jak znam larian to fabula w nowej odslonie bedzie rownie marna ale i tak zagram bo tryb kooperacji ftw

  9. 00:52 10.10.2017
    Lufsig

    Czemu „słabe życie”? Trofea na półce piłkarza są powszechnie uznawane za wartościowe. Obwieszanie się medalami otrzymanymi za zabijanie ludzi przynosi chwałę, a żeby kumple zaczęli Cię traktować poważnie to nie pokazuj się bez Vacheron Constantine na nadgarstku. Jesteśmy zwierzątkami społecznymi, potrzebujemy tłumu i pochwał. Ty w tym momencie dowartościowujesz się komentarzem.
    Nie, nie zbieram żadnych achievementów, naklejek i co tam jeszcze jest. Kolekcjonuję tylko uszy odcięte pokonanym, kwiczącym każualom.

    Jeszcze zapytam tylko, retorycznie, czy powinniśmy obniżyć wymagania dla produkcji Bergmana, Tarkowskiego albo Foucaulta?
    Kompetencje to sprawa dość osobista :>

  10. 21:12 09.10.2017
  11. 21:09 09.10.2017
    Lufsig

    git gud scrub

    Recenzent gier publicznie obnaża swój brak zrozumienia dla podstaw game designu! Zobacz jak on to robi!

  12. 10:36 10.09.2017
    Lufsig

    Oj ksenofobki, was nawet żarty triggerują xD

  13. 10:27 10.09.2017
    Lufsig

    Nie interesuje mnie. Nic a nic. Muszę o tym napisać!

  14. 01:35 28.08.2017
    Lufsig

    ogarnij się.
    Jeśli mówimy o szkodliwości resellerów (pomijamy zwykłych sprzedawców).
    W najlepszym wypadku kluczykownie obniżają zyski deweloperów sprzedając gry przeznaczone na rynki krajów mniej rozwiniętych (Rosja, Brazylia). Jak to działa?
    Wydawca wrzuca na taki rynek pudełka taniej – starając się minimalizować zjawisko piracenia gry. Reseller kupuje pudła, wyciąga kody aktywacyjne i sprzedaje na kluczykowni w wyższej cenie na „zachodzie”. Potem jeszcze wrzuca pudełka na serwis aukcyjny. Jeśli kupowałeś na jednym z takich serwisów to na pewno się z tym spotkałeś (klucze przychodzą w formie zdjęcia).

    Gdy sprzedaż idzie w tysiące sprzedanych kopii, straty są dość bolesne. Szczególnie jeśli uwzględnisz koszty produkcji gier. Rozwiązaniem jest nasz ukochany region-lock oraz wyższe ceny wydań pudełkowych (czego właśnie doświadczamy).

    W najgorszym przypadku, klucze pochodzą z kradzieży – i tu istnieje kilka sposobów. Kradzione karty/konta słupy (za co odpowiada patologiczny system bankowy na wschód od Odry – zerowa odpowiedzialność banku)/wyłudzenie na „recenzenta”/włam lub wyciek kluczy (przypadek The Banner Saga). W tym wypadku zarabia już tylko złodziej i paser. Dlaczego klucze do gier? Bo łatwo je kupić i szybko sprzedać w dużych ilościach, dzięki portalom z kluczykami.

  15. 03:48 11.08.2017
    Lufsig

    Z drugiej strony, lepiej żeby komunikowali zgodnie z prawdą. Spójrz na For Honor, które wyglądało jak przyjemna niedzielna nawalanka, a okazało się hardcorową bijatyką w tpp. Casuale płaczą i jęczą, wydane pieniądze może się zwrócą, ale ten ból i upokorzenie? 😀

  16. 03:39 11.08.2017
    Lufsig

    Stawiasz głupie tezy, ignorując sens wypowiedzi. Znowu, nie rozumiem po co?
    Grałem w Overwatcha do czasu romansu z R6:S. Co to ma do rzeczy?
    Gdybym nie grał to by znaczyło, że „program lojalnościowy” w postaci mikrotransakcji/zbierania expa tam nie istnieje?
    I nie, nie grałem ani w Lawbreakers, ani w Battleborn, ani w Paladins i co tam jeszcze jest. Rozumiem, że wg. twojej logiki w żadnej z tych gier nie inwestuje się pieniędzy ani czasu w odblokowywanie elementów gry?

  17. 14:13 10.08.2017
    Lufsig

    Ja mam problem ze zrozumieniem modelu biznesowego dla nowych gier tego typu. Istnieje jakiś procent graczy który gra w tego rodzaju produkcje, a resztę nie przekonają żadne świecidełka. Innymi słowy nie ma co liczyć na nowy kawałek tortu. Poza tym, te które istnieją mają bardzo silną pozycję. Wszystkie te gry wymagają inwestowania czasu i pieniędzy – odblokowanie kolejnych postaci/umiejętności. Przywiązują gracza do siebie, skutecznie obniżając potrzebę grania w inne tytuły tego typu. No chyba że darmowe (patrz: Paladins, które jest ciekawą alternatywą dla Overwatcha).

    Nowy tytuł musiałby oferować coś naprawdę niezwykłego (patrz R6:S, które znalazło sobie miejsce obok CS:GO), co wspierałaby wspaniała kampania marketingowa, żeby nie być już w fazie planowania ocenionym jako sprzedażowa klęska. Nie rozumiem wielkiego zdziwienia Bleszinskiego.

  18. 00:07 29.07.2017
    Lufsig

    Nie rozumiem zachwytu nad designem konsoli. Jest to bezdyskusyjnie (!) najbrzydsza rzecz jaką Ninty wypuściło od czasów GBA tribal edition (który mam w kolekcji swoją drogą ;D). Przypomina te wszystkie tanie chińskie konsolki ze źle dobranymi kolorami, nadmiernie wyeksponowanym logo i tragicznymi kontrastami linii. Pod tym względem klockowaty 2ds wypadał o niebo lepiej. Bez porównania do n3ds’a.

    Huh, gusta.

  19. 15:34 14.07.2017
    Lufsig

    Może mi się tylko wydaje, ale to nie wygląda na trv gameplay.

  20. 15:23 08.07.2017
    Lufsig

    To nie polska a „czeska dystrybucja”, co bardzo dużo zmienia.

    Rynek naszych południowych sąsiadów może być dość zaskakujący. Po pierwsze, większą wartością jest tam praca. Co to znaczy? Włosów nie zetniemy za dyszkę nigdzie, a na barze ludzie pracują nawet całe życie, nie narzekając na zarobki. To samo dotyczy wszystkich „służb”. Polska utrzymuje niskie ceny dzięki masowemu zatrudnianiu na śmieciówkach. Szczególnie w customer service – które dotyczy niemal każdej branży.

    Możecie to sprawdzić na metkach w popularnych sieciówek czy w sklepach internetowych. Ceny tych samych produktów potrafią się różnić nawet o 50%. Oczywiście wiążą się z tym wyższe płace nad Wełtawą, więc na rynku lokalnym proporcje są podobne do tych nad Wisłą.

  21. 21:25 06.07.2017
    Lufsig

    To nie do końca prawda. Studio jest świeże, ale nie jest stworzone przez amatorów. Założycielami są ludzie z branży z całkiem niezłym dorobkiem. Problemem może być jednak brak solidnego game designera i art directora.

    Jeśli nastawiasz się na produkt jakości Wiedźmina 3, to możesz się srogo rozczarować, ale będziesz całkiem zadowolony jeśli za punkt odniesienia stawiasz Mount and Blade.

  22. 21:36 03.07.2017
    Lufsig

    „święty jak papież to nie ZAJDZIESZ dzisiaj nigdzie”
    😉

  23. 22:10 02.07.2017
    Lufsig

    „bo jakiś cwaniak który kieruje nimi, robi sobie biznes szantażami pseudo-ekologicznymi.”

    Jaki biznes ma w tym ten „cwaniak?” Byłbym też wdzięczny jeśli mógłbyś zdradzić kto to jest?

  24. 19:26 01.07.2017
    Lufsig

    Słowo „klon” implikuje, że mamy do czynienia z wiernymi kopiami genetycznymi. Tak nie jest. Na poziomie fabuły, lore i kierunku artystycznego LotF sprawia raczej wrażenie upośledzonego krewnego. Nie lepiej wygląda system walki, oraz kwestia stosunku ceny do jakości/ilości (ile to było? 6 godzin?). No i te tragiczne błędy, uruchomienie gry na PC to była długa walka.

    Myślę, że największym problemem tej produkcji była…(niespodzianka!) komunikacja. Bo jako budżetowa gra w odpowiedniej cenie i bez sztucznego forsowania ocen w polskich pisemkach branżowych – mogła wypaść ok. Z notami wyższymi od soulsów wypadła po prostu karykaturalnie.

  25. 01:35 15.06.2017
    Lufsig

    Unia winna. Jak masz rzucać tymi komunałami to weź już ściągnij tego pirata. Płacenie paserowi za kradziony produkt to nie jest cwaniactwo.

    Wiele z tych kluczy pochodzi z podejrzanych transakcji. Wydawca przez duże „W” wpisze to sobie w straty, z milionowymi budżetami to najwyżej ich poswędzi te parę złotówek z prowincji.
    Małego, niezależnego dewelopera… oj zaboli.

    Zadanie logiczne: Który z tych dwóch kawalerów zapłaci za grę twórcy?
    Pan A, który ja spiracił czy pan B, który „kupił” produkt na kluczykowni i uważa, że deweloper dostał swoją dolę.

  26. 20:34 14.06.2017
    Lufsig

    Ten artykuł to żart?
    Teza jest absurdalna. Naprawdę chcesz porównywać model biznesowy ogromnej korporacji i działającego w szarej strefie kombinatora?
    Ciknciarz pod stadionem też weźmie od Ciebie każdą walutę. Ba, może nawet się zgodzi na barter jak się ładnie uśmiechniesz.

  27. 13:07 01.04.2017
    Lufsig

    Hej! Dokładnie tak. Ja bym nawet zaryzykował stwierdzenie, że Wiedźmin jest takdobry bo jest takpolski. Tak samo jak Pathologic rosyjskie, czy OFP: Resistance czeskie. Życzyłbym sobie więcej takich perełek z całego świata. Unifikacja pod amerykańską flagą strasznie spłaszcza rzeczywistość. Spotkanie się z inną kulturą w grze może być całkiem fascynującym przeżyciem – vide produkcje japońskie.

  28. 21:06 27.02.2017
    Lufsig

    IMHO Poleciałeś z tym tekstem. Daleko i wysoko.
    Podróżuję często i gęsto, mam też zawsze ze sobą kompa. Pomimo tego, że jest lekki i wygodny (mbp13′) to grania na nim w podróży sobie nie wyobrażam, a już szczególnie we wspomniane tytuły (Dark Souls?!). Gamingowy laptop + kolana? Rozumiem, że twoje doświadczenia dotyczą głównie pokoju hotelowego – bo nie uwierzę w ogranie Portala na pokładzie samolotu/pociągu. Pomijam już wygodę… może jestem już stary, ale kiedy mam obcować z dziełem kultury to wolę to robić przed dużym monitorem, z dobrym nagłośnieniem w komfortowych warunkach. Nie rozumiem dlaczego miałbym iść na kompromis, dlatego bardzo cenię sobie przebogatą bibliotekę gier na 3ds’a i psp (Vita spoczywa w szufladzie). Gier zaprojektowanych do ogrywania w podróży.

  29. 13:15 11.02.2017
    Lufsig

    Gdyby to było ustawione, to by się wyjaśniło czym jest ten słynny strzał w kolano przez który zakończyły się przygody wielu wirtualnych awanturników 😉

    Pytanko:

    1. Czy mechanika portalu G2A wynika z bardzo kiepskiego przygotowania ze strony projektowania UI/UX czy też wręcz przeciwnie jest to zamierzony efekt, zwyczajne cwaniactwo nastawione na nieuważnych klientów? Piję tutaj do sposobu funkcjonowania programu „shield”, procesu usuwania konta oraz innych pomniejszych smaczków.

  30. 00:18 02.02.2017
    Lufsig

    Żenada.
    Spoty to po prostu kolejna okazja do pokazania ryjów. Za pieniądze nasze y wasze.
    Nie dziwi więc, że zupełnie rozminęli się z grupą celową.

    Można jeszcze wybaczyć słabą reklamę pod warunkiem, że kryje się za nią jakościowy „produkt”. W tym wypadku promuje się … tylko ministerstwa, jako przyjazne innowacji i rozwojowe. Program bez programu. „Grażyna! Patrz robią coś dla młodych!”. Tania propaganda.
    Jeśli ktoś uważa, że marudzę to proszę zajrzeć na landing page „projektu” i życzę powodzenia w poszukiwaniu konkretów.
    To możliwe, że brak kompetencji i zero poszanowania dla środków publicznych sprawiły, że zaliczyli falstart. W sektorze prywatnym coś takiego odbiło by się na osobach odpowiedzialnych, ale to budżetówka. Mam jednak takie przeczucie, że na fotkach decydentów z uśmiechniętymi młodymi ludźmi się skończy.

    Nie chcę nic mówić, ale ludzie zajmujący się gamedevem to też przedsiębiorcy i pracownicy. Wystarczy im tylko nie utrudniać życia i nie zarzucać podatkami od „bogactwa” a wszystko będzie dobrze.

  31. 20:16 26.01.2017
    Lufsig

    Przypomniał mi się czwarty odcinek ostatniego sezonu Black Mirror zatytułowany „San Junipero”.

  32. 19:54 20.01.2017
    Lufsig

    Niech pomyślę… nie miały żadnych? Ta generacja jest ogólnie dość rozczarowująca.
    Do tej pory, a minęło już parę ładnych lat, PS4 i XO mają dość ubogą listę exów w porównaniu do PC. Sony ostatnio zapunktowało przystępnym VR, które ma potencjał zostać poważnym argumentem w kategorii „innowacja”.
    Ja poczekam do premiery z wydawaniem sądów na temat Switcha. Ostatecznie i tak pewnie zakupię bo spodziewam się, że kolejne odsłony MH, AA, Laytona i FF ukażą się właśnie tam. Za jakiś czas. Póki co mam do ogrania zaległe tytuły na 3dsa i PS4, nie wspominając o tym co zakupione na Steamie.

  33. 16:54 23.12.2016
    Lufsig

    Ja dołożyłem na kupkę kolejny powód do kupna tej konsoli.
    Który MH, jeśli to nie tajemnica?

  34. 22:14 22.10.2016
    Lufsig

    Tak, miałem na myśli wspomnianą tablicę. W przypadku wymienionych wydawców, „zapowiedziane” tytuły wydają się dosyć oczywiste.

  35. 22:08 22.10.2016
    Lufsig

    Nie chcę marudzić, ale reklamy Nintendo wyglądają w ten sposób od kiedy postawili na dwa ekrany. Nie przywiązywałbym więc do tego specjalnej wagi.
    Sprzedam też tajemnicę: dzieciaki nie są cool, nawet jeśli są targetem. W takiej reklamie chodzi o to żeby pokazać kim chcesz być, a nie kim jesteś. Wyobraź sobie filmy promujące popularne strzelanki/moby z udziałem grupy celowej ;D #lajfstajl

    Jako gracz, który w szafie ma wszystkie mobilne systemy (no dobra, wszystkie sensowne mobilne systemy) i gra na tych najnowszych regularnie, jestem trochę zaniepokojony. Rozwiązania pokazane na video budzą wątpliwości co do wygody użytkowania sprzętu (krzyżak, analogi, gabaryty, bateria, chłodzenie, ruchome części, dotyk?). Konsolka musi być wykonana idealnie. Wiemy jak to z idealnymi rzeczami bywa. Do tego w dobrej cenie, a podejrzewam konieczność użycia wysokiej jakości surowców w produkcji na co wskazuje konstrukcja i bebechy.

    Nie sposób się nie zgodzić z tym, że możliwość ogrywania na jednym sprzęcie ekskluzywnych marek N (mh, ace attorney, layton, fire emblem, zelda) i dobrych głośnych tytułów (zapowiedziane: from software/konami/bethesda) to perspektywa która sprawia, że warto kupić bilet na ten pociąg.

  36. 23:56 20.10.2016
    Lufsig

    Jak zwykle doskonały branding. Nazwa, logo i to urocze kliknięcie. Prezentacja mniej udana, ot marketingowy bełkot w wizualnej formie.

    Sama konsola prezentuje się dobrze, „ale” zawsze trzeba postawić. Czy dopinane kontrolery będą posiadały własne baterie (zewnętrzne/ładowane przy podłączeniu do ekranu)? Nie wyglądają też na zbyt wygodne w wariacji „mobilny hot seat”. Trochę przypominają piloty z Wii – kontrolery ruchowe? Klasyczne analogi dla przenośnej konsoli to nie jest dobre rozwiązanie. Gdzie jest krzyż(ak)?! Zakładamy, że wymienne elementy nie będą awaryjne 🙂 Rozwiązania z n3DS gdzieś się zapodziały…

    Trochę obawiam się braku wstecznej kompatybilności. Karty wyglądają podobnie, ale nie mogę się dopatrzyć „czegoś dotykowego” na kontrolerach stacjonarnej wariacji.

    Trzeba doda, że nie tylko Skyrim pojawił się w przeciekach. Bo są prawdopodobne Soulsy (!), Fallouty i …Konami może chcieć zarobić na „martwych markach”. Przyznam szczerze, że gry From Software interesują mnie najbardziej.
    Ma też zniknąć blokada regionalna, a ja liczę na sensowną Virtual Console.

  37. 22:42 18.10.2016
    Lufsig

    Dlaczego „niestety”? Bardzo dobrze, że V. nie ma się czego bać. To są absurdalne oskarżenia.

    Zacznijmy od tego, że twoje porównanie jest niewłaściwe. Volvo to nie producent kart do gry i maszyn do ruletki. Volvo to raczej producent boiska piłkarskiego, piłki, ligi piłkarskiej i naklejek z piłkarzami.
    Hazardem zajmują się osoby trzecie – bukmacherzy.

    Jutro ktoś może wystosować do Ciebie pismo, żebyś nie wychodził z domu bo twoi sąsiedzi obstawiają zakłady o to w jakich butach się pojawisz. Za walutę używają petów które wyrzucasz po drodze. Jesteś więc w pewnym sensie źródłem problemu.

    To rodzic bierze odpowiedzialność za dziecko a nie liga piłkarska, totalizator sportowy czy dostawca usług internetowych.
    Za moich szkolnych czasów, nie było Volvo a dzieciaki i tak były uzależnione od hazardu. Większość chłopaków wydawała kieszonkowe na zakłady piłkarskie. Do których wprowadzili ich, wydający na nie całe wypłaty, ojcowie.

  38. 18:22 28.09.2016
    Lufsig

    Czytałem wpis podczas podróży po pustkowiu. Wróciłem, żeby zostawić propsy.

  39. 13:26 06.09.2016
    Lufsig

    „Ewolucja” to przecież pojęcie z piekła rodem. Kowboj Czacza to wie i trzyma się uparcie formy Systemu Słusznie Minionego.

  40. 13:21 06.09.2016
    Lufsig

    angh. Zostawiam wyraz sympatii 🙂

  41. 13:48 05.09.2016
    Lufsig

    Jaką podstawę prawną prokurator Bartuś proponuje?

    Mam propozycję, żeby Polygamia zaczęła w końcu poprawnie oznaczać wpisy blogowe. To usiłowanie dziennikarstwa, powinno być karalne.

  42. 21:43 29.08.2016
    Lufsig

    Radziejewski, skończ ten „haking”. Życie czeka.

  43. 00:07 24.08.2016
    Lufsig

    gsg – komentarz w punkt! Ja jeszcze nieśmiało marzę o dobrej fabule i mniejszej skali przygody. Trochę obawiam się jednak, że to nadal będzie godly heroic fun fantasy… ale i tak się wybaczy 😉
    Tak dobrej gry w coopie daaaawno nie ogrywałem.

    BTW. Dobrze by było gdyby podwyższyli poziom trudności względem pierwszej części. Gra niestety bardzo szybko stawała się stanowczo zbyt prosta.
    My po ukończeniu standardowej wersji zaczęliśmy przygodę od nowa w enhanced. To ile dobrego robi „Tactician mode” trudno wyrazić słowami. Dzięki temu gra zaczyna wymagać a starcia pozwalają poczuć się jak w R6: Magic Edition.

  44. 12:29 21.08.2016
    Lufsig

    Podoba mi się określenie „miniaturka Soulsów”. Jest bardzo celne. Uważam, że sprzedawanie miniaturki w cenie pełnowymiarowego championa jest niewłaściwe (za tyle nabyłem). Tak samo niewłaściwe jak ocenianie lordsów wyżej niż soulsy (wspomniane CD-action). IMHO DarkSouls musiało by na tej samej skali mieć minimum dwa razy więcej oczek.
    Gdyby gra wyjściowo znajdowała się na półce „16 złotych”, a recenzje nie były szemrane to poza słabą oprawą, brakiem game designu i nudą ziejącą z ekranu nie miałbym powodu do narzekań 😉

    BTW zdarzyło Ci się przegrać walkę z bossem?! Mi tylko raz (cmentarz – wybuchające groby). Tytułowi Lordowie są chyba najsłabszym elementem gry.

  45. 23:28 20.08.2016
    Lufsig

    LotF nie miał fabularnego uzasadnienia do odradzania się więc wątpię, że teraz dizajnery poczują się w obowiązku.

    Po tym jak dałem się nabrać na średniego klona Dark Soul w karykaturalnym dark fantasy, raczej już nie podejdę do nowej odsłony ze zmienionymi skórkami. BTW. skąd to przekonanie, że lordsy były ładne? To była wyjątkowo brzydka gra. Wciśnięte na siłę efekty graficzne typu „wow” i „oraju!” nie ratują tych szaroburych lokacji (całych dwóch! lochy na zmianę z zimą na zamku).

    Zastanawia mnie też sformułowanie „solidny tytuł w swojej kategorii”. Co to znaczy?
    Bo ja, co wydaje mi się logiczne, porównuję do DS (ideał) i DS2 (solidny tytuł w swojej kategorii). Wszystkie trzy gry wydane w podobnym czasie w tej samej cenie. Dyskwalifikująca dla LoTF jest już różnica w ilości „kątętu” (dwie lokacje, jeden boss w paru wariantach – wielki chłop, parunastu przeciwników wałkowanych w kółko). Nie wspominajmy już nawet o jakości bo tu zaczyna się dramat. Fabuła? Zaczynamy kabaret. „W swojej kategorii” to jest słaba produkcja bazująca na hype wokół popularnego tytułu. W tej samej cenie.

  46. 20:26 16.08.2016
    Lufsig

    Pierwsze co wypluło mi google (btw jaki miły ciepły wpis):
    http://www.gamezilla.pl/newsy/2014/43/pierwsza-ocena-lords-of-the-fallen-w-nowym-cd-action

    Jestem na (nie)świeżo z tematem i pozostał mi niesmak.

  47. 20:12 16.08.2016
    Lufsig

    Napisałem dość wyraźnie – „gazetka” 😉 Wydaje mi się, że została jedna na rynku.
    Przy okazji pamiętam jak spidersweb ochrzcił LotF’a mianem „rpg’a roku”…

    Google ładnie wyszukuje zarchiwizowane recki. BTW to nie było tak dawno temu.

  48. 12:41 16.08.2016
    Lufsig

    ojeju. Jak Lords of the Fallen kopiowało Dark Souls to polska branżunia rozpływała się w zachwytach, a gazetki dawały lepsze noty niż pierwowzorowi. Poczekajcie! Może jeszcze znajdzie się jakiś programista z polskim pochodzeniem w Frozenbite albo posmarują chleb masłem jak tradycja nakazuje.