Zmien skórke
Logo Polygamii

In the Rhombus of Ruin przedstawi pierwotną fabułę Psychonauts 2

To może jednak nie skończy się na jakiejś VR-popierdółce, co?

Psychonauts! Pierwowzór sprzed ponad dekady wspominam cholernie dobrze, nie mogę zatem nie czuć ekscytacji doniesieniami z Double Fine – że udały się zbiórki na „dwójkę”, że uniwersum nareszcie doczeka się następnych odsłon. Ale ambiwalentnie dotychczas podchodziłem do premiery spin-offa serii na goglach VR, Rhombus of Ruin. Ot, podczepienie się do hype’u na technologię, pewnie kolejna popierdółka na kilkadziesiąt minut – myślałem.

Wygląda jednak na to, że nie będzie to wyłącznie „doświadczenie” w szatach z danej gry – jak taki Batman na przykład – lecz również prawdziwie atrakcyjny kąsek dla kogoś, kto nie powstrzymuje już tęsknoty za Razem i spółką. Przynajmniej jeśli uwierzymy entuzjastycznym wypowiedziom Tima Schafera, jakie padły ostatnio w wywiadzie z GameSpotem.

Na przykład o tym, że właśnie w tej grze zobaczymy pierwotny scenariusz „dwójki”:

Miałem pomysł na historię Psychonauts 2 podczas tworzenia pierwszej gry. Kontynuacja miała rozgrywać się w głównej bazie Psychonautów. Z tej lokacji chcieliśmy zbudować hub całej gry. Problemem było jednak to, że taka zagrywka odrywałaby opowieść od zakończenia oryginału, w którym Raz i reszta Psychonautów wyruszają na misję w celu uratowania Trumana Zanotto. Wtedy odpuściłem tę historię, nawet jeśli wydawała się naprawdę istotna. Gdy tylko zaczęliśmy dyskutować o tworzeniu gry dla wirtualnej rzeczywistości, stało się jasne, że nareszcie jest okazja przedstawić wydarzenia tamtej misji.

Intrygujący motyw. Wiele razy czytamy o „pierwotnych założeniach kontynuacji”, które muszą po czasie zostać wyrzucone do kosza. Spin-off, kanoniczny i niekanoniczny jednocześnie, daje możliwość wyłożenia takiego pomysłu bez względu na oś narracyjną „głównych” odsłon. Czy w tych kilka zdaniach zawarta jest obietnica, że gra zajmie dłużej niż jedno posiedzenie? Po części tak. Nie od dziś wiadomo, jaką sympatią Schafer darzy radosną ekipę Psychonauts. Wątpię, by odwalił fuszerkę, gdy po raz pierwszy od dwunastu lat może ich ponownie przedstawić publiczności, zwłaszcza w historii, jaka początkowo miała być prawdziwą kontynuacją marki.

psychonauts 2

Z technologią VR – prócz koszmarnych cen gogli – idzie jeszcze jeden problem. Zanim po raz pierwszy spędziłem w sprzęcie kilka godzin, nie wierzyłem, że zrobi mi się niedobrze (myślałem, że będzie „jak w wesołym miasteczku”). A teraz, zwłaszcza po ograniu Here They Lie, miewam momenty zwątpienia. Co mi po tym, że większa imersja, skoro potem cały wieczór spisany na straty? Double Fine zapewnia jednak, że tym razem będzie nieco lżej dla żołądka.

Najważniejsza lekcja? Nie pozwól postaciom w grze za dużo się poruszać. Inni developerzy gier VR mogliby się nie zgodzić. Słyszymy zresztą, jak mówią: „inne gry VR spowodują, że będzie wam niedobrze, ale nasza nie”. Prawda jest taka, że są zwyczajnie za mocno przyzwyczajeni do swojej gry. Trzeba pamiętać, by być dużo ostrożniejszym, niż wydaje się potrzebne, o poziom komfortu innych graczy w technologii VR.

Premiera Psychonauts in the Rombus of Ruin wypada lada moment, bo 21 lutego. Będzie zatem okazja sprawdzić, czy i ewentualnie w jakim stopniu jeden z najsympatyczniejszych artystów naszej branży ściemniał. Odświeżyłbym „jedynkę” z tej okazji, lecz nawet nie będę się oszukiwał, że mam tyle wolnego czasu.

Ach. Brutal Legend 2. Co to za wywiad, w którym ktoś nie zapyta o Brutal Legend 2. „Nigdy nie mów nigdy. To naprawdę kosztowna gra. Chciałbym kiedyś wrócić do tej serii, mam tyle fajnych pomysłów. Zacząłem już nawet tworzyć listę wymarzonych piosenek do „dwójki”. Na razie mam w niej dwadzieścia utworów”. „Painkillera” przy głównym bossie nic już nie przebije. No ale i tak trzymam kciuki.

Adam Piechota

Więcej na temat:

  1. Simplex
    18:00 14.02.2017
    Simplex

    Ja mam szczerą nadzieję, że to jest tytuł na czasową wyłączność na PSVR i wyjdzie kiedyś na PC (Vive/Oculus).