Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaKoniec ze strzelankami, czas na coś bardziej "wyrafinowanego". Nad czym pracuje Adrian Chmielarz?

Niewątpliwie największą atrakcją pierwszego dnia konferencji Game Industry Trends 2012 był wywiad z Adrianem Chmielarzem, który uchylił rąbka tajemnicy na …

Facebook Twitter Google Wykop

Niewątpliwie największą atrakcją pierwszego dnia konferencji Game Industry Trends 2012 był wywiad z Adrianem Chmielarzem, który uchylił rąbka tajemnicy na temat swojego nowego projektu.

Po rozstaniu z People Can Fly Adrian Chmielarz, jeden z najbardziej znanych i szanowanych polskich twórców gier, założył nowe studio, które już działa, choć na razie nie jest znana jego nazwa. Zostanie ujawniona za jakiś czas – z nieco większym hukiem. Na razie liczy sobie 5 osób i choć na pewno powiększy się jeszcze o kilka, to na czas pierwszego projektu chce pozostać studiem małym. A pierwszy projekt już powstaje.

Co to będzie za gra? Adrian Chmielarz twierdzi, że chciałby wypromować w Polsce nowy segment gier, który powoli rozwija się na zachodzie – gry AAA, ale krótkie. Jego zdaniem dzisiejsze tytuły są za długie, za drogie i za trudne – ze statystyk wynika, że 50 procent graczy nie widzi nawet połowy przechodzonej gry. Chmielarz sam zadał sobie rok temu pytanie – czemu ma płacić 60 dolarów za np. Call of Duty, podczas gdy gra tylko w kampanię i przez te 5-6 godzin dobrze się bawi. A nie cieszy go – i wielu innych młodych ojców czy zajętych ludzi – gra na 30 godzin, do której wraca się raz na 3 dni, nie pamiętając, o co chodziło.

Dlatego celem nowego studia jest gra za 5-10-15-20 dolarów, która pozwala na 2-3h dobrej rozrywki. Powołał się tu na Davida Jaffe: „Niech gra powie, co ma do powiedzenia i fuck off”. Przykładem tytułów, które bierze sobie za wzór są epizody The Walking Dead i Dear Esther. Chodzi o grę, która jest brana pod uwagę obok filmu i książki, gdy rozważa się wieczorną rozrywkę – ma zawierać historię i pozwalać na eskapistyczne przeżycie. Przykład Dear Esther jest tu szczególny, bowiem Chmielarz przyznał, że na razie powiedział już, co miał do powiedzenia, jeśli chodzi o strzelaniny. Przypomniał, że jego, jako twórcy, korzenie leżą w przygodówkach – i czeka na moment, gdy będzie mógł pobyć w świecie bardziej „wyrafinowanym”, gdzie niekoniecznie trzeba się z czymś zmagać i kogoś zabijać.

Chmielarz uważa, że choć przemoc nas otacza, to jednak jest jej za dużo w grach. Jego zdaniem obecnie deweloperzy korzystają z ostatnich lat wolności, gdy jeszcze działa wymówka „ale to tylko gra”. Za parę lat grafika nie pozwoli im się tak tłumaczyć.

Dlatego tworzy grę, którą można opisać jako „interaktywne doświadczenie” –  nie wymagającą ciągle pokonywania jakichś wyzwań. Mówiąc o narracji przyznał jednak, że wyżej ceni gry, gdzie gracz dostaje do dyspozycji świat i narzędzia, a dalej tworzy swoją historię – jest pod wrażeniem fenomenu DayZ. Woli je od tytułów silnie narracyjnych – tu podał przykład Uncharted – które każdy gracz przechodzi mniej więcej tak samo. Idealnym wariantem jest dla niego sesja RPG – gdzie drużyna ma wolność, a Mistrz Gry i tak swoją historię opowie.

Zapytany o polski rynek, Chmielarz odpowiedział, że uważa, iż w naszym kraju spokojnie może powstać gra łącząca i dobre oceny (powyżej 90 na Metacritic) i sukces finansowy (powyżej 3,5 miliona sztuk) – bo powstały już gry osiągające jedno (Wiedźmin 2) i drugie (Sniper: Ghost Warrior). Dlatego dobrze ocenia szanse Techlandu i mocnej marki Dead Island oraz CD Projektu, który wyrobił sobie dobrą opinię u graczy dostarczając im dojrzały tytuł.

Jego zdaniem gry ogólnie wchodzą w fazę dojrzałości – tu znów powołał się na The Walking Dead – to dla niego najlepsza gra 2012 roku.

Paweł Kamiński

Wywiad z Adrianem Chmielarzem na Game Industry Trends 2012 prowadzony był przez Tomasza Kreczmara.