Zmien skórke
Logo Polygamii

„Ginąłeś, bo byłeś słaby”. A czy muszę być dobry?

Niektórzy chyba zapominają, że w grach chodzi o zabawę.

Polskie gry prezentują naprawdę wysoki poziom, czego przykładem jest choćby wydany ostatnio Ruiner. Nie są jednak wolne od błędów. Zresztą sami twórcy z Reikon Games zdają się to potwierdzać, wypuszczając patcha balansującego poziom trudności. „Easy” jest teraz faktycznie łatwy i pozwala bez większych problemów zwiedzać świat i poznawać historię. Nieco stonowano też poziomy „Normal” i „Hard”. I dobrze, bo jak pisał Paweł w swojej recenzji (i na co zwracało uwagę wielu innych recenzentów):

Ruiner to bardzo dobra, bardzo źle zbalansowana gra

A ja się zastanawiam, skąd wzięła się wśród graczy ta kultura „git gud”; gry muszą być trudne, a ich przejście stanowić nie tyle wyzwanie, co męczarnię. A jeśli sobie nie radzisz, to nie masz prawa nazywać się graczem. To fakt, że ogół gier jest dziś prosty. Musi taki być, bo przy ogromnej popularności tej dziedziny rozrywki liczysz się nie ty, człowieku przechodzący Dark Souls na ziemniaku, tylko ktoś, kto o serii From Software nigdy nie słyszał. Facet, który wraca po 18 do domu z pracy w biurze, ogarnia z żoną dzieciaki i kiedy o 21 ona idzie poczytać książkę, on siada na pół godziny do konsoli, by popykać w Call of Duty na „Easy”. A granie na najwyższym poziomie trudności nie jest dla niego żadnym osiągnięciem.

Jasne, niech każdy gra jak chce; jeden na „Easy”, drugi na „Hardzie”, a jeśli wolisz gry prostsze, to nie graj w Ruinera, Dark Souls czy Cuphead. A jeśli chcę? Strasznie podoba mi się świat w DkS, podobnie jak podoba mi się estetyka Cuphead, ale nie mam czasu uczyć się tych gier. Bo one są nie tyle trudne, co wymagające nauki. Tak mogłem się bawić, będąc w szkole czy na studiach. Albo w czasach kawalerskich, gdzie po pracy wracałem do domu i miałem cały wieczór dla siebie. Dlaczego dziś gry, medium dla mas, karzą mnie za to, że jestem dorosły, mam rodzinę, obowiązki i tak dalej? Cóż, zostaje YouTube, ale to jednak nie to samo.

Gorzej, że z tego całego „Harda” robi się jakiś fetysz. To śmieszne „git gud”, gdzie każdy nieradzący sobie z grą jest postrzegany jako ktoś gorszy. A właściwie dlaczego? Czy to naprawdę taki wyczyn? Osiągnięcie? Nie zrozumcie mnie źle, kocham gry wideo i lubię, kiedy nie prowadzą mnie za rękę, ale bądźmy realistami – osiągasz coś w prawdziwym życiu, a nie kończąc grę na „Hardzie”. Co stoi na przeszkodzie, żeby wszystkie uznawane za trudne, czy też wymagające, gry miały niższy poziom, na którym można po prostu skupić się na fabule, poznawaniu świata czy podziwianiu grafiki? Naprawdę tyle złego się stanie, jeśli więcej osób będzie mogło się grą cieszyć?

No tak. Przecież esencją takiego Dark Souls jest właśnie to, że trzeba się go uczyć i „git gud”. A może niech każdy sam zdecyduje, czym jest dla niego dobra zabawa w danym tytule? Mass Effect 3 umożliwiał wybranie „fabularnego” poziomu trudności, gdzie gra była po prostu interaktywnym filmem. GTA V pozwala ominąć niektóre misje, jeśli zbyt długo nam nie wychodzą. Czy dzieje się przez to jakaś tragedia? Czy przez to te gry na czymś straciły?

Bartosz Stodolny

Więcej na temat:

  1. Aimagylop
    16:47 09.10.2017
    Aimagylop

    „Niektórzy chyba zapominają, że w grach chodzi o zabawę.”
    Pełna zgoda, ale przy założeniu że chodzi o gry w których chodzi o zabawę.

    Ukryj odpowiedzi()
    • lukaszsa
      17:04 09.10.2017
      lukaszsa

      W grach zawsze chodzi o zabawę. I zapominają o tym wszyscy, którzy walczą o to, które gry są lepsze, które konsole są lepsze zamiast po prostu się „dzielić” wrażeniami jak się grało w grę / na konsoli dzielić się swoimi growymi faworytami.

      Ukryj odpowiedzi()
      • Aimagylop
        20:30 09.10.2017
        Aimagylop

        „W grach zawsze chodzi o zabawę. ”
        Nie zawsze. Gry to też praca. Gry to też rywalizacja. Gry to też biznes. Pula nagród ostatnich mistrzostw w Dota 2 to było $24,787,916. To mówi wiele.

      • fartuess
        20:45 09.10.2017
        fartuess

        „W grach zawsze chodzi o zabawę”, to była mantra poprzedniej generacji konsol, która kompletnie zabijała kreatywność. Dopiero jak do branży weszli indycy, którzy albo tego nie wiedzieli (albo wiedzieli lepiej) sytuacja się zmieniła i faktycznie zaczęliśmy dostawać lepsze gry.

        W grach chodzi o żeby zaangażować gracza. Poziom lub typ zaangażowania różni się od gry do gry, ale Dark Soulsa i Amnezji nie gra się dla zabawy, więc jeśli podchodzisz do tych gier w ten sposób, to jest to twoja wina, a nie wina gry.

        To samo tyczy się Cupheada – gra jest całkowicie zaprojektowana wokół typu zaangażowania, który wywodzi się z tego, że gra jest za trudna dla gracza, a nie z dopasowanym poziomem trudności. Nikt by się tego nie przywalał, gdyby nie to, że na nieszczęście twórców zrobili oni przy okazji grę, która wygląda ładnie…

        Ukryj odpowiedzi()
  2. Sasilton
    16:55 09.10.2017
    Sasilton

    W platformówki nie gram w ogóle, więc jestem zadowolony że gra jest w moim zasięgu.
    Pierwszy świat był prosty, mimo że ginąłem kilka razy, ale widziałem gameplaye gdzie ludzie wysiadali już przy żabach.

  3. borek921
    16:57 09.10.2017
    borek921

    „Niektórzy chyba zapominają, że w grach chodzi o zabawę.”

    Pan redaktor chyba zapomniał, że nie, nie zawsze chodzi o zabawę, a przynajmniej nie taką „hi hi ho ho ha ha” zabawę.

    Ukryj odpowiedzi()
  4. borek921
    17:08 09.10.2017
    borek921

    „Git gud” i „filthy casuals” to tak naprawde memy, żarty. Nikt normalny nie bierze ich na serio i nie mówi ich na serio.

    Autor chyba domaga sie, zeby kazda gra byla dla kazdego. Nic na swiecie tak nie wyglada. Jestes niski? Do NBA raczej sie nie dostaniesz. Jesteś głupi? Doktorem fizyki raczej tez nie zostaniesz.

    Co stoi na przeszkodzie, aby tworcy dodawali tryby Easy do gier takich ja Cuphead czy Dark Souls? Nic (no moze czas/fundusze jesli chodzi o indyki). Taki cel sobie tworcy postawili i koniec, chcą aby ich gra byla wymagajaca i aby trafila do wąskiego grona „mocnych graczy”? Proszę bardzo.

    Nie żyjemy w utopii, nie wszystko jest dla wszystkich, tak zawsze bylo i będzie.

    Ukryj odpowiedzi()
  5. mcklop.
    17:22 09.10.2017
    mcklop.

    „A może niech każdy sam zdecyduje, czym jest dla niego dobra zabawa w danym tytule?”
    A może niech po prostu każdy gra w takie gry, jakie mu odpowiadają? Na jakiej podstawie autor wymaga od twórców, aby robili gry „pod niego”?
    „osiągasz coś w prawdziwym życiu, a nie kończąc grę na „Hardzie”.”
    A gówno tam. Można i tam, i tam. W tej chwili to wygląda na to, że Cuphead skopał autorowi tyłek i ten się obraża.
    „Naprawdę tyle złego się stanie, jeśli więcej osób będzie mogło się grą cieszyć?”
    Czy autor nie rozumie, że dostosowywanie poziomu trudności nie robi się samo? Developerzy mają ograniczony czas/budżet i nie na wszystko mogą sobie pozwolić.
    Rzyg, nie artykuł. Mniej Kotaku i Polygona polecam.

    Ukryj odpowiedzi()
  6. 17:23 09.10.2017
    Nikodemsky

    Temat na dłuższy artykuł i trzeba tutaj poddać analizie co się zmieniło w kulturze gier sieciowych jak i zwykłych.

    „Git gud” to jeden z tych tekstów, które wyrodziły się ze współczesnych sieciówek/mmo i często kroczą obok takich wyrażeń jak „gg ez”, „f*ckin noobs” etc. i mają zazwyczaj tylko na celu obrazę gracza po drugiej stronie, a nie faktyczną poradę typu „get good”.

    Obecny rynek gier jest na tyle rozbudowany, że posiada gry dla praktycznie każdego targetu i daleko nie trzeba szukać, żeby znaleźć coś dla siebie. Chcesz się odprężyć godzinkę po pracy? Nic prostszego – ściągnij sobie CODa, odpal na easy/normal i ciśnij kampanię albo zagraj sobie w jakiś prostszy Hack and Slash – te potrafią znakomicie odprężyć po stresującym dniu. Szukasz wyzwania? Dark Souls ma aż 3 części, ponadto w międzyczasie pojawiło się sporo gier inspirowanych DSem. To jednak nie wszystko – są przecież Dungeon Crawlery, hardcorowe FPSy, czy ostatnio popularne survivale, których jest multum.

    Sam stawiam się gdzieś pomiędzy. Nie mam nerwów do DSów, czy takiego Lords of the Fallen, którego uniwersum bardzo mi się spodobało ale znów nie mam problemu, kiedy padnę kilkadziesiąt razy w Tales of Maj’Eyal – why? Z każdej rozgrywki coś wyciągnę, coś odblokuję, czegoś się nauczę i wiem, że to kilka-kilkanaście godzin spędzonych na jedną z rozgrywek nie idzie w piach. W ogóle nie rajcuje mnie idea gier, w których zbieram sprzęt przez kilka godzin, żeby potem przypadkowo paść od kuli w łeb zaserwowaną przez snajpera. Nie interesują mnie pewne typy gier ale jak najbardziej szanuję ludzi, którzy lubią tego typu rozgrywki(oczywiście jeśli faktycznie mają na tyle nerwów i czasu wolnego, żeby móc je spędzić przy tego typu grach – bo jeśli po kilka godzinach gry kończy z myszką na ścianie i jeszcze walnie tekstem „noob”, potem próbuje dalej, to nie różni się niczym od reszty toksycznej populacji).

    Problem jest w tym, że ludzie lubujący się w grach z łatwym lub normalnym poziomem trudności potrafią żyć obok tych, którzy wolą wyzwania ale już ci drudzy nie widzą innej perspektywy. Bywa to irytujące.

    Oczywiście nie zawsze tak bywa – nienawidzę, kiedy ktoś na forach wylewa żale, że pracuje po 10 godzin, ma trójkę dzieci i wymaga, żeby każda pojedyncza gra posiadała tryb dostosowany pod tzw. „niedzielnego gracza” – nie, rynek serwuje m.in. gry dla ciebie ale nie wymagaj, żeby dostosowywał się on pod ciebie. Tak, piję również tutaj do autora tekstu – pewne gry po prostu celują w konkretną niszę i jeśli nie masz czasu na „wyuczenie się jej” lub nie masz dość cierpliwości, to szukaj alternatyw. Tłumaczenie się kto ma ile czasu i ochoty to żadna argumentacja, naprawdę. Chcesz „poczuć” przygodę tego uniwersum? Poczytaj wikię, zobacz gameplaye i jeśli są książki, to sięgnij po nie. Improve. Adapt. Overcome. (wybaczcie, musiałem ;p).

    To tak z grubsza liźnięty temat i napisane na kolanie. Całość można o wiele lepiej opisać zapewne ale to zostawię jako potencjalną inspirację na przyszły felieton 🙂

    Ukryj odpowiedzi()
  7. 17:32 09.10.2017
    michallo

    „Niektórzy chyba zapominają, że w grach chodzi o zabawę.”
    Ale jaka jest definicja zabawy? Temat jest moim zdaniem mocno subiektywny. Czy trudna gra nie może dostarczać rozrywki? Ja na przykład świetnie bawię się przy Dark Soulsach mimo iż zdarza mi się ginąć. Nie traktuje każdej porażki z frustracją, bo śmierć jest częścią mechaniki tej gry, bardzo ważną częścią która buduje napięcie i specyficzny klimat. Moim zdaniem ta gra po prostu nie działała by tak dobrze na poziomie easy.
    Próbując przejść Contrę na NESa również bawiłem się wyśmienicie i to mimo tego że każdą planszę przechodziłem po kilkadziesiąt razy i ginąłem w kółko.
    Jeśli ktoś chce grać w samograja to w dzisiejszych czasach naprawdę nie ma na co narzekać. Większość dzisiejszych gier AAA jest skierowana właśnie do takich odbiorców.
    Bardzo podobał mi się koncept Assasins Creed: Blag Flag ale ta gra w moim mniemaniu przechodziła się sama, brak jakiegokolwiek wyzwania i możliwości zwiększenia poziomu trudności sprawiły że przestałem grać. Po prostu takie granie nie sprawia mi frajdy.
    Dodam jeszcze że gry są produktem i jak każdy produkt, nie każda jest przeznaczona dla każdego. To dobrze że istnieją gry które zadowalają najróżniejsze gusta.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 00:07 11.10.2017
      Baner77

      Zgadzam sie z przedmówca.
      Black Flag to jedyny Asasyn, którego przeszedlem (jedyny, którego w ogóle gralem). Samograj z kupa rzeczy porozrzucanych na mapie. Walki, slabizna. Szkoda, bo z opcjonalnym abordazem w stylu DS moglo sie udac;)

  8. 17:41 09.10.2017
    konbezzebow321

    Autor chyba nie rozumie że „śmierć” w grze nie odpowiada „śmierci” w innej grze. Takie gry jak Dark Souls mają śmierć wpisaną w gameplay. Umierasz, bo takie było założenie twórców. Tak masz odbierać świat. Inny przykład – Super Meat Boy. Umarłeś? W ułamku sekundy zaczynasz od nowa. „Strasznie trudna ta gra, umarłem 20 razy zanim udało mi się przejść ten poziom”. Ma to jakiś sens?
    Czy gry to sztuka? Takie chyba jest zdanie większej części tutejszej społeczności. Ja myślę, że sztuką możemy nazwać Dark Souls, a takie Project Cars (nie ujmując jakości) już nie. Czym jest sztuka i jaki wpływ na nią mogą mieć odbiorcy? Wydaje mi się, że przede wszystkim sztuka jest skierowana do konkretnego odbiorcy. Zwykle do typowego konsumenta, który chce pożreć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie, żeby potem napisać o tym krótką notkę na twitterze. Tyle że tak jak inaczej odbiera się Call of Duty i Dark Souls, tak też inaczej odbiera się komiks Marvela i dzieła Picassa albo G. Richtera. Oczywiście, można by spróbować zrobić komiks z dzieł Picassa. Może byłyby wtedy bardziej przystępne dla mas. Tylko po co? Założenie autora było jednak trochę inne i w takiej formie powinno się je odbierać. Jeśli to jakoś kłóci się z naszym gustem, to jest na szczęście mnóstwo innych dobrych gier.
    I dobre wieści na koniec – większość z nich jest bardzo łatwa. Nie „umiera” się w nich zbyt często.

  9. 18:39 09.10.2017
    Trikson

    Większość myśli, które miałem w głowie podczas czytania artykułu została już podniesiona przez przedmówców więc nie będę się powtarzał.

    Poddać do dyskusji chciałem jednak inną koncepcję, a mianowicie tezę autora, iż nauka gry jest przeciwstawna do zabawy. Czymże więc jest? Według autora (Bartku, popraw mnie jeśli źle odczytałem Twoje intencje) jest to żmudny proces, obowiązek jakiś, który należy spełnić, żeby uzyskać dostęp do tej „fajnej” części gry.

    Otóż nie, „nauka” gry jest równoznaczna z zabawą. Co z tego, że nie przeszedłeś dziś drogi graczu kolejnej lokacji w dark souls. Próbowałeś, zmierzyłeś się z grą, zostałeś pokonany. Zauważyłeś jednak, że obrana strategia nie działa, podczas jutrzejszych 30minut, spróbujesz innego podejścia, może się uda, może znowu polegniesz ale nauczysz się uników, bloków czy kontr.

    W tego typu produkcjach nie chodzi o przechodzenie ich jak najszybciej ale (moim skromnym zdaniem) o emocje jakie granie w nie z sobą niesie.

    cytując klasyka: it’s about journey, not the destination.

  10. 18:57 09.10.2017
    liberteone

    a mnie bawią typki co maja 30 min na zabawę na konsoli dziennie i chcą grać w „poważne” gry (czytaj : gry wymagające poświęcenia i nie mówię tu o czasie).

    Proponuje jednak pooglądaj sobie netflixa, czy własnie gameplaya na YT, zagraj na komórce w ptaki. Poważne gry nie są (już?) dla Ciebie.

    Gorzej jeśli Bartek nie tyle co nas podpuszcza, a rzeczywiście już tylko tyle mu z grania zostało w żyłach. Jeśli tak… to ja rozumiem, priorytety się zmieniają, cele itp. itd. ale pisanie o grach z tej pozycji to troszkę … no … no nie wiem… dziwne? z drugiej strony taki komentator sportowy raczej sam medali nie zdobywa… cholera gubię się w tym wszystkim, idę pograć.

    Ukryj odpowiedzi()
  11. Simplex
    19:20 09.10.2017
    Simplex

    Ten temat dość czesto porusza serwis Rock Paper Shotgun:

    https://www.rockpapershotgun.com/2017/10/03/cuphead-simple-mode/
    https://www.rockpapershotgun.com/2017/10/02/assassins-creed-origins-tourism-difficulty/
    https://www.rockpapershotgun.com/2016/05/18/editorial-an-end-to-git-gud-you-dont-need-to-be-good-at-games/

    Mnie też irytuje toksyczność „git gud”, wiec takie „porady” po prostu ignoruję. Wiem, że niektórzy używają tego prześmiewczo, a nie ironicznie, ale nie wszyscy, o czym świadczą takie wpisy jak ten: https://twitter.com/Etherwinter/status/914979690749800448

  12. TurboGad
    19:23 09.10.2017
    TurboGad

    „… bądźmy realistami – osiągasz coś w prawdziwym życiu, a nie kończąc grę na „Hardzie”, taa, np. oglądając z żoną serial (przy czym pod koniec sezonu nie pamięta się nawet imion większości postaci) lub wygrywając osiedlowy mecz w „gałę” i czując się jak lokalny Lewandowski.

    „Calak” w Cuphead to jest jakiś wyczyn i zdobycie go imponuje o wiele bardziej niż to, że się w poniedziałek zrobiło 110% normy w robocie.

    Piszę to jako osoba stroniąca od gier z wpisanym zgonem co 5 sekund. Po prostu Meatboy czy Dark Souls są nie dla mnie, nie chcę, nie lubię, nie gram w to, ale też żadnych roszczeń nie wysuwam, bo to lekko niemądre.

  13. 19:29 09.10.2017
    Eschelius

    No tak, bo to przecież mało, że obecnie większość gier, zwłaszcza w segmencie AAA, jest robiona „dla każdego”. Trzeba jeszcze pododawać tryby super easy do tych, co sięwyróżniają i celują w okresloną niszę, bo przecież biedny redaktor nie ma czasu się gry nauczyć. I jeszcze te patetcyczne, niemal spływajace łzami: „Naprawdę tyle złego się stanie, jeśli więcej osób będzie mogło się grą cieszyć?”

    Nie, nic się nie stanie. Tak samo nic by się nie stało, gdyby te prostsze gry miały wyśrubowany tryb dla tych, co chcą wyzwania. A jednak nie mają (obecny Hard to często odpowiednik dawnego Normal).

  14. iydem
    19:50 09.10.2017
    iydem

    Po pierwsze: „Czy przez to te gry na czymś straciły?” – oczywiście że tak. Tak samo jak np. film traci gdy jest robiony pod „upragnione” PG-13. I żadne wersje „unrated” nie przekonają mnie że nie byłby lepszy, gdyby w głowach twórców nie wisiały wynikającej z tego ograniczenia. Potem jest narzekanie że gra jest zbalansowana pod „każuala” a wyższe poziomy trudności polegają na +200% do hp i dps przeciwników. Wspomniany gość z obowiązkami ma tych asasynów i unchartedów po uszy, zostawmy te nieliczne bardziej wymagające tytuły w spokoju.
    A po drugie, wydaje mi się że to narzekanie na trudność DS stało się już jakąś tradycją. Ilość poradników, wiki, filmików „jak przejść to i to” powoduje że easy mode może zafundować sobie każdy kto potrafi korzystać z alt+tab (albo z np. internetu na tablecie w przypadku konsoli) i nie kręci go dochodzenie do wszystkiego samemu.

  15. 20:32 09.10.2017
    Blue__

    Tak „chodzi o zabawę”, że przez znerfione poziomy trudności nawet nie musisz poznawać części mechaniki i to jest realny problem. Bo robisz grę w oparciu o to że gracze poznają jakieś systemy, a potem im się nie chce, bo przecież wystarczy nawalać „A” na easy. Potem Pan readaktor pisze reckę i pojęcia nie wie o czym ta gra tak naprawdę jest.

  16. 20:53 09.10.2017
    artur3f3

    Artykuł bardzo mi się podoba i ciesze się że nie jestem osamotniony z tym spostrzeżeniem.
    Osobiście dla mnie dobra gra powinna być łatwa do nauczenia się trudna do wymasterowania.
    Każdy gracz jest w tedy w stanie cieszyć się głębią gry.
    A poziomy trudności są po to aby każdy mógł dostosować rozgrywkę do swoich preferencji.
    Z wyżej wymienionych gier grałem tylko w Dark Souls.
    I muszę przyznać że nie była to dla mnie gra roku.
    Zaobserwowałem że zaczynam się nudzić kiedy już umiem dobiec do bossa, kolejna droga do niego jest męcząca i nawet jak uda mi się go pokonać to nie czuje satysfakcji, emocje opadają i zaczyna się wprowadzać monotonia. Same walki i uczenie się schematów zachowań było bardzo przyjemne ale do tego dochodzi jeszcze sporo innych mechanik które mogą popsuć doświadczenie.
    Dodanie kilku opcji dałoby mi możliwość cieszyć się grą.
    Niszy poziom trudności lub posiadanie jakichkolwiek opcji nie oznacza że gra przechodzi się sama.
    Czy posiadanie pauzy w trybie offline spowodowało by że gra przejdzie się sama?
    Opcja umożliwiająca zapis gry poza walką ale wyłącza zdobywanie osiągnięć i NG+, nie spowoduje że gra przejdzie się sama ale nie będę musiał już dobiegać od ogniska do bosa. Skróci to mój czas oczekiwania na walkę którą chce stoczyć.
    Zwiększenie zdobywanych dusz z przeciwników dla mnie oznacza tylko mniejszy grinding, na przykład zamiast czyścić lokacje 10 razy aby zdobyć poziom mogę go mieć robiąc to tylko 5 razy.
    Takie opcje nie stworzyły by gry łatwiejszą a przystępniejszą chyba że poziom trudność jest określany przez poziom upierdliwości.
    Nie czułem aby takie spojrzenie na sprawę było jakieś złe abym robił jakieś przestępstwo tylko dlatego że nie bawiłem się tak dobrze jak inni.
    Lecz zetknąłem się z opinią że jestem leniwy i głupi lub niedorozwinięty, tylko dlatego że mam inne zdanie.
    Czy te opcje które podałem spowodują że gra się będzie przechodzić sama ?
    Jest stwierdzenie że to część mechaniki i ma budować klimat, masz grać jak to przewidzieli twórcy. Czy to aby na pewno dobre rozwiązanie skoro znacznie lepiej bym się bawił jak bym dostał parę opcji, o ile to rzeczy tylko opcjonalne to nie powinno być problemu.
    Dodatkowo każdy jest inny więc nie wiem skąd twórcy mogą wiedzieć jak ja będę się dobrze bawił.
    Czy nie jest to tylko wymówka aby gracze mogli się poczuć wyjątkowi i aby gra połechtała ich ego.
    Niestety społeczność hardcorowych grach strasznie mnie do siebie zraziła.
    Powszechnym jest obrażanie innych tylko dlatego że mają inne zdanie, wywyższanie się i uważanie innych za gorszych.
    Problem w tym że to już nie są pojedyncze przypadki a spory trend, teksty typu „nie podoba się to zagraj w grę dla dzieci lub innego samograja” są już uważane za coś zupełnie normalnego.
    Nie chce tu obrażać wszystkich fanów serii Souls, ale jedynie wytknąć zachowania które nie powinny przechodzić do powszechnej praktyki.
    I cały ten komentarz by nie powstał gdyby tylko polegało to na ja gram w gry dopasowane do mnie a ty grasz w gry dla ciebie, niestety tak nie jest.
    I tu nasuwają się pytania. Po co zwężać grono odbiorców?
    Dlaczego kogoś obchodzi na jakim stopniu trudności gram?
    Czy usprawiedliwienie to nie wina gry to twoja wina jest ok, idąc tą logiką nie ma gier źle zaprojektowanych tylko ty ich nie umiesz zrozumieć ( sztuka nowoczesna ).
    Dla mnie gra która nie robi ze mnie debila to taka która daje mi wybór, sam wiem jak mi się gra najlepiej.
    Czy danie graczowi jak największej liczy opcji nie powinno być dobrą filozofią tworzenia gier?
    Powinno to iść w obie strony taki assassin powinien mieć poziom trudny i powinno się robić gry z myślą o najtrudniejszym poziomie trudności a następnie dawać opcjonalne ułatwienia np. mapa, wskaźniki ale powinno się przejść grę i bez nich, aczkolwiek powinno to być trudne.
    I proszę nie uważajcie poziomów trudności jako złego elementu tylko dlatego że pojawił się w złej grze. Dziękuje za przeczytanie tak długiego komentarza i z góry przepraszam za błędy których nie zauważyłem i za to że to nie jest dobrze napisany komentarz ale zbiór losowych myśli.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 15:50 10.10.2017
      Eschelius

      „Po co zwężać grono odbiorców?”

      Soulsy nie zawężają grona odbiorców, ta seria jest stworzona pod określonego klienta i tyle. Tak samo jest z roguelike – one nie są jakie są, żeby ludzi odstraszać od siebie, tylko po prostu mają specyficzną grupę docelową i to ta grupa ma przede wszystkim grę kupić. Reszta to tylko bonus.

      Gra musi być zaprojektowana pod wyzwanie. Dlatego Assassyny nigdy nie będą wymagające, bo one nie są projektowane pod to, aby takimi być. Gracz zawsze będzie miał tam przewagę, a to, czy strażnik będzie zabijał pięcioma ciosami czy dwoma niewiele zmieni.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 19:02 10.10.2017
        artur3f3

        Jasne że jak nie lubię gier wyścigowych to nie spodoba mi się Need for Speed.
        Ale wprost uwielbiam stylistykę dark fantasy, lubię gry z nutą wyzwania ( Hotline Miami to najlepsze growe doświadczenie jakie miałem ) sądziłem że się łapie, dlatego zakupiłem Dark Souls. A samej gry nie neguje, wprost uważam że wspaniale że taka gra powstała. Moja ocena jest obniżona zaledwie z powodów paru małych szczegółów, które chciałem wskazać jako dobre opcje które nie wpłyną na klimat gry.
        Dodatkowo podajesz przykład złego projektowania poziomów trudności. Zmiana sztucznej inteligencji tak aby przeciwnicy byli by bardziej agresywni, atakowali w tej samej chwili z kilku stron oraz tego jak szybko reagują czy zauważają brak towarzyszy miała by ogromny wpływ na grę. Jak napisałem wcześniej, robiąc grę z myślą o tym aby miała głębie a następnie dodawanie opcjonalnych ułatwień jest dobrym sposobem na tworzenie gier akcji, oczywiście są gry które mają być proste np. Simsy.
        Wiem że takie dodawanie ułatwień w opcjach też nie rozwiąże wszystkich problemów, zawsze znajdzie się ktoś co komu się nie podoba a twórcy tego nie uwzględnili.
        Nie żyjemy w idealnym świecie gdzie twórcy by mieli nie limitowane zasoby by zrobić wszystko.
        Może przykład to lepiej zobrazuje. Grając w Wiedźmina 3 pomyślałem o opcji czy nie dało by się tak zaprojektować gry aby dało się ją przejść bez używania mini mapy, odnaleźć cel obserwując otoczenie. Miłe opcjonalne utrudnienie, które trafiło by pewnie w tak niewielką część graczy że jest nieopłacalne i mogło by zbytnio wpłynąć na to jak płynie fabuła ( wszystko w granicach zdrowego rozsądku i budżetu ) ale taka opcja w menu aby broń się nie psuła lub psuła się wolniej, nie sądzę aby miała wpływ na moje wrażenia z gry. Albo opcja przyspieszania animacji w Heroes.
        Przypuśćmy że posiadamy alternatywną wersje Dark Souls w którą możesz zagrać, doświadczenie z gry masz identyczne jak z grania w podstawową ( naszą ) wersje, różnica polega tylko na tym że alternatywna wersja posiada możliwość włączenia w opcjach uruchomienia nowej gry w trybie z możliwościami dobierania własnych ustawień.
        Skoro twoje doświadczenie nie różni się w żadnym stopniu i bez zaglądania do opcji nie jesteś w stanie zauważyć różnicy to czy uważasz że wersja alternatywna jest gorsza.
        Przepraszam za błędy których nie zauważyłem i dziękuje.

  17. fartuess
    20:59 09.10.2017
    fartuess

    Niech w końcu wrócą do gier te cheatcody żebyśmy mieli sposókój z narzekającymi dziennikarzami growymi.

  18. 21:09 09.10.2017
    Lufsig

    git gud scrub

    Recenzent gier publicznie obnaża swój brak zrozumienia dla podstaw game designu! Zobacz jak on to robi!

  19. Lord Bart
    21:44 09.10.2017
    Lord Bart

    Swoją drogą idea „easy” przy taki Soulsach (czy podobnych tytułach) to ciekawa sprawa, właśnie po to żeby poznać świat, pobawić się w trochę inny sposób. Szkoda że tak nie ma.

    Z drugiej strony są gry, których… nie tyle nauczenie się, ile przejście wg zasad twórców daje… poczucie sytości. To, że ktoś musi się tym pochwalić i zbierać lajki – to jego słabe życie, że w ogóle potrzebuje pochwał tłumu.

    Awers, rewers, jest jeszcze kant
    „(…) a jeśli wolisz gry prostsze, to nie graj w Ruinera, Dark Souls czy Cuphead. A jeśli chcę?”
    Ja też chcę wiele rzeczy. Ale chyba jesteśmy na tyle dorośli, że wiem że na świecie tak nie ma. To nie czasy żeby dzieciak usmarkał się i rozryczał na środku sklepu i matka mu w końcu ulegnie.

    Nie możemy mieć wszystkiego jak chcemy. Wiesz ilu gier ja nie skończyłem, bo nie podobał mi się poziom trudności albo inne podejście twórców? Wziąłem to na klatę i cześć.
    A jeśli bardzo ci zależy to prawie do wszystkich gier są cheatenginy, darmowe czy płatne – kliknij na godmode, przejdź grę, zobacz finał i cześć.

    Cześć redaktorze 🙂

    Ukryj odpowiedzi()
    • 00:52 10.10.2017
      Lufsig

      Czemu „słabe życie”? Trofea na półce piłkarza są powszechnie uznawane za wartościowe. Obwieszanie się medalami otrzymanymi za zabijanie ludzi przynosi chwałę, a żeby kumple zaczęli Cię traktować poważnie to nie pokazuj się bez Vacheron Constantine na nadgarstku. Jesteśmy zwierzątkami społecznymi, potrzebujemy tłumu i pochwał. Ty w tym momencie dowartościowujesz się komentarzem.
      Nie, nie zbieram żadnych achievementów, naklejek i co tam jeszcze jest. Kolekcjonuję tylko uszy odcięte pokonanym, kwiczącym każualom.

      Jeszcze zapytam tylko, retorycznie, czy powinniśmy obniżyć wymagania dla produkcji Bergmana, Tarkowskiego albo Foucaulta?
      Kompetencje to sprawa dość osobista :>

      Ukryj odpowiedzi()
      • Lord Bart
        01:00 10.10.2017
        Lord Bart

        Od kiedy komentowanie tekstu jest „dowartościowywaniem” się? XD A co do tłumu i pochwał od razu ciśnie mi się dialog między Bronnem i Tyrionem
        „You waste time trying to get people to love you. You’ll end up the most popular dead man in town.”

  20. 22:03 09.10.2017
    wiaderny

    Panie Bartoszu, jeśli pisze Pan, że gry są głównie dla każuali którzy chcą sobie pograć po pracy, to niech Pan nie używa skrótów typu „A jeśli chcę? Strasznie podoba mi się świat w DkS”, bo te każuale nie skumają, że chodzi o Dark Souls (o ile tą grę miał Pan na myśli) 😉

  21. indeed
    08:49 10.10.2017
    indeed

    Nie zgadzam się z tezą tekstu niestety, może dlatego, że wciąz jestem w czasach kawalerskich i po robocie wieczorem, jeśli chce potrafię znaleźć czas na granie. Inna sprawa, że gdyby nie fakt, że swoją przygodę z Soulsami zacząłem jeszcze na studiach, to dziś gdybym miał zacząć z nimi swoją przygodę to mógłbym się odbić. Z drugiej strony taki Cuphead bardzo mi się podoba, ale nawet nie próbuję się za niego brac, bo mam drewniane palce do tego typu platformówek – obejrzałem sobie cała grę na yt i mi w zupełności wystarczyło.

    Nigdy nie dogodzi się każdemu. Pomijając już nawet kwestię ograniczonego budżetu, którego część musiałaby pójść na jakiś easy mode, to stworzenie świentej gry dla każdego jest po prostu niewykonalne – nawet najwieksze gry AAA mają swoje grupy docelowe, poza które raczej nie wychodzą (choć grupy te potrafią rzecz jasna być dość pokaźne – vide CoD).

    Sam artykuł moim ukierunkowany na wywołanie burzy w komentarzach i tym samym podbicie wyświetleń, ale o dziwo udało się uniknąć shitstormu, więc może coś pozytywnego z tego wynikło.

  22. Kotlet
    10:40 10.10.2017
    Kotlet

    Szanowny Redaktorze,
    W trudnych grach chodzi o endorfiny które uwalniają się po ciężkich zmaganiach 🙂 Chodzi o poczucie zwycięstwa, osiągnięcia czegoś w co trzeba było się zaanagażować. To uczucie jest nie do podrobienia. Po torturach przychodzi ukojenie.

    Jak ktoś chce się podniecać samą historią czy opowieścią to może odpalić sobie czytankę: Torment Tides of Numenera.

  23. 12:12 10.10.2017
    WPRmalin

    oho, ktoś tu chyba nie umiał przejść tutoriala w Cupheadzie 😀

  24. 14:07 10.10.2017
    Avalanc

    Stodolny socjalista, jak zwykle chce każdemu po równo bez względu na koszty.

  25. brzanka
    14:11 10.10.2017
    brzanka

    Dzięki autorze, że prowokujesz – i że prowokujesz skutecznie, bo jest co czytać. Może zaznaczę, że jestem w takim wieku, gdy mogę już znów mieć wolne wieczory, bo małe dzieci już dorosły. Khmm, żona nadal bywa problemem (Co dzisiaj obejrzymy?), ale ona ma na szczęście kawałek zrozumienia dla mojej pasji 🙂

    Jest tu kilka zagadnień, z którymi rozprawić można się stosunkowo prosto. Czy gry powinny być obowiązkowo przystępne? – Sądzę że cała dyskusja przechyla się jednak w stronę „niekoniecznie”. Czy by im to zaszkodziło? Tak, tym które są nieprzystępne mogłoby zaszkodzić. Poziom trudności zdaje się być immanentną cechą niektórych tytułów – i tak powinno zostać. Dlaczego?

    Ano dlatego, że gry są częścią kultury (sztuki – bywają) i podobnie jak inne media (które tez się sprzedają) cechują się mniejszym albo większym poziomem komercji. To autorzy, twórcy (oczywiście również producenci, wydawcy) decydują o kształcie końcowym gry – to ich prawo. Mogą zdecydować, że sprzedaż nie jest priorytetem – albo że zostanie zmaksymalizowana właśnie dzięki poziomowi trudności. Przynajmniej dwukrotnie w dyskusji pady argumenty z przytoczeniem przykładu innych mediów – więc nie będę ich powtarzał.

    I żaden płacz tu nie pomoże. Nie wszystko jest dla wszystkich – to też już tu padło. Natomiast społeczności składają się z ludzi inteligentnych, emocjonalnych, niedojrzałych, imbecyli i całej masy innych, którzy zawsze będą kpić, wyśmiewać, kopać w klejnoty. Jeśli ktoś nie jest w stanie znieść społeczności – niech ograniczy jej dostęp albo się w ogóle odetnie. To nie boli. Natomiast chichot mojego najmłodszego, zręcznego jak małpa syna, kiedy gram w Cuphead jestem w stanie znieść ze uśmiechem. Motywuje i nie sprawia dyskomfortu.

    Soulsy są jednym z moich ulubionych cykli growych. Można w nie pograć pół godziny dziennie – daje się. Są wyzwaniem i oferują ziemię obiecaną, do której niekoniecznie dojdę. W trudne platformówki grywam rzadko i do czasu gdy nie zaczną frustrować – nie waham się skorzystać z letsplajów na YT.

    Prowokuj, Autorze, dobrze Ci idzie 🙂

  26. Bartezoo
    16:51 10.10.2017
    Bartezoo

    A ktoś ci każe każdą grę na świecie przejść? Jesli nie daje sobie rady bo „nie mam czasu” to daną grę olewam a nie zmieniam na easy byle przelecieć i mieć odhaczoną kolejną grę na liscie.

    Polecam zapoznać się z tym żeby zrozumieć, że nie każda tworzona gra musi być dostępna dla każdego
    https://www.youtube.com/watch?v=uoOK6e_y1q8

  27. duxdaro
    22:31 10.10.2017
    duxdaro

    Był kiedyś podobny artykuł na Eurogamer, że w Soulsach powinien być tryb „Easy” czy jakoś tak. I w sumie mogę napisać to samo co tam. Nie wszystko musi być dla wszystkich. Zabranie Soulsom wysokiego domyślnego poziomu trudności to jednocześnie zabranie im sporej części magii, która otacza ten tytuł. Jak i wielu innym grom. Nie chce Ci się git gudować? To widocznie nie gra dla Ciebie. Tyle.

  28. 23:08 10.10.2017
    Blue__

    Pograłem w Cupheada. Serio jakby nie było tutaj poziomu trudności, tylko byś to przeleciał na pałę, to ta gra by nic nie oferowała, no oprócz ładnej oprawy. Ona jest taka dobra, bo daje satysfakcję z przejścia bossa po n-dziesiątej próbie. Potem by ktoś napisał że przeszedł w godzinę(18 bosów, walka z jednym <3 minut + parę misji do przebiegnięcia) i gra do duszy, a zwroty na steamie by się sypały jak powalone.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 23:15 10.10.2017
      Blue__

      Tj inaczej. Sama mechanika też jest dopracowana, ale nie docenisz tego jak polecisz na pałę i przejdziesz na szybko. Bo nie będziesz musiał. tak po prostu. To nie jest tak trudne jak japońskie bullet helle, czy stare gry z nesa. Nie ma co przesadzać. To jest poziom trudności podobny do trudniejszych poziomów donkey konga(szczególnie jak się ma OCD i trzeba zbierać konga przy pierwszym przejściu). Największy plus że nic się nie traci jak się przegrywa, nie ma frustracji z tego powodu – wkurzało mnie to w shovel knighcie.

    • 23:31 10.10.2017
      Blue__

      Jeszcze jedno jak ktoś chce fajnego prostego platformera, to niech kupi Owlboya. Naprawdę jest świetny, a walki z bossami są banalne(jak ktoś nie lubi rozgryzwania bossa, to spradzi na YT i przejdzie do strzału). W Owlboyu nacisk jest na fajne przygodowe story i przyjemną prostą mechanikę. Serio polecam.

Najczęściej czytane

01

Next-geny pojawią się szybciej niż nam się wydaje

02

Need for Speed Payback – recenzja. Policyjny pościg za mikropłatnościami

03

Czy „narodowość” gry ma dla nas w ogóle znaczenie [Klub Dyskusyjny]

04

Tolerujesz skrzynki z lootem, nienawidzisz ich czy totalnie ci zwisają? [Klub Dyskusyjny]

05

Xbox One X – recenzja. Spełnione obietnice i miłe niespodzianki

06

„To, co my robimy na GOG-u, działa trochę jak muzeum”. Za kulisami polskiej konkurencji Steama

07

Pierwsze wyniki sprzedaży Star Wars Battlefront 2 pokazują, że Disney wkroczył do akcji zbyt późno

08

Rekord Reddita zmasakrowany przez EA, DICE oraz Star Wars: Battlefront 2. Chwalić się tym nie będą

09

Call of Duty: WW2 – recenzja. Operacja remaster

10

Do bicia EA dołącza się CD Projekt RED. Cyberpunk 2077 „bez żadnych haczyków”

Popularne Gry