Zmien skórke
Logo Polygamii

Jest cosplay i jest bijący rekord Guinnessa cosplay Batmana z Arkham Origins

Szczena na ziemi.

Trudno nie czuć szacunku dla ludzi, którzy nie tylko biernie pasjonują się grami, ale potrafią jeszcze przekuć tę pasję w kolejne hobby. I to bynajmniej nie na poziomie, skądinąd rozbrajającego, fanpage’a Low Cost Cosplay.

Prawdziwy cosplay to oczywiście ciężka praca, zwłaszcza dla kogoś, kto nie ma wykształcenia plastycznego i sam dochodzi do efektów, które można pokazać publice bez uczucia zażenowania, metodą prób i błędów. Ale warto. Pisaliśmy o tym m.in. w Raporcie poświęconym cosplayowi czy w wywiadzie z Michałem Gwiazdą, który sprawił, że Garrus z Mass Effect ożył na naszych oczach.

Julian Checkley ciężkiej pracy się nie boi. Facet zajmuje się w swojej firmie efektami specjalnymi zawodowo, a pierwszy kostium stworzył w wieku 7 lat – wtedy był to Darth Vader, oczywiście w komplecie z maską z papier-mâché. Jak widać, wciąż pozostaje entuzjastą mrocznych postaci, ale papierową masę zamienił na nowsze technologie. A gdy kostium Batmana był już w zasadzie gotowy, zaczął dodawać do niego kolejne gadżety, które podpatrzył w Batman: Arkham Origins. Efekt? Dwadzieścia trzy w pełni funkcjonalne ustrojstwa, które zapewniły mu miejsce w tegorocznym wydaniu growej edycji Księgi Rekordów Guinnessa. Na liście nie brakuje bat-piersiówki, ale są też efektowniejsze zabawki.

Bat-rękawica została więc rzucona. Ciekawe czy za rok Checkley dalej będzie rekordzistą. Pytanie tylko, który bohater gier mógłby rzucić wyzwanie Nietoperzowi pod względem przyczepionych do stroju gadżetów. Może Adam Jensen?

Maciej Kowalik

Więcej na temat:

  1. yesman
    13:53 25.08.2016
  2. 14:07 25.08.2016
    Bartasx

    Gdyby nie dodatkowa część zasłaniająca usta to można się zastanawiać czy to przypadkiem nie postać z filmu. Kostium wygląda super. I gadgety o których przeważnie się nie myśli przy robieniu kostiumu. Szacun

  3. PentaStar
    11:42 27.08.2016
    PentaStar

    Potrzeba nie lada zapału, umiejętności i pieniędzy, żeby osiągnąć taki efekt.

    Gość nie dość, że pobił rekord Guinnessa to jeszcze zyskał znakomitą reklamę dla swoich usług.