Zmien skórke
Logo Polygamii

Ciekawe, ile razy God's Trigger zostanie porównane do Hotline Miami

To wcale nie jest błędne skojarzenie, ale ta polska produkcja ma też inne ambicje.

Wizytę na stoisku Techlandu – to oni wydadzą dzieło krakowskiego One More Level – wspominać będę pozytywnie. Trafił mi się ogarnięty kompan do gry w kooperacji i wycisnęliśmy z grywalnej wersji God’s Trigger ostatnie soki. Czym jest God’s Trigger? Będziemy czytać jeszcze osiemset dwadzieścia razy, że „polskim Hotline Miami”. Ja tam jestem zdziwiony, że produkcje przypominającego tamten szlagier zaczynają się robić coraz popularniejsze dopiero teraz. W tym roku już Mr. Shifty próbował przerobić konwencję po swojemu, z całkiem niezłym skutkiem, a teraz robi to God’s Trigger. Coś w tym złego?

Inny klimat. Zamiast narkotycznego transu, kiczowata stylistyka rodem z twórczości Roberta Rodrigueza. Dwoje bohaterów o odmiennych zestawach umiejętności ciągnie ze sobą kolejne modyfikacje. Bo po pierwsze można szarpać wraz z drugim graczem (wiadomo, że najlepiej na jednej kanapie), co w przypadku produkcji „jeden strzał, jedno życie” wywraca wszystko do góry nogami, pozostawiając więcej miejsca aktywnie omawianej improwizacji w miejsce kucia na blachę każdego poziomu. Po drugie – w God’s Trigger nie idzie wyłącznie o strzelanie. Od takiego, nastawionego na akcję, poziomu zaczynaliśmy. Potem dostaliśmy możliwość sprawdzenia następnego, gdzie więcej było zręcznościowych pułapek (choćby linia produkcyjna ściągająca do buchającego ogniem pieca), a nawet trafiła się jedna zagadka logiczna. Wymagająca, oczywiście, dogadanej współpracy.

Gdzieś tam dla ułatwienia hotlajnowskiej rzeźni pojawia się jeszcze umiejętność spowalniania czasu, z którą, jeśli mam być szczery, spotykamy się w grach już za rzadko. A tutaj bach, tryb „Matrix” oraz lawirowanie z łatwością między lecącymi kulami. Fajna sprawa, jednak podczas pokazu włączała się tylko w ukartowanych przez deweloperów momentach. A byłbym ją uruchomił na przykład w tym jednym pokoju, gdzie stało dwóch gości ze strzelbami i kręcił się jeden chłopek z kijem bejsbolowym. Jeżeli jakaś produkcja oferuje takie „legalne” ułatwienia, lubię z nich korzystać.

W God’s Trigger grało się przyjemnie, przede wszystkim dzięki oddychającemu, realnemu towarzyszowi u boku. Ale to nie będzie żaden gigantyczny hit. Specyficzny tytuł dla określonego odbiorcy. Chyba że po prostu zawsze Wam mało gier do kooperacji. Nie pamiętam już tego uczucia, mam Switcha. „Krakowskiej wyrzynki” spodziewamy się na PlayStation 4, Xboksie One i pecetach gdzieś na początku przyszłego roku. Można rozważyć zapisanie w kalendarzu.

Przeczytaj także:

Pod tagiem Prosto z GC 2017 znajdziesz nasze wrażenia z innych ogrywanych i oglądanych w Kolonii gier.

Adam Piechota

Więcej na temat: