Zmien skórke
Logo Polygamii

Blog - Świeże spojrzenie na gry. Może zbyt świeże...

03.11.2016

Każdy ma swoją ulubioną grę, która nie jest na tyle nowa by zachwycać technicznie, ale jednocześnie nie potrzeba miłych wspomnień z dzieciństwa do czerpania z niej przyjemności po latach. Przynajmniej ja taką mam i to zaszczytne miejsce zajmuje Borderlands z 2009 roku.

Moje odczucia spotęgowała druga część, bynajmniej nie z powodu, że była gorsza, bo pod każdym względem przewyższała poprzedniczkę, ale okazała się być interesująca także w trybie dla jednego gracza. Nie wyobrażam sobie ukończenia jedynki bez kompana (brata, przyjaciela, psa). Od biedy przez Internet, jednak lokalny co-op – teraz często pomijany – został umieszczony w każdej, dotychczas wydanej, części. Właśnie.

Borderlands


CATCH-A-RIDE! ~Scooter, 2009

Kto czuwa, ten widział powyższy obrazek blisko 2 lata temu na Tweeterze pana Pitchforda (obecny CEO i założyciel Gearbox Software). Od tego czasu zdążył ukazać się pierwszy sezon Tales from The Borderlands i raczej nie ostatni, sądząc po sukcesie jaki odniósł. Stworzyło go Telltale, ale o niczym to nie świadczy, bo wydarzenia z pobocznej przygodówki mają mieć wpływ na historię trójki – zapytany przez dziennikarzy Mike Neumann, scenarzysta Borderlands i Brothers in Arms zadeklarował, że rozmyśla nad dodaniem nowej postaci, syna pewnego bohatera o kanonicznym znaczeniu dla serii. Kto nie grał w TfTB ten trąba.

Everyone dies horribly~Mike Neumann

AAAAAAND OPEEEN! ~ten od wkurzania, 2009

Aż trzy razy trafiliśmy na Pandorę, raz na jej księżyc Elpis i satelitę Hyperionu. Co teraz? Niezłomni poszukiwacze easter eggów w świeżo wydanym (obecnie umierającym) Battlebornie odkryli potencjalną nazwę planety oznaczoną charakterystycznym symbolem „The Vault”, tutaj zastępującym literę „A”. Promethea to ojczyzna jednej z głównych postaci uniwersum, czyli Rolanda, na której korporacja Atlas odnalazła technologię „obcych” i – niczym Prometeusz w greckiej mitologii – wykorzystała ją do rozwoju ludzkiego rodzaju.

promethea

EXPLOSIONS?!~Mr. Torgue, 2012

Najpierw osiemnaście milionów, „więcej” w drugiej części, więc strzelam, że około 18,446,744,073,709,551,616 broni zostanie przygotowanych dla najnowszej odsłony Borderlands. Zostawmy wreszcie NMS i poważnie przyjrzyjmy się spluwom. Już po pierwszych godzinach Pre-Sequela udało mi się znaleźć identyczne wizualnie karabiny, a dosłownie kilka minut później takie same statystyki, jednak nigdy lustrzanego odbicia swojej pukawki. Niby to żadne dane wywiadowcze, ale powinny dobrze odzwierciedlać ekwipunek przeciętnego Kowalskiego. Wciągający jak bagno, jednoręki bandyta w barze Moxxi wypluwał kolejne bronie i potencjalne podobieństwa nie raziły w oczy. Gearbox wybrnął z tego koncertowo (w przeciwieństwie do Hello Games) wymyślając szereg korporacji od Jacobs do Hyperionu. Każda miała przypisany zestaw celowników, luf czy unikalnych cech – rzekłbym, kontrolowana losowość. Wierzę, że twórcy nie zrezygnują z tego pomysłu (bo po co?) i rozwiną go nowymi firmami.

My sirens name’s Brick and she is the prettiest. ~Brick, 2013

Powiedziałbym, że cel-shading starzeje się jak dobre wino, ale publiczność tego tekstu ogranicza i jako przykładny nieletni alkoholu nie tykam, więc: Cel-shading nigdy mi nie zbrzydnie. Początkowo Borderlands miało być poważną grą z realistyczną grafiką o kosmicznych marines rzucających mięchem na prawo i lewo. Jak widać, Gearbox zmienił swoje plany (zrealizowali swoje zapędy w Aliens: Colonial Marines – chwała ksenomorfom). Pomimo tego, mam malutkie wątpliwości co do scenerii. Pierwsze pogranicze wiało nudą, szary piach i nieciekawe budynki, trzy lata później zainwestowano w lód, metropolię Hyperionu i trochę jaśniejszy piasek, dzięki czemu Borderlands 2 wyglądało interesująco. Australijczycy z 2K w Pre-Sequelu postawili na szeroką paletę barw, ale tereny były niemal tak samo nużące jak w jedynce. O nowej planecie wiadomo niewiele – w drugiej części przechodnie w mieście Sanctuary wspominali, że jednak Pandora to dobre miejsce do życia porównując do Promethei, a brak zdjęć może niepokoić.

Climb the pipe to the train or you’ll go insane wut wut. ~Tiny Tina, 2012

Z muzyką w tej serii nie mam absolutnie żadnego problemu. Licencjonowane utwory ze wszystkich części mają swoje specjalne miejsce w mojej biblioteczce. Cage the Elephant, The Heavy, The Vines, a śmiem twierdzić, że zestaw pięciu piosenek z intra każdego epizodu TftB przebija wszystkie naraz.

No refunds. ~Marcus Kincaid, 2009

Randy Pitchford ciągle zachęca do szukania wskazówek dotyczących nowej odsłony w Battlebornie, niestety mało kto zmusza się do poznawania singleplayera tej gry. Mam szczerą nadzieję, że niska jakość ostatniego tytułu sygnowanego marką Gearbox Software jest spowodowana tylko ogromem pracy nad kolejnym Pograniczem. Serce podpowiada o możliwości poznania prawdy już w następnym roku, ale rozum (biorąc pod uwagę regularność wydawania produktów średnio co 2-3 lata) mówi: 2018.

 

Komentuj
(0)
Facebook Twitter Google Wykop
Udostępnij