Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeEverspace – recenzja. Cztery skoki i pogrzeb

Ale nie gry, tylko twój, pilocie.

Facebook Twitter Google Wykop

Lubię, kiedy gry opuszczają Wczesny Dostęp na Steamie. A jeszcze bardziej lubię, kiedy robią to względnie szybko, a nie po latach grzęźnięcia w tym bagnie. Minął niecały rok od momentu, w którym gra Rockfish Games tam trafiła i proszę bardzo – 26 maja ukazała się jako ukończony produkt. To coś, co ma miejsce coraz częściej, ale nadal nie jest regułą.

Platformy: PC, Xbox One
Producent: Rockfish Games
Wydawca: Rockfish Games
Dystrybutor w Polsce: Techland
Data premiery: 26.05.2017
Wymagania: 64-bitowy Windows 7/8.1/10, Intel Core i3, 4 GB RAM-u, Nvidia GTX 480/Radeon HD 5870
Grę do recenzji udostępnił dystrybutor. Obrazki pochodzą od redakcji. Graliśmy na PC.

Mieliście już okazję zapoznać się z moimi wrażeniami z wczesnej wersji, która bardzo przypadła mi do gustu, ale narzekałem przy tym na mało zawartości. Co zatem się zmieniło? Wbrew pozorom niewiele, ale już wczesnodostępowa wersja była bardzo kompletnym produktem.

Pierwszy skok - niedźwiedź śpi
Everspace
Prawie jak Eve Online

Moje początki z pełnym Everspacem to jednak rozczarowanie. W zapowiedzi pisałem o tym, że gra nie wybacza błędów, a ginąć przyjdzie nam często. Tymczasem okazuje się, że dwa sektory (około osiem skoków) za mną i… nic. Latam sobie w najlepsze, rozwalam kolejnych przeciwników, zbieram fanty, a statek jak Passaty na placu u Mirka handlarza – stan igła, wnętrze gabinet.

Dwa sektory za mną i… nic

No nie może być – myślę sobie – przecież to roguelike, czy w zasadzie rogue-lite, o czym później. Umieranie jest tu stałym, definiującym gatunek elementem zabawy, a ja bez większych problemów radzę sobie od samego startu! Na szczęście to tylko początek, ledwie tutorial mający zaznajomić gracza z podstawami zabawy. Po prostu ten pierwszy przelot odbywa się z automatu na najniższym poziomie trudności.
Potem zaczyna się standardowa droga przez mękę, podczas której trup ścieli się gęsto.

I nie zawsze chodzi o przeciwników, których w początkowych systemach i sektorach ani nie ma zbyt wielu, ani nie są jakoś dobrze wyposażeni. Problem w tym, że przez pierwszych kilka przelotów nasz statek też nie jest cudem technologii wojennej i dość szybko jest zmieniany w kosmiczny złom. Przynajmniej na średnim i wyższym poziomie trudności, bo ten najniższy to w zasadzie wycieczka krajoznawcza po galaktyce.

Zatem śmierć kolejnych klonów przyjdzie nam oglądać często, jednak nie można powiedzieć, że Everspace jest pod tym względem niesprawiedliwy. Wielu twórców poprzez grę wymagającą rozumie tak naprawdę grę upierdliwą, w której rzucane są na nas kolejne fale coraz potężniejszych przeciwników, aż w pewnym momencie giniemy. Tutaj jest inaczej, bo każda porażka ma miejsce na nasze życzenie. Poleciałeś w sam środek najeżonej wieżyczkami bazy piratów statkiem z uszkodzonym uzbrojeniem? Twoja wina. A może rzuciłeś się na okkariańską korwetę, dysponując jedynie podstawowym laserem? Twoja wina. Ignorowałeś zepsuty system podtrzymywania życia i w końcu się udusiłeś? Twoja wina.

Każda porażka ma miejsce na nasze życzenie

Poza tym trzeba sobie uświadomić – co mi przyszło ciężko – że w grze Rockfish Games nie musimy czyścić każdego systemu przed skokiem do następnego. Na początku trudno oprzeć się pokusie, szczególnie że chcemy jak najszybciej stworzyć lepsze bronie, gadżety, osłony czy później wykupić umiejętności przed kolejnym skokiem albo odblokować inny statek. Ważne jednak, żeby potrafić ocenić ryzyko i odpuścić, jeśli wiemy, że nie damy sobie rady. W kolejnym systemie też coś będzie.

A skoro już przy rozwijaniu się jesteśmy, to trzeba zaznaczyć, że Everspace to nie typowy roguelike, tylko rogue-lite, zwany też roguelike-like. Przede wszystkim po śmierci nie zaczynamy zupełnie od nowa. Co prawda trzeba jeszcze raz przelecieć przez wszystkie sektory, ale za zebrane kredyty kupimy ulepszenia statku jak mocniejszy pancerz, dodatkowe sloty na broń i urządzenia, szybszą regenerację osłon i wiele innych. To z kolei powoduje, że restart nie jest tak frustrujący i czujemy, że z każdym przelotem udaje nam się osiągnąć coś więcej.

Drugi skok – niedźwiedź chrapie

Zresztą czym tu się stresować, skoro widoki zza kokpitu są przepiękne. Mgławice, planety w tle, pola asteroid czy dziwne formacje skalne, a do tego wyładowania energetyczne i obłoki gazu powodują, że łatwo się zapomnieć i w całości oddać się zwiedzaniu.

Ale Everspace nie pozwoli nam cieszyć się pięknem otoczenia zbyt długo. Jeśli postanowimy gdzieś zostać, w końcu przylecą ścigające nas siły okkarian – gadziej rasy, z którą niedawno ludzkość prowadziła wojnę. Wtedy, szczególnie na początku zabawy, najlepiej wziąć nogi za pas i zobaczyć, czym urzeknie nas kolejny system. A jeśli zdecydujemy się walczyć, będziemy mieli okazję podziwiać piękne eksplozje, rozpadanie się statków na części i efekty towarzyszące wystrzałom.

Niestety, o ile grafika zachwyca, tego samego nie można powiedzieć o ścieżce dźwiękowej. Nie jest ona zła, ale standardowa do bólu. Odgłosy silników, dopalaczy czy odpalanych rakiet muszą znaleźć się w takiej grze i za wiele nie da się z nimi zrobić. Jednak twórcy mogli zadbać o bogatszy soundtrack. A tak liczbę utworów możemy policzyć na palcach jednej ręki i zmieniają się one w zależności od sytuacji.

Dobrze, że przynajmniej dialogi ratują sytuację. Wbrew pozorom „gadania” jest w grze całkiem sporo i brzmi to wszystko naprawdę przyjemnie. Szczególnie komputer pokładowy, który opowiada nam o odwiedzanych rejonach, zapoznaje z historią świata, rasami albo po prostu komentuje bieżące wydarzenia i wdaje się w dyskusję z pilotem. Czasem nawet zażartuje w typowy dla wypranych z emocji maszyn sposób: „Nie obchodzi mnie nasz nowy statek, bo nie zainstalowano mi obwodów odpowiadających za poczucie estetyki”.

Trzeci skok – niedźwiedź sapie

Mimo iż lata się bardzo przyjemnie, a ciągłe zgony nie przeszkadzają, momentami Everspace potrafi nużyć. Systemy i sektory w końcu zaczynają się powtarzać, a ze względu na specyfikę rozgrywki, fabuła rozwija się bardzo powoli. Po prostu kolejne jej elementy odkrywają się w momencie, kiedy dolecimy w określone miejsce, co przy częstotliwości restartów trwa. Za to bardzo przyjemnie poznaje się kolejne elementy historii – tego, kim był człowiek, z którego powstały klony będące kolejnymi pilotami, jego związku z tym wszystkim czy po prostu wydarzenia, przez które wszechświat wygląda, jak wygląda. O części mówi nam komputer, inne poznajemy z ładnie narysowanych przerywników, a wszystko szerzej opisane jest w kodeksie gromadzącym wszystkie informacje.

Everspace potrafi nużyć

Everspace
Jest i crafting...
Everspace
... i rozwój statku oraz pilota

Brakuje też jakichś urozmaiceń rozgrywki. Skoro siłą rzeczy fabuła postępuje powoli, a ze względu na gatunek w grze jest dużo powtarzalności, twórcy mogli zadbać o dodatkowe rzeczy do roboty. Zamiast tego schemat zawsze wygląda tak samo: dolatujemy do nowego systemu, zbieramy fanty, walczymy, lecimy dalej. Oczywiście im dalej, tym trudniej; pojawiają się potężniejsi przeciwnicy, w tym większe okręty, lepiej bronione bazy czy więcej zjawisk naturalnych negatywnie wpływających na nasz statek, ale w gruncie rzeczy to jest ciągle to samo. Co prawda czasem trafi się zakłócacz skoku, który trzeba zhakować, kiedy indziej dostaniemy informację o przestępcy, za głowę którego przewidziana jest nagroda albo znajdziemy skrzynkę w zamkniętym wraku, do którego klucz posiada szef okolicznych bandytów.

Ale to ciągle mało. Everspace aż prosi się o dodatkowe zadania, niekoniecznie skomplikowane, niewymagające kręcenia się po całej galaktyce. Po prostu – w jednym systemie dostajesz zlecenie, w drugim je wykonujesz, w trzecim zgarniasz nagrodę. I już gra stałaby się bardziej urozmaicona.

Czwarty skok – niedźwiedź łapie!

Podobnie jak łapie Everspace. Bo mimo pewnych niedociągnięć, jest to gra dopracowana. Gra, w której odnajdą się zarówno fani gatunku, jak i osoby dotąd niemające z nim do czynienia. A niech ostatecznym dowodem tego, że jest to produkt przemyślany, będzie sterowanie. Zapomnijcie o konieczności posiadania dżojstika. Równie świetnie gra się padem, a nawet myszą i klawiaturą. Wtedy Everspace przypomina starego Descenta, z którego ktoś wyciął tunele i przeniósł wszystko na bardziej otwartą przestrzeń.

Czy pewne rzeczy można było zrobić lepiej? Pewnie. Zawsze tak jest. Ważne natomiast, żeby minusy nie przyćmiły plusów, których gra Rockfish Games ma zdecydowanie więcej.

ZAGRAĆ?
WARTO
4.0

  1. 17:39 20.06.2017
    Trikson

    „Ale to ciągle mało. Everspace aż prosi się o dodatkowe zadania, niekoniecznie skomplikowane, niewymagające kręcenia się po całej galaktyce. Po prostu – w jednym systemie dostajesz zlecenie, w drugim je wykonujesz, w trzecim zgarniasz nagrodę. I już gra stałaby się bardziej urozmaicona.” – ale przecież twgo typu zadania występują w grze niemal dokładnie w takiej formie jaką opisujesz. czasem trzeba zestrzelić ileś statków, czasem obronić inny. kiedy indziej mamy za zadanie odebrać pakunek od pilota w jednym systemie i dowieźć do innego sektora. zadań jest jeszcze kilka rodzajów a i tak nie wiem czy wszystkie mi się udało zobaczyć. Owszem, występują wg mnie za rzadko (często zdarzy się przelot bez żadnego zadania) ale jednak są.

    Ukryj odpowiedzi()
  2. Simplex
    18:49 20.06.2017
    Simplex

    Szkoda że gra działa w trybie VR, bo gdyby miała obsługę VR, to rzetelny recenzent na pewno by o tym wspomniał.

    Ukryj odpowiedzi()
    • Bartosz Stodolny
      18:57 20.06.2017
      Bartosz Stodolny

      Po co? Żeby wszystkich 17 posiadaczy VR-u w Polsce i jedno, wiecznie sfrustrowane na tym punkcie dziecko mogło o tym przeczytać? Rzetelny recenzent nie pisze o elementach, których nie miał okazji przetestować. Kiedyś to zrozumiesz, jak popełnisz coś więcej, niż pół-recenzję dla gazety.

      Ukryj odpowiedzi()
      • Simplex
        18:59 20.06.2017
        Simplex

        Bardzo rzetelna i profesjonalna odpowiedz, zupełnie jak ta recenzja.
        A nazwanie mnie dzieckiem to wisienka na torcie – definicja ironii.

        Ukryj odpowiedzi()
        • Bartosz Stodolny
          19:05 20.06.2017
          Bartosz Stodolny

          Misiu, któryś raz z kolei obrażasz mnie na tym portalu. Dopóki ograniczasz się do śmiesznych złośliwostek charakterystycznych dla internetowych frustratów – nie mam z tym problemu i nawet ci nie odpisuję, bo zwyczajnie szkoda mi na taką dziecinadę czasu. Kiedy natomiast zarzucasz mi nierzetelność, bo nie wspomniałem o czymś, co nikogo poza tobą nie obchodzi, nie oczekuj, że będę cię głaskał po główce. Odpowiedź dostałeś dokładnie na takim poziomie, jaki sam reprezentujesz. Tyle w temacie, dyskusję z tobą uważam za zakończoną. Kiedyś już o tym wspominałem: jak chcę pogadać z dziećmi, idę do żłobka, którego jestem właścicielem.

          Ukryj odpowiedzi()
          • Simplex
            19:13 20.06.2017
            Simplex

            Prosiaczku, skoro zjadłes wszystkie rozumy i wiesz ze „nikogo poza mną to nie obchodzi”, to znaczy ze wszystkie artykuły o VR jakieś dotychczas ukazały sie na polygamii zostały napisane specjalnie dla mnie. To spore wyróżnienie.

          • Mack Megaton
            19:20 20.06.2017
            Mack Megaton

            Dzień dobry Panie Bartoszu. Szanuję i czytam portal Polygamia od czasów Starej Gwardii (Pan Konrad, Pan Kosman). Doświadczyłem kilku miłych momentów na łamach Poly. Do teraz kiedy musiałem sobie przypomnieć hasło i wpisać się do komentarza. Trochę mnie ruszyła Pana powyższa odpowiedź na komentarz SImplexa. Zarzuca mu Pan bycie dzieckiem? Naprawdę? Panie Bartoszu, obiektywnie, to jedynym dzieckiem z całego grona to jest tutaj Pan. Jak dla mnie bez Simplexa nie byłoby Poly. Pozwolę sobie przerobić dość trafne powiedzenie: „Reviewers come and go talking about Simplex.”

            Ukryj odpowiedzi()
            • Bartosz Stodolny
              19:35 20.06.2017
              Bartosz Stodolny

              Bez Simpleksa nie byłoby Poly… Polygamię tworzą osoby, które na jej łamach pisały, piszą bądź pisać będą. Simplex jest jedynie czytelnikiem i z tego co mi wiadomo jedynym, co wnosi do portalu są złośliwe komentarze. Owszem, często ma rację i zwraca uwagę na ciekawe zagadnienia, natomiast styl, w jakim to robi reprezentuje najgorszą formę internetowego zezwierzęcenia. No chyba, że tak naprawdę to Piotr Gnyp, ale oczekiwałbym wtedy, że miałby na tyle odwagi, by podpisać się imieniem i nazwiskiem.

              Zwykle go ignoruję, podobnie jak pozostali autorzy, ale naprawdę dziwi cię, że w momencie, kiedy przez tak mało istotny element zarzuca mi nierzetelność i pisze, że absolutnie cała recenzja taka jest, reaguję emocjonalnie? Mam już swoje lata i doświadczenie zawodowe i nie pozwolę sobie, by jakiś anonimowy człowiek z Internetu obrażał mnie i wykonywaną przeze mnie pracę.

              I wierz mi, że o Simpleksie rozmawiamy wyjątkowo rzadko. Mamy dużo ciekawsze tematy, niż jego złośliwostki i próby zrekompensowania sobie czegoś.

              Ukryj odpowiedzi()
              • Mack Megaton
                20:11 20.06.2017
                Mack Megaton

                Panie Bartoszu,
                dostrzegam małe sprzeczności w Pana komentarzu powyżej. Z jednej strony twierdzi Pan, że Simplex to jedynie złośliwe komentarze a z drugiej, że często Simplex ma racje. Nie wiem kto to Piotr Gnyp, ale porównując komentarze Simplexa (żeby nie powiedzieć, że samego Simplexa) do najgorszej formy internetowego zezwierzęcenia?

                Ma Pan swoje lata, więc pewnie Pan najlepiej wie, że anonimami człowiek się przejmować nie powinien, bo to źle działa na samopoczucie. A swoją wartość Pan pewnie zna, przecież pracuje Pan dla całkiem fajnego portalu o grach (można powiedzieć, że portalu z tradycjami).

                Panie Bartoszu, proszę mnie źle nie zrozumieć. Doceniam Pański wkład w Poly, czytam Pana teksty z przyjemnością. Jednak, coś chlupnęło po tym Pana komentarzu i został lekki niesmak.

                Co do Simplexa, to wydawało mi się, że My czytelnicy też w jakiś sposób tworzymy Poly, chociażby przez te nieedytowalne komentarze. Trochę mi przykro, że uważa nas Pan za jedynie czytelników, bo do tego czasu miałem wrażenie, że jesteśmy czymś więcej.

                Wszystkiego dobrego!

                Ukryj odpowiedzi()
                • Bartosz Stodolny
                  20:17 20.06.2017
                  Bartosz Stodolny

                  Chodziło mi o formę, w jakiej tę rację przekazuje. Oczywiście, że wy – czytelnicy też tworzycie Polygamię. Inaczej niż autorzy, ale ciężko tego nie docenić. Natomiast poprzedni komentarz brzmiał, jakby bez Simpleksa (i tylko niego) Polygamia nie miała racji bytu. Poza tym są czytelnicy i czytelnicy. Jak pokazuje twój komentarz, można się nie zgadzać i mimo tego prowadzić dyskusję na poziomie.

                  A Piotr Gnyp to założyciel Polygamii 🙂

                  I proszę, nie „panujmy” tu sobie. Od tego są oficjalne maile i listy 🙂

                  Ukryj odpowiedzi()
                  • Paweł Olszewski
                    08:32 21.06.2017
                    Paweł Olszewski

                    Piotr Gnyp to założyciel Polygamii, i on rzeczywiście mógłby napisać, że „Polygamia to ja”. Pisanie, że Polygamia to jeden z czytelników, z całym szacunkiem, jest lekkim nadużyciem. W tej chwili Polygamia to my wszyscy…

                    Ukryj odpowiedzi()
                    • Simplex
                      19:13 21.06.2017
                      Simplex

                      Jak najbardziej się zgadzam, Polygamia to przede wszystkim jej autorzy, a dopiero potem czytelnicy. Nawet ci wieloletni i dużo komentujący.

      • Simplex
        19:09 20.06.2017
        Simplex

        „Rzetelny recenzent nie pisze o elementach, których nie miał okazji przetestować.
        Kiedyś to zrozumiesz”

        Recenzent mógł napisac ze gra wyszła na Xboxa One mimo ze nie grał w tę wersje, ale o fakcie obsługi VRa już nie mógł napisać, ponieważ nie grał w tę wersję. Może kiedyś faktycznie to zrozumiem, ale bardzo w to wątpię.

        Profesjonalny redaktor napisalby coś w stylu „racja, moje przeoczenie ze nie napisałem ani slowa o tym ze gra obsługuje VRa, juz poprawiam”. Ten redaktor wolał się skompromitowac obrazliwym atakiem osobistym na czytelnika zwracającego słusznie uwagę na niekompletnosc recenzji.
        Czy redaktor naczelny pochwala takie zachowanie?
        Polygamio, nie idź tą drogą.

        Ukryj odpowiedzi()
      • SimonX
        20:46 20.06.2017
        SimonX

        Ohoho, grubo… Chyba ktoś nadepnął na odcisk Panu Redaktoru… Słaba akcja, oj słaba.

      • 01:12 22.06.2017
        cantorre

        Aż się zarejestrowałem.
        ALE ŻENADA, ten komentarz.

  3. 19:28 20.06.2017
    Blue__

    Może i Simplex nie musiał ironizować w swoim poście, ale poziom odpowiedzi na jego zaczepke jest żenujący. Sorry.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 20:11 20.06.2017
      Trikson

      zgadzam się. Od redakcji jednak wymagałbym wyższych standardów niż od czytelników. W końcu to ich praca.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 20:14 20.06.2017
        Trikson

        chociaż czasem im jej współczuję. Panowie redaktorzy – dużo cierpliwości do niewdzięcznych czytelników!

        PS. dodajcie w końcu edycję komentarzy 😉

        Ukryj odpowiedzi()
        • Bartosz Stodolny
          20:21 20.06.2017
          Bartosz Stodolny

          Zwykle się nią wykazujemy, ale wierz mi – nawet najbardziej cierpliwemu z nas czasem puszczają nerwy. Teraz, kiedy emocje opadły, przyznaję rację, że nie powinienem wdawać się z Simpleksem w dyskusję. No ale nie zniżę się do usuwania komentarzy. A edycję komentarzy bardzo chcielibyśmy mieć, choćby po to, żeby w co drugim o niej nie czytać, ale niestety jest to od nas trochę niezależne.

          Ukryj odpowiedzi()
          • 20:32 20.06.2017
            Trikson

            domyślam się, że brak edycji nie jest waszą świadomą decyzją.

            Co do cierpliwości wobec „klienta” – za czasów studenckich zdarzyło mi się pracować w hotelu czy „na słuchawce” więc poniekąd Was rozumiem – i czasem współczuję, bo jako naród jesteśmy Polacy bardzo czepialscy i dużo częściej przyczepimy się do pierdoły niż pochwalimy za dobrze wykonaną robotę.

            Ukryj odpowiedzi()
            • 20:48 20.06.2017
              Estevez

              Typowo polska cecha jest nie przyznawanie sie do popelnionego bledu – redakcja Poly jest nietesty tego smutnym przykladem. Jesli ktos wskaze na brak informacji, brak rzetelnosci albo na przekrecone informacje itd. (mowie tu o oczywistych sprawach) to w odpowiedzi dostanie, ze „ma isc sie leczyc” albo „ze jest dzieckiem” i tak dalej…
              Jak to sie mowi – ryba psuje sie od glowy wiec wyglada na to, ze naczelny narzuca albo akceptuje takie standardy…

          • 21:10 20.06.2017
            gseed

            Tobie wyjatkowo czesto nerwy puszczaja i to tak ze przy okazji musisz kogos obrazic tak ze zdwojona sila. Simplex moze niezbyt elegancko zwrocil uwage, ale Ty zareagowales z agresja nieproporcjonalna do tamtego komentarza.

            W tej sytuacji wypadaloby przyznac sie do bledu i przeprosic czytelnika. A naczelnemu sugerowalbym przemyslec sprawe, bo na pewno takie sytuacje nie sluza portalowi. Przypominam, ze to nie pierwsza ani druga tak ostra reakcja Bartosza.

            Ukryj odpowiedzi()
            • Bartosz Stodolny
              21:39 20.06.2017
              Bartosz Stodolny

              Nie zdarzyło się jeszcze, abym agresywnie odpowiedział komuś, kto zwrócił mi uwagę na błąd w normalny sposób. Niestety w Internecie przyjęło się, że czytelnik może mieszać redaktora z błotem, obrażać go, zarzucać mu różne rzeczy, co niestety często ma tutaj miejsce, również z twojej strony. Rozumiem, że jako nasi czytelnicy jesteście w pewnym sensie klientami, ale nie daje to żadnemu z was prawa do takiego zachowania. Podobnie jak nie będziesz obrażał sprzedawcy w sklepie.

              Jestem osobą, która nie będzie tolerowała takich zachowań i albo będzie je ignorowała, albo odpowiadała na równym poziomie, bo daleko mi do przekonania „nastaw drugi policzek”. A już tym bardziej nie godzę się na coś takiego ze strony kogoś, kto siedzi sobie wygodnie w domu i nie ma nawet odwagi podpisać się imieniem i nazwiskiem. Tym bardziej, że takie występki Simpleksa zdarzają się często.

              Zgodzę się natomiast, że akurat w tym konkretnym przypadku mogłem sobie darować komentarz, ale cóż – słowo się rzekło.

              Ukryj odpowiedzi()
              • kaczamanov
                22:42 20.06.2017
                kaczamanov

                Cóż, ale informacji o VR nie było, nie bardzo rozumiem oburzenie. Ironia o nierzetelności niepotrzebna, ale odpowiedź nadaje się idealnie do mema „well, that escalated quickly”. I tu nie chodzi, o to, że niepotrzebnie odpowiedziałeś, bo odpoweidzieć powinieneś, wykazując w kulturalny sposób chamstwo (wg Twojej opinii) Simplexa, jednocześnie dodając info o VR. A tą odpowiedzią przy okazji pośrednio obraziłeś wszystkich posiadaczy VR w Polsce.

                Bo tak jak my „klienci” nie mamy prawa Was obrażać tak Wy, „Sprzedawcy” nie macie prawa wyładowywać na nas swoich frustracji, gorszego dnia.

                Ukryj odpowiedzi()
              • 00:48 21.06.2017
                gseed

                Agresywne komentarze w internecie to zjawisko znane nie od wczoraj. Warto nauczyc sie reagowac na nie w profesjonalny sposob, czyli wylawiac tresc z nieprzyjemnej formy i wyciagac z tego wnioski oraz przede wszystkim nie odpowiadac w ten sam sposob. Ty dales sie sprowokowac, co pokazuje, ze jestes osoba podatna na te forme i przez to mozesz sie spodziewac kolejnych atakow. Moze Ci sie to nie podobac, ale z reguly to tak dziala.

                PS. Ja zarzucalem Ci Twoj brak rozeznania w temacie z IMO calkiem slusznych powodow. Jesli pisales glupoty, to je wytykalem.

  4. 20:53 20.06.2017
    inf.in.it

    O rany. Odpowiedź na uwagę Simpleksa naprawdę powinna mieć niższą temperaturę, takie docinki niczemu nie służą. Z pewnością nie Polygamii. Tak niskiej riposty na uwagę czytelnika jeszcze tu nie widziałem, a zaglądam na Poly od mezozoiku. Raz, że wypada trzymać klasę, gentlemen, a dwa, że Simplex to jest, pardon my French, klasyczny heavy user, w dodatku spiritus movens lokalnego foruma ;). Nie będę obrażał niczyjej inteligencji, tłumacząc, dlaczego tacy użytkownicy są niezbędni mediom jak tlen. Pan Bartosz Stodolny, jako profesjonalny dziennikarz, z pewnością też to wie. Zakładam zatem, że miał po prostu gorszy dzień.

    Recenzja dość dobrze opisuje grę, choć co nieco można by do niej dorzucić. Zadania poboczne zaczynają się pojawiać częściej na dalszych etapach rozgrywki. Nie mam pewności, czy program zaczyna szafować nimi hojniej po osiągnięciu ustalonego pułapu usprawnień, liczby poległych klonów czy po dotarciu do dalszych sektorów, ale jakiś punkt graniczny jest. Być może Autor do niego nie dotarł (to nie zarzut z mojej strony, po prostu gdybam).

    Może nie doczytałem, ale warto chyba dorzucić, że oprócz podstawowego, uniwersalnego statku dostępne są jeszcze dwa – ciężko opancerzona korweta, ale bez atutu regeneracji osłon i niewielka jednostka kurierska o dużym zasięgu, zdolna do okresowego ukrycia się przed wrogami dzięki aktywowaniu kamuflażu. Każdy z nich narzuca inny styl rozgrywki.

    Udało mi się dolecieć do mety, czyli siódmego sektora, dopiero po instalacji licznych usprawnień oraz zdobyciu schematów budowy lepszych broni i wyposażenia (silniejsze osłony, superpotężne torpedy itd.), a także dzięki nauczeniu się, po wielu zgonach, paru cwanych sztuczek i optymalnej taktyki. To dobrze świadczy o twórcach gry, równowaga między wysiłkiem gracza a nagrodą jest niemal wzorcowa. Na początku może trafić człowieka szlag, gdy go rozwalają byle bandyci, ale satysfakcja z nauki i pokonywania przeszkód jest spora. Każdy dziewiczy skok do nowego sektora to frajda i emocje. Jeśli ktoś lubi taką zabawę – przez krew, pot i łzy – to polecam :).

    Ukryj odpowiedzi()
    • Simplex
      19:12 21.06.2017
      Simplex

      Panie Olafie, dziękuję za mądre słowa. Przyznaję, ja też mogłem być niezłośliwy, ale zirytowało mnie kompletne zignorowanie faktu że gra wspiera VR – i żeby nie było wątpliwości: nie mam pretensji że recenzent nie zagrał w wersję VR (choć szkoda, że tego nie zrobił – recenzja byłaby dzięki temu pełniejsza), ale o to że jednym słowem nie wspomniał że gra ma wersję VR (to tak samo źle jakby np. nie napisał że jest też na Xboxa One).
      Odpowiedź na mojego posta jaka jest każdy widzi i świadczy o jej autorze, no ale jak sam Pan napisał, każdy może mieć czasem gorszy dzień a ja nie jestem zwolennikiem żeby do końca życia wypominać komuś coś co napisał w nerwach a internet uwiecznił to na zawsze. Ja też mam na koncie wypowiedzi których się potem wstydziłem, nerwy to nie jest dobry doradca.

      Przyznaję bez bicia – jak znajdę jakiś błąd to pokusa żeby zwrócić na to uwagę w sposób złośliwy jest często nie do odparcia no i to jest moja pięta Achillesa, bo zwracając w ten sposób uwagę efekt może być odwrotny od zamierzonego – tak jak w tym wypadku.
      Ale mam nadzieję, że red. Stodolny również jest świadom że jego reakcja była niestosowna i nieproporcjonalna. Osobiste przytyki były słabe, a tekst o „pół-recenzji” wręcz niezrozumiały – domyślam się, że chodziło o moją recenzję w Pixelu, ale czemu „pół”? Limit słów został mi narzucony z góry, więc ewentualne pretensje proszę kierować do red. nacz. Piotra Mańkowskiego. Jeżeli red. Stodolnemu uda się wynegocjować wyższy limit słów żebym nie musiał już pisać „pół-recenzji” to będzie miał moją dozgonną wdzięczność 🙂

      P.S. kiedy ostatni raz pod jakimś artykułem na Poly było tyle komentarzy?

  5. 21:57 20.06.2017
    liberteone

    nie no, akurat pomijając burzliwe komenty, to akurat miło zaskoczyła mnie informacja o VR…

  6. Paweł Olszewski
    22:46 20.06.2017
    Paweł Olszewski

    Jejku, co tu się wydarzyło… Czuję się wywołany do tablicy. Chyba nawet w kilku miejscsch padły pytania, czy pochwalam takie zachowanie. Oczywiście, że nie. I oczywiście, że rozumiem co tak dotknęło Bartka, co jest niewidoczne z zewnątrz. My do tych recenzji naprawdę dużo gramy (a nikt nie płaci za granie, a jedynie za „kilobajty” tekstu). Każda recenzja jest też czytana przez dodatkową parę, a przeważnie i dwie, oczu. Korekta, poprawki, rozmowy o ocenie końcowej. A potem Simplex podważa rzetelność recenzenta, bo nie ma w tekście informacji o VR…

    Aczkolwiek Bartek zachował się niefajnie. Fajnie, że późnoej przyznał się do błędu, ale niesmak pozostał. Tak samo jak pod pamiętną recenzją Dominika This War of Mine, ale jakoś wszyscy razem (redaktorzy z czytelnikami) żyjemy z tym dalej. Też tam poszło o jakiś drobiazg i nie dam głowy, czy też nie w rozmowie z Simplexem. Cóż, jesteśmy tylko ludźmi. O dosyć grubej skórze, ale jednak, jak widać, czasem wciąż da się w nią wbić bolesną szpilę.

    Ukryj odpowiedzi()
    • simpson
      08:35 21.06.2017
      simpson

      „My do tych recenzji naprawdę dużo gramy (a nikt nie płaci za granie, a jedynie za „kilobajty” tekstu). To było chwalenie się czy narzekanie bo nie rozumiem? Piszesz tekst i powiedz mi, ilu klientów czytelników płaci Ci za wykonaną pracę świadomie fizyczne pieniądze, albo ile by ludzi płaciło gdyby nie było reklam i był abonament? No właśnie, to jest po prostu hobby i chyba tak jak urzędnicy wydaje wam się, że zarabiacie na klientach, a pieniążki z reklam płyną i pewnie budżetu coś podejrzewam nie mało, a tak na prawdę nie wytwarzacie produktu, prosto dla konsumenta który można sprzedać, jesteśmy tylko klikaczami. Akurat Bartek z tego co się chwali prowadzi firmy prywatne, ale biznes jest biznes i trzeba mówić, że urzędnik, czy inny pośrednik „pracuje” gdzie tak naprawdę udaje „darmową” pomoc, z czego zawsze wychodzi, że więcej bym zarobił bez tej pomocy, za którą pobierają większy haracz(swoją wypłatę), niż dają ludziom biednym świadczenia, dla których przecież są na tych stanowiskach

      Ukryj odpowiedzi()
      • Paweł Olszewski
        08:49 21.06.2017
        Paweł Olszewski

        Nie chwalę się ani nie narzekam, po prostu tłumaczę, w czym tkwił tu problem. Od czego ta dyskusja się zaczęła.

        Co do reszty twojego komentarza, to niestety ja nie rozumiem.

        Ukryj odpowiedzi()
        • simpson
          08:55 21.06.2017
          simpson

          oj rozumiesz, aż za dobrze 🙂 Dobrze wiesz, że żaden czytelnik nie płaci Ci za wykonaną dobrze pracę, nie ważne czy tekst nam się podoba czy uważamy go za nierzetelny, to i tak z góry dostaniecie za reklamy i finansowanie z naszych podatków, tylko tyle, po prostu czasem muszę to napisać, bo ludzie nie są tego świadomi o dziwo

          Ukryj odpowiedzi()
          • Paweł Olszewski
            09:18 21.06.2017
            Paweł Olszewski

            Nie, serio pogubiłem się w tym potoku myśli przechodzącym od dziennikarzy do urzędników.

            Masz rację, dobrze wiem, że żaden czytelnik nie płaci mi bezpośrednio za pracę. To jedna z patologii internetu. Bo później ten sam czytelnik narzeka na reklamy.

            „Finansowanie z naszych podatków”? Jakie finansowanie masz na myśli?

            Ukryj odpowiedzi()
            • simpson
              09:23 21.06.2017
              simpson

              no właśnie, narzeka na reklamy, to może zacznijcie pracować, dam wam przykład: płacicie/inwestujecie z prywatnych pieniędzy reklamę typu: Dzisiaj o godzinie 18, mega rzetelna recenzja gta v, 5 stron wnikliwego badania aspektów gry, cena 10 zł. Wtedy nikt nie będzie narzekał bo nikt wam nie zapłaci, a jak zapłaci to nie będzie miał reklam plus możliwość zwrotu kosztów jeśli nie przyłożycie się do pracy…. Wiem, że to rozumiesz, ale nie możesz o tym mówić, bo może nie chcesz ciężko pracować. To jest właśnie od dziennikarzy do urzędników, tym właśnie się stajecie, mając pewnośc, że nie ważne co napiszecie wypłatka czeka

              Ukryj odpowiedzi()
              • Paweł Olszewski
                09:28 21.06.2017
                Paweł Olszewski

                Ahaaa, o to chodzi z tymi urzędnikami i dziennikarzami. Że nam się nie chce 🙂 Teraz do mnie dotarło. Trochę przykro, że tak uważasz. I dziwię się, że tak często chce ci się zaglądać na stronę, na której twoim zdaniem od niechcenia piszemy o grach. Jak urzędnicy, 7-15 i do domu.

                Ukryj odpowiedzi()
                • simpson
                  09:43 21.06.2017
                  simpson

                  prawdy nie zataisz, nie ważne co napiszesz, pieniądze dostaniesz. Tak się narodziła patologia w Polsce i my na nią musimy pracować nie widząc o tym. To nie jest praca, ale nie dziwi mnie, że tak uważacie, tak samo robią urzędnicy i takich cwaniaków coraz więcej. Jeśli uważasz że Twoja praca jest potrzebna to sprzedaj ją nam. Kupimy owoc tej pracy, jeśli będzie się opłacało i będzie warto. A tak to sobie każdy wchodzi i nawet nierzetelności wam zarzucić nie można, bo płacz, że pracujecie za darmo… śmiech na sali 🙂

                  Ukryj odpowiedzi()
                  • simpson
                    09:45 21.06.2017
                    simpson

                    Największy problem tego świata polega na tym, że skoro uważasz, że Twoja praca jest potrzebna, no to ktoś za nią zapłaci, a Ty zarobisz czy nie? A jeśli uważasz, że działasz charytatywnie to nie narzekaj bo pomoc to nie usługa. Albo pomagasz, robisz coś za darmo, albo wykonujesz usługę dla kogoś. Czemu ludzie tego nie rozumieją?

                    Ukryj odpowiedzi()
                    • simpson
                      09:50 21.06.2017
                      simpson

                      Paweł, odpowiedz tylko na jedno pytanie i zostaw resztę kontekstu i mojego tekstu, bo widzę lubisz się czepić najmniej istotnych rzeczy, żeby odbić od meritum. Powtarzam, jeśli uważasz swoją pracę za cenną czemu jej nie sprzedajesz? boisz się, że nikt nie będzie czytał jak nie będzie „darmowa” ? czy to będzie za ciężka praca i będziesz musiał się bardziej starać żeby ludzie płacili ?

                    • 09:50 21.06.2017
                      Trikson

                      jezusmaria simpson, nie wiem co bierzesz, ale zredukuj dawkę bo Ci szkodzi.

                    • Paweł Olszewski
                      09:53 21.06.2017
                      Paweł Olszewski

                      Serio? Odpadam z tej dyskusji i wracam do pracy. A nie, przepraszam. To przecież nie praca. Do pisania o gierkach dla zabawy.

                    • simpson
                      09:56 21.06.2017
                      simpson

                      No i Paweł złamany, wystarczyło zapytać, „czemu nie sprzedajesz owoców swojej pracy skoro uważasz, że ludzie tego chcą” I koniec tematu. Trikson, wiesz co na mnie tak działa? uczciwa praca gdzie klient sam przychodzi i płaci z własnej woli 🙂

                    • 10:46 21.06.2017
                      Trikson

                      @simpson ale porównania masz strasznie dziwne. Model monetyzacji w przypadku portali internetowych (czy to o grach, czy też o polityce, czy takich ze śmiesznymi obrazkami) opiera się o reklamy tak samo jak model telewizji czy radia. Czy za kolejny odcinek klanu albo kiepskich też płacisz? podobnie śmieszny jest argument o tym, że niezależnie od treści i tak kasa z reklam wpadnie. Otóż nie. Wpadnie z tego jednego artykułu, ale czytelnik widząc że teksty są słabe więcej na portal nie wejdzie (nie obejrzy kolejnego odcinka klanu, kiepskich its.) przez co reklamodawcy będą negocjowač niższe stawki za reklamy na polygamii (czy tvp czy polsacie). To, że coś nie polega bezpośredniej transakcji wymiany towaru za pieniądze, nie znaczy, że automatycznie njakość pracy nie ma przełożenia na wynagrodzenie.

                    • simpson
                      10:59 21.06.2017
                      simpson

                      TRIKSON@ zabłysnąłeś, ale wiem na czym polega ten model i otwarcie go krytykuje, a argumenty już podałem. Taki model to czysta manipulacja nieświadomych klientów. Gratuluje moralności

                    • simpson
                      11:17 21.06.2017
                      simpson

                      Trikson@ „To, że coś nie polega bezpośredniej transakcji wymiany towaru za pieniądze” a z tym to już całkiem odleciałeś i dałeś mi argument. Uwielbiam NBA, kupuje pakiet sportowy i co? Płacę za to za co chcę płacić i oglądać, można dać lepszy przykład? Niestety, zamiast płacić tylko za nba muszę na siłe opłacać tych kiepskich i zalew innych badziewi które nawet mnie nie interesują, przez właśnie ludzi myślących i chcących „zarabiać” takim modelem biznesowym

                    • Maciej Kowalik
                      13:09 21.06.2017
                      Maciej Kowalik

                      Czasopismo o grach sprzedaje towar – czasopismo. Kto chce kupuje.
                      Portal o grach (darmowy)/każdy serwis darmowy w sieci sprzedaje… czytelników. Reklamodawcom. Więc skoro ludzie nie rozumieją twojego toku myślenia, to skumaj, że jesteś towarem.

                    • simpson
                      13:37 21.06.2017
                      simpson

                      Masz rację Maćku, a ja taki model tylko krytykuje i objaśniam niektórym, a w tym cały problem, że jestem tego świadom i nie jest to moralnie uczciwe, tak uważam

                    • simpson
                      13:46 21.06.2017
                      simpson

                      jeszcze jedno, Szacunek za szczerość, nie trzeba łapać za język, powiedziałeś jak jest uczciwie i tyle w temacie. Jestem usatysfakcjonowany

                    • Maciej Kowalik
                      14:13 21.06.2017
                      Maciej Kowalik

                      Ale co w tym nieuczciwego? Sam mówisz, że Poly nie produkuje towaru na zamówienie. Ale jednak z naszych usług korzystasz. Za friko. Ewentualnie za zaliczenie twojego klika do statystyk wyświetlonych reklam. To chyba układ na który się godzisz, skoro tu wchodzisz. Gdzie nieuczciwość? Może z twojej strony, bo korzystasz z usługi, a i tak na nią marudzisz?

    • Simplex
      19:26 21.06.2017
      Simplex

      „A potem Simplex podważa rzetelność recenzenta, bo nie ma w tekście informacji o VR… ”
      Podważyłem rzetelność recenzenta w tym konkretnym przypadku z konkretnego powodu – gra obsługuje VR, w recenzji nie było słowa o obsłudze VR. To jest fakt z którym ciężko dyskutować. Skoro w recenzji zabrakło tej informacji (a chyba możemy się zgodzić, że nie jest ona nieistotna), no to dało mi prawo do zakwestionowania rzetelności.

      Słownik Języka Polskiego PWN: „rzetelny – wypełniający należycie swe obowiązki”

      W mojej osobistej ocenie redaktor w tym wypadku nie wypełnił należycie swych obowiązków, ponieważ nie wspomniał o wersji VR. I dlatego napisałem to co napisałem. Ale faktycznie mogłem być mniej złośliwy, nigdy nie wiadomo jak bardzo coś takiego zaboli.

  7. 23:37 20.06.2017
    ammarmar

    Ja twardo stoję na stanowisku, że „VR to przyszłość”. Jeśli zapytacie mnie za 5, 10 i 20 lat, odpowiem wam to samo: „VR to przyszłość”.

    A teraz obrazek 🙂

    https://manasmedia.files.wordpress.com/2016/09/vr-d182d0b2-d0bed187d0bad0b8-d0b2d0bcd0b5d181d182d0be-d0b3d183d0b3d0bbd0b3d0bbd0b0d181-d0bad180d183d0bfd0bdd0be.jpg

    Ukryj odpowiedzi()
    • Simplex
      19:29 21.06.2017
      Simplex

      Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że za 20 lat VR i AR będzie popularne jak telefony komórkowe. Wystarczy się trochę bardziej zainteresować żeby zrozumieć jaki potencjał niesie za sobą ta technologia. Polecam spróbować stacjonarnego VR – chociażby Google Earth VR.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 00:11 22.06.2017
        ammarmar

        Jedyny potencjał, jaki widzę, to gwarantowane miejsce w muzeum bezużytecznych gadżetów, zaraz obok smartwatchy oraz fitness bandów.

        Ukryj odpowiedzi()
        • Simplex
          09:22 22.06.2017
          Simplex

          Te firmy widzą potencjal w VR/AR i inwestują:
          Valve/HTC – Vive
          SteamVR
          Facebook – kupił Oculusa za 2-3 mld $
          Sony – PSVR
          Microsoft – Hololens, Windows Mixed Reality
          Samsung – GearVR, samodzielne gogle
          Intel – Project Alloy, bezprzewodowy VR dzięki WiGig
          Nvidia – VRworks
          AMD – liquid VR
          Lenovo – gogle Mixed Reality
          Acer – gogle Mixed Reality
          Asus – gogle Mixed Reality
          Dell – gogle Mixed Reality
          HP – gogle Mixed Reality
          Apple – ARkit
          Google – Google Daydream
          Qualcomm – VRDK
          LG – headset zgodny ze SteamVR
          IMAX – IMAX VR

          Developerzy:
          Ubisoft – Eagle Flight, Werewolves Within, Star Trek Bridge Crew
          Crytek – The Climb, Robinson The Journey
          Bethesda – Fallout 4 VR, Doom VFR, Skyrim VR
          Epic Megagames – Robo Recall
          Insomniac Games – Unspoken, Edge of Tomorrow
          Capcom – Resident Evil 7
          Starbreeze – John Wick Chronicles, Payday 2 VR
          Ready at Dawn – Lone Echo
          4A Games – Arktik.1
          Croteam – Serious Sam VR
          InXile Entertainment – Mage’s Tale
          Supermassive Games – The Inpatient, Bravo Team
          Bandai-Namco – Mario Kart VR

          Raport IDC – prognozowany wzrost liczby headsetow w tempie 58% rocznie.
          http://www.businesswire.com/news/home/20170619005183/en/Worldwide-Shipments-Augmented-Reality-Virtual-Reality-Headsets

          Niech im ktoś szybko da znać ze VR umiera.

          Ukryj odpowiedzi()
  8. archigame
    10:48 21.06.2017
    archigame

    Ależ wymiana zdań mnie ominęła:D Chyba Bartka po prostu poniosło. Każdemu się zdarza. A Simplex faktycznie występuje niemalże w każdym wątku. Nie wiem czy jest złośliwy, za rzadko śledzę komentarze, ale trzeba mu oddać, że często zwraca uwagę na ciekawe rzeczy w grach.

  9. Lord Bart
    18:19 21.06.2017
    Lord Bart

    Dopiszę się ku potomności – w grę chciałbym zagrać (jeśli w ogóle kogoś jeszcze to interesuje tutaj :P), a co do komentarzy to jestem za redaktorem – zamiast napisać coś wprost to za dużo ludzi dzisiaj uważa, że są mistrzami ciętej riposty, sarkazmu, chociaż nawet obok niego nie stali. Po co?

    Ukryj odpowiedzi()
    • Simplex
      19:16 21.06.2017
      Simplex

      Uważasz że jego odpowiedź na mój komentarz była w porządku?
      Nawet jeśli uznamy że mój komentarz był niefajny, to redaktor nie powinien był się zniżać do jego poziomu. Gdyby odpisał mi w sposób neutralny to pewnie by mi się jeszcze zrobiło głupio że byłem złośliwy. A tymczasem on przebił moją złośliwość o kilka długości. No ale niem a tego złego, przynajmniej się ruch zrobił, więc może dzięki temu polygamii wpadło do kiesy trochę dukatów. Tego im życzę, bo jaki wieloletni czytelnik mam do nich sentyment i lubię tu zaglądać.

      Ukryj odpowiedzi()
      • Lord Bart
        22:56 21.06.2017
        Lord Bart

        Jako, że sam jestem redaktorem w innym portalu to z doświadczenia wiem, że to trochę… „nieuczciwe”, że user może ci wsadzić wszystko, a ty masz z uśmiechem godnym lepszej sprawy albo przemilczeć, albo odpisać mu „z klasą”.
        Neutralnie.
        Nie wiemy co by było, ale gdyby Bartek ci napisał, że „nie wspomniałem o VR, bo nie grałem via VR” to pewnie by ci się nie zrobiło głupio, a dyskusja poszłaby w stronę czy należy wspominać, że gra to obsługuje, jak profesjonalnie pisać recki etc.

        Także tego – może naprawę świata lepiej zacząć od siebie, a nie być ofensywnym i oczekiwać w zamian postawy Franciszka z Argentyny?

        Ukryj odpowiedzi()
        • Simplex
          23:08 21.06.2017
          Simplex

          Ale przecież on właśnie cos takiego odpisal.
          W wersję na Xboxa One też nie gral, a jednak w recenzji była informacja że jest dostępna na te platforme. Granie w dana wersję nie ma tu nic do rzeczy.

          Ukryj odpowiedzi()
          • Lord Bart
            19:05 22.06.2017
            Lord Bart

            Nie ma, ale sposób pisania ma. Odpisał ci w stylu, w którym ty zacząłeś. To było „uczciwe” wg mnie. I tyle.
            A co do gry to przypomniało mi się, że przypomina mi Galaxy on Fire, w którą nieźle się bawiłem, więc może trzeba zagrać. Bez VR w moim przypadku 😛

            Ukryj odpowiedzi()