Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaJeśli nie Diablo 3, to co?

Na PAX brakowało mi jednego wielkiego nieobecnego – Diablo III. Nic więc dziwnego, że tym chętniej snułem się po stoiskach …

Na PAX brakowało mi jednego wielkiego nieobecnego - Diablo III. Nic więc dziwnego, że tym chętniej snułem się po stoiskach z rozmaitymi hack&slashami, których nie było może zbyt wiele, ale dwa zwróciły moją uwagę.

... to Torchlight

Twórcy Torchlight II są z Seattle, więc na PAX nie mieli daleko - pewnie właśnie dlatego mogli sobie pozwolić na całkiem okazałe stoisko, na którym oczywiście dało się zagrać w ich najnowszy tytuł. Przyznam, że choć zachwyciłem się jedynką i czekam z utęsknieniem na dwójkę, to po pograniu mam z nią pewien problem. Chociaż twórcy skorzystali ze znanej rady Cliffa B. i zrobili grę, która jest "bigger, better and more badass", to nie da się ukryć, że niektóre z nowych elementów powinny była znaleźć się już w części pierwszej. Dlatego nie mogę myśleć o tym tytule inaczej, jak o Torchlight 1,5.

Co zmieniono? Przede wszystkim dodano oczekiwany i kluczowy w tego typu grze tryb multiplayer - miałem okazję go przetestować biegając po mapie z kilkoma innymi osobami. Nie zabrakło oczywiście systemu lokalizowania innych graczy na serwerze, minimapy i chata. W finalnej wersji ma znaleźć się możliwość kooperacji w internecie i po LAN (in your face, Blizzard!). Twórcy wspomnieli także, że pewny jest tryb PVP, ale nie zdecydowali jeszcze, czy rozwiążą go przy pomocy aren, specjalnych terenów lub systemu wyzwań. Znalezienie kompanów umożliwi lista znajomych, a także możliwość stawiania własnych serwerów z określonymi warunkami gry - twórcy wspomnieli także, że umożliwi to tworzenie gildii. Podobnie jak w części pierwszej udostępnione zostaną graczom narzędzia moderskie, a stworzone elementy będzie można wykorzystywać w multi.



Zmienił się też świat - przede wszystkim to już nie tylko podziemia, a także duży obszar na powierzchni, podzielony na mniejsze połączone ścieżkami-teleportami. Nie jest to może superrealistyczne rozwiązanie, ale po pierwsze nikt takich nie wymaga, a po drugie przyśpiesza to nieco działanie gry - może dwójkę też spokojnie da się odpalić na netbooku. W trakcie swojej wyprawy gracz spotka więcej miast, a questy będzie mógł znaleźć także poza nimi - w czasie testowania gry moja drużyna natknęła się na oblężoną przez potwory karawanę, której można było pomóc.W kwestii klas twórcy obiecują, że poza trójcą woj-mag-łotrzyk pojawi się jeszcze ktoś czwarty, a sama trójca z jedynki zostanie zastąpiona nowymi przedstawicielami. Na razie dostępny był Railman - steampunkowy wojownik-inżynier z wielkim kluczem francuskim w łapie oraz Outlander - strzelec wyborowy o wyglądzie księcia Persji. Obie klasy mają zupełnie nowy zestaw umiejętności. Postaciom można nieco dostosować wygląd - zmieniają twarz, zarost czy włosy oraz wybrać płeć. Wisienką na torcie jest nowe zwierzątko - fretka.

Na ostatku, choć wcale nie najmniej ważne, jest dołączenie do zespołu Torchlight 2... scenarzysty. Jest więc nadzieja, że fabuła rozwinie się coś ponad "przynieś, zabij, pozamiataj". Z nielicznych wskazówek dowiedziałem się, że miasto Torchlight zostało zniszczone, a akcja przenosi się w nowe rejony... Skąd ja znam ten schemat. Ciekawe, czy pozwolą pobiegać po ruinach i zabić szalonego kowala?

...to Path of Exile

Z drugim wypatrzonym na PAX hack & slashem wiąże się zabawna historia - właściwie to nie ja go wypatrzyłem, a on mnie. Nowozelandzka ekipa Grinding Gear Games nie miała swojego stoiska, przyjechała na konwent prywatnie i zaczepiała rozmaitych dziennikarzy, proponując prezentację swojej produkcji - Path of Exile. Z początku średnio mnie zachęcili, bowiem zobaczyłem kolejnego klona Diablo. Jednak trzy elementy sprawiły, że przetestuję sobie betę, gdy tylko się pojawi: Path of Exile jest darmowe, sieciowe i ma ciekawy system umiejętności. Jest też znacznie mroczniejsze i bardziej na serio niż Diablo, widać ekipa GGG zorientowała się, że dark fantasy (jak sami określają PoE) dobrze się sprzedaje. Za ich produkcją nie ma niestety żadnej większej historii - jesteś wyrzuconym na tajemniczą wyspę rozbitkiem, który musi przetrwać w brutalnym i niegościnnym świecie.

Gra ma toczyć się wyłącznie online, na serwerach udostępnionych przez twórców, co zabezpieczać ma przed oszukiwaniem. Zaplanowane jest sześć klas i możliwość grania do ośmiu osób w jednej rozgrywce. Postacie będą się rozwijać jak w każdym RPG, jednak zdobywane przez nie skille są wyłącznie pasywne i jak sami twórcy mówią - określają, kim twoja postać jest. Co potrafi określasz sam. Umiejętności dla postaci tworzy się własnoręcznie, umieszczając w przedmiotach kombinacje klejnotów - przykładowo włożenie do miecza kamieni odpowiedzialnych za skok, obrażenie od ognia i odrzut stworzy umiejętność podobną do tego, co potrafił barbarzyńca w Diablo II. Wygląda na to, że na odkrycie czeka spora ilość kombinacji - twórcy dumnie wspomnieli o "prawie nieskończonej " - co pozwoli na urozmaicenie postaci. Może uda się uniknąć bolączki innych MMO, czyli stad graczy biegających postaciami opartymi o jeden najbardziej skuteczny schemat rozwoju. Kamienie wraz z używaniem i zdobywaniem przez gracza doświadczenia mają także zyskiwać coraz większą moc. Część skilli będzie uniwersalna, część zaś zadziała tylko w przedmiotach przypisanych do odpowiedniej klasy.

Nie jestem do końca przekonany o rewolucyjności Path of Exile, jednak szczerze polecam spróbowanie - jest darmowa i nie ma mieć wielkich wymagań. Może spodobać się tym, dla których Diablo III i Torchlight II są za kolorowe albo posiadany pecet im nie podoła.

A tak na marginesie Boli mnie tylko, że zupełnie nowa ekipa chcąca zrobić hack & slash eksploruje ten sam zużyty schemat. Czy ktoś kiedyś z sukcesem wyłamie się poza fantasy i zrobi np. cyberpunkową albo postapokaliptyczną grę w tym stylu?

Paweł Kamiński

Paweł Kamiński 27.09.2010

Na PAX brakowało mi jednego wielkiego nieobecnego – Diablo III. Nic więc dziwnego, że tym chętniej snułem się po stoiskach z rozmaitymi hack&slashami, których nie było może zbyt wiele, ale dwa zwróciły moją uwagę.

… to Torchlight

Twórcy Torchlight II są z Seattle, więc na PAX nie mieli daleko – pewnie właśnie dlatego mogli sobie pozwolić na całkiem okazałe stoisko, na którym oczywiście dało się zagrać w ich najnowszy tytuł. Przyznam, że choć zachwyciłem się jedynką i czekam z utęsknieniem na dwójkę, to po pograniu mam z nią pewien problem. Chociaż twórcy skorzystali ze znanej rady Cliffa B. i zrobili grę, która jest „bigger, better and more badass”, to nie da się ukryć, że niektóre z nowych elementów powinny była znaleźć się już w części pierwszej. Dlatego nie mogę myśleć o tym tytule inaczej, jak o Torchlight 1,5.

Co zmieniono? Przede wszystkim dodano oczekiwany i kluczowy w tego typu grze tryb multiplayer – miałem okazję go przetestować biegając po mapie z kilkoma innymi osobami. Nie zabrakło oczywiście systemu lokalizowania innych graczy na serwerze, minimapy i chata. W finalnej wersji ma znaleźć się możliwość kooperacji w internecie i po LAN (in your face, Blizzard!). Twórcy wspomnieli także, że pewny jest tryb PVP, ale nie zdecydowali jeszcze, czy rozwiążą go przy pomocy aren, specjalnych terenów lub systemu wyzwań. Znalezienie kompanów umożliwi lista znajomych, a także możliwość stawiania własnych serwerów z określonymi warunkami gry – twórcy wspomnieli także, że umożliwi to tworzenie gildii. Podobnie jak w części pierwszej udostępnione zostaną graczom narzędzia moderskie, a stworzone elementy będzie można wykorzystywać w multi.



Zmienił się też świat – przede wszystkim to już nie tylko podziemia, a także duży obszar na powierzchni, podzielony na mniejsze połączone ścieżkami-teleportami. Nie jest to może superrealistyczne rozwiązanie, ale po pierwsze nikt takich nie wymaga, a po drugie przyśpiesza to nieco działanie gry – może dwójkę też spokojnie da się odpalić na netbooku. W trakcie swojej wyprawy gracz spotka więcej miast, a questy będzie mógł znaleźć także poza nimi – w czasie testowania gry moja drużyna natknęła się na oblężoną przez potwory karawanę, której można było pomóc.W kwestii klas twórcy obiecują, że poza trójcą woj-mag-łotrzyk pojawi się jeszcze ktoś czwarty, a sama trójca z jedynki zostanie zastąpiona nowymi przedstawicielami. Na razie dostępny był Railman – steampunkowy wojownik-inżynier z wielkim kluczem francuskim w łapie oraz Outlander – strzelec wyborowy o wyglądzie księcia Persji. Obie klasy mają zupełnie nowy zestaw umiejętności. Postaciom można nieco dostosować wygląd – zmieniają twarz, zarost czy włosy oraz wybrać płeć. Wisienką na torcie jest nowe zwierzątko – fretka.

Na ostatku, choć wcale nie najmniej ważne, jest dołączenie do zespołu Torchlight 2… scenarzysty. Jest więc nadzieja, że fabuła rozwinie się coś ponad „przynieś, zabij, pozamiataj”. Z nielicznych wskazówek dowiedziałem się, że miasto Torchlight zostało zniszczone, a akcja przenosi się w nowe rejony… Skąd ja znam ten schemat. Ciekawe, czy pozwolą pobiegać po ruinach i zabić szalonego kowala?

…to Path of Exile

Z drugim wypatrzonym na PAX hack & slashem wiąże się zabawna historia – właściwie to nie ja go wypatrzyłem, a on mnie. Nowozelandzka ekipa Grinding Gear Games nie miała swojego stoiska, przyjechała na konwent prywatnie i zaczepiała rozmaitych dziennikarzy, proponując prezentację swojej produkcji – Path of Exile. Z początku średnio mnie zachęcili, bowiem zobaczyłem kolejnego klona Diablo. Jednak trzy elementy sprawiły, że przetestuję sobie betę, gdy tylko się pojawi: Path of Exile jest darmowe, sieciowe i ma ciekawy system umiejętności. Jest też znacznie mroczniejsze i bardziej na serio niż Diablo, widać ekipa GGG zorientowała się, że dark fantasy (jak sami określają PoE) dobrze się sprzedaje. Za ich produkcją nie ma niestety żadnej większej historii – jesteś wyrzuconym na tajemniczą wyspę rozbitkiem, który musi przetrwać w brutalnym i niegościnnym świecie.

Gra ma toczyć się wyłącznie online, na serwerach udostępnionych przez twórców, co zabezpieczać ma przed oszukiwaniem. Zaplanowane jest sześć klas i możliwość grania do ośmiu osób w jednej rozgrywce. Postacie będą się rozwijać jak w każdym RPG, jednak zdobywane przez nie skille są wyłącznie pasywne i jak sami twórcy mówią – określają, kim twoja postać jest. Co potrafi określasz sam. Umiejętności dla postaci tworzy się własnoręcznie, umieszczając w przedmiotach kombinacje klejnotów – przykładowo włożenie do miecza kamieni odpowiedzialnych za skok, obrażenie od ognia i odrzut stworzy umiejętność podobną do tego, co potrafił barbarzyńca w Diablo II. Wygląda na to, że na odkrycie czeka spora ilość kombinacji – twórcy dumnie wspomnieli o „prawie nieskończonej ” – co pozwoli na urozmaicenie postaci. Może uda się uniknąć bolączki innych MMO, czyli stad graczy biegających postaciami opartymi o jeden najbardziej skuteczny schemat rozwoju. Kamienie wraz z używaniem i zdobywaniem przez gracza doświadczenia mają także zyskiwać coraz większą moc. Część skilli będzie uniwersalna, część zaś zadziała tylko w przedmiotach przypisanych do odpowiedniej klasy.

Nie jestem do końca przekonany o rewolucyjności Path of Exile, jednak szczerze polecam spróbowanie – jest darmowa i nie ma mieć wielkich wymagań. Może spodobać się tym, dla których Diablo III i Torchlight II są za kolorowe albo posiadany pecet im nie podoła.

A tak na marginesie Boli mnie tylko, że zupełnie nowa ekipa chcąca zrobić hack & slash eksploruje ten sam zużyty schemat. Czy ktoś kiedyś z sukcesem wyłamie się poza fantasy i zrobi np. cyberpunkową albo postapokaliptyczną grę w tym stylu?

Paweł Kamiński