Zmien skórke
Logo Polygamii

Blog - Jeszcze trochę o grach...

06.12.2016

Dziś premiera The Last Guardian. Moim (i Patryka zdaniem) pretendenta do gry roku, zdaniem innych „przestarzałej platformówki”. Tutaj chciałem poruszyć jednak kwestię niesfornego Trico.


Niesfornego, bo już w recenzji wspomniałem, że ” Trico ospale reaguje na kilka naszych komend, przeważnie porusza się jednak samodzielnie, zaglądając w zaułki, popiskując etc.”. Ospale, czyli nie pędzi w miejsce, które mu wskażemy. Czasem w nie pójdzie, a czasem nie. Czasem zaskoczy i sam wskoczy na jakąś półkę skalną, której sami wcześniej nie widzieliśmy, pomagając nam w danej lokacji. A czasem zacznie sobie po prostu skakać po kałuży jak typowy szczeniak, zachwycając się rozchlapywaną wodą. I to jest właśnie w Trico najpiękniejsze, ta jego autonomia i skrypty odpowiedzialne za zachowanie zwierzaka. A że skrypty czasem się zacinają?

No właśnie nie jestem tego taki pewny. W kilku miejscach wiedziałem gdzie chcę iść albo wskoczyć, nawoływałem Trico, wskazywałem mu konkretne miejsce, a ten mnie olewał. Drapał się za uchem albo szedł w zupełnie drugą stronę. Błąd gry czy misternie zaprogramowane zachowanie Trico?

bug
Nie bronię programistów The Last Guardian, gra momentami potrafi działać źle, dotyczy to zarówno framerate’u na PS4 nie Pro jak i ospałego Trico. Bronię za to designerów, którzy tak zaprojektowali rozgrywkę, że niemal nigdy nie wiesz, czy opóźniona reakcja kotopsa to bug czy feature.

Jeżeli nawet bug, to w większości przypadków tego nie widać. Co trochę kojarzy mi się z mgłą z pierwszego Silnet Hilla. Wymuszona technicznymi ograniczeniami PlayStation została wykorzystana w kreatywny sposób, w dużej mierze odpowiadając za mroczny nastrój gry. Pierwszy Silent Hill bez mgły nie byłby tym samym. Silent Hill ze zmienioną mgłą (vide remaster „dwójki” na PS3 i Xboksa 360) to też nie to.

Podobnie jest z The Last Guardian. Gdyby Trico automatycznie reagował na wszystkie nasze polecenia, to czar obcowania z żywym zwierzęciem gdzieś by prysł. Albo gdyby nie daj boże na przykład snopem światła z tarczy (podobny motyw do Shadow of the Colossus) wskazywało się konkretne miejsca, w które Trico by szedł lub wskakiwał. Wtedy gra działałby idealnie, ale nie mielibyśmy partnerskich relacji z tajemniczym stworem, a wytresowaną małpę.

The Last Guardian
The Last Guardian

Trico to hybryda kilku gatunków, która znajduje nić porozumienia z chłopcem. Początkowo cieniutka, z czasem umacnia się, ale do samego końca pozostaje „nicią”, a nie „pasem transmisyjnym”, po podłączeniu do którego Trico wykonywałby nasze rozkazy. I to jest w tej grze najlepsze.

Paweł Olszewski

Komentuj
(4)
Udostępnij

  1. 01:45 07.12.2016
    LorDex

    świetny wpis 🙂 jeszcze bardziej nabieram ochoty na zagranie w to. dziękuję 🙂

  2. 13:26 07.12.2016
    Korush

    Gdyby wspoltowarzysz jakkolwiek reagowal na nasze polecenia (krecil glowa, obszczekiwal nas, odskakiwal, cokolwiek) to powiedzialbym, ze mamy do czynienia z swietnym pomyslem. Ale z tego co rozumiem tak nie jest ;). Dlatego sklaniam sie, ze to sa jednak bledy skryptow. Jesli jednak obecne zachowanie bylo planowane, to wciaz jest moim zdaniem zle, bo powoduje wybicie z imersji przez zastanawianie sie „bug czy feature”.

  3. Sevven
    10:20 08.12.2016
    Sevven

    Dziś w nocy skończyłem swoją przygodę z Tricko. Jak przy kupnie podchodziłem do tej gry trochę jak pies do jeża to po skończeniu stwierdzam że nie żałuje ani złotówki z premierowej ceny.

    Ukryj odpowiedzi()