Zmien skórke
Logo Polygamii

Job Simulator to „VR-owa popierdółka”? Niby tak, ale wyniki sprzedaży pokazują, że i takie coś świetnie sobie radzi

mat. prom.
09.01.2017 Bartosz Stodolny
Pohamujmy jednak wybuchy radości. Świetnie sobie radzi jak na niezależną grę skierowaną na młody rynek, dla dużego wydawcy z równie dużą grą na VR to nadal niewiele.

Graliście w Job Simulator? Dla mnie jest to klasyczny przykład VR-owej gry. Niby fajna, niby ciekawa, ale po pierwszej godzinie wiemy już o niej wszystko i nie czujemy potrzeby ponownego jej odpalania. Nie ma się co oszukiwać, to jeden z problemów wirtualnej rzeczywistości, o którym pisaliśmy (zresztą nie tylko my) dość często. Gogle się nie sprzedają, bo brakuje na nie ciekawych gier, a tych brakuje, bo gogle się nie sprzedają. Niektórzy, jak Dean Hall, idą jeszcze dalej, otwarcie mówiąc, że robienie gier na wirtualną rzeczywistość się nie opłaca. Błędne koło… ale czy na pewno tak jest?

Deweloper Job Simulator, studio Owlchemy Labs, pochwalił się na swojej stronie, że gra sprzedała się w nakładzie zapewniającym przychód na poziomie trzech milionów dolarów. Gra jest VR-owym exclusivem, czyli bez gogli w nią nie zagramy. Dostępna jest na Vive’a, Rifta i PS VR w cenie około 30 dolarów.

Ważne też, że była dodawana do HTC Vive, a wspomniane trzy miliony dolców dotyczą tylko sprzedaży i nie zakładają ewentualnego wynagrodzenia pobranego przez Owlchemy od Valve w związku z bundlem. Mało tego, gameplaye z Job Simulator obejrzano ponad 250 milionów razy na YouTube, co według dewelopera czyni tę grę najpopularniejszym tytułem VR-owym w tym serwisie.

Z wyniku bardzo zadowolony jest prezes Owlchemy Labs, Alex Schwartz, który w komunikacie prasowym pisze:

To wspaniałe, że wyniki w końcu pokazują, iż można odnieść sukces nawet na tak raczkującym rynku, jakim jest wirtualna rzeczywistość. Jesteśmy niezwykle dumni z faktu, że nasza gra przypadła do gustu tak wielu graczom z całego świata. Zarówno tym młodym, jak i starszym.

Swoją popularność na YouTube gra niewątpliwie zawdzięcza specjalnemu trybowi dodanemu przez twórców. Spectator Mode dodaje do gry kamerę, którą letsplayer może dowolnie umieścić w obszarze gry i która pokazuje oglądającym jego „sylwetkę”. Dzięki temu możliwe jest nagrywanie czegoś na kształt programów kulinarnych, czy w ogóle pokazanie zabawy z perspektywy innej niż pierwszoosobowa, która dla widza często może być zagmatwana i nieczytelna.

Tylko czy to naprawdę tak wielki sukces? SteamSpy pokazuje, że na platformie Valve jest około 120 tysięcy posiadaczy Job Simulatora. Nieco podobnie, bo z liczbą około stu tysięcy posiadaczy, wygląda Space Pirate Trainer, ale w odróżnieniu od niej, gra Owlchemy dostępna jest też na PS VR. Poza tym trzy miliony dolarów to dużo dla małego, niezależnego studia, lecz patrząc przez pryzmat wydawcy tytułów AAA, są to grosze, które nie zapewnią nawet zwrotu kosztów produkcji.

Możemy zatem, przynajmniej na razie, zapomnieć o wysypie dużych tytułów na wirtualną rzeczywistość, ale z drugiej strony – Owlchemy pokazało, że nieco innym, niech będzie że ciekawym, pomysłem można sporo zdziałać i zapewnić sobie byt na tym trudnym, stawiającym dopiero pierwsze kroki rynku. Mam nadzieję, że inni wezmą z firmy przykład i jeśli już koniecznie muszą serwować nam VR-owe „doświadczenia”, niech będą one chociaż ciekawie zaprojektowane.

Bartosz Stodolny

  1. Simplex
    18:31 09.01.2017