Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaKlimatyzator: Vikings: Wolves of Midgard

Co obejrzeć, czego posłuchać i w co zagrać, by lepiej wczuć się w bezlitosny świat Wikingów, nordyckiej mitologii i hack and slashy?

Facebook Twitter Google Wykop
W co zagrać?

1. The Lost Vikings Blizzard/PC, Mega Drive, SNES, Game Boy Advance, PlayStation

W ten absolutny klasyk Blizzarda można całkiem legalnie zagrać za darmo. Czy warto? Co to w ogóle za pytanie. Eryk, Baleog i Olaf to trio, które mimo ćwierćwiecza na karku, wciąż potrafi i rozśmieszyć, i podrzucić graczowi ciekawą zagwozdkę. Niby Wikingowie, ale jakże różni, co oczywiście przekłada się na bogactwo wyzwań w trakcie przygody. O dziwo, tylko Olaf ma tarczę, a na trzech twardzieli przypada tylko jeden – dzierżony przez Baleoga – miecz do krojenia wrogów i łuk, który oprócz zabijania potrafi też aktywować przełączniki. Eryk to z kolei akrobata – szybki, zwinny, skoczny i uzbrojony w hełm przebijający ściany. To bardzo sprytna gra. Z trybem kooperacji dla dwóch graczy. Idealna do pokazania dzisiejszemu pokoleniu, przy czym drzewiej zarywało się noce.

To bardzo sprytna gra

VIkig

2. Seria God of War SCE Santa Monica Studio/PS2, PS3, PS4, PS Vita, PSP

Co, że pomyliły nam się mitologie? Niby tak, ale choć Kratos morduje grecki panteon, to robi to z pasją i brutalnością godną najprawdziwszego Wikinga. A Wolves of Midgard też nie stroni od przemocy, oj, zdecydowanie nie. Taka już cecha nordyckiej kultury, że bezwzględność jest tutaj na porządku dziennym. Warto zatem poczuć bezbrzeżny gniew God of War, szczególnie że następna odsłona zabierze nas właśnie do nordyckiej mitologii. Trudno o lepszy dom dla Kratosa.

3. The Banner Saga Stoic/PC, PS4, Xbox One, Android, iOS

The Banner Saga to bardzo zręczne połączenie nordyckiej mitologii z fantasy. I równie ciekawe połączenie gatunków, bo mamy tutaj i rzut izometryczny z turową walką, i przepięknie malowane dwuwymiarowe plansze dialogowe z wyborem kwestii poszczególnych postaci, i mikrozarządzanie dwiema karawanami sunącymi przez ogromny, ginący na naszych oczach świat. Odważny miks gatunków wyszedł na dobre, z miejsca lokując The Banner Saga w czołówce najlepszych gier niezależnych 2014 roku. Ze względu na absolutnie niewymagającą zręczności rozgrywkę i piękną oprawę, w The Banner Saga równie fajnie co na PC czy konsolach gra się na tabletach lub większych smartfonach. Ale obowiązkowo w słuchawkach. Grafika jest piękna i ponadczasowa, ale połowę klimatu buduje tutaj muzyka Austina Wintory’ego, którego twórczość znamy z Flow, Journey, Abzû czy The Order: 1886.

(…) bardzo zręczne połączenie nordyckiej mitologii z fantasy

Banner

4. The Elder Scrolls V: Skyrim Bethesda/PC, PS3, Xbox 360, PS4, Xbox One

Grze Bethesdy wiele można zarzucić, ale nikt chyba nie odmówi jej niezwykle charakterystycznej atmosfery. Ta natomiast garściami czerpie z nordyckiej kultury – stąd surowe krajobrazy i jeszcze surowsi wojownicy zamieszkujący tę skutą lodem krainę. Jeśli ktoś zignoruje uniwersum The Elder Scrolls i po prostu zacznie wędrować przełęczami z toporem w ręku i rogatym hełmem na głowie, może poczuć się jak prawdziwy Wiking w niebezpiecznym i pięknym świecie. I nikt nie zabroni mu robić, czego sobie tylko zażyczy.

5. For Honor Ubisoft Montreal/PC, PS4, Xbox One

For Honor to gra buzująca testoteronem. W kilka chwil po wbiegnięciu na pole bitwy w graczu budzi się chęć walki i mordu. W skórze wikińskich wojowników może szczególnie dać temu upust, stawiając na potężne ciosy Drengra, szalone serie Berserka czy chodzący czołg, jakim jest Dróttinn. Wrogie szeregi Wikingowie kładą jak kosa żyto, a inni gracze widzą w nich prawdziwe zagrożenie. Nawet w niepozornie wyglądającej Walkirii. Dobra frakcja dla graczy ceniących bezpośredniość i zajadłość w atakach. I przy okazji chyba najciekawszy rozdział fabularnej kampanii For Honor.

leżącej na wschodnich rubieżach Europy Borgovii jest wszak bliżej do Skandynawii niż tak charakterystycznym dla gatunku krainom fantasy

6. The Incredible Adventures of Van Helsing NeocoreGames/PC, PS4, Xbox One

The Incredible Adventures of Van Helsing hitem nie jest, przy okazji pecetowej premiery w 2013 roku najprawdopodobniej mało kto zwrócił na niego uwagę. Teraz gra pojawiała się jednak na PS4, co przy braku większej hack’n’slashowej konkurencji na tej platformie daje jej z miejsca +3 do charyzmy. Nawet na tle podobnych pozycji Van Helsing nie ma się jednak czego wstydzić. Diablo to nie jest, ale Van Helsing też może pochwalić się świetną rozgrywką, unikalnym klimatem czy, co najważniejsze, poczuciem humoru. Gra szybciutko wciąga i jest bardzo fajną propozycją na rozpoczęcie przygody z gatunkiem RPG-ów akcji z rzutem izometrycznym. Z racji podobnej mechaniki i umiejscowienia wydarzeń może być też fajną przystawką przed Vikings: Wolves of Midgard. Z leżącej na wschodnich rubieżach Europy Borgovii jest wszak bliżej do Skandynawii niż tak charakterystycznym dla gatunku krainom fantasy.

7. Wrath of Loki: VR Adventure The House of Fables/PC

Wrath of Loki: VR Adventure to polska gra studia The House of Fables z gatunku Hidden Object Puzzle-Adventure (HOPA). Rzecz kojarzona raczej z casualową rozgrywką dla kobiet, ale jest tu haczyk w postaci wirtualnej rzeczywistości – wszak nawet core’owe Zaginięcie Ethana Cartera w wydaniu na Oculus Rift bardziej podpada pod HOPĘ niż klasyczną przygodówkę 3D. O ile taki sposób rozgrywki mógł jednak wydawać się tam ograniczający (a swobodne chodzenie w VR przyprawiało z kolei o nudności), tak Wrath of Loki: VR Adventure od początku było tworzone z myślą o tego typu rozgrywce. I o Gear VR, stając się jedną z ciekawszych produkcji na te całkiem przystępne cenowo gogle. Najważniejsze jest jednak to, że twórcy sprytnie wykorzystali ograniczenia technologii Samsunga. Niska rozdzielczość sprzętu w połączeniu z bajkową, ręcznie rysowaną oprawą nie razi. Brak kabli pozwala natomiast na obracanie się dookoła, co nieraz się robi w poszukiwaniu kolejnych elementów pochowanych w tych inspirowanych nordycką mitologią poziomach. Wrath of Loki: VR Adventure zwyciężył na Casual Connect w Tel Avivie w 2016 roku w kategorii The Best VR Game i The Most Innovative Game. Jeżeli ma się VR-owy sprzęt Samsunga, to warto na tę godzinkę z hakiem wcielić się w Thora i stawić czoła Lokiemu.

Loki
Wrath of Loki: VR Adventure

8. Skellige w Wiedźminie 3 CD Projekt RED/PC, PS4, Xbox One

Już sam tytułowy Dziki Gon inspirowany jest mitologią nordycką i Nagelfarem – widmowym statkiem zbudowanym z paznokci umarłych, którym w dniu ragnarök (apokalipsy) przybędą wrogowie bogów. Wiedźmiński świat nie stroni też od brutalnej walki, ale dopiero kiedy docieramy na mroźne wyspy Skellige, przenosimy się z klasycznie słowiańskich scenerii do lokalnej wariacji kultury nordyckiej. Wierzenia wyspiarzy, ich imiona i rytuały, wszystko będzie wydawać sie niezwykle znajome komuś, kto choć raz zainteresował się Asgardem i całą resztą skandynawskich legend. Nie wspominając o zapierającej dech muzyce…

Co przeczytać?

1. „Kłamca”, Jakub Ćwiek

Kłamca

Jak to często bywa „Kłamca”, Jakuba Ćwieka po raz pierwszy pojawił się w zbiorze opowiadań. 12 lat później mówimy już o cyklu składającym się z czterech głównych części, komiksu, dodatkowych opowiadań, audiobooków. Był też adaptowany na potrzeby gier. Choć gry wideo wciąż się nie doczekał – autor jednak zapowiedział już, że przygląda się temu medium. Tytułowy Kłamca to ocalony z zagłady Walhalli Loki, którego Ćwiek wrzuca w na pozór dobrze nam znane, współczesne realia, doprawiając je jednak mocno elementami z rozmaitych mitologii. Loki nie jest jedynym draniem z innego świata, który przechadza się po Ziemi. A Jakub Ćwiek wie jak nawet tak cwanemu bogu uprzykrzyć życie. To lekkie i przyjemne powieści pełne akcji, mrocznego humoru i masy aktualizujących je nawiązań do popkultury.

2. „Saga Winlandzka”, Makoto Yukimura

Manga o Wikingach? Ależ czemu nie – Makoto Yukimura odwalił kawał świetnej roboty, łącząc historyczne spojrzenie na skandynawską kulturę z delikatnymi, azjatyckimi wpływami. W komiksie nie zabraknie intryg, niejednoznacznych postaci i masy scen walki. Przeniesiemy się do IX wieku i poznamy losy pałającego żądzą zemsty Thorfinna oraz takich plemion jak Normanowie, Danowie czy Rusini. W programie znajdą się m.in. oblężenia, bardzo specyficzne grzyby, szczegółowa kreska i wszechobecny, nordycki klimat. Hanami wydało w tym roku „Sagę Winladzką” na terenie Polski, szkoda więc nie skorzystać z tej okazji.

Manga o Wikingach? Ależ czemu nie

Saga
Northlanders
Northlanders

3.”Northlanders”, Brian Wood

Ta seria komiksów od DC nie pojawiła się może w Polsce, ale fani tego typu klimatów z pewnością poradzą sobie ze zdobyciem swoich egzemplarzy. Dzieło Briana Wooda jest dosyć prostolinijną opowieścią o walecznych, bezwzględnych Wikingach. Opowieść to mroczna, więc w parze idzie ostra, kanciasta kreska, ciemna kolorystyka i surowy klimat idealnie podkreślający opisywane realia. Nie jest to seria historyczna, ale w bardzo sprawny sposób przedstawia ponury świat Wikingów.

4. „Mitologia nordycka”, Neil Gaiman

My tu pitu-pitu naokoło tematu, a przecież warto też zapoznać się ze źródłem, czyli wierzeniami Wikingów, ich wizją powstania świata, a także jego potencjalnego końca. Sławny pisarz, autor „Amerykańskich bogów” i „Nigdziebądź”, wchodzi zatem w skórę gawędziarza opowiadającego przy ognisku historię Thora, Odyna czy drzewa Ygdrassil, na którym znajdują się różne światy. I choć jego interpretacja jest być może aż zbyt wierna i przykładna, pozbawiona ekscentrycznych wariacji z jakimi można by skojarzyć Gaimana, to najklasyczniejsze mity wciąż opowiedziane są za pomocą jego lekkiego pióra. Dzięki temu wydana na początku marca książka staje się świetnym sposobem na poznanie fascynującej kultury.

Mito
Czego posłuchać?

1.Wardruna

Wystarczy posłuchać Wardruny przez zaledwie minutę, by poczuć chłód skandynawskich przełęczy i zacząć szukać swojego futra z samodzielnie zabitego niedźwiedzia. Jest coś bardzo pierwotnego w muzyce tego folkowego zespołu inspirującego się nordycką kulturą. Z ich pomocą Wikingiem można stać się nawet latem w środku przepoconego tramwaju. Uwaga: słuchanie tych pięknych, posępnych kawałków grozi intensywnym przyrostem brody i niepowstrzymaną chęcią plądrowania okolicznych wiosek. Magiczna sprawa.

2. Sigur Rós

Sigur Rós ciężko skojarzyć bezpośrednio z Wikingami, korzenie tej islandzkiej kapeli są jednak wyczuwalne w subtelniejszy sposób. Wybrzmiewają gdzieś w ambientowych kompozycjach przepełnionych mistycyzmem czy gwałtowniejszych, rockowych partiach. Ostatecznie mamy do czynienia z tą delikatniejszą strona Wikingów – bo nawet oni wpadali czasem w zadumę. Czy to nocą przy ognisku, czy podczas spokojniejszych momentów na drakkarze, otoczeni lodowatym morzem.

Viking metal – bo nie wszystkie mitologie doczekały się własnego odłamu ciężkiej muzyki. Ale skoro kraje skandynawskie kojarzymy głównie z metalem, nie powinno nas dziwić, że istnieje coś takiego, jak viking metal. Ba, jest w dodatku prawdziwie nośny. Wywodzi się po trochu z black metalu, po trochu z folku, po trochu z melodic death. Ale dla ucha nieprawionego w rozpoznawaniu setek odmian gitarowego łojenia brzmi po prostu jak epicka wersja pieśni bojowej, w rytm której odkrywa się świat, pali wioski i gwał… to znaczy przeżywa się radosne, nordyckie przygody.

3. Amon Amarth

Absolutna definicja viking metalu. Wyraźne melodie, chóralne refreny i buchający testosteron. Wikingowie zaglądają tutaj z każdego kąta. Tytuły albumów w stylu „Zmierzchu boga piorunów” lub „Jomsviking”, dzielni wojownicy oraz majestatyczne bestie na okładkach, teledyski kręcone na statkach… Szwedzi nie biorą jeńców, więc jeśli Wasza broda nie sięga przynajmniej do pępka, powinniście uważać na ich koncertach. Fani tej grupy „stawali przed wrogami tysiąc razy, a może nawet więcej”, w końcu są strażnikami Asgaardu.

4. Enslaved

Tutaj robi się już poważniej. Muzyka Norwegów idzie z black metalem w kierunku progresywnym. Oznacza to przestrzenne aranżacje, ponadprogramowy patos, długie, rozmarzone pasaże klawiszowe, a także sporo zmian rytmiczno/nastrojowych, nawet – o matulu – czysty śpiew od czasu do czasu. Uważajcie jednak na ich starsze dokonania, bo połączenie garażowej produkcji i wywrzeszczanych po norwesku tekstów może Was przyprawić o delikatny ból głowy. Trzymałbym się raczej świeżych albumów. A tych nie brakuje, gdy zespół już dawno zaliczył dwudziestkę na karku.

5. Manowar

Jak przystało na grupę, która z heavy metalem trzyma niemal od jego narodzin, staruszkowie przerobili prawdopodobnie wszystkie ulubione toposy tej muzyki. Weźmy chociaż utwór „Sons of Odin” z albumu „Gods of War”. Jeżeli lubicie obcisłą skórę, wysoki śpiew, prostą motorykę i popisowe solówki na gitarze, być może to z tym utworem otworzą się dla Was wrota Walhalli. Być może. Najpierw musielibyście przebić się przez tłum headbangujących pięćdziesięciolatków. No ale klasyka to klasyka, tak?

Co obejrzeć?

1. Wikingowie/Michael Hirst

WIki

Tytuł mówi chyba wszystko. Przenosimy się do Skandynawii u schyłku VIII wieku, by poznać wikinga Ragnara Lodbroka, który swoją drogą jest postacią historyczną. Serial mocno inspiruje się faktami, ale przede wszystkim jest świetną, niezwykle dynamiczną przygodą. Wątki, które w większości seriali rozciągają się na cały sezon, tutaj rozwiązują się w przeciągu kilku odcinków, zabierając widza w niespodziewane miejsca. Mało które produkcje tak wyraziście opisują realia wikingów. Każdy, kto zainteresowany jest tematem, powinien obowiązkowo zapoznać się z tą produkcją. A ci niezainteresowani, przez intrygujący scenariusz, i tak zostaną wchłonięci z bezwzględnością krwawego orła.

2. Upadek królestwa/Carnival Film & Television

Nie tak wysokobudżetowy jak „Wikingowie”, ale i niekoniecznie od nich gorszy jest serial „Upadek królestwa”, który niedawno wystartował z drugim sezonem. W tym wypadku mamy do czynienia z produkcją wierniejszą historii, będącą adaptacją „Wojen Wikingów” Bernarda Cornwella. Śledzimy losy Uhtreda, saskiego szlachcica wychowanego przez Wikingów, który jest rozdarty między dwoma strona konfliktu. Fabuła angażuje, a mniejszy budżet nie przeszkadza w przekonującym rysowaniu realiów IX wieku i pokazywaniu efektownych bitew.

Nie tak wysokobudżetowy jak „Wikingowie”, ale i niekoniecznie od nich gorszy

WIkisdi

3. Trzynasty wojownik/Michael Crichton, John McTiernan

Luźno osadzony na motywach Beowulfa „Trzynasty wojownik” nie tylko nie rozbił banku, ale jest jedną z większych klap w historii kina. Nie oznacza to jednak, że to film, którego oglądać nie warto. Trzeba tylko nauczyć się ignorować Antonio Lowelasa do chwili, gdy z arabskiego poety siłą wcielonego do wyprawy Wikingów, stanie się wreszcie tytułowym wojownikiem. Ale show i tak kradną mu inni – Buliwyf, Ragnar, Edgtho czy zwłaszcza Herger. Dzięki nim widz (i bohater grany przez Banderasa) poznaje codzienność, tradycje i wierzenia ludzi północy. Lekcje bywają fascynujące, a sceny batalistyczne mają odpowiedni rozmach.

4. Thor i Thor: Mroczny świat/Kenneth Branagh i Alan Taylor

Wikingowie w wersji bezkrwawej i lekkostrawnej. Wiadomo, że Marvel to przede wszystkim superbohaterowie, superzłoczyńcy, nieudane eskeprymenty i Ameryka Fuck Yeah, ale nie przeszkadzało to w tym, żeby do całego popkulturowego uniwersum wprowadzić nie tylko postać żywcem wyjętą z mitologii nordyckiej, ale i całą mitologię nordycką. Poznamy tutaj zatem podstawy dziewięciu światów z Midgardem i Asgardem na czele, braterskie zawiłości Thora i Lokiego czy ciężkie zadanie Hajmdala. A wszystko to w rytmie wybuchów, uderzeń, one-linerów i na tle klaty Chrisa Hemswortha.

Wikingowie w wersji bezkrwawej i lekkostrawnej

Thor2

5. Jak wytresować smoka/Dean DeBlois, Chris Sanders

Jeśli Wikingów chcecie pokazać swojemu dziecku czy młodszemu rodzeństwu, odpalanie przygód serialowego Ragnara czy podsuwanie „Sagi Winlandzkiej” może być nieco kiepskim pomysłem. Wtedy z pomocą przychodzi „Jak wytresować smoka” – świetnie zrealizowana animacja opowiadająca o Wikingach. No, i smokach. Smoki nie są może historycznie potwierdzone, ale da się na to przymknąć oko, szczególnie że Szczerbatek podbije serca nawet tych największych, najsurowszych Wikingów, co z niejednego wroga trofeum robili.

Artykuł został przygotowany w ramach partnerstwa z cdp.pl

  1. 09:57 21.03.2017
    k4m43l

    Wstyd Panie Redaktorze…. Jedno słowo: Thorgal…

  2. 10:05 21.03.2017
    hill.01

    A w dziale muzyki obowiązkowo Therion