Zmien skórke
Logo Polygamii

Gość Niedzielny o chłopcach, którzy zamiast stać się mężczyznami kupują sobie PlayStation

Gry. To, że deprawują dzieci to jedno, już dawno się z tym pogodziliśmy. Gorzej, że infantylizują  mężczyzn, odrywając ich od życia rodzinnego, obowiązków i ojczyzny.

Wojciech Wencel w felietonie dla „Gościa niedzielnego” pisze:

A co myśleć o żonatych i dzieciatych kolegach, którzy łączą granie na kompie z czytaniem Platona? Zwykle zaczynają od niewinnego popisu: – Daj no, dziecko, ten joystick, tatuś pokaże ci, jak się strzela. Taka postawa nie jest pozbawiona pewnego uroku. Żony lubią od czasu do czasu dostrzec w swoim mężczyźnie chłopca, którym można się zaopiekować. Gorzej jeśli chłopiec, zamiast z powrotem stać się mężem, kupuje sobie playstation i dziesięć gier w pakiecie. Na początek. Stopniowo wirtualny świat zaczyna kształtować jego sposób myślenia i wpływać na relacje rodzinne. Wyobraźnia karleje do rozmiarów karty pamięci.

Obiektem ataku są nie tylko gry, ale popkultura jako taka. Daliśmy sobie wmówić, moi drodzy, że „popkultura jest po prostu nowocześniejszą formą kultury i może stać się miejscem uprawy wartości”. Nie zauważyliśmy, że nasze gry są elementem „szatańskiego systemu zniewolenia, szczelnym kloszem, odgradzającym od prawdy, powagi i współczucia„.

Autor dziwi się, że potrafimy „odwoływać się do swoich zabawkowych idoli w dyskusjach o polityce czy kulturze”. Ze zdumieniem konstatuje, że wielu z nas „od lat w pracy lub po godzinach steruje animowanymi postaciami, nie widząc w tym nic głupiego, ani – tym bardziej – niemoralnego„.

Artykuł szczególnie wymierzony jest w starszych czytelników Polygamii. Ja, jako osoba urodzona w 1985 roku miałem szansę zakwalifikować się do „pokolenia dwudziestolatków” i zostać jednym z „obrońców prawdy i wolności”. Niestety, biorąc pod uwagę, że nie „spakowałem zabawek do kartonów” i nie sprzedałem ich na Allegro, raczej ląduję w tym samym worku co moi starsi koledzy w graniu, którzy pochłonięci popkulturą „pielęgnują na przeoranych zmarszczkami twarzach błazeńskie uśmiechy”.

Czy naprawdę nie widzicie nic niemoralnego w graniu? Co robimy źle?

Źródło: Gość Niedzielny

Więcej na temat: