Zmien skórke
Logo Polygamii

Belgijski minister sprawiedliwości chce zablokowania skrzynek z lootem w całej Unii Europejskiej

Całej sprawie zaczął się też przyglądać amerykański kongres.

Kiedy piszę te słowa pełna recenzja Battlefronta II wisi już na stronie i sami możecie przeczytać, jak zepsuta jest to gra. Przez fatalną kampanię? Nie, bo choć tej daleko do dobrej, człowiek nie zasypia poznając historię Iden Versio. To może brak zawartości w trybach dla wielu graczy? Też nie, bo Patryk mówi, że w multi bawił się dobrze i jest to olbrzymi skok jakościowy względem poprzedniczki. Co jeszcze zostało?

Kręgosłup gry zbudowano bowiem ze skrzynek z lootem

Skrzynek, na których oparty został cały system rozwoju postaci w grze. Skrzynek, które w grze AAA nie powinny mieć miejsca, a już na pewno nie w takiej formie, jak w drugim Battlefrocie. Skrzynek, które są niczym innym jak prostacką sztuczką psychologiczną żerującą na ludzkiej słabości. Skrzynkach, które nie schodzą ostatnio z ust graczy na całym świecie. I nie tylko graczy.

Całej sprawie zaczęła przyglądać się ESRB, ale jej przedstawiciele stwierdzili, że skrzynki to nie hazard i nie ma potrzeby dodatkowego oznaczania zawierających je gier. Potem pojawiła się petycja do brytyjskiego parlamentu, która co prawda nie zebrała stu tysięcy podpisów wymaganych do rozważenia wszczęcia debaty, ale i tak doczekała się oficjalnej odpowiedzi. W skrócie: tak, połączenie gier wideo i hazardu jest niebezpieczne, ale dopóki nie można spieniężyć zawartości skrzynek, nie możemy nic z tym fantem zrobić.

Tak oto cała Europa znalazła się pod jarzmem skrzynek z lootem. Cała? Maleńkie państwo na wschód od Galii… to znaczy Francji, ciągle stawia opór najeźdźcy. W ubiegłym tygodniu belgijska komisja hazardowa postanowiła bliżej przyjrzeć się praktykom coraz chętniej stosowanym przez wydawców. Teraz we wszystko włączył się też belgijski minister sprawiedliwości, Koen Greens, który oznajmił, że będzie dążył do zakazania sprzedaży skrzynek z lootem (o ile nie wiemy konkretnie, jaki przedmiot kupujemy) nie tylko w Belgii, ale w całej Unii.

Może być to trudne ze względów podanych przez Rami’ego Ismaela oraz czasochłonne przez powolnie obracające się tryby machiny zwanej europejską biurokracją, ale za Belgami i Brytyjczykami postanowili też pójść Francuzi. Za Wielką Wodą też się dzieje, bo dwóch hawajskich kongresmenów – Sean Quinlan i Chris Lee – chce wprowadzić w swoim stanie prawo zakazujące sprzedaży Battlefronta II nieletnim i namawia do tego samego innych reprezentantów.

Oczywiście zaraz zbiegną się heroldzi wolnego rynku i pogromcy Kapitana Państwo, dla których nie do pomyślenia jest, by cokolwiek regulować. Po części się z nimi zgadzam, bo jeśli państwo za bardzo interesuje się biznesem, to nie wychodzi z tego nic dobrego. Z drugiej strony mamy choćby zniesienie kosmicznych opłat roamingowych czy fakt, że dzieci nie mogą legalnie kupić papierosów albo grać w kasynach. I dla mnie są przynajmniej trzy powody, dla których rządzący powinni przyjrzeć się skrzynkom.

Po pierwsze – ludzie jako ogół są, delikatnie mówiąc, niezbyt bystrzy. Bo co z tego, że u mnie płatności na każdym domowym urządzeniu wymagają potwierdzenia, a w telefonach dzieci są wyłączone. Co z tego, że u większości z was jest pewnie podobnie, jak są osoby, które albo nie wiedzą, że tak trzeba, albo nie wiedzą, jak to zrobić czy gdzie znaleźć instrukcje na ten temat. A to prowadzi do sytuacji takich, jak choćby ta na końcu tego artykułu, swoją drogą pokazującego, że jednak da się spieniężyć nagrody ze skrzynek. Dlatego trzeba jasno oznaczać, nie tylko na pudełkach, ale też w samej grze: Ten produkt zawiera mechanizmy operujące na tej samej zasadzie co hazard. Ja bym w ogóle poszedł jeszcze dalej i domyślnie wyłączył mikrotransakcje w każdej grze. Chcesz płacić? Włącz je sobie sam w opcjach.

Po drugie – wolny rynek, podobnie jak socjalizm w wydaniu partii Razem albo serwery Ubisoftu, działa tylko w teorii. Praktyka pokazuje, że nie da się bez jakiejś ingerencji państwa, podobnie jak nie da się dać wszystkim „za darmo” zwiększając podatki tylko najbogatszym. Z wolnym rynkiem jest jak z wolnością słowa – żeby działał, musi być trochę ograniczony.

Ceny skrzynek w Overwatchu
Ceny skrzynek w Overwatchu

Po trzecie, jeśli nie trafiają do was powyższe argumenty – skrzynki z lootem psują gry i wierzcie mi, że jak EA się teraz upiecze, kolejne duże produkcje będą stosowały dokładnie ten sam model i eksploatowały go do granic możliwości. Zobaczcie na Overwatcha, gdzie skrzynki są zupełnie nieszkodliwe. No bo co jest szkodliwego w tym, że wypadnie ci losowy ciuszek? Albo że kupisz parę tych losów? Przecież nie ma to wpływu na gameplay. Sam też nie miałem nic przeciwko do momentu, aż inni nie podłapali tematu i nie zaczęli wypaczać systemu.

Dochodzi jeszcze jeden powód, dla którego obecna debata o skrzynkach jest potrzebna. Bo nawet jeśli legislacyjnie nie uda się nic zdziałać. Nawet jeśli gracze nie zagłosują portfelami (a nie oszukujmy się – nigdy tego nie robimy jako ogół), to „fekalia walnęły już w wentylator” i smród dotarł do Disneya, któremu nie podoba się kojarzenie Gwiezdnych wojen z hazardem, tak bezczelnym wyłudzaniem pieniędzy i praktykami szkodliwymi dla dzieci. Ponoć EA wylądowało już na dywaniku u Myszki Miki i mam taką cichą nadzieję, że jeśli wydawca się nie ogarnie, to konsekwencje będą bardziej odczuwalne niż niska średnia na Metacriticu.

Bartosz Stodolny

Więcej na temat:

  1. chyzwar
    14:48 22.11.2017
    chyzwar

    „podobnie jak socjalizm w wydaniu partii Razem”

    Serio?

    Ukryj odpowiedzi()
    • mateo91g
      17:06 22.11.2017
      mateo91g

      A tak nie jest? Socjalizm, działa tylko w teorii, bo zakłada że ludzie są uczciwi i będą płacić chore podatki, nie nadużywać systemu socjalnego itd. Taki system gospodarczy ma prawo działać tylko w bogatych krajach, z rozwiniętą gospodarką o stosunkowo niedużej liczbie ludności – czyli np. Szwecja. W Polsce skończyło by się to załamaniem gospodarki, bo nie wyobrażam sobie by bogaty Polak któremu państwo dowaliło by 75% podatek dochodowy nie zaczął by kombinować, albo nie uciekł za granicę, a cała rzesza patoli żyła by na socjalu nie wkładając nic od siebie. Nie mówię, tak jak Korwiniści, że podatki i wszelki socjal należy zlikwidować, bo to w Polsce nawet w teorii jest niemożliwe (z tego co wiem to tylko Zjednoczone Emiraty Arabskie mają system podatkowy rodem z mokrego snu Korwinisty, ale oni śpią na ropie), ale pomysły socjaldemokratycznych partii (min. „Razem”) mają prawo działać tylko w teorii.

      Ukryj odpowiedzi()
      • szpaqlec
        07:55 23.11.2017
        szpaqlec

        I wlasnie dlatego nie mozemy i nie bedziemy miec fajnych rzeczy. Socjaldemokracja zalamie gospodarke.. brak slow.

      • 19:39 23.11.2017
        Copypaste

        Taki system działa wszędzie na zachodzie, wliczając ludniejsze kraje niż Polska. Argument o „bogactwie” kraju również jest idiotyczny. Czy te kraje zgromadziły kiedyś jakieś wielkie majątki, które teraz rok w rok trwonią na socjal? Oczywiście, że nie – po prostu mają progresywny system podatkowy, w którym bogaci dokładają się trochę bardziej do puli niż biedni. Dzięki temu państwa stać na działającą opiekę zdrowotną czy zasiłki socjalne. W Polsce jest wręcz odwrotnie, dyrektor w banku płaci relatywnie mniejsze podatki niż sprzątaczka w szkole. Nie wolno o tym jednak głośno mówić bo zostaniesz zjechany przez korwinistę w komentarzu (który oczywiście zawsze podkreśli, że nie jest korwinistą).

        Gdzie, chciałbym się zapytać, miałby uciekać biznesmen wpadający w 50% próg podatkowy? Do Austrii gdzie najwyższy wynosi 55%? Do Belgii (50%)? Francji, Niemiec czy UK (45%)? Tam wszędzie są systemy z kilkoma progami i najwyższym sięgającym 50%. U nas na kontrakcie menadżerskim to 19% bez względu na dochody.

        PS. Standardowo zalecam zapoznanie się z definicją podatku progresywnego bo kuce mają z tym zazwyczaj duży problem. Żaden z was nigdy nie zbliżyłby się nawet do mitycznych 75%, więc nic wam nie grozi.
        PS2. Czy to jakaś nowa wersja „publicystyki” na polygamii? Najpierw artykuł sponsorowany o GOGu, a teraz wynurzenia Stodolnego, że nie ma pojęcia czym jest socjaldemokracja?

        Ukryj odpowiedzi()
  2. Rif-
    17:35 22.11.2017
    Rif-

    System z Overwatcha, to jeszcze większe zło. To tam generuje się hazard na zasadzie kupuj skrzyneczki, a dostaniesz cudne bajerki, którymi pochwalisz się w społeczności. To iście diabelska machina. Wszystko słodkie i wysmakowane, a wykreowane po to, żeby napędzać popyt na dodatkowe skórki. Sama gra jawi mi się jako dodatek do tegoż systemu. Przecież mogliby wystawiać skórki w jakiejś cenie, ale czemu tego nie robią? Kuszą szansą dostania fajnego przedmiotu, bo może wypaść ze skrzynki. Sęk w tym, że szansa na wyskoczenie jest mała.

    Ukryj odpowiedzi()
    • Sasilton
      17:44 22.11.2017
      Sasilton

      A tam Łaska nie leczyła 15% lepiej, tylko inaczej wyglądała. W BFII miasz przewagę na polu walki.

    • SkazaME
      18:39 22.11.2017
      SkazaME

      Równie dobrze mogli zrobić, że wszystkie skórki do gry będą za pieniądze (bo nie oszukujmy się, nikt ich nie da za darmo) bez skrzynek z kosmetyką. Wtedy ja do końca życia grałbym na podstawowych skinach i takiej Wiedźmy Mercy nawet bym nie powąchał. A tak, mam ją i gram w kolejne mecze, żeby odblokowywać skrzyneczki i cieszę się za każdym razem jak mi coś wyskoczy. Nie traktuję tego jak hazard, nie sięgam do portfela, żeby coś kupić, tylko cierpliwie czekam grając i zbierając skiny i monety. Ot taka mechanika gry, która dostaje od wielu osób tylko dlatego, że skrzynki traktowane są teraz za coś gorszego niż powódź czy wybuch wulkanu.

      Ukryj odpowiedzi()
      • gsg
        20:47 22.11.2017
        gsg

        Ale przecież nikt nie wiesza psów na losowych dropach w grach samych w sobie – a kto ich nie lubi ten nie gra w gry opierające na nich w zbyt dużym stopniu model rozgrywki.

        Psy wiesza się na fakcie, że ktoś próbuje wcisnąć graczom, że dodatkowe płatności za losowe rzeczy są w porządku. To grzech nie tylko OW, ale mówi się głównie o nim, bo jest najpopularniejszy.

        A o tym jak taki model potraf w skrajnej implementacjii zepsuć grę pisze Patryk w recenzji ostatniego Battlefronta.

      • lucand
        09:25 23.11.2017
        lucand

        Nie mam nic przeciwko skinom za pieniądze, tak jak to funkconuje w LoL’u, gdzie jeśli podoba mi się skin to go kupuję.
        Problem się zaczyna właśnie, gdy się to wkłada do lootboxów/kart, gdzie rezultat jest losowy i to właśnie aktywuje u ludzi skłonności do hazardu, które posiada duża część populacji. Poza tym dlaczego nie mogę kupić tego czego chcę, tylko mam liczyć na to że to wylosuję…

        Ukryj odpowiedzi()
        • 09:44 23.11.2017
          dabro90

          Bo niektórzy myślą inaczej i np. lubią otwierać nie wiedząc co jest w środku. Kinder niespodzianek też zabrońmy, bo hazard.
          Imho problemem jest, gdy takowe lootboxy dają przewagę i nie można ich w żaden sposób zdobyć grając.
          A, dla mnie, idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby wszystko co z nich wypada dalo sie rozlozyc na jakas walute, za którą mozna np tez kupic skrzynki lub po prostu konkretny drop na który polujemy. Coś jak craftowanie kart w Hearthstonie.

          Ukryj odpowiedzi()
          • gsg
            11:58 23.11.2017
            gsg

            W kontekście lootboxów (ale i hazardu w ogóle) często przywołuje się badania psychologa B.F. Skinnera o warunkowaniu instrumentalnym i eksperymenty z tzw. klatką/skrzynią Skinnera. To nawet zabawne, jak nawet w nazwie niedaleko opisywanym przez psychologię mechanizmom niedaleko do inspirowanych nimi sposobów na przywiązywanie konsumenta do produktu.

            Ktoś powie, że lubi otwierać, ja mam wątpliwości, że po prostu został uwarunkowany tak żeby lubić, podobnie jak te doświadczalne zwierzęta, które zaglądają do pojemników setki razy, choć od dawna nie pojawiła się w nich nagroda. I próbują jeszcze raz i jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz. Tak, dokładnie tak samo jak hazardziści, którym nagrodę wydziela się od czasu do czasu i po trochu, żeby wzmocnić uzależnienie.

            Powtarzam zatem – problem pojawia się nie dlatego, że lootbox jako taki to zło wcielone, a dlatego, że wydawcy implementują do gier mechanizm dojenia naiwnych łosi i dodatkowo te lootboxy sprzedają. Choć nie mieliby najmniejszego kłopotu żeby zamiast tego sprzedawać konkretną zawartość.

            Możliwość wymiany losowego dropu na walutę (po nieproporcjonalnie niskim kursie na ogół) za którą już kupisz co chcesz to po prostu mydlenie oczu, że to uczciwy model. Nie ma żadnych przesłanek, żeby w grze dodatkowo płacić za losową zawartość.

        • SkazaME
          11:34 23.11.2017
          SkazaME

          „Nie mam nic przeciwko skinom za pieniądze, tak jak to funkconuje w LoL’u, gdzie jeśli podoba mi się skin to go kupuję.”

          Tylko, że LoL jest darmowy i kupowanie skinów jest częścią biznesu, kiedy w Overwatchu skiny są podyktowane progresem w grze. Im więcej grasz tym więcej otwierasz skrzynek z których albo coś ci wypadnie albo dostaniesz monety za które w końcu kupisz swój ulubiony skin. Ja osobiście mam 250 lvl w Overwatchu i 6,5 tyś. moment w zapasie, gdyby nagle wyszedł skin, który muszę mieć od razu. Nic nie kupuje za prawdziwe pieniądze, a tak, bez skrzynek pewnie bym musiał. Oczywiście można było zrobić grę tak, że za granie meczy są monetki za które później kupuje się skiny, ale tak jak pisałem wcześniej, żadna firma czegoś takiego nie zrobi a jeśli już to pod publikę.

          Dla mnie większym problemem niż kosmetyka do Overwatcha są skrzynki pokroju tych w BF2 czy nawet w CS:GO, gdzie przedmioty mają swoje prawdziwe ceny na rynku. To już podchodzi pod hazard, bo albo zaryzykujesz 200$ z możliwością 5-krotnego zysku albo stracisz kiedy wypadnie ci słaby skin. I pisze tutaj o specjalnych stronach, nie zwykłym otwieraniu skrzynki i kupowaniu do niej kluczyka.

          Podobnie jest z Ultimate Team w Fifie. Jeśli nie wydasz kasy na złote paczki to twój progres w budowaniu drużyny jest tak wolny, że z miejsca dostajesz po tyłku od osób, które nakupowały ich całą masę i mogły złożyć skład. Umiejętności umiejętnościami, ale Ronaldo u przeciwnika więcej zrobi niż mój brązowy Rasiak na napadzie. I ja muszę zagrać 10-15 meczy, żeby uzbierać 7500 monet, żeby kupić dużą złotą pałkę i liczyć, że coś mi się trafi. Szczerze, nie chce mi się i gram w inne tryby, a UT zostawiam tym bardziej wytrwałym lub przy kasie. Funkcjonuje to tyle lat i nikt nic z tym nie zrobił. A przecież to też hazard! Jeśli uda mi się trafić Ronaldo czy Messiego to mogę go potem dobrze sprzedać na ebayu czy allegro. W Overwatchu nie ma rozdawania skinów. Grasz tylko pod siebie.

    • Lord Bart
      21:03 23.11.2017
      Lord Bart

      Eeeee ale pierwowzorem dla wszystkich nie był mityczny Gaben i CS? I skórki, wyłącznie „społecznościowe”, od których handlu sympatyczny grubasek w okularach dostaje procent?

      Dla mnie cały ten szum z mikro jest o tyle bezcelowy, że jednak ktoś to kupuje. Jak przyrównać to do polityki (co to się w tym wątku rozwinęło) to ludzie wychodzą na ulicę, specjaliści wykazują czarno na białym przewały obecnej kaczystowskiej władzy, to samo widzą osoby z zagranicy itd. a i tak wielu matołów, pożytecznych idiotów, cwaniaków koniunkturalistów czy rzeczywistych wyznawców kaczego GenSeka głosuje na nich, popiera itp.
      Ba, mnóstwo osób podawało przy ostatnich wyborach „argument”, że co prawda nie lubią pisuaru, ale peowiacy takich ich wkurzyli, że to za karę… no k’wa, dobrze że Hitler/Stalin 2.0 nie kandydowali – na złość mamie nie odmrożę sobie uszu, po prostu położę się na torach i tramwaj utnie mi nogi.

      Tak jest z mikro – ludzie psioczą, piszą petycje, jarają się jakimś tam rekordowym zminusowaniem posta EA, a tymczasem drugie tyle (jak nie więcej) kupuje. I co z tym zrobić? Ktoś wierzy, że firmy pokroju EA/Ubi zrezygnują z tych setek milionów, bo… to hazard chociaż?
      Nie.

      Dlatego zamiast czepiania się samego zjawiska należałoby wymusić tworzenie gier z mikro na zasadzie hmmm dobrowolności, w tym sensie że kupujemy grę za 250, 150, 50 czy f2p i mamy wszystko. W singlu ukończymy ją bez problemów, w multi mikro nie będą dawały żadnej przewagi w ekwipunku, dmgu itd.
      ALE
      Jeśli ktoś będzie miał ochotę i tak mieć ładniejszą skórkę i za to dopłacić – niech ma. Niech ma nawet skrzynki, hazard, cokolwiek. Ale obok.

      Tymczasem ludzie narzekają na mikro-przewagi dzisiaj (bo taka jest naprawdę idea tych protestów, jakoś skórek w CSie nikt nie oprotestowywał), ale czy ktoś zauważył jak sprzedawane były (i są chyba nadal) jeszcze niedawno gry np. taki Fallout czy Dragon Aga/Mass Effect chyba?
      Kup w pre-orderze – dostaniesz A. Kup w pre-o w sklepie X – dostaniesz B. Kup w WalMarcie – dostaniesz C. Kup edycję sraką-owaką – dostanie B, C i D, ale bez A.

      A jak chciałeś mieć wszystko? To musiałeś piracić, bo tylko wersje z Zatoki miały wszystkie pliki. Nawet nie można ich było dokupić jako bzdurnego DLC. Dzisiaj nawet niektóre GOTY nie mają wszystkich przedmiotów, bo gdzieś tam jakiś sklepik dostał swojego „ekskluziva”.

      Patologii w świecie gamingu jest mnóstwo, zaskakuje że ludzie burzą się dopiero jak im się ciśnie tym bezpośrednio w twarz.

  3. 18:01 22.11.2017
    Ukryj odpowiedzi()
    • 16:44 23.11.2017
      MataDor

      Dokładnie. Ta cała unia to już bagno totalne… niedługo mendy będą wszystko chcieli kontrolować. Unia (jak i każde państwo) powinna zajmować się w zasadzie tylko bezpieczeństwem wewnętrznym i zewnętrznym. A te gnoje chcą za mnie decydować co mam kupować, czego nie kupować, co dla mnie dobre, co dla mnie niedobre…. masakra jakaś. Obyśmy szybko ewakuowali się z tego burdelu. W takich przypadkach jak ten to ludzie głosują portfelem, a nie jakieś cholerne zakazy, nakazy i inne. Takowych powinno być jak najmniej.
      Odbierzmy ludzią odpowiedzialność a wkrótce potem opuści ich rozum.

      Ukryj odpowiedzi()
  4. 19:21 22.11.2017
    dex4er

    Znalazł jeden prosty trick na ograniczenie skrzynek. Producenci gier go nienawidzą. Co to takiego? Uniemożliwienie sprzedaży albo przekazania komuś innemu zawartości skrzynki. Póki to, co mi się wylosowało, mogę spieniężyć, jest to hazard.

    Jeśli mechanizm skrzynek w oderwaniu od sprzedaży/darowizny uznamy za hazard, to pokłosiem będzie delegalizacja karcianek (bye bye Magic: The Gathering).

    Sam gram np. w The Division i tam też przecież są skrzynki, ale nigdy nie wpadłem na pomysł, aby kupować je albo sprzedawać za realne pieniądze, a dzielenie się ich zawartością nie jest takie proste. No a usunięcie ich zabiłoby całą radość z tej gry, tak myślę.

    Przypomnę też, że mamy w Polsce restrykcyjną ustawę antyhazardową i np. strona EA może zostać zablokowana przez MF jako promująca hazard 😀

    Sądzę jednak, że mechanizmy hazardowe zostaną zmodyfikowane aby obejść przepisy, np.: pytanie z wiedzy albo minigra zręcznościowa, co spowoduje, że gra przestanie być ściśle hazardowa.

    W najgorszym razie takie gry będą miały blokadę np. tylko na Belgię.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 09:46 23.11.2017
      dabro90

      Zbanujmy wszystkie karcianki, kinder niespodzianki, happy meale z zabawką niespodzianką.
      BTW – itemow w battlefroncie tez sie tradowac nie da.

      Ukryj odpowiedzi()
      • gsg
        13:17 23.11.2017
        gsg

        Jeśli kupujesz kinder niespodziankę bo lubisz czekoladę, to całkiem spoko, bo teoretycznie tym jest. Jeśli natomiast kupujesz kinder niespodziankę, bo zależy Ci na niespodziance (albo raczej na konkretnej figurce z reklamowanej w danym sezonie kolekcji), to znaczy że eksplorujący mechanizmy hazardowe marketing świetnie działa.

        O karciankach wiem tyle co nic, bo po fazie na kapsle w podstawówce więcej już nie dałem sobie wmówić, że płacenie za paczki z losowymi rzeczami jest ok. Wierzę, że taki Magic to zajmująca gra sam w sobie, ale podejrzewam, że pewnie dałoby się go zorganizować bez szkody dla mechaniki tak, żeby nie trzeba było sprzedawać losowych zestawów kart.

        Zwróć uwagę, że kryteria prawnych regulacji hazardu sprowadzają się na ogół do tego, co jest nagrodą (i czy i jak daje się ją spieniężyć, a w konsekwencji, pomijając na chwilę zupełnie potencjalną skrajną szkodliwość hazardu dla obywatela – po prostu opodatkować). Nie mówi tego na podstawie badań psychologicznych, które udowodniły, że kiedy kupuje się lootboxa w głowie dzieją się inne rzeczy niż przy grze w jednorękiego bandytę. Nie wskazują na to niestety opinie psychologów – te raczej sprzyjają tezie, że lootboxy to hazard.

  5. 19:27 22.11.2017
    Arsad

    Już drugi raz (poprzednio przy tekście o gwnoburzy w Rosji spowodowanej tym, że overwatchowa Tracer jest lesbijką) po przeczytaniu artykułu na Poly jestem lekko zniesmaczony.

    Bardzo Was lubię i często tu zaglądam, ale denerwuje mnie jak, nawet jako żart, włączacie politykę lub swój światopogląd do tekstów. Żeby nie było, nie jestem wyborcą partii Razem ani działaczem LGBT, po prostu wchodzę tu czytać o grach, i tego typu rzeczy jakoś nie pasują i osobiście wolałbym, gdybyście sobie darowali.

    Swoją drogą, fajnie, że żyję w świecie, w którym mam tak mało „prawdziwych” problemów, że triggerują mnie takie głupoty 🙂

  6. szpaqlec
    10:24 23.11.2017
    szpaqlec

    >Po drugie – wolny rynek, podobnie jak socjalizm w wydaniu partii Razem albo serwery Ubisoftu, działa tylko w teorii. Praktyka pokazuje, że nie da się bez jakiejś ingerencji państwa, podobnie jak nie da się dać wszystkim „za darmo” zwiększając podatki tylko najbogatszym.

    To mogl napisac tylko czlowiek z powaznymi brakami w edukacji, albo chcacy na bezczela przymanipulowac. Kochanienki do ksiag i sprawdzaj co to sa progresywne podatki, gdzie funkcjonuja na swiecie i jak to sie ma do „dac wszystkim za darmo”. Za duzo Krula, za malo nauki.

    Ukryj odpowiedzi()
    • Bartosz Stodolny
      10:56 23.11.2017
      Bartosz Stodolny

      Wiesz, jaki jest z wami, „lewą stroną”, problem? Kreujecie się na kogoś lepszego od tego „prawackiego ścierwa”, podczas gdy rozmawia się z wami dokładnie tak samo. Ilekroć ktoś zarzuca, nawet w żarcie czy rzuconym mimochodem komentarzu, problemy waszej ideologii, od razu atakujecie brakami w edukacji, wysyłacie do książek i wyzywacie od kucy/wyznawców „Krula”. Wszystko pod przykrywką „inteligentnego” sarkazmu, bo w Internecie każdy „cywilizowany” dyskutant musi ociekać sarkazmem.

      A prawda jest taka, misiu pysiu – skoro już per kochanieńki jesteśmy, że ja zarówno Korwina, jak i Zandberga uważam za totalne dno, bo choć światopoglądowo zdecydowanie bliżej mi do lewej strony, to gospodarczo jeden i drugi prawi populistyczne bzdury (oczywiście skierowane do innego odbiorcy), które nie mają szans zadziałać w tak zacofanym i stosunkowo biednym kraju, jakim jest Polska. Ale to musiałbyś się trochę wysilić i podyskutować. Może niekoniecznie tutaj, bo po co robić bałagan, ale w zakładce „autorzy” masz maila do mnie.

      Ukryj odpowiedzi()
      • brzanka
        12:58 23.11.2017
        brzanka

        Mam mieszane uczucia. Z jednej strony nie znoszę wszelkiej poprawności politycznej, więc dużo radochy sprawia mi wypowiedź, która nie będąc obraźliwą nie jest jednocześnie grzeczną. Z drugiej – przyzwyczaiłem się do Polygami mimo wszystko odpolitycznionej. – Dlatego nawet dzieląc poglądy: „daleko od krawędzi”, głosuję jednak nieśmiało, aczkolwiek obiema rękami za jednak unikaniem – jeśli tylko się da – tematów trącających politykę. Choćby długim kijem. Choćby to trącanie miało mi się podobać.

        Nie wiem czy i jak państwo powinno potraktować hazardową chciwość producentów gier. Wiem natomiast, że skrzynki SĄ hazardem bez względu na to, co jakieś poważne, czy mniej poważne gremium powie. Interwencjonizm pochwalam w przypadku dzieciaków. Niestety w praktyce skończyć może się jak z PEGI. Co prawda na pudełkach jest, ale rodzice nadal nie wiedzą co oznacza, a sprzedawcy mają co innego do roboty, niż edukować klientów od których zakupów zależy świąteczna premia. Powstanie prawdopodobnie kolejna instytucja kontrolna zbierająca kupę kasiory, a skrzynki jak są, tak będą. Wszyscy będą zadowoleni. Tylko napisów na pudełkach przybędzie (kto dziś kupuje pudełka? ;>)

      • TurboGad
        14:44 23.11.2017
        TurboGad

        Prof. Majcherek na łamach POLITYKI nazwał Zandberga „brodatym Korwinem lewicy”, co uważam, za bardzo zabawne i trafne jednocześnie określeniem.

        Co do rad o douczeniu się – wielu Razemowców winno zapoznać się z historią podatków w USA i historią gospodarczą swojej ukochanej Szwecji w drugiej połowie XX wieku aby przestać szafować mitami fałszującymi rzeczywistość.

        A co do „jarzma lootboxów” – szkoda „szczępić ryja”…

  7. Aimagylop
    10:53 23.11.2017
    Aimagylop

    Postanowiłem zagłosować portfelem i zmieniłem hobby. Dosyć p2w, dosyć lootboxów, dosyć użerania się z portami z konsol, dosyć użerania się z dupnymi serwerami, dosyć z wypierdami z kickstartera, dosyć ze struclami z early access czy w wiecznej becie, dosyć gier AAA z wyciętązawartością wprowadzoną jako DLC, dosyć season pasów. Zestaw farb i dwa czołgi z drugiej wojny w skali 1/35 na rozgrzewkę właśnie jadą kurierem.

    Ukryj odpowiedzi()
  8. JanMarian
    11:18 23.11.2017
    JanMarian

    „Po pierwsze – ludzie jako ogół są, delikatnie mówiąc, niezbyt bystrzy.”
    Tu niestety autor udowadnia, że nie ma sensu czytać więcej jego publicystyki (ten tekst tylko z tytułu jest przecież informacyjny).
    Zauważyłem że właśnie ludzie, delkiatnie mówiąc, niezbyt bystrzy, najgłośniej i z największą pewnością wypowiadają się o „ogóle ludzkości” w takim tonie, od ironicznej pobłażliwości, do jawnej pogardy.
    Ludzie są całkiem sprytni, przynajmniej jeśli chodzi o ich własne podwórko i to co ich dotyka bezpośrednio. Postawa „ja jestem mądry, ogół ludzi głupi, musimy tą głupią masę kontrolować i bronić przed samą sobą” to idealne podsumowanie prawie każdego historycznego totalitaryzmu (a jestem przekonany w 99% procentach, że autor hołduje raczej zasadom równości i tolerancji).
    Dlatego nigdy nie zgodzę się popierać państwa, które chce odzierać ludzi z odpowiedzialności za własne czyny – traktuje obywateli jak dzieci, które trzeba chronić przed ich własnymi pomyłkami, odzierając ich z rozumu i godności człowieka.
    Tyle tytułem samego artykułu.
    Poza tym, autorzy potalu o grach wideo powinni mieć pewne wyczucie i nie publikować postów, gdzie ogólnie pojęty gaming jest jedynie pretekstem do zaprezentowania własnego światopoglądu.
    Może to zrazić czytelników, którzy od portalu o grach oczekują treści związanych z grami, nie światopoglądem. Dla takich treści są inne miejsca (polecam jakiś poczytny lewicowy periodyk okołopolitczny, z takim poziomem tekstów na pewno autor zdobedzie tam uznanie).
    Ja tymczasasem 2 razy zastanowię się, czy po raz kolejny kliknę cokolwiek sygnowanego nazwiskiem autora (bo to już druga czy trzecia taka sytuacja, o ile pamiętam), bo po co mam sobie podnosić ciśnienie, widząc kolejny portal uprawiający lewomyślną propagandę… Będzie mniej kliknięć, a nie o to przecież chodzi?

    Ukryj odpowiedzi()