Zmien skórke
Logo Polygamii

Czy "narodowość" gry ma dla nas w ogóle znaczenie [Klub Dyskusyjny]

Dobre, bo polskie? No właśnie... nie do końca.

Bartek Stodolny: Do „gospodarczego patrioty” mi daleko i tak po prawdzie, to kupowanie/wychwalanie czegoś tylko dlatego, że pochodzi z Polski jest zwyczajnie naiwne. Nie twierdzę przez to, że robimy złe gry, ale nie jestem targetem większości z nich. Potrafię zrozumieć, że komuś podoba się Serial Cleaner, ale ja nie widzę w nim czegoś, przy czym mógłbym się dobrze bawić. Tak samo Ruiner, Get Even czy inne Inner Chainsy. Shadow Warrior w obu wydaniach był spoko, ale nie dlatego, że zrobili go Polacy – to po prostu fajne gry.

I w ten sposób dochodzimy do odpowiedzi na pytanie w dzisiejszym klubie. Mało mnie interesuje, czy gram w coś wyprodukowanego przez Niemców, Anglików, Amerykanów, Laotańczyków czy Polaków. Bo jeśli gra jest dobra, to co za różnica, kto ją zrobił?


Maciej Kowalik: Narodowość gry nie ma zwykle dla mnie większego znaczenia, bo często tak obiektywnie nie wpływa na nic. Wiedźmina nie robili sami Polacy, w Ubisofcie nie pracują tylko Francuzi i tak dalej. Gry są tworzone, by zarabiać pieniądze na całym świecie, więc z takim nastawieniem są tworzone. Choć oczywiście bardzo cieszy mnie, gdy nad Wisłą powstaje jakaś perełka i pewnie trochę mocniej takim tytułom kibicuję. Ale bez przesady. I każdemu hejterowi Dzikiego Gonu zalecam puknięcie się w głowę, jeśli myśli, że maksymalne recenzje mają jakiś związek z niezdrowo rozumianym patriotyzmem. Ile on zdobył tych nagród dla Gry Roku na świecie? No właśnie. A przy tym nie da się odmówić mu słowiańskości. Jak mało która polska produkcja ma w sobie genetyczny kraj naszej ojczyzny. Dlatego czasem na imprezach wciąż zdarza mi się późną nocą przekonywać do niego niedowiarków.


Paweł Olszewski: Narodowość gier nie ma znaczenia, polskie produkcje nie mają u mnie taryfy ulowej. Co nie zmienia faktu, że lubię je za ich odnoszenie się do naszej kultury, architektury, zwyczajów czy choćby nawet jakichś szczegółów wychwytywanych tylko przez rodaków. Oczywiście gry te muszą być też przy okazji przynajmniej poprawne, ale z tym akurat nie mamy ostatnio problemów. Maciek już wspomniał o Wiedźminie, ja ograniczę się do tegorocznych premier, które bardzo mi się podobały nie tylko ze względu na ogólną jakość, a właśnie tę „polskość”: BeatCop (język i humor, easter eggi), Get Even (architektura), Observer (architektura + smaczki/easter eggi), Darkwood (polska wieś). Każda była nie tylko dobra, ale też pełna regionalizmów czy swego rodzaju mrugnięć okiem do Polaków.

Ogólnie uważam, że to straszna szkoda, że nie da się dziś stworzyć dużej polskiej gry wideo dla polskiego audytorium, jak się to dzieje w kinie czy świecie seriali. Jakieś obyczajowe tematy, współczesne czy z PRL-u, gry historyczne, fabuły, gdzie Polacy mówiliby po polsku, a nie po angielsku z polskim koślawym dubbingiem celebrytów i youtuberów, i równie koślawym lipsynkiem wybijającym z klimatu. Potencjał jest tu ogromny. Koszty produkcji niestety też, dlatego się to raczej (poza Wiedźminem) nie wydarzy. Ale właśnie dlatego mam ogromny szacunek do Bloobera, który w Observerze zaproponował krakowskie realia przyszłości, sprzedając (w przenośni i dosłownie) światu nasze wyobrażenie cyberpunku.


Patryk Fijałkowski: Dla mnie jak najbardziej ma znaczenie. Uruchamia się we mnie skromny patriotyzm, gdy wiem, że dana gra jest dobra i została stworzona w naszym kraju. Lubię też wspierać polskie projekty wszelkiej maści, a świadomość, że globalnie w żadnej innej gałęzi kultury nie przodujemy tak znacząco jak w grach wideo, jest źródłem satysfakcji.  Chcę, żeby Polska rosła w siłę, także kulturowo, żebyśmy byli na świecie kojarzeni z dobrymi, wartościowymi rzeczami, więc ostatnie lata uważam pod tym względem za niezwykle udane. A czy narodowość ma znaczenie dla wrażeń płynących z samej gry? Absolutnie nie. Chyba że jest ona wszyta w design danego tytułu – jak wspomniana słowiańskość Wiedźmina 3 czy krajobrazy Zaginięcia Ethana Cartera. Z tego samego powodu ciągnie mnie do Darkwooda, które Paweł nieraz zachwalał w redakcji za świetne oddanie klimatu polskiej wsi. Ale w takie This War of Mine wcale nie gra mi się lepiej/ciekawiej ze względu na to, że to polska produkcja.


Dominik Gąska: Nie w znaczeniu, że „patriotyzm”, kibicujemy „naszym”, niech to w końcu zdechnie, co ci „nasi” kiedykolwiek dla nas zrobili. Ale lubię polskie gry, jeżeli są… No polskie. Wtedy to jest pewnie, fajne, ciekawe, wzbudza większe zainteresowanie. Tak samo, jak lubię polski dubbing. Bo lubię się obracać w fikcyjnym świecie, który jest możliwie najbliżej mojej kulturowej tożsamości i punktu odniesienia. Najłatwiej się wtedy, za przeproszeniem, wczuć. Ale jak Polacy podrabiają Call of Duty? To niech lepiej się postarają, żeby było to przynajmniej równie dobre. A nie jest. Więc w takich przypadkach raczej działa to w tę stronę, że Polska gra ma u mnie na wstępie „minusa”, nie „plusa”.


adam2Adam Piechota: Słaby ze mnie patriota, jeszcze słabszy zaślepiony kibic wszystkiego, co polskie. Bardzo się cieszę, że trzymamy światowy poziom, o to przecież chodziło przez te naście lat gonienia za Zachodem. Gdy do tego dobrnęliśmy, przestałem „polskie” oceniać przez pryzmat polskości. Gry nie mogą sobie pozwolić na komfort „regionalności”, jaką mamy w ojczystej literaturze, bo przede wszystkim muszą zarabiać olbrzymie sumy. Chociaż nie miałbym nic przeciw, by przez najbliższe kilka generacji dorobiły się unikalnego, „naszego” klimatu. Oczywiście, o ile intrygowałby nie tylko nas, ale i resztę grającego świata. Jeden Wiedźmin wiosny nie czyni. Dlatego bardzo żałuję, że jeszcze nie nadrobiłem wybitnie „krakowskiego” ponoć Observera. Marzy mi się folklorowy horror na poziomie Amnesii w okolicach Szklarskiej Poręby z krwiożerczym Liczyrzepą ścigającym nas niczym Nemezis.


Przeczytaj także:

Redakcja

 

Więcej na temat:

  1. 11:33 11.11.2017
    mimochodem

    mnie w grach interesuje tylko orientacja seksualna głównej, ciemnoskórej, męskiej bohaterki.

    Ukryj odpowiedzi()
  2. Kalimdor
    12:00 11.11.2017
    Kalimdor

    Dla mnie wyznacznik polska == kiła, słabość i żenucja. Nie po to można korzystać z globalnego kapitału i dążyć do kapitalizacji, jakości i rozpoznawalności by jeszcze siedzieć w tym narodowym grajdole.

    Ukryj odpowiedzi()
  3. 13:26 11.11.2017
    madoc

    Nie wybieram gier ze względu na ich polskość, nie oceniam ich też lepiej z tego powodu. Po wielu mniejszych i większych sukcesach polskiej branży już się przyzwyczaiłem do tego, że Polacy robią gry i nie robi to na mnie takiego wrażenia jak te kilkanaście lat temu, gdzie każda polska produkcja była dla mnie wydarzeniem.

    Cieszyłaby mnie natomiast większa tożsamość kulturowa gier, i to nawet nie chodzi mi o polskie gry, ale ogólnie. Większość historii dzieje się w Stanach, albo ich bohaterowie są Amerykanami, podczas gdy mnie coraz częściej przyciąga „lokalność” i chyba nie tylko mnie. Wielu graczy za granicą chwali na przykład Wiedźmina za jego słowiańsko-nordyckie fantasy, odróżniające grę od wszelkich Dragon Age’ów i Elder Scrollsów.

  4. indeed
    15:39 11.11.2017
    indeed

    Kraj pochodzenia gry nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Jeśli gra jest dobra i polska to gdzieś tam się w sobie cieszę, że jest „nasza”, ale to wszystko. Choć nie powiem, lubię polskie smaczki w grach, jak np dziady w Dzikim Gonie 🙂

  5. Lord Bart
    16:42 11.11.2017
    Lord Bart

    Jak się wszyscy odcinają od Wieśka XDXDXD

  6. 08:27 12.11.2017
    yogiyogi

    Patryk, spodobało mi się to co napisałeś. Wydaje mi się, że dzisiaj patriotyzm niestety często kojarzymy z niechęcią do tego, co obce. A chyba tak nie musi być, można po prostu cieszyć się z tego co mamy i kibicować rodakom:-) Pozdrawiam

    Ukryj odpowiedzi()
    • 16:52 12.11.2017
      ammarmar

      Patriotyzm to uczciwe płacenie podatków. I to wszystko.

      Tymczasem z polskim patriotyzmem jest tak: w święto niepodległości wywiesza flagę, koszulkę ma z „Polską Walczącą” ale tramwajem jeździ na gapę, remont łazienki zrobił mu znajomy kafelkarz „bez faktury” a szlugi kupuje od Ukraińca na targu.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 17:09 12.11.2017
        Lethal_Doze

        Patriotyzm to szanowanie swojej kultury, historii, obyczajów i chęć przekazania ich dalszym pokoleniom.
        Płacenie podatków i co jeszcze? Sprzątanie po psie i segregacja śmieci? To nie patriotyzm tylko zdrowy rozsądek.

        Ukryj odpowiedzi()
      • brzanka
        13:14 13.11.2017
        brzanka

        Patriotyzm jest definiowany w słowniku jako miłość do ojczyzny, a nie miłość do państwa. Różnica umyka bardzo wielu ludziom, bo być może jest nazbyt subtelna. Płacenie podatków… Nie namawiam nikogo do niepłacenia podatków, bo to prosta droga, żeby mieć duże przykrości. Namawiam jednak do refleksji nad tym, gdzie płacą podatki korporacje i bogacze. Namawiam do refleksji nad tym ilu prawników zatrudniają korporacje i bogacze. I jeszcze nad tym kto trafiłby do więzienia: człowiek, który przekręcił milion, czy piekarz, który przed całkiem niedawną zmianą prawa podzielił się chlebem z domem dziecka. – Ten ostatni przykład jest bardzo dobry, by zrozumieć czym różni się miłość do ojczyzny od miłości do państwa.

        I jeszcze jedno na koniec; zagadka taka: jak nazwać kupowanie towarów i usług od firm, które nigdzie nie płacą podatków. Kto z nas dzisiaj nie kupuje towarów i usług od firm, które nigdzie nie płacą podatków?

Najczęściej czytane

01

Next-geny pojawią się szybciej niż nam się wydaje

02

Need for Speed Payback – recenzja. Policyjny pościg za mikropłatnościami

03

Czy „narodowość” gry ma dla nas w ogóle znaczenie [Klub Dyskusyjny]

04

Tolerujesz skrzynki z lootem, nienawidzisz ich czy totalnie ci zwisają? [Klub Dyskusyjny]

05

Xbox One X – recenzja. Spełnione obietnice i miłe niespodzianki

06

„To, co my robimy na GOG-u, działa trochę jak muzeum”. Za kulisami polskiej konkurencji Steama

07

Pierwsze wyniki sprzedaży Star Wars Battlefront 2 pokazują, że Disney wkroczył do akcji zbyt późno

08

Rekord Reddita zmasakrowany przez EA, DICE oraz Star Wars: Battlefront 2. Chwalić się tym nie będą

09

Call of Duty: WW2 – recenzja. Operacja remaster

10

Do bicia EA dołącza się CD Projekt RED. Cyberpunk 2077 „bez żadnych haczyków”

Popularne Gry