23.01.2012 12:37

Honey Badger, czyli ćwiczenia z prawa autorskiego w internecie

W zamieszaniu wokół ACTA, Annonymous i zamykania serwisów wykorzystywanych do wymiany plików zapominamy, o co cały ten szum. O prawo autorskie w internecie. Konktrenie o prawo twórcy do zarabiania.

Mam w sobie na tyle dużo empatii, aby zrozumieć postawę Kazika i Zbigniewa Hołdysa. Oni na serio czują się okradani. I na serio myślą, że ściągnięta z sieci płyta to mniej pieniędzy na ich koncie. Czasami gdy bardzo się nudzę, ściągam z sieci jakąś płytę Staszewskiego tylko po to, aby ją skasować. A następnie ściągam jeszcze raz. I jeszcze. Wszytko w nadziei, że uda mi się wygenerować na tyle duże koszty, aby Kazik rzucił tworzenie muzyki w cholerę i zajął się czymś innym. Niestety, na razie bezskutecznie.

Jednakże, przechodząc do prawa autorskiego. Najważniejsze są tu moim zdaniem dwie rzeczy: prawo autora do bycia kojarzonym jako twórcy danego dzieła, a także prawo do zarabiania na nim (jeśli sobie tego życzy). Problem z obrotem "nielegalnymi" plikami w sieci sprowadza się do tego, że twórca nie dostaje ani grosza za to, że obejrzymy jego film z torrenta, albo pobierzmy piosenkę z chomikuj.pl. Pozostaje mu tylko nadzieja, że część z nas film lub album jednak kupi. Kiedyś. Bo uznamy, że jednak jest z niego fajny gość i warto go wynagrodzić za talenty.

Obrót treści w internecie jest kompletnie zwariowany. Żyjemy w kulturze remiksu i bardzo trudno jest do końca ustalić, co się komu należy i ile. Sam nie mam na to odpowiedzi. Dlatego przygotowałem zestaw ćwiczeń, nad którymi możemy się wspólnie pozastanawiać.

Zacznijmy więc od Ratela, czyli angielskiego Honey Badger.

W 2007 roku kanał National Geographic wyemitował materiał poświęcony tym sympatycznym mieszkańcom pustyni Kalahari. Poniżej możecie go obejrzeć dzięki embedowi z YouTube:

Problem 1: konto na którym znajduje się powyższy materiał nie należy do National Geographic. Filmik nastukał ponad 6 mln odsłon, a dochód z reklam wyświetlanych wokół niego powędrował do użytkownika tigerpride, a także Google, do którego nalezy YouTube. Być może także do firmy, która pośredniczy pomiędzy Google a tigerpride.

Ale, niczym Leonardo DiCaprio w Incepcji, sięgnijmy głębiej.

W styczniu 2011 roku użytkownik "czg123" opublikował na YT mateirał NG ze swoim własnym, autorskim komentarzem, który jest jedną z najśmieszniejszych rzeczy w internecie ever:

Problem 2: materiał wideo należy do National Geographic

Problem 3: komentarz nalezy do właściciela kanału "czg123", niejakiego Randalla. Choć nie mamy pewności, kto jest wykonawcą utworu grającego w tle.

Problem 4: dochód z reklam dookoła filmiku znowu leciał do Google, a także do Randalla

W internecie wybuchł szał na punkcie Honey Badgerów, nie pamiętam ile razy oglądałem ten materiał, używałem go nawet jako filmik motywujący przed meczami mojej drużyny w League of Legends. Działał całkiem nieźle.

Ze swoją popularnością Randall radził sobie na kilka sposobów:

1. użyczył swojego głosu w grze na telefony o ratelach - nadal możecie ją kupić

2. na zamówienie innych firm (a także organizacji pozarządowych) wystąpił w paru innych materiałach, niekoniecznie ze świata zwierząt, komentując je w podobny sposób

Ratele, które nie dawały faka stały się memem i kolejne osoby zaczęły na nich zarabiać, np. producenci śmiesznych koszulek:

Problem 5: pieniądze z koszulek nie wędrowały do Randalla, który wymyślił "Honey Badger doesn't care", ani tym bardziej do National Geographic, które wysłało ludzi na pustynię Kalahari, aby ktoś się o ratelach w ogóle dowiedział.

Pytania:

Czy tigerpride powinien był wrzucać do sieci materiał National Geographic?

Czy Randall powinien był prosić National Geographic o pozwolenie?

Czy Randall zarobił więcej na odsłonach na YouTubie, czy na zleceniach, które dostał dzięki popularności filmiku?

Czy producenci koszulek powinni byli prosić Randalla o zgodę na wykorzystanie cytatu z jego filmiku?

Czy może powinni się zwrócić do National Geographic, autorów oryginalnego materiału?

Zobacz także

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (31)

  • vojtass

    Oceniono 1 raz 1

    @daijobu
    Otóż to. ACTA jest po prostu rozpaczliwą próbą ratowania starego porządku, który w ogóle nie przystaje do rzeczywistości. Korporacje muzyczne, wydawnicze i filmowe żyją w epoce Internetu 0.1, podczas gdy my zbliżamy się powoli do wersji 2.9. Krawaciarze nie akceptują i nie rozumieją, że dzisiaj każdy z nas może być dziennikarzem, muzykiem, rysownikiem, pisarzem, kopyrajterem itd. i to działającym za free. Trudno o bardziej konkurencyjną ofertę. Zabawne, że mówi się o prawach artystów do zarobku, w sytuacji gdy wytwórnie bez wazeliny ru...ą ich na gigantyczne pieniądze. Paweł Kukiz powiedział, że muzyk dostaje max 15%, a to i tak tylko dlatego, że jest znany. Krótko mówiąc - lobbystów "artyści" mają świetnych.

  • urmiasz

    0

    Niedługo, żeby nakręcić film w lesie trzeba będzie dostać zgodę nadleśnictwa i gajowego, a jak będziecie kręcili na ulicy to zgody zarządców dróg, itd.

  • okobaka

    0

    Poszukałem kto miał w tym cel, youtube.com/watch?v=-PI-4UxXKxg (materiał po angielsku)

  • okobaka

    Oceniono 2 razy 2

    Pytanie najważniejsze: Co dostał za to Honey Badger? Wychodzi na to, że jest największym poszkodowanym.

    Pytanie dodatkowe: Dlaczego informację dotyczące zatwierdzenia ACTA znajdują się w dziale Departamentu Rybołówstwa?

    Pytanie kolejne: Co departament rybołówstwa ma wspólnego z internetem i ściąganiem plików i zamykaniem serwisów?

    Pytanie pokrewne: Czy w Departamencie rybołówstwa istotne są prawa dotyczące wartości intelektualnej? "Fiszing"?

    Rozumiem kwestie łamania prawa, też chciał bym pozbyć się z internetu większości nielegalnego "chłamu" od piosenek z top 10 po MS soft czy filmy. Robiąc to w ten sposób jedynie nabieram podejrzeń, jaki i kto ma w tym cel?

    Co do samego Honey Badgera, ten kto oglądał w TV na National Geographic dowiedział się więcej niż z krótkiego filmiku. Jeszcze problem jest czasu antenowego, jesteśmy tak unikalni, że nie każdy chce oglądać głupie seriale wtedy kiedy ma czas, bo akurat tylko to leci.

    Problem jest trudny i nie wiem w jaki sposób departament rybołówstwa sobie z tym poradził?

  • kalif.ior

    Oceniono 4 razy 0

    @To ja w ramach protestu stworzyłem taki motyw/plakat: rufusabbysinian.deviantart.com/#/d4ncm2q - Feel free to use!

    I po co się tak trudziłeś? Plakat jest ch...owy, nikt nie będzie go używał.

    Jeżeli wprowadzenie ACTA zlikwiduje takie pytujące memy - jestem ZA!. Nie będę płakał po takich internetach.

  • xdevx

    Oceniono 3 razy 3

    Hmm, po pierwsze, jest pewna różnica między publikacją całego filmu bez zgody jego twórcy, a umieszczeniem jego części i opatrzenia własnym komentarzem, jak w tym przypadku (trochę na zasadzie prawa cytatu problem w tym, że tutaj utwór zależny składa się głównie z owego cytatu). Co prawda dochodzi tutaj jeszcze co najmniej jeden aspekt: integralności dzieła...

    Po co o tym piszę? Bo właśnie tutaj dochodzimy do sedna problemu: prawa autorskie w takim rozumieniu jak kiedyś są oczywiście - co wielu z Was pisało - przeżytkiem. Wiem jednak, że brak ich przestrzegania będzie równie destrukcyjny dla kultury, jak ich coraz mocniejsze zacieśnienie. Konieczna jest nowa, bardziej elastyczna architektura systemu ochrony własności intelektualnej, a do tego właściwe działania rządów. Tutaj właśnie do gry wchodzi taki niemodny termin jak Państwo (z dużej litery, bo rozumiem je jako ideę, a nie konkretny byt, rząd itd.). Jego zadaniem jest znalezienie złotego środka między interesami odbiorców dzieł, ich twórców i wydawców taki, który nie będzie wyłączał z obiegu dzieł kultury i nie przenosił ich wyłącznie w obręb obrotu gospodarczego, ale zarazem zabezpieczał interesy twórców, producentów i wydawców. Wiem, że to trudne, ale nikt nie mówił, że rządzenie będzie proste ;) Problem w tym, że ani państwa nie chcą podjąć się takiej roli, ani anarchizujący użytkownicy internetu nie za bardzo chcą na to państwom pozwolić. Ten kryzys jest naprawdę dużo głębszy, niż się wydaje...

  • squork

    Oceniono 1 raz 1

    Wolnosc slowa, dostep do kultury itp. to troche wzniosle tlumaczenie tego, ze niektorzy po prostu chca obejrzec serial, czy zagrac w gre za frajer.

  • daijobu

    Oceniono 5 razy 3

    Słusznie zauważyłeś Konradzie, że żyjemy w "kulturze remixu" jaka cechuje naszą postmodernistyczną rzeczywistość.

    Wielkie koncerny w swojej chciwości, strachu przed niby-utraconym zyskiem, przekraczają zbyt często granicę rozsądku. Objawia się to np. w usuwaniu filmów na YouTube, w których użyto takiej a nie innej ścieżki dźwiękowej lub fragmentu filmu. Gdyby to ich prawo egzekwować doszlibyśmy do paranoicznej panoptycznej rzeczywistości, gdzie nie można z niczego już istniejącego w żaden sposób skorzystać, poza biernym konsumowaniem tej rzeczy.

    Wydaje mi się, że w tej całej wrzawie w gruncie rzeczy chodzi właśnie o zmianę w zachowaniu konsumenta, który staje się coraz bardziej aktywny, nie kupuje tak po prostu oferowanej mu "kultury" ale selekcjonuje ją (często ściągając muzykę/filmy/gry by je sprawdzić, czy są na tyle dobre by warte były zakupu), wyszukuje i poddaje swobodnej przeróbce. Wielkie koncerny nie chcą tego zaakceptować. I to pomimo wszelkich przesłanek ku temu, że ludzie najbardziej zaangażowani w swobodny obrót kulturą w sieci, są także jej częstymi legalnymi nabywcami.

    Internet jawi się wielkim wytwórniom jako zagrożenie, ponieważ znika konieczność ich pośrednictwa między artystą a odbiorcą. Pośrednictwa, które przynosi im miliardowe zyski. Chcą bronić swój status quo forsując totalitarne przepisy, krępujące to, co stanowi samą esencję Internetu, czyli swobodną wymianę słowami, ideami, obrazami. Stawką tej gry jest też władza nad masową wyobraźnią: dotychczas to wielkie wytwórnie decydowały o tym, kto stanie się gwiazdą, angażując w wybrane jednostki swój kapitał i działania promocyjne. Tymczasem dzięki Internetowi, każdy uzdolniony może stać się gwiazdą, samemu bez niczyjego pośrednictwa sprzedając swoje dzieła.

    Świat się zmienia, a koncerny nie chcą się zmienić wraz z nim, dostosować swoją ofertę i strategię. Wolą raczej cofnąć go o kilkadziesiąt lat wstecz.

  • dalek69

    Oceniono 1 raz 1

    Ja zamknąłbym wszystkie serwisy pokroju megaupload którzy ZARABIAJĄ na twórcach, a zostawił wolne i darmowe torrenty. Producenci gier niech bardziej się przyłożą do pracy, szczególnie niech zatroszą się o jakość gier i wersje demo. I wszystkim będzie się żyło lepiej.

  • szulcu

    0

    @kmh

    z najnowszego Chrome'a (16.0.912.75) ale już działa.

  • squork

    Oceniono 4 razy 2

    Jesli NG poczuje sie stratne przez ten filmik to od tego sa sady, zeby dochodzic swojej wlasnosci. Widocznie sie nie poczuli skoro nie bylo sprawy. Sciaganie z sieci filmow, muzyki czy gier po to zeby to miec za friko (czyli nie wydac kasy) to naprawde problem i nie sprowadzajmy go panowie do absurdu.
    @radek.zaleski "1. ale oni nie chcieli tej reklamy. nic nie "zyskali". to tak samo słaby argumenty jak ten, że przez ściąganie ktoś coś "stracił"."
    Wyobraz sobie, ze wchodzisz do teatru i w momencie kiedy bileter sie na chwilke odwraca plecami, przemykasz sie chylkiem do srodka. Patrzysz, ze 1/3 miejsc jest jeszcze wolna wiec siadasz i ogladasz spektakl nie placac - bo przeciez nic nie ukradles ani nikt nic nie stracil finansowo. W porzadku? Chyba nie bardzo...

  • luki349

    Oceniono 11 razy 7

    ja wam powiem tak, jeśli na siłę wszyscy chcą komercjalizować świat, to ok, ale jeśli wejdzie ACTA to zakup danej płyty/filmy/programu powinien być formą umowy między twórcą, a klientem. A jako klient, który płaci WYMAGAM, że ma mi się podobać. Więc jeśli dana gra, piosenka czy cokolwiek mi się nie spodoba to chcę mieć możliwość oddania tego do sklepu i 100% refundacji kosztów !
    Znikną gnioty, zniknie piractwo, a koncerny muzyczne, tak czy inaczej też padną :D

  • kmh

    0

    naczelniq: masz rację - dochodzi do tego jeszcze ścieżka dźwiękowa w tle, ale może Randall sam ją wykonał?:)

  • luki349

    Oceniono 2 razy 2

    @radek.zaleski
    aha, to jak ktoś ci podaruje samochód to pozwiesz go do sądu, że teraz za benzynę musisz płacić ? -.-

  • kmh

    0

    luki349: masz rację co do reklamy, ale nie wiem czy darmową reklamą ktoś się najadł :)

  • naczelniq

    Oceniono 1 raz 1

    Działa wszystko!
    Temat trudny, zresztą od zawsze kwestia praw autorskich w internecie była trudna. Ale, przechodzą do podanego przykładu..zapomniałeś jeszcze wspomnieć o utworze który leciał w tle to było bodaj, Bach´s Cello Suite No. 1.
    W tym przypadku ekipa z NG w ogóle nie dałaby zgody na publikację tego filmiku. Ale skoro już został opublikowany,a pieniądze zarobione, pytanie..ile powinni dostać wszyscy twórcy? NG,połowę? Resztę koleś? Potem dalej, on wymyślił hasło,firma koszulkę. 60/40? Pewnie nie dogadaliby się..
    Youtube dał możliwość wrzucania wszystkiego, bez żadnej kontroli, przez co obecnie są problemy. Teraz nagle obudzili się z ręką w nocniku i na chybcika, bez konsultacji ładują ustawę która zablokuję pewnie połowę filmików na YT i wiele innych rzeczy.
    Rozwiązanie? Skasować internet i zacząć od nowa :), ale to pomysł równie głupi co zmiana środowiska x86 dla systemu Singularity, który opiera się na nowej architekturze.

  • kmh

    Oceniono 1 raz 1

    @szulcu - z jakiej przeglądarki korzystasz?

    @don_wroc_love - bardzo prawdopodobne, że to pochodzi stamtąd. Ten tekst krążył wśród moich znajomych gdzieś w okolicach 2009 roku

  • radek.zaleski

    Oceniono 2 razy -2

    1. ale oni nie chcieli tej reklamy. nic nie "zyskali". to tak samo słaby argumenty jak ten, że przez ściąganie ktoś coś "stracił".

  • demicanadian

    Oceniono 7 razy 7

    Odpowiedź poprawna - Film i tak zostanie zablokowany w twoim kraju na zlecenie Sony BGM.

  • luki349

    Oceniono 5 razy 3

    więc tak:
    1. jest znaczek NG, czyli NG "zarobiło" darmową reklamę swojego kanału (czyli zaoszczędzili kilkaset tysięcy), więc jakby na to nie patrzeć swoją działkę dostali
    2.Randall tez dostał swoją dolę, bo ktoś kto widzi wszędzie memy (a już tym bardziej na koszulkach) to się zastanawia o co chodzi i trafia na materiał Randalla (te przeróbkę), więc to tez jest forma darmowej reklamy.
    3. łańcuch pokarmowy kończy się na producentach koszulek.

    Innymi słowy jest to przykład jak rozmnożyć pieniądze wokół jednego utworu.

  • don_wroc_love

    0

    @kmh
    bo jak rozumiem chodzi o wzmocnienie przekazu tą całą akcją z cycatem tak? ;)

  • bennyone

    0

    Super, ciekawe czy ND zaplacilo NG za film o mrowkach, a powaznie to spoko prawa autorskie ok, ale walczenie o nie za pomoca rozstrzeliwania i kar wiekszych niz za rozboj to przegiecie - to tak apropo wypowiedzi holdysa na FB - wielkiego pana pokrzywdzonego.

  • don_wroc_love

    Oceniono 2 razy 2

    @kmh

    "Mam w sobie na tyle dużo empatii, aby zrozumieć postawę Kazika i Zbigniewa Hołdysa. Oni na serio czują się okradani. I na serio myślą, że ściągnięta z sieci płyta to mniej pieniędzy na ich koncie. Czasami gdy bardzo się nudzę, ściągam z sieci jakąś płytę Staszewskiego tylko po to, aby ją skasować. A następnie ściągam jeszcze raz. I jeszcze. Wszytko w nadziei, że uda mi się wygenerować na tyle duże koszty, aby Kazik rzucił tworzenie muzyki w cholerę i zaczał się czymś innym. Niestety, na razie bezskutecznie."

    ----
    Konrad... a wejdź proszę w tego linka poniżej i powiedz tak szczerze, ten tekst który zacytowałem to sam sobie tak wymyśliłeś, czy "inspirowałeś się" kimś? ;)
    i.minus.com/ibhMaLBTkx9OLL.png

  • derpster

    Oceniono 3 razy -3

    @kmh
    "A następnie ściągam jeszcze raz. I jeszcze. Wszytko w nadziei, że uda mi się wygenerować na tyle duże koszty, aby Kazik rzucił tworzenie muzyki w cholerę i zaczał się czymś innym. Niestety, na razie bezskutecznie."

    problem chyba polega na tym, że patrzy taki jeden z drugim na wysoką ilość ściągnięć i wydaje mu się że jest popularny

    @ mr.k
    "zdawało mi się że to protesty internautów, którzy walczą o dobro internetu"
    mi się zdawało, że to protesty ludzi którzy nie mogą obejrzeć za darmo jumanego filmu na megavideo ze źle zsynchronizowanymi subami

  • szulcu

    Oceniono 2 razy 2

    @kmh

    Nie olewaj czytelników - mi również nie działa.

  • mr.k

    Oceniono 2 razy 0

    "Czasami gdy bardzo się nudzę, ściągam z sieci jakąś płytę Staszewskiego tylko po to, aby ją skasować. A następnie ściągam jeszcze raz. I jeszcze. Wszytko w nadziei, że uda mi się wygenerować na tyle duże koszty, aby Kazik rzucił tworzenie muzyki w cholerę i zaczał się czymś innym." Czemu? A wypowiedź pana Hołdysa jest dziwna. "Politycy, prawnicy i internauci szukają platformy do zalegalizowania gwałtu na ludziach twórczych, by odebrać im prawa do własności intelektualnej" przecież politycy szukają sposobu, by nie dopuścić do piractwa, ale robią to w zły sposób (ACTA, SOPA, PIPA). Ja też uważam że każdy powinien dostać pieniądze za swoją pracę. "W kółko czytam wyłącznie o protestach kradnących" zdawało mi się że to protesty internautów, którzy walczą o dobro internetu, a nie o dalszą możliwość kradzieży. Przez tą wypowiedź rozumiem jakby Hołdys myślał że każdy internauta to złodziej. "Ta troska o lewusów mnie przeraża" Czyja troska o lewusów?! Nie wiem kto o takich się troszczy.

  • kmh

    Oceniono 14 razy 10

    masz stary internet, mi działa

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Blogi znajomych kmh