Zmien skórke
Logo Polygamii

Choć raz nie "plotki", tylko rzeczywiście potwierdzone gry na Nintendo Switch

09.12.2016 Adam Piechota
Co prawda nie z wysokiej półki budżetowej od gigantycznego wydawcy, lecz całkiem ciekawe.

Zauważcie, że przy całym wysypie nowinek o Switchu, do dziś nie otrzymaliśmy ani jednego potwierdzenia o grze tworzonej przez developera third party. Wszystko, co widzimy w branży (na przykład ta wielka tabelka firm, które nie wykluczają współpracy z Nintendo) to albo klasyczne „wydamy coś, jeżeli wasza konsola znajdzie kupców”, albo – jak miszmasz Kórlików z Mario – niepotwierdzone plotki. Być może Nintendo zamiata niespodzianki pod dywan do stycznia, kiedy to odbędzie się specjalne wydarzenie mające zaprezentować konsolę całemu grającemu światu. Nie każdy chyba jednak ma potrzebę czekać wraz z nimi. Dlatego dziś w nocy poznaliśmy pierwsze dwie produkcje od niezależnych developerów, jakie zmierzają na Switcha.

Jedną z nich mogliście zobaczyć już wczoraj. To Seasons of Heaven od studia Any Arts Production, które światu pokazał właśnie francuski Gameblog. Rzecz już teraz sprawiająca wrażenie niebezpiecznego kroczenia na granicy pretensjonalności i artyzmu. Oraz adaptacja powieści o tym samym tytule, opowiadającej o chłopcu chorym na zespół Aspergera i jego piesku Ani. Obaj mieliby być grywalnymi bohaterami. Pozycja pyrkać będzie na czwartym Unreal Engine i wygląda… zbyt dobrze jak na exclusive dla nowej konsolki Nintendo. Ale wizualnie, jak pisałem już wczoraj, przypomina mi połączenie fantastycznej piaskownicy (choćby nadchodzącej Zeldy) z dobitnym realizmem. Lubimy gry o trudnej tematyce, wspomnijmy chociaż Papo & Yo. Zdjęcia pewnie trochę przekłamują rzeczywistość, bo Seasons of Heaven zaplanowane jest na 2018 rok, więc to bardziej „cel”, jaki obrali twórcy, niż aktualny stan produkcji.

seasons of heaven 1

seasons of heaven 2

seasons of heaven 3

O drugiej zaś wiadomo już naprawdę niewiele. The Sacred Hero od Simplistic nie będzie tytułem ekskluzywnym, bo trafi (a jak, również w 2018 roku) także na pecety, ale jej zwiastun to worek znaków zapytania. Mamy miecz w kamieniu – jak uciec od kolejnego porównania do przygód Linka? – i uroczy lasek. Ale przynajmniej pod względem oprawy nikt nie próbuje mnie oszukać. Gatunkowo The Sacred Hero ma być RPG-em, a Ruven Wegner przywołany we wzmiance o oprawie dźwiękowej podpowiada mi, że muzycznie dostaniemy coś równie ekstrawanckiego jak I Am Setsuna. To właściwie wszystko, co można na razie wyciągnąć.

Czy to poziom Skyrima albo trylogii Dark Souls? Oczywiście, że nie. Ale to przynajmniej zostało rzeczywiście potwierdzone, w przeciwieństwie do wielu dotychczasowych mrzonek.

Adam Piechota