Zmien skórke
Logo Polygamii

Byłoby super, gdyby plotki o Ridge Racer 8 okazały się prawdziwe

Ta seria powinna do nas wrócić.

Najpierw sama informacja: według jednej grafiki, która delikatnie wstrząsnęła światem Nintendo, Bandai Namco nie tylko pracuje nad pierwszoosobowym FPS-em dla Switcha (który może być czwartym Metroid Prime, skoro studio Retro rzekomo pracuje nad zupełnie innym projektem), ale również ósmą numerowaną odsłoną Ridge Racer na wyłączność hybrydowego sprzętu wielkiego N. Biorąc pod uwagę wszystkie „za” i „przeciw”, nie jest to całkowicie nieprawdopodobne.

Ridge Racer 7 było… startowym tytułem dla PlayStation 3. Dwanaście lat temu. Później seria „zeszła” do konsol przenośnych, zaszczycając 3DS-y i Vitę, by po fiasku z Unbounded, rzeczą tak „nieridge’ową”, jak to tylko możliwe (oraz dość przeciętną), zapaść w długi sen. A zatem przez swoje ostatnie lata normalnego funkcjonowania marka trafiała tylko na nowe platformy. I jeśli w listopadzie Mitsuaki Taguchi, prezes firmy, przyznał, że żałuje, iż nie wsiedli na pokład Switcha wcześniej (gdyż nie spodziewali się tak gorącego przyjęcia), to delikatnie opóźniony Ridge Racer 8 właśnie tam ma jakiś sens.

Tak przynajmniej próbuję sobie wmówić, bo serio chciałbym zobaczyć nowego Ridge’a. Uwielbiałem tę serię. Była zawsze tak radośnie anachroniczna, dawała tyle frajdy z kilometrowych poślizgów, że w świecie opanowanym przez realistyczne symulatory byłaby idealnym „plasterkiem”. Po prostu świetnie byłoby znowu pędzić pięknymi trasami i słuchać wstydliwych utworów ze ścieżki dźwiękowej. Czy to na Switchu, czy jakimkolwiek innym sprzęcie.

Tylko kto teraz stanie się nową twarzą mema z „Riiiidge Racer”? Nie mogę wkleić oryginału, bo Domek zrobił to niedawno. Dobro trzeba sobie dawkować.

Adam Piechota

Więcej na temat: