Zmien skórke
Logo Polygamii

Kupujemy Nintendo Switch? [Klub Dyskusyjny]

Nowa zabawka trafi do sprzedaży już w marcu. Czas na starcie serca z rozumem.

Paweł Olszewski: Przy pierwszej zapowiedzi Switcha niezdrowo podekscytowałem się możliwością pogrania w Skyrima i najprawdopodobniej inne AAA sprzed lat poza domem, nazywając nawet konsolę alternatywą dla porzuconych przez Sony i PS Vitę graczy. Zupełnie czym innym jest jednak pytanie o to, czy wydam na Switcha ten ~ 1,5 tys. złotych. Bo o ile na sam sprzęt bym jeszcze nawet wydał, tak nie przekonuje mnie perspektywa kupowania remasterów w cenie AAA z PS4. A obawiam się, że tak to właśnie będzie wyglądało. Z drugiej strony, exy od Nintendo niezbyt mnie ruszają, więc hype na Mario i Zeldę odpada. Switch zapowiada się na świetny sprzęt dla tych, którzy już trochę znudzili się tradycyjnymi konsolami czy graniem na PC. Problem w tym, że ja się nie znudziłem. Wręcz przeciwnie, z nowym rokiem i brakiem dużych premier do recenzji dostałem wiatru w żagle i spontanicznie kupiłem sobie masę gier, na które wcześniej zabrakło czasu. Po głowie chodzi mi też pomysł powrotu do porzuconego w połowie Bloodborne’a czy spróbowania czegoś dla mnie nowego, na przykład Yakuzy.

  1. Panie i Panowie, oto Nintendo Switch!
  2. Nintendo Switch: cena, data premiery, najważniejsze informacje
  3. Nintendo Switch a sprawa polska
  4. Jakie gry na Switcha szykuje Nintendo
  5. Jakie gry szykują inni wydawcy

maciek2-115x115-1Maciej Kowalik: Myślę, że Switcha kupię. Choć na pewno nie w dniu premiery. To generalnie nigdy nie jest dobra opcja w przypadku sprzętu. W przypadku sprzętu uzupełniającego – przecież nie będę na nim grał w gry third party – już w zupełności. By decydować o wydatkach na koniec roku, muszę jeszcze poznać odpowiedzi na pytania o Scorpio. Ale Switch mnie kręci. Najbardziej jego potencjał na przenośnego multiplayera. Wpadając wieczorem do znajomych na kawę ani myślałbym pakować do plecaka innej stacjonarki. A tu – szast prast i można jeździć w Mario Kart. Wygląda też wreszcie, że Nintendo rozbuduje Virtual Console, dzięki czemu Switch stanie się portalem do najlepszych gier z poprzednich platform firmy. Chciałbym mieć takie coś w domu.
I zupełnie szczerze – trochę tęskno mi do kawałka sprzętu z dużym N. Do kupna Wii U przymierzałem się tak długo, że ostatecznie przestało mieć to sens. Kupna Wii zacząłem prędko żałować, gdy okazało się, że najbardziej kręcą mnie na tym mini-gierki pokroju kręgli i boksu. No i czas wreszcie porządnie ugryźć jakąś Zeldę. Zawsze chciałem wskoczyć w skórę tej blondwłosej wojowniczki na Oponie.

Breath of the Wild wygląda rewelacyjnie. Mario, ze swoimi kapeluszami i pięknymi, przepastnymi lokacjami, kusi po raz pierwszy od czasów Pegasusa. Nie grałem też w żadne Super Mario Kart, a Crash team Racing wspominam bardzo ciepło, poza tym Xenoblade Chronicles 2 wygląda jak coś, w czym mógłbym utopić trochę godzin, gdyby fabuła trzymała poziom. Nintendo Switcha na pewno nie kupię na premierę, ale zamierzam czekać na kolejne doniesienia dotyczące gier. Liczę też na solidne wsparcie Virtual Console, bo to otworzyłoby przede mną i wieloma mi podobnymi, którym z Nintendo było dotąd nie po drodze, solidną bibliotekę gier do nadrobienia. Intryguje mnie ta konsola, w przeciwieństwie do wszystkich poprzednich, w których palce maczało Wielkie N. Najpierw jednak muszę mieć pewność, że znajdę tam rzeczywiście wystarczająco dużo atrakcji.

Adam Piechota: Zdrowy rozsądek podpowiada: nie w dniu premiery. Za mało gier będzie, a za długo poczekamy na jakieś fajne świeżynki. Fan wewnątrz mówi, że Zeldę musisz ograć i tyle. Cena wydaje się odrobinę zawyżona – to pewnie od niej zależałaby normalnie moja decyzja. Pomysł na sprzęt to zdecydowanie moja bajka, bo przenośne sprzęty uwielbiam. Gdy wieczorem leżę w łóżku, ani myśli mi się odpalać którąś z większych platform. Wolę sięgnąć po 3DS-a i grindować w jakimś RPG-u. Dużo jeżdżę pociągami, mieszkam w dwóch miastach na zmianę; uwierzcie, że taszczenie ze sobą wszędzie PS4 (bo zaraz coś będzie do recenzji) jest naprawdę niewygodne. Toteż w wolnym od naszej roboty czasie w czterech na pięć przypadków wybieram coś „do kieszeni”. Taki będzie Switch. Gry to kwestia sporna, ale większość tegorocznych pozycji sprawdzić i tak będę chciał (szczególnie Super Mario Odyssey i japońskie role-playe). Odgrzewanki nie dla mnie, bo moje Wii U dzielnie wytrzymało większość swoich premier. Potencjał Virtual Console to baśń, niech tego nie zawalą.

Ze Switchem będę od dnia zero, bo taki w sumie mój obowiązek na Poly. Gdyby nie to – poczekałbym na recenzje Zeldy i od nich pewnie uzależnił decyzję. A gdyby nie to i gdyby Zelda się jednak nie udała – poczekałbym do lata. Podobnie może stwierdzić wiele osób i „spirala Wii U” znowu pójdzie w ruch. Na razie jednak oczy me wyczekują 3 marca. Dawno Link nie miał tak wielkiego ciężaru na swoich barkach.

Bartek Stodolny foto1Bartosz Stodolny: Jakiś czas temu zadałem sobie pytanie: czy potrzebuję przenośnej konsoli? Okazało się, że nie. Zresztą jedną już mam i noszę ją w kieszeni – nazywa się smartfon. Jasne, nie ma tam (jeszcze!) tak wielu rozbudowanych gier jak na Vitę,3DS-a czy właśnie Switcha, ale one mi zupełnie nie są potrzebne. Jeśli jadę gdzieś komunikacją miejską, to raczej na krótkich dystansach, gdzie spokojnie wystarczy prosty clicker. Kiedy natomiast wsiadam w pociąg, by pojechać z Warszawy do rodzinnego Szczecina, wolę popracować albo przeczytać książkę.
Oczywiście Switch to też sprzęt stacjonarny, który wkładamy w stację dokującą podłączoną do telewizora w salonie. Tylko teraz tak, mam PS4 i Xone, a gram i tak przede wszystkim na pececie. Konsola jest dla mnie sprzętem zbyt prostym, ale przede wszystkim – niewygodnym. Nie dość, że siedząc w normalnej odległości od telewizora nie jestem w stanie odczytać tekstu, to jeszcze irytuje mnie szukanie pada, którego dzieci gdzieś posiały, czy płyty, bo jednak część gier nadal na nich mam.

Dominik Gąska: Po pierwszej zapowiedzi Switch prezentował się interesująco. Choćby dlatego, że nie powiedziano zbyt wiele, więc to co trzeba, wypełniły wyobrażenia i oczekiwania. Do mnie szczególnie trafiły kartridże jako nośnik – bo naprawdę dość mam już tego instalowania, ściągania wielogigowych patchów, tęsknię za dawnymi konsolami typu „włóż i graj”. I to się w Switchu nie zmieniło – to jest największa siła tej konsoli.

Tyle tylko, że poza tym, jak pomyśleć o tym na trzeźwo i wziąć pod uwagę nowe informacje, nie ma w niej nic więcej. Praktycznie brak interesujących tytułów (poza Zeldą, która wychodzi też na Wii U, i w której premierę na start urządzenia wciąż trochę nie wierzę). Perspektywa grania mobilnego wcale nie rysuje się tak atrakcyjnie (krótko trzymająca bateria, a poza tym to jest ogromne – do kieszeni się nie zmieści; co, będę specjalnie jakąś torbę czy plecak na to brał?). Wzięcie tego na imprezę, żeby wszyscy się razem bawili jak w filmiku reklamowym Nintendo, to jakiś żart.

Więc to kolejna po Wii U konsola Nintendo, która ma się sprzedać na obietnicach. Ja na razie podziękuję, zobaczymy za rok.

Tyle naszych opinii. Czas na Was.

Nintendo Switch...

Zobacz wyniki

Ładowanie ... Ładowanie ...

  1. Kalimdor
    12:16 14.01.2017
    Kalimdor

    Wypożyczył bym sobie WiiU dla zeldy i bayo2 😛
    A Ninny niech walczy z kolejną plajtą.

    Ukryj odpowiedzi()
  2. 14:25 14.01.2017
    Sly

    Jako osoba, która nie ma PS4/XO, uważam, że byłbym bardzo nierozważny gdybym kupił za ~1300 zł Switcha, a nie, którąś z konsol obecnej półgeneracji. W mojej świadomości Switch funkcjonuje tylko jako druga konsola.

    Chociaż i tak to co by mnie przekonało to połączenie dwóch lineupów – konsoli stacjonarnej i przenośnej. Do tej pory było kilka argumentów za stacjonarką od N. i kilka za DSem, gdyby teraz te argumenty zebrać do kupy, to byłby to już solidny powód by wysupłać pieniądze z kieszeni. Nie ukrywam, że fajnie by było gdyby była też opcja pogrania w starsze tytułu (Pokemony, Monster Huntery, No More Heroes). Innymi słowy, gdyby Switch stał się taką maszynką do odrabiania zaległości z biblioteki Nintendo.

  3. Aimagylop
    17:33 14.01.2017
    Aimagylop

    http://polygamia.pl/wp-content/uploads/2017/01/Nintendo_Switch_2.0.0-730×411.jpg
    Serio? Garbienie się i mrużenie oczu do małego ekranika? Czy Nintendo naprawdę myśli że to jest atrakcyjne dla graczy? Czy Nintendo tak sobie wyobraża graczy?

  4. 19:47 14.01.2017
    yogiyogi

    „…konsola jest dla mnie sprzętem zbyt prostym … i niewygodnym” – WOW! 😀

  5. Jellycrusher
    08:43 15.01.2017
    Jellycrusher

    Szkoda, że Nintendo nie potrafi już tworzyć normalnych konsol, tylko idzie w jakieś hybrydowe dziwadła. Ja to bym najbardziej chciał usiąść sobie w domu przed normalną konsolą Nintendo i za pomocą mniej więcej normalnego kontrolera zagrać w prawdziwą następną część Paper Mario.

  6. 11:07 15.01.2017
    Marrond

    Wyleciał nie tylko z listy pre-orderów ale i całkowicie z listy zakupów na przynajmniej dwa lata (tyle mniej-więcej potrzeba było czasu, żeby był powód odkurzenia dowolnej poprzedniej konsoli Nintendo po premierze). Zobaczymy jak się sytuacja rozwinie, ale biorąc pod uwagę podjęte przez Nintendo decyzję to ktoś tu sobie ostro strzela w stopę. Zobaczymy czy znowu gracze okażą się najbardziej bezmózgą grupą klientów na ziemi i znowu kupią coś „bo ich stać, bo to ich pieniądze” bez cienia refleksji, że sami od czasu wejścia gamingu do mainstreamu kopią pod sobą bezdenną przepaść za pomocą łopaty składającej się z własnej głupoty.

  7. 11:42 15.01.2017
    Marrond

    „Do mnie szczególnie trafiły kartridże jako nośnik – bo naprawdę dość mam już tego instalowania, ściągania wielogigowych patchów, tęsknię za dawnymi konsolami typu „włóż i graj”.”

    Na 3DSie masz carty i co z tego, też masz patche. To nie nośnik jest tu problemem kolego, tylko fakt, że gracze są debilami i zgadzają się (głosują portfelem) na wypuszczanie do sprzedaży produktów nie dokończonych. Zbroja dla konia, płatny Xbox Live, season passy, gry pocięte na DLCki jeszcze przed premierą – to wszystko jest zasługa tylko i wyłącznie graczy.

  8. Sevven
    19:43 16.01.2017
    Sevven

    Gdyby bardziej celowali w handhelda to pewnie bym się skusił a taką kobyłę nie miałbym nawet zbyto jak ze sobą nosić bez torby/plecaka. Mam cichą nadzieję że będą musieli się ratować bezpiecznym następcą 3ds’a.