Zmien skórke
Logo Polygamii

LawBreakers otwiera się na niedzielnych graczy

Nie wiem, czy ma to sens.

Owszem, Bleszinski i spółka muszą zrobić wszystko, by utrzymać grę przy życiu. Ale LawBreakers jest chwalone za bezkompromisowość. Za bycie „inną” strzelaniną. Pewnie, że potrzeba jej lepszych tutoriali i ponoć je dostanie. Ale w „bonusie” dostaje też zmianę, która godzi w sam projekt.

Kolejną. Bo przed premierą gry Bleszinski mówił, że nie mają zamiaru nikogo kopiować, więc deathmatch odpada, bo LawBreakers ma polegać na trybach zorientowanych na cele. Ostatnio zmienił śpiewkę, twierdząc że brak deathmatchu był błędem. A teraz w notkach do aktualizacji czytamy:

Głównym celem jest zwiększenie czasu życia graczy[…]Okazało się, że wielu z nich spędza dużo więcej czasu gapiąc się na ekran przed respawnem niż byśmy chcieli.

Co to oznacza? Po pierwsze – zwiększono zdrówko każdej z klas. Po wtóre – będzie się ono teraz automatycznie odnawiać. Rohan Rivas na powyższym filmiku wszystko tłumaczy, ale mnie nie przekonuje.

Bo w recenzji zachwyciłem się LawBreakers takim jakie było. A brak regenerującego się zdrówka, wymuszający znajomość punktów na mapie gdzie można się podleczyć był tego częścią. Jeśli Bleszinski chce szukać graczy działając wbrew własnemu projektowi to kto wie – może ich znajdzie. Ale kilka takich zmian i LawBreakers absolutnie przestanie mnie interesować.

Maciej Kowalik

Więcej na temat:

  1. indeed
    10:28 22.09.2017
    indeed

    Nie do końca mnie ta zmiana przekonuje – LB było dla mnie tytułem, który zapełniał niszę pozostawioną po Unreal Tournamnet i Quake’u. Ale z drugiej strony chłopaki robią, co mogą, żeby gra odżyła i nie dziwię się im.

    Natomiast ciekawą sprawą jest kompletny brak recenzji LB na polskich portalach – w zasadzie tylko na Poly była recenzja, GOL, Gram, Gamezilla wszystkie zignorowały grę, a co ciekawsze wychodziła w sezonie ogórkowym, kiedy nie bardzo było co recenzować. Także wielu youtuberów zignorowało tytuł – AngryCentaurGaming (ACG) czyli koleś, który recenzuje naprawdę mnóstwo gier także słowem nie zająknął się na temat LB (a on nigdy nie czeka na kopie od producentów tylko sam wszystko kupuje, nawet jak dostanie kod recenzencki to i tak oddaje grę ludziom na Patreonie). Czyżby wydawca coś mocno schrzanił?

    Ukryj odpowiedzi()
    • Maciej Kowalik
      10:45 22.09.2017
      Maciej Kowalik

      Nexon nie dawał kodów recenzenckich, ot i wyjaśnienie sytuacji z polskimi serwisami. My sobie kupiliśmy, bo przekonałem naczelnego że to tytuł, który warto zrecenzować. W rozmowie z Nexonem usłyszałem, że z kodami recenzenckimi celują w influencerów i youtuberów. Chcieli być hip, a wyszło…
      Bo możemy sobie myśleć, że wszyscy czytają te powiedzmy 10-15 serwisów na świecie. Ale jeśli sytuację z Polski pomnożyć przez kraje Europy i innych kontynentów z założeniem, że mniejszość kupi sobie grę do recenzji. To nagle okazuje się, że mnóstwo graczy o LawBreakers po prostu nie wie.

      Ukryj odpowiedzi()
      • indeed
        11:09 22.09.2017
        indeed

        Tak z czystej ciekawości już zapytam – duże portale faktycznie tak mocno bazują na kodach recenzenckich, że gdy takiego nie otrzymają to potrafią odpuścić recenzje?

        Ukryj odpowiedzi()
        • Maciej Kowalik
          11:16 22.09.2017
          Maciej Kowalik

          Duże nie. Ale przez duże rozumiem tu IGN, Gamespot, Eurogamer, Polygon i serwisy podobnej kategorii. Inne owszem – jak nie dasz to mogą olać. A wydaje mi się, że developerzy czy wydawcy zachłyśnięci możliwością kupienia sobie tubkowego influencera nie do końca doceniają gro mniejszych stron.
          Przy czym to olewanie gier bez kodów nie musi wynikać z niczego złego. W każdej redakcji recenzenci żonglują grami, więc jeśli im jedna nie wpadnie, to trudno. I tak mają masę innych tytułów na głowie.

          Ukryj odpowiedzi()
  2. 14:52 22.09.2017
    rorkdcr

    Wiem że teraz to się mądrzyć można, ale ta gra od pierwszych „tajemniczych” zapowiedzi kompletnie mnie nie grzała. Nie wiem czy przez to jaki setting proponowała(czy też, sugerowała, bo bardzo tajemniczo było na początku), czy też że była zapowiadana jako sieciówka, ale kompletnie nie.
    Jedyne co może ich (imo) uratować, albo przedłużyć agonię to jakieś darmowe weekendy