Zmien skórke
Logo Polygamii

Darmowy weekend minął, a trwałej eksplozji popularności LawBreakers nie stwierdzono

Wiemy, w jakim kierunku to wszystko zmierza, prawda?

Cliff Bleszinski zapowiadał, że będzie pokorniejszy. Że błędy okresu dziecięcego LawBreakers zostaną wyeliminowane, a on i jego ekipa nie spoczną dopóki gra nie „odpali”. Podobało mi się, że Bleszinski zdecydował się zrezygnować z modelu F2P, ale chyba pora najwyższa, by sam zainteresowany przyznał, że był to błąd.

LawBreakers to kapitalna zabawa, ale coraz trudniej się nią cieszyć, bo serwery świecą pustkami. A z pustego i Salomon nie stworzy dwóch pełnych drużyn o wyrównanych umiejętnościach. W miniony weekend dało się grać w LawBreakers za darmo. Gra nie jest droga, ale mimo wszystko nawet ten niewysoki próg wejścia został zredukowany do zera.

I wiecie co? Gra ledwo, leeedwo doczłapała się na Steamie do 1000 zalogowanych jednocześnie graczy. Danych z innych platform nie mamy, ale biorąc pod uwagę, że marketing gry od początku skupiał się na pecetowcach, zakładam, że na PS4 jest gorzej. Gdyby ten tysiąc chętnych do gry utrzymywał się regularnie, moglibyśmy mówić, że coś się ruszyło. W konfrontacji z danymi SteamCharts byłby to jednak zbytni optymizm.

Pecetowa beta nowego Call of Duty została zjechana w steamowych recenzjach, ale grało w nią dużo, dużo więcej fanów strzelanin. Wystawienie LawBreakers naprzeciw niej jest kolejnym ruchem Boss Key, który trudno zrozumieć.

LawBreakers nie może się tak po prostu zwinąć. Autorzy pokazali przecież mapę przyszłych aktualizacji, a nie możemy też zapominać, że grę sfinansował Nexon. I gigant będzie chciał coś na niej zarobić. Spodziewam się, że raczej prędzej niż później Bleszinski będzie musiał podjąć decyzję o przejściu na model F2P, w którym Nexon ma olbrzymie doświadczenie.

Choć, jak pokazał darmowy weekend, i tak niczego to jeszcze nie zagwarantuje.

Maciej Kowalik

Więcej na temat: