Zmien skórke
Logo Polygamii

ZapowiedziJak Dance Central nauczyło mnie tańczyć

Nie ukrywam, że Dance Central było tą z gier przeznaczonych na Kinecta, która interesowała mnie najbardziej. Jeśli już wyginać się …

Facebook Twitter Google Wykop

Nie ukrywam, że Dance Central było tą z gier przeznaczonych na Kinecta, która interesowała mnie najbardziej. Jeśli już wyginać się przed telewizorem, to z sensem. Tak się składa, że wczoraj miałem okazję pierwszy raz rzeczony tytuł wypróbować. I pokonał mnie. Ale nie poddałem się.

Kinecta testowaliśmy wspólnie z Konradem. Gdy wreszcie przyszedł czas na Dance Central, pewny siebie wybrałem „Can’t Get You Out of My Head” Kylie Minogue i… trochę się przejechałem. Taniec okazał się diabelnie trudny. Nie chodziło o poczucie rytmu, bo to, jako basista, niechybnie posiadam (muszę). Największym problemem była koordynacja ruchów. Początkowo nie wiedziałem czy jeśli postać na ekranie rusza lewą nogą, to ja też muszę ruszyć lewą, czy może prawą. Konrad się ze mnie naśmiewał, ale dla mnie to wcale nie było oczywiste. Poza tym figury wcale nie są proste, szybko się zmieniają… Odszedłem od piosenki pokonany, nie zdobywszy praktycznie żadnych punktów.

Tymczasem drogiemu red. Hildebrandowi szło o niebo lepiej. Większość ruchów wykonywał na czuja, nie przejmował się rytmem i dwie gwiazdki za „Just Dance” Lady Gagi (na pięć możliwych) ostatecznie zdobył. Nie za dużo, ale i tak szło mu milion razy lepiej niż mnie.

Dance Central

Nie mogłem tego tak zostawić. Po prostu nie mogłem. Moje poczucie dumy zostało urażone. No bo kto tu w końcu jest muzykiem, kurczę blade. Niestety, gdy już zdążyliśmy przetestować inne gry i wróciliśmy do Dance Central, znów zostałem pokonany. „Spójrzcie prawdzie w oczy, Kutera”, zdawał się do mnie mówić Kinect, z pogardą marszcząc czujnik podczerwieni. „Tancerz z Was taki, jak z koziej rzyci trąba.”

Nie poddałem się. Dance Central miało uczyć tańczyć, tak? To niech mnie nauczy, tu i teraz! Podniosłem się z kanapy, stanąłem przed telewizorem i wybrałem kolejną piosenkę. Szukałem takiej, której układ byłby w miarę łatwy. Szczęśliwie trafiłem za pierwszym razem, na tę:

Niestety, układ może i nie był skomplikowany, ale ja nadal sobie nie radziłem. Konrad śmiał się dalej. Dość! Przecież w tej *&^(!@ grze jest coś, co uczy tańczyć, prawda? Jest – włączyłem więc ten tryb.

Podczas treningu postać na ekranie najpierw prezentuje konkretną figurę, a potem trzeba ją wykonać. Jeśli nadal jest zbyt trudna do opanowania, można w dowolnym momencie zmniejszyć tempo. Wtedy już na spokojnie można przyjrzeć się jej szczegółom. Poza tym wirtualny trener dokładnie tłumaczy, którą częścią ciała (i jak) trzeba ruszyć. No, może „dokładnie” to przesada, ale „left, toghether, right, together” w połączeniu z tancerzem na ekranie doskonale zdaje egzamin.

Stałem więc przed telewizorem i ćwiczyłem. Dziesięć minut, dwadzieścia, trzydzieści… Początkowo nie wychodziło w ogóle. Stopniowo jednak zaczęło. Ostatecznie tylko jedna figura sprawiała mi problem – resztę miałem opanowaną praktycznie perfekcyjnie. Przynajmniej podczas treningu. Odpocząłem więc chwilę i postanowiłem jeszcze raz zmierzyć się z cała piosenką.

Dance Central

I zwyciężyłem. Prawie 400 tysięcy punktów, 4 gwiazdki, dziękuję, oklaski nie są potrzebne. Pokonałem cię, gro! I Ciebie, Konradzie, też! Wybrałem inny utwór, tym razem było to „Rendez Vous” Basement Jaxx i z przyłożenia, nie znając figur, zgarnąłem 100 tysięcy. Ha! Umiem, umiem, umiem! Potrenuję jeszcze parę miesięcy i będę mógł zwiększyć poziom trudności na średni.

Muszę Wam się zwierzyć, że taniec jest jednym z moich niespełnionych marzeń. Strasznie lubię to robić, ale, jako że nie umiem, decyduję się na to tylko, gdy jestem sam w domu. To odstresowujące i w ogóle. I wiecie co? Dance Central jest grą dla mnie. W stu procentach. Mogę sobie nie tylko potańczyć, ale przy okazji czegoś się nauczyć. I może nawet po jakimś czasie pójść – o zgrozo – do klubu.

Jasne, gra wideo nie zrobi nikogo genialnym tancerzem. Może jednak dać jakieś podstawy, nauczyć figur, pomóc pokonać wstyd. Musi być tylko dobrze zrobiona – a Dance Central jest. Brakuje mi tylko trochę możliwości obejrzenia filmiku ze swojego tańca, żeby można było wyłapać, co nie wygląda tak, jak powinno. No, ale cóż, widocznie nie można mieć wszystkiego. To i tak super zabawa. I jedyne, czego żałuję, to że prywatnie mam tylko PS3. Może uda się jakoś redakcyjnie od kogoś pożyczyć 360… Ja chcę tańczyć! Na razie idzie mi tak:

Najlepsza, najfajniejsza, najbardziej dopracowana gra na Kinecta, z tych, które widziałem. Kocham ją.

Tomasz Kutera