Zmien skórke
Logo Polygamii

Kto zamordował singlową kampanię Friday the 13th? Oczywiście niedoróbki bazowej gry

Ale, jak to w horrorach - powróci do życia. Choć w kawałkach.

Wbrew logice, nieszczególnie dopracowana czy bogata w zawartość jatka 7 na 1 znalazła już blisko 2 miliony nabywców. Ale gdy wydawca chwali się niezwykle oddaną społecznością, która wytworzyła się wokół gry, jednocześnie ciągle wodzi tę społeczność za nos.

Nawet w pozytywnych recenzjach nie brakuje wypominania natarczywych błędów, psujących wrażenia z zabawy, problemów z matchmakingiem czy dopominania się zaktualizowania wreszcie wersji Xboksowej. No i pozostaje też kwestia zabawy dla jednego gracza. Miała trafić do gry latem, ale fani muszą poczekać dłużej.

Wnioskując po niezbyt konkretnej mapce zaplanowanej zawartości, tryby dla samotników pojawią się dopiero po Halloween. Czyli gdzieś w listopadzie.

Jest wiele powodów, ale ogólnie chodzi o to, że nie chcemy wypuszczać nowej zawartości, gdy bazowa gra wciąż sprawia problemy. Musieliśmy zając się wieloma kwestiami dotyczącymi stabilności zanim mogliśmy przeznaczyć środki na tryb dla jednego gracza. Wydaje nam się, że mamy to za sobą.

W komunikacie na forum gry, autorzy dodają, że by nadgonić opóźnienia zatrudnili dodatkowych ludzi i oddelegowali do prac tych, którzy byli zajęci czymś innym. A tryb dla jednego gracza, został przy okazji rozbity na trzy, niezależne od siebie części składowe – wyzwania, mecze z botami (gracz jest Jasonem) i Virtual Cabin. To ostatnie ma być czymś w rodzaju wirtualnego muzeum wszystkiego, co związane jest z kultową marką.

A co z wersją na Xboksa One – jedyną, która po sierpniowym patchu nie doczekała się hotfixa? Tu „winna” jest wersja pudełkowa gry, która ma trafić do sklepów w piątek, 13 października. Takiej daty ominąć przecież nie można…

Pomijając kwestie czasowe, w przypadku Xboksa możemy mieć tylko jedną rzecz w certyfikacji naraz, więc musieliśmy poczekać.

Choć tak naprawdę czekają gracze, którzy zbyt wcześnie uwierzyli w obietnice i wyskoczyli z kasy.

Maciej Kowalik

Więcej na temat: