Zmien skórke
Logo Polygamii

Czego życzylibyśmy sobie w growym 2018? [Klub Dyskusyjny]

Red Dead Redemption 2
Jest na co liczyć w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy.

Bartek Stodolny: Chciałbym, żeby Kingdom Come: Deliverance było grą tak dobrą, jak wskazywał na to pokaz, na którym byłem nie tak dawno temu. A to wcale nie jest tak oczywiste, bo gra jest ambitna i wiele rzeczy robi zupełnie inaczej niż przyzwyczaiły nas inne, podobne produkcje. Ale to zobaczymy już w lutym.

Zastanawia mnie też nowy Battlefield i nie ukrywam, że ucieszyłem się na plotki o dziejącym się w Wietnamie Bad Company 3. Tylko zaraz po nich pojawiły się doniesienia o II wojnie światowej, co lekko mnie zgasiło. Fajnie, że giganci chcą wracać do korzeni, ale czy nie lepiej pójść do przodu? Nie chodzi mi tu o kosmos czy futurystyczne pola bitew, ale może warto skierować się ku mniej popularnym w branży konfliktom – Korei czy właśnie Wietnamowi?

Listę gier AAA zamyka u mnie Red Dead Redemption 2. Rockstar to jedyne studio robiące otwarte światy, które nie nudzą mnie po kilkunastu godzinach gry. Na nowe Gwiezdne wojny nie czekam z kolei wcale. Nie po tym, co zafundowało nam EA z Battlefrontem II. Może to czas, by wydawca zrobił sobie krótką przerwę i pomyślał, w jakim kierunku ma to iść. Najlepiej czując bat Disneya. Czekam za to na VR z prawdziwego zdarzenia, który w końcu sprzeda mi gogle, ale nie nastawiam się, żeby wydarzyło się to w 2018 roku.

Powiedziałem też sobie, że w tym roku kupię Switcha i jakiegoś nowego iPhone’a, bo moja poczciwa szóstka powoli się kończy. Ale to bardziej plany na drugie półrocze.


Maciej Kowalik: Jak znowu napiszę, że czekam na Ace Combat 7, to podpiszę na grę wyrok i pozostanie tylko czekać na oficjalne opóźnienie… Już to przerabiałem. Ale tak poważniej – wiadomo, że najgłośniejszym tytułem roku będzie pewnie Red Dead Redemption 2. Z otwartymi światami Rockstar mam tak, że trudno mi je ukończyć i przy pierwszym RDR naprawdę udało mi się przysnąć kilka razy. Ale starcie sequela z GTA V powinno dostarczyć wielu emocji. Wreszcie dostaniemy jakąś odpowiedź na pytanie, czy da się ten megahicior nadgryźć. A sam i tak mam ochotę na jakiś western, więc dobrze się składa.

Na pewno trzymam kciuki za Metro Exodus i zapowiedź konsolowej wersji Phoenix Point (w którą mocno wątpię). Liczę, że Vampyr zaskoczy, Spider-Man nie zawiedzie, a God of War obroni twórców, którzy podjęli szereg intrygujących decyzji. Chciałbym sporej zawartości Soulsów w Code: Vein, niezabugowanego Call of Cthulhu od Cyanide i jak najszybszej premiery Bloodstained. Gdzieś tam majaczy Anthem, ale boję się co EA z tym zrobi.

Ciekawi mnie czy plotki o PS5 przybiorą na sile czy chwilowo sprawy sprzętowe przycichną. Nie miałbym nic przeciwko, bo coroczne licytowanie się na to, komu należy się tytuł najmocniejszego sprzętu nie jest fajne dla graczy. Wystarczy że łatki dla Pro i One X będą wychodzić bliżej premier.


Patryk Fijałkowski: Nie będę oryginalny – najbardziej liczę na Spider-Mana, God of Wara i Red Dead Redemption 2. Trzymam też kciuki za indyki ninja, które znienacka spadną mi na głowę i kompletnie w niej zawrócą, tak jak w zeszłym roku było choćby z Night in the Woods. W tym kontekście każdy dzień może obfitować w jakąś niesamowitą niespodziankę. Zacnym wydarzeniem 2018 byłyby też Pokémony na Switcha (którego zamierzam kupić wiosną), ale na to się specjalnie nie nastawiam. Zresztą, i tak będę miał co nadrabiać.

Dziwi mnie, że Vicarious Visions nie zapowiedziało jeszcze remastera Crash Team Racing albo zupełnie nowego Crasha Bandicoota. Od premiery N. Sane Trilogy minęło już trochę czasu, kotlet z owoców wumpa okazał się też bardzo popularny, wydawałoby się więc, że warto kuć żelazo póki gorące. No nic. W 2018 będę niecierpliwie czekał na dalsze wieści z obozu jamraja. A skoro jesteśmy przy Sony, byłoby też super, gdyby Detroit: Become Human jednak wyszło dobrze, choć coś mi mówi, że ostatecznie będzie tak sobie. Ale wtedy zaskoczy może niepozorne Days Gone?

Podobnie jak Maciu trzymam też kciuki, żeby w 2018 ucichł konsolowy wyścig zbrojeń. Mamy PS4 Pro, mamy Xboksa One X, mamy Switcha, niech teraz na te platformy powychodzą te wszystkie świetne gry, które zdefiniują generację. Na kolejne urządzenia zaczekajmy do 2019.


Dominik Gąska: Ja znów trochę poprzynudzam klasycznymi RPG, ale przede wszystkim czekam na Pillars of Eternity 2. Jestem przekonany, że Obsidian da radę, dużo nadziei daje też beta. Fajnie, że twórcy nie robią drugi raz tego samego, zamiast tego faktycznie starając się przebudować systemy. To będzie prawdziwa część druga, a nie udający kontynuację dodatek. I mam nadzieję, że wyjdzie niedługo!

Kontynuując wątek Obsidianu, jestem też bardzo ciekawy ich nowej gry. Tego dużego, konsolowego RPG, o którym ciągle nic nie powiedzieli. Skoro nie powiedzieli, to raczej mało prawdopodobne, żeby gra wyszła w tym roku, ale fajnie będzie się chociaż czegoś o niej dowiedzieć.

A poza tym czekam na Cyberpunka 2077, hi hi.


adam2Adam Piechota: Wyjątkowo ciekawi mnie, czy Nintendo podtrzyma wyśmienitą passę. Kirby, Fire Emblem i Yoshi, choć to przecież fajne serie, nie mają szansy zrobić podobnego szumu, co największe hity zeszłego roku. Ale Bayonetta, nowy Super Smash Bros. lub Metroid Prime 4 czy stacjonarne Pokémony (o ile ktoś wierzy, że serio zostaną wydane w 2018) – jak najbardziej. Nie miałbym im także za złe, gdyby kalendarz ubarwili kilkoma remasterami z Wii U. Przecież prawie nikt na świecie nie miał szansy sprawdzić tych produkcji. Dodajmy do tego kilka zewnętrznych hitów oraz w pełni wyposażoną Virtual Console i wystarczy, by sprzedaż nie zwalniała ani na chwilę.

Jako fan japońszczyzny wszelakiej… mam niewiele nadziei na największe hity od Square Enix. W premierę trzeciego Kingdom Hearts nie potrafię już wierzyć. W zabójczą jakość remake’u Final Fantasy VII również. Kręci mnie za to Project Octopath Traveler, lubię też porty retroszlagierów (wiedzieliście, że niedawno wyszła „nowa” wersja Romancing SaGa 2?). Niemniej w tym gatunku wygra Atlus. Odświeżone Strange Journey to zaledwie przekąska przed pełnoprawnym Shin Megami Tensei V. Ja od dłuższego czasu szpilam w przeróżne produkcje tego wydawcy – to właśnie one podtrzymują we mnie dawny płomień.

Ten rok może jednak należeć do Sony. Mamy taką pulę zapowiedzianych bomb, że aż trudno we wszystko uwierzyć. O Spider-Mana jestem spokojny, podobnie jak o odgrzewane Shadow of the Colossus. Intryguje mnie brodaty, zupełnie inny Kratos. Kręci wizja nowoczesnego Monster Huntera. Chciałbym podczas E3 oberwać oficjalnym potwierdzeniem, że The Last of Us zabłyśnie już tej jesieni, a Death Stranding to nie tylko kreska na odległym horyzoncie.

A pewnie i tak nic już nie będzie takie samo po premierze Red Dead Redemption 2. Przypominam: w 2017 roku nie byliśmy w stanie na bieżąco ogrywać wszystkich hitów, tyle ich było. I nic nie zwalnia. Puf. Dobrze być graczem.


Przeczytaj także:

Redakcja

Więcej na temat:

  1. 14:52 06.01.2018
    MrDraiger

    Życzę sobie i graczom gameplaya z Cyberpunka 2077, EA Access na PS4 a przede wszystkim brak skrzynek i mikropłatności w grach AAA.

    Ah, rozmarzyłem się

    Ukryj odpowiedzi()
  2. gsg
    15:20 06.01.2018
    gsg

    Żeby może jednak wyszło kiedyś Below. I Cross Code może pora wypuścić z early access też już.

    Żeby nowy release Tamriel Rebuilt faktycznie wyszedł w marcu.

    Żeby nowa marka Bethesdy była open-worldem robionym we współpracy np. z Obsidianem i umiejscowionym w realiach inspirowanych okładkami książek sci-fi z lat siedemdziesiątych (czyli żeby jednak bardziej była jak Morrowind niż jak Skyrim, oczywiście).

    Żebyśmy w nowej marce FS nie znaleźli stosunkowo niewiele z klimatu Dark Souls czy Bloodborne, tylko żeby znów zaskoczyła i jeszcze mocniej dopieściła swoje action-rpgowe mechaniki. I żeby wrogowie w tej grze mieli test hitboxów ze ścianami i prawilnie się od nich odbijali, kiedy by wypadało. Oraz żeby miała jakąś sensowną kontrolę tłumu i wszystkich bossów tak dobrych jak Gael i Midir, Kos, Ludwig czy Logarius.

    Żeby Nintendo wypuściło alternatywną-muszelkową wersję Switcha, takiego 3DSa, tylko jakościowo jak Switch ale bez tych durnych odczepianych kontrolerów do niczego mi nie potrzebnych i z wyjściem HDMI oraz opcją podpięcia tego ichniego peryferyjnego pada.

    O MonHuna po kilkunastu godzinach w becie jestem absolutnie spokojny.

    I last but not least – żeby Poly się nie rozpadła w drzazgi.

    Ukryj odpowiedzi()
    • gsg
      15:25 06.01.2018
      gsg

      *żebyśmy w nowej marce FS znaleźli

      Żeby była edycja komentarzy na Poly 😀

    • 18:14 06.01.2018
      Eerion

      „bez tych durnych odczepianych kontrolerów do niczego mi nie potrzebnych”

      Odkąd nauczyłem się grać z nimi rozłączonymi, nie wyobrażam sobie trzymania normalnego pada z powrotem. Rozwalić się na łóżku, ręce zarzucić za głowę lub na boki i sobie pykać układając dłonie jak mi wygodnie… bajka. Polecam spróbować – trzeba trochę się przyzwyczaić do tego, ale całkowicie warto!

      Ukryj odpowiedzi()
      • gsg
        20:30 06.01.2018
        gsg

        Wierzę, słyszałem o innych którym przypasowało. Miałem u siebie Switcha przeszło miesiąc pożyczonego od znajomka, próbowałem różnych sposobów gry. Na rozpiętych joyconach co dynamiczniejsze potyczki w Zeldzie były już dla mnie niegrywalne (kłopoty z dynamicznym operowaniem gałką i triggerami równocześnie), więc głównie był jednak używany jako handheld mode, albo z pieskiem. Pewnie i lepsze wrogiem dobrego, ale ja zwyczajnie wolałbym konsolę od początku do końca przenośną i z wygodnym wyjściem na TV niż obecną hybrydę, która bez jakiegoś pokrowca średnio ma rację bytu być wkładaną do torby.

        Ukryj odpowiedzi()
        • 11:59 07.01.2018
          liberteone

          Mi przypasowało bardzo, ale jeszcze bardziej gdy na joye zalozyłem grube gumki… jakkolwiek by to nie brzmialo, da sie kupic na allegro – joye staly sie precyzyjniejsze i chwyt bardziej pewny.
          Ale oddalbym sporo żeby ktos zrobil prawdziwie ergonomiczne joye pasujace do wszystkich sprzetów- świetnie by pasowalo coś na wzór kontrolerów od oculusa – są meeega wygodne…
          granie z rękami w dowolnej pozycji, bez uczucia jakby się miało dłonie spięte kajdankami to prawdziwy mistrz, na nowo odkrywam (dzięki podłączeniu joyów do peceta jako pada od x360) gierki na pada… kurde marze o takim prawdziwym rozwiązaniu od czasów mova na ps3

          Ukryj odpowiedzi()
          • gsg
            12:18 07.01.2018
            gsg

            Ja to widzę tak, że kiedy gra się w coś dynamicznego na klasycznym padzie, to jeśli kciuki i paluchy akurat szaleją na gałkach i triggerach, to sam pad leży pewnie w dłoniach, bo jest zaciśnięty między nimi obiema dodatkowo. Natomiast joycony, przewieszone czy nie, leżały w dłoni sporo mniej pewnie, kiedy chciało się operować więcej niż jedną funkcją na raz. No ale ja to testowałem miesiąc, nie dłużej.

            Na pewni za to masz rację, że dałoby się tak przeprojektować współczesne pady, żeby można było sobie trzymać po pół pada w dłoni i było wygodnie i bardziej ergonomicznie niż z zaprojektowanymi do pracy w dwóch trybach joyconami – choć naturalnie okres adaptacji też by chwilę potrwał 🙂

  3. indeed
    17:53 06.01.2018
    indeed

    Porządnie zrobionego drugowjoennego Battlefiedla – jako pasjonata tego okresu historii powrót do IIWŚ w grach powitałem ze sporą dozą radości (nawet jeśli CoD WW2 okazał się być tylko solidny), a jako fan tej serii będący z nią od początku siła rzeczy trzymam kciuki by wyszło dobrze. Jeszcze rok temu nie miałbym żadnych wątpliwości, że tak będzie – teraz, po nowym Battlefroncie niestety nie jestem już tego tak pewny, oczyma wyobraźni już widzę lootboxy z kartami z Tygrysem Królewskim albo Spitfire’em.

    Druga rzecz to Kingdom Come: Deliverance – strasznie bym chciał, żeby ten tytuł okazał się świetny pokazując, że można robić rpg-i oparte całkowicie w historii. Ale trochę martwi mnie nadmierny nacisk na wierność realiom kosztem frajdy z rozgrywki – jeśli jako giermek będę musiał przez godzinę szorować rumaka rycerzowi to mogę jednak odpaść.

  4. 12:15 07.01.2018
    liberteone

    więcej POMYSŁOWYCH gier!!

    Mam już serdecznie dość TPP z otwartym/zamknietym swiatem i ciaglego zbierania znajdziek, strzelania z łuku/strzelby/machania mieczem i przeskakiwania walących się w ostatniej chwili mostów.. dość!

    NIntendo świetnie udowadnia (i nie mówie o zeldzie czy mario), że warto stawiać na pomysłowość i nietuzinkowość i oby ten kierunek rozbudził się na wszystkich sprzętach.
    W sumie H1Z1/PUBG też to potwierdza ale równocześnie ich/jego kolny ukazują jak odtwórczy jest to biznes.

    Ja chcę nowości nie pod względem nowych skinów na te same gry, tylko naprawdę świeżych odkryć!