Zmien skórke
Logo Polygamii

Dlaczego polskie gry tak rzadko są osadzone w Polsce?

Pilchowice z Zaginięcia Ethana Cartera udają Wisconsin. Superhot nie dopowiada, że tak naprawdę strzelamy w VR-owej wersji Łodzi. Get Even śląskie budynki przenosi do Wielkiej Brytanii.

Jest słowiański Wiedźmin, który elegancko zderza zachodnie fantasy ze swoimi szlachetnymi elfami z scoia’tael. Gra przemyca też wiele regionalizmów, oczywistych dla nas (kaszubskie wzory na chatach), a zupełnie obcych dla zachodniego odbiorcy. Ale budujących dla niego odpowiedni klimat. Na tyle sugestywnie, że można spotkać się z opiniami np. amerykańskich graczy, którzy zupełnie nie znając polskiego języka, grają z naszym dubbingiem i tylko angielskimi napisami. Właśnie dla klimatu, tak jak my z tego samego powodu w grach z Kraju Kwitnącej Wiśni wybieramy czasem japońską ścieżkę dźwiękową, a skandynawskie kryminały lepiej chłoniemy po duńsku czy norwesku, zostawiając sobie tylko lokalizację kinową.

Zahaczamy tutaj o pojęcie promowanego ostatnio przez Platige Image kulturotechu. Słynąca ze świetnych animacji CGI polska firma ustami swojego szefa pyta, „Jeśli na świecie udało się wypromować Wikingów, to czemu nie zrobić tego samego ze Słowianami?” Wiedźmin, Thea: The Awakening, Gloria Victis, Polanie, Iron Harvest: 1920+ – gry te już to robią, zapisując się powoli w popkulturowej świadomości odbiorców. Można zgadywać, że planowany jeszcze na ten rok filmowy „Wiedźmin” dołoży tu istotną cegiełkę do tematu.

Tomasz Bagiński z Platige Image w wywiadzie dla tech.wp.pl powiedział:

Sukces “Legend polskich” pokazuje, że jest głód na polską popkulturę. Dobrze, kiedy ona jest atrakcyjna lokalnie, a jednocześnie atrakcyjna globalnie – wtedy mamy szansę na tworzenie treści, które mogą osiągnąć międzynarodowy sukces.

„Legendy polskie” to świetny przykład. Lokalne, swojskie, ale zrobione z rozmachem i uniwersalne, atrakcyjne dla wszystkich, niezależne od narodowości – wystarczy spojrzeć na anglojęzyczne komentarze pod youtube’owym filmem. Dlaczego nie można więc robić w Polsce takich gier? „Sprzedających” nasze realia, a nie silących się na klimat Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii? Można, ale nie jest to takie proste. W 2014 roku na łamach Polygamii tłumaczył to Adrian Chmielarz:

Zaginięcie Ethana Cartera dzieje się w USA z trzech powodów. Po pierwsze, żebyśmy mieli to już z głowy, ze względów komercyjnych. Nie jest to najważniejszy powód, ale jest. Zapadłe regiony Ameryki to obraz zrozumiały na całym świecie (zwróćmy uwagę, że większość amerykańskich horrorów dzieje się właśnie w jakimś zapomnianym przez Boga i ludzi miejscu), a nam zależało na opowieści uniwersalnej, z której należy usunąć jak najwięcej barier wstępu.
z18044346O,Zaginiecie-Ethana-CarteraDrugi powód jest nieco zabawniejszy. Oryginalnie akcja gry miała mieć inklinacje wyżej wspomnianego schematu, ale jednak miała dziać się w miejscu nieznanym, „wszędzie i nigdzie”, równie dobrze mogło to być USA, Polska lub Francja. Ale w pewnym momencie klepnęliśmy się w czoło, bo przecież nazwaliśmy bohatera Ethan Carter, w ramach hołdu dla stylizacji weird fiction. Ludzie o takim imieniu i nazwisku nie mieszkają w Karpaczu albo La Bourboule. Nie było więc wyjścia, musieliśmy nieco doprecyzować lokalizację gry. z14635481O,The-Vanishing-of-Ethan-CarterWybraliśmy Wisconsin, bo jest klimatycznie podobne do Polski, np. ma porządne cztery pory roku, złotą jesień, itd.
Trzeci powód jest najważniejszy. Otóż gra pełna jest nawiązań do kulturowych szablonów, już sam tytuł to mieszanka tytułów opowiadań dwóch legendarnych pisarzy weird fiction, H.P. Lovecrafta i Augusta Derletha. W samej grze temat jest rozwijany i pogłębiany, ale o szczegółach mówić nie powinienem, by nie psuć zabawy. W każdym razie kluczowa rola tych archetypów powinna być jasna i klarowna dla każdego, kto pograł w grę choćby piętnaście minut.

Bardzo podobnie wygląda sytuacja z Get Even. Na moje pytanie, dlaczego akcja gry umiejscowiona jest w Wielkiej Brytanii, skoro bazuje na polskich obiektach, Wojciech Pazdur z The Farm 51 powiedział:

Get Even
Get Even

Początkowo chcieliśmy, aby akcja toczyła się tutaj, planowaliśmy zostawić wszystkie oryginale graffiti na ścianach, napisy „jebać krakowską policję” itd. Miało to być w grze, natomiast chcieliśmy robić dużo tzw. environmental storytellingu, a naszym głównym językiem miał być angielski. No i wyszło, że to się gryzie – wyglądało to niespójnie. W Get Even bardzo dużo elementów fabularnych jest umieszczonych w otoczeniu, na dość wczesnym etapie produkcji doszliśmy do wniosku, że trzeba przenieść grę gdzieś indziej. Zamalowaliśmy polskie napisy, przerobiliśmy gniazdka w ścianach i pozamienialiśmy strony kierownic w samochodach.

Trudno nie zgodzić się z tymi argumentami, zwłaszcza z tym, że „zapadłe regiony Ameryki to obraz zrozumiały na całym świecie”. Warto tu dodać, że te mniej zrozumiałe obrazy są na amerykańskie realia często zamieniane. Dlatego austriacki film „Funny games” czy japoński „Ring” doczekały się adaptacji. Podobnie jak szereg telewizyjnych seriali.

Z drugiej strony, to co inne, niezrozumiałe, a nawet egzotyczne, może być też atrakcyjne, samym tylko klimatem wybijające się na tle konkurencji. Przypomnijcie sobie (albo obejrzyjcie wyżej) pierwszy trailer z rozgrywką z This War of Mine. Gra osadzona w bliżej niedookreślonej Europie Wschodniej, wnioskując po imionach bohaterów, gdzieś na Bałkanach, przy okazji pierwszej prezentacji rozgrywki dostała polską piosenkę Tadeusza Woźniaka. Piosenkę, która w 1972 roku wygrała festiwal w Opolu, a w 2014 roku budowała klimat gry wideo. I, wnioskując tylko po youtube’owych komentarzach, robiła to bardzo skutecznie.

11bit studios puszczając w świat trailer oczekiwanej gry z polskojęzycznym utworem sporo ryzykowało, ale sama gra była jednak pod tym względem zachowawcza. Nie precyzowała miejsca akcji – według twórców wynikało to z chęci pokazania uniwersalnej opowieści, która może wydarzyć się (i niestety wciąż się dzieje) pod właściwie każdą szerokością geograficzną.

Na „swojskość” postawiło też iFun4All przy okazji premiery Red Game Without a Great Name. Zręcznościówka krakowian rzeczywiście nie ma najlepszego tytułu, ale utwór przewodni już tak – „Maszyna do Świerkania” grupy Czesław Śpiewa, który idealnie pasuje do gry. I co ważne, jest też w samej grze, a nie tylko jej trailerze.

Wciąż mówimy jednak tylko o drobnych akcentach. A co z całym grami? Tu znów warto zostać w Krakowie, gdzie Bloober Team tworzy grę Observer. Umiejscowioną w tym mieście, a dokładniej rzecz biorąc w krakowskiej kamienicy. Jak mówi mi Rafał Basaj z Bloobera, „Polacy na pewno odnajdą w grze smaczki, które tylko oni w pełni docenią, jak zmodyfikowana Frania czy FSO Polonez”.

afterfall insanityStaramy się balansować polskie akcenty z tymi uniwersalnymi, tak by każdy równie mocno mógł się bawić przy naszej produkcji, nie czując że coś traci po drodze. Jasne, że dla graczy zza Wielkiej Wody pewne elementy będą egzotyczne, ale dla nas to też forma budowania unikalnego świata i czy pojawi się w nim flaga wymyślonego przez nas państwa, czy herb Polski, właściwie nie ma większego znaczenia. Głównie chodziło nam o stworzenie bardzo wyrazistego uniwersum z jasno zarysowaną wizją artystyczną, a Polska nadaje się do tego nie gorzej niż niemieckie, czy amerykańskie miasta.

Observer nie będzie pierwszą polską grą osadzoną w Polsce, ale pierwszą takiego formatu już tak. Nie licząc nieudanego Afterfall: InSanity (i jeszcze gorszego Uprising 44 czy kampanii Enemy Front), osadzone w Polsce gry kierowane były raczej tylko do Polaków. Franko, Rezerwowe psy, Ogniem i Mieczem: Dzikie Pola etc. Teraz mówimy natomiast o grze kierowanej na Zachód, z zachodnim wydawcą. Jak zdradza Basaj, „Aspyr Media od początku wspiera wizję gry i cieszy się na odmianę od utartych schematów”.

Przed nami też premiera odwołującego się do polskiej historii II wojny światowej, dwuwymiarowego My Memory of Us czy platformowego Wałęsy. Człowieka z pikseli. Wciąż są to jednak stosunkowo małe gry niezależne. Póki co nikt nie pokusił się większą, osadzoną w Polsce, czy też nawiązującą do polskiej kultury, produkcję. Jednak zbyt hermetyczny temat? Zdaniem Marcina Makaja, twórcy The Bohemian Killing, niekoniecznie:

Jedyne wyzwanie, jakie stoi przed twórcą, to pokazanie Polski w taki sposób, żeby nie była wymagana żadna specjalna wiedza (na temat naszego kraju), żeby zrozumieć przedstawione w grze żarty, odniesienia, czy fakty.

Paweł Olszewski

  1. ClaudeSpeed
    16:13 31.03.2017
    ClaudeSpeed

    Tekst przypomniał mi radość jaką miałem podczas ogrywania pierwszego Call of Duty i misji w Warszawie 🙂

  2. Aimagylop
    16:23 31.03.2017
    Aimagylop

    Nadal czekam na Burżuazję taką jaką miała być, izometrycznym Falloutem osadzonym w Polsce, zanim została Afrterfallem.

    „Iron Harvest: 1920+” „gry te już to robią, zapisując się powoli w popkulturowej świadomości”
    Iron Harvest jeszcze nie wyszedł i materiałów jest jak na lekarstwo więc raczej to nadal same rysunki się zapisują.

    Ukryj odpowiedzi()
  3. szpaqlec
    16:48 31.03.2017
  4. Bobok
    20:46 31.03.2017
    Bobok

    Co do Legend Polskich to Twrdowsky daje rade ale Jaga też nieźle wymiata.

    Polacam.

    https://www.youtube.com/watch?v=uKbuFYd468w

  5. Ukryj odpowiedzi()
  6. 06:23 01.04.2017
    JaroWars

    Warto zwrócić uwagę na pewne ciekawe zjawisko: otóż w całej branży jedynymi nieanglosaskimi regionami, które nie wstydzą się siebie pokazywać w swoich produkcjach, jest Japonia i… Europa Wschodnia właśnie. Polska, Czechy, Rosja, Ukraina. A inni? Graliście w jakąś niemiecką grę, w której byłoby naprawdę coś niemieckiego? Nie znam ani jednego tytułu, w którym głównym bohaterem byłby Niemiec, z tych, co się w Niemczech przynajmniej dzieją, a nie są związane z wojną, to kojarzę jedynie Tunguskę, a i tu główną bohaterką była Rosjanka. Podobnie rzecz ma się ze Szwedami czy Francuzami: nawet jak akcja akurat rozgrywa się ” u siebie”, to główny bohater to albo Anglosas, albo bliżej niesprecyzowana Mary Sue o egzotycznym imieniu.

    Więc nie jest z nami tak źle.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 12:38 01.04.2017
      JaroWars

      Pociągając tylko wspomniany przez siebie temat, Francuzi, niby tacy wyniośli w stosunku do Amerykańców, w grach srają na myśl o nich w majty. Żywcem wyjęte z realiów Twin Peaks Life is Strange? Made in France. Prawdziwe nazwisko Davida „Emołszyns” Cage’a? David de Grutolla (rodzice z Hiszpanii), co zresztą widać m.in. po wystawionych w supermarkecie kurczakach czy „ground floors” w Heavy Rain, o paru innych zabawnych wpadkach w angielskim przekładzie gry nie wspomnę (wygooglujcie, jakeście ciekawi). A przykłady można mnożyć.

      A tak swoją drogą wiedzieliście, że Hitman jest duński, Killzone holenderski, Mount & Blade turecki, Divinity: Original Sin belgijski, L.A. Noire australijski, a Alan Wake fiński? To teraz już wiecie.

    • 13:07 01.04.2017
      Lufsig

      Hej! Dokładnie tak. Ja bym nawet zaryzykował stwierdzenie, że Wiedźmin jest takdobry bo jest takpolski. Tak samo jak Pathologic rosyjskie, czy OFP: Resistance czeskie. Życzyłbym sobie więcej takich perełek z całego świata. Unifikacja pod amerykańską flagą strasznie spłaszcza rzeczywistość. Spotkanie się z inną kulturą w grze może być całkiem fascynującym przeżyciem – vide produkcje japońskie.

  7. 13:13 01.04.2017
    madoc

    Ja to bym w ogóle sobie życzył, żeby gry częściej nawiązywały do innych kultur. Wszystko jest strasznie zamerykanizowane i to często bez konkretnego powodu, po prostu chyba z rozpędu twórcy umieszczają akcję w Stanach lub wybierają Johna Smitha na głównego bohatera (jak na przykład w najnowszym Ghost Warriorze, który z tego co kojarzę dzieje się w Europie, ale głównym bohaterem jest Amerykanin).

    Czasem ma to oczywiście uzasadnienie – osadzenie akcji w USA jest w takim GTA, Mafii czy LA Noire bardzo istotne z wielu względów, ale czasem dobrze by było pograć w coś w mniej oklepanych klimatach. Bardzo miło wspominam Guacamelee, w przerysowany sposób osadzone w meksykańskich klimatach, a aktualnie ogrywam Saboteur, którego europejskość też jest bardzo miłą odmianą.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 13:43 01.04.2017
      JaroWars

      Pamiętam, jakim szokiem w wieku ok. 10 lat było dla mnie zetknięcie z Gorky 17 — nigdy wcześniej bym nie pomyślał, że równie straszna (no, klimat swój ta gra miała w końcu) opowieść mogłaby rozgrywać się gdzieś w zapyziałej Polsce, w której nigdy nic się nie dzieje, nie wybuchają wulkany, nikt do siebie nie strzela na ulicy, a w morzu nie pływają rekiny. I to właśnie ona przekonała mnie do tego pomysłu, w którym utwierdził mnie później Half-Life 2 i zaskakująco klimatycznie dystopijna socrealistyczna zabudowa Miasta 17.

      Tak tylko gwoli ścisłości: Saboteur to jednak tu i ówdzie poszedł na łatwiznę, głównie choćby w kwestii obsady głosowej głównego bohatera, czyli Anglika z krwi i kości, rzucającego jedynie od czasu do czasu jakieś „Oi” dla klimatu. Serio, czy naprawdę nie dało się znaleźć ŻADNEGO irlandzkiego aktora? To trochę jak z niesławnym Keanu Reevesem w Drakuli od Coppoli.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 14:27 01.04.2017
        madoc

        No tak, nie mówię że Saboteur jest świetny pod tym względem, bo dużo rzeczy mogłoby być lepiej zrobionych. Akurat główny bohater mi nie przeszkadza (brzmi całkiem irlandzko jak dla mnie), ale na przykład za mało jest moim zdaniem francuskich piosenek, a postacie też za rzadko mówią w swoich ojczystych językach. Mimo tego przyjemnie pograć w grę, w której dla odmiany Amerykanie nie odgrywają żadnej roli, do tego dziejącą się we Francji.

        Ukryj odpowiedzi()
  8. Whis
    18:27 01.04.2017
    Whis

    Może nie na temat ale marzy mi się by któryś assassin był polakiem i akcja ogrywała by się u nas, mamy przecież bardzo ciekawą historię (husaria, grunwald…)

    http://i.imgur.com/MuGnO1q.jpg

    Główna postać w GTA polakiem klnąca co chwilę nie fuck a kurwa była by też miłą odmianą. Oczywiście mówiła by po angielsku z oczywistych względów ale przeklinała by po naszemu. Swoja drogą jak R* nie zrobi kolejnego GTA w Miami to będzie to strzałem w stopę. To aż się prosi o to, widzę to tak: Mamy zwiastun, pojawia się logo GTA:VI i po chwili VI zamienia się w różowy napis i dochodzi CE CITY.

  9. Whis
    18:46 01.04.2017
    Whis

    Może nie do końca na temat ale marzy mi się żeby zagrać w polskiego assassina, mamy przecież bardzo ciekawą historię (husaria, Grunwald…)

    http://i.imgur.com/MuGnO1q.jpg

    Tak samo miło było by zobaczyć głównego antagonistę GTA w skórze polaka który z wiadomych względów, mówiłby po angielsku ale zamiast fuck słychać było by nasze soczyste k**wa i inne przekleństwa. Przy okazji jak R* nie zrobi kolejnego GTA w Miami to będzie to strzałem w kolano. Widzę to tak, mamy pierwszy zwiastun i pojawia się logo GTA:VI a po chwili VI zamienia się w różowy napis i dochodzi CE CITY.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 18:54 01.04.2017
      JaroWars

      Mi się do polskiego AC nie spieszy, dla mnie ta seria skończyła się już dawno i niech sobie idzie gdzie chce.

      A Polski nie ruszą, zbyt mało rozpoznawalna. Nawet Niemcy nie mają na co liczyć.

      Ukryj odpowiedzi()
      • Paweł Olszewski
        10:25 02.04.2017
        Paweł Olszewski

        Były kiedyś ploty o Assassynie w klimatach carskiej rosji. Jarałem się tematem, a potem okazało się, że chodziło o dwuwymiarowe Assassin’s Creed Chronicles: Russia.

        Ukryj odpowiedzi()
        • 14:20 02.04.2017
          JaroWars

          Ja się przestałem jarać lokacjami w AC mniej więcej w chwili, w której się z tą serią rozstałem, czyli na Brotherhoodzie, gdzie już mocno pociągnęli wodze fantazji, jeszcze dość solidnie trzymane w dwójce. Zaczęły się Michael Bayizmy (prymitywne czołgi), polityczna poprawność na każdym kroku (chrześcijanie to zło, ateistyczni asasyni jako jedyni walczą o równouprawnienie kobiet i innych ras itp.), no i przede wszystkim naiwna interpretacja wydarzeń historycznych na korzyść jak najbardziej efektownej narracji.

          Mam przeczucie, że w Empire co druga postać, na jaką się natkniemy, będzie wyrażać swoje oburzenie na instytucję niewolnictwa, absolutyzmu faraona oraz ubezwłasnowolnienia kapłanek, a mapy nie odblokujesz, dopóki nie wespniesz się na sam szczyt Cheopsa.

Najczęściej czytane

01

Najciekawsze promocje na weekend: Nowe gry w PlayStation Summer Sale, wszystko od Telltale i Rebellion za półdarmo, a także taniutka Zelda na Wii U

02

Najciekawsze promocje na weekend: Końcówka PlayStation Summer Sale, wyprzedaż powystawowych gier na PS4 i Xbox One S za 899 zł

03

Naukowcy dowiedli, że granie w FPS-y może prowadzić do zmian w mózgu

04

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – recenzja. Faktycznie zaginęło

05

Hellblade: Senua’s Sacrifice – recenzja. W tym szaleństwie jest metoda

06

Outcast, czyli najlepsza gra na świecie

07

Mroczna Wieża – recenzja filmu. Ani chwili dumy w Świecie Pośrednim

08

Sudden Strike 4 – recenzja. Wreszcie konsolowy RTS, od którego nie bolą zęby

09

Powstał serial komediowy o e-sporcie. W rolach głównych: dwóch youtuberów

10

Observer – recenzja. V Rzeczpospolita Cyberpunkowa

Popularne Gry