Zmien skórke
Logo Polygamii

Apple stawia na indie. Gry niezależne doczekały się własnej sekcji w AppStore

Zresztą nie tylko Apple, bo podobny pomysł ma Google, Nintendo to z kolei Nindies Showcase, a produkcje niezależne na stałe zagościły już na PlayStation i Xboksie.

Jeśli zaglądacie w miarę regularnie do AppStore’a, pewnie zauważyliście, że od dłuższego czasu poza klonami Game of War, Clash of Clans i innych, na głównej stronie pojawiają się też gry niezależne. I to nie na zasadzie: „Dajmy tam jedną, żeby się nie pienili”, a w całych sekcjach. Widać to choćby po wczorajszej aktualizacji sklepu:

Jednak wiele z nich (na szczęście nie wszystkie) to nadal popularne tytuły indie, a przecież w kategorii „gry” codziennie dodawanych jest prawie sto aplikacji. Mały deweloper, który nie zyskał rozgłosu na innych platformach, albo nie ma pieniędzy na promocję, ma bardzo małe szanse na zaistnienie w apple’owym sklepie.

Nie wspominając już o konkurowaniu z gigantami pokroju Kinga, Supercella czy Machine Zone (to ci od Game of War). Firmy te dysponują olbrzymimi budżetami, potrafią puścić reklamę podczas finałów Super Bowl i bez problemu są w stanie zapewnić sobie miejsce na liście polecanych przez Apple’a produkcji.

Właśnie dla tych mniejszych powstało Indie Showcase, do którego trafiać będą wyłącznie gry niezależne i, co ważne, miejsca tam nie można kupić – każdy tytuł zostanie ręcznie dobrany. Kategoria ma być codziennie aktualizowana o nowe tytuły, przy czym starsze będą cały czas promowane.

To dobry krok, choć według mnie trochę spóźniony. Może gdyby Apple wcześniej zdecydowało się na szerszą promocję gier niezależnych, dziś nie mielibyśmy wylewu identycznych, pozbawionych choćby krzty innowacyjności tytułów, w które gra się głównie w poczekalni albo toalecie. A przecież gry mobilne to nie tylko budowanie bazy czy zbieranie marchewki. To też tytuły takie jak Transistor, Oxenfree, 1979 Revolution: Black Friday i wiele, wiele innych.

Nazywanie gier mobilnych
W sumie właśnie tak to wygląda 9gag.com

Coś podobnego zapowiedział podczas Game Developers Conference Google. Przy doborze gier do promocji w Google Play nie będzie już brana pod uwagę jedynie liczba pobrań czy popularność i zyski. Dojdzie też element zaangażowania graczy w daną produkcję, a ponadto specjalny zespół będzie wyłapywał perełki, opisywał je i wypychał na główną stronę sklepu.

Natomiast z nieco większych, ale nadal przenośnych (no, przynajmniej tak pół na pół), sprzętów mamy Nintendo i Switcha, na którym pojawi się masa niezależnych produkcji w ramach Nindies Showcase. Zresztą na pozostałych konsolach też mają one swoje miejsce, o pecetach nie wspominając, bo to przecież kolebka indie.

I super, bo im więcej gier niezależnych jest promowanych, już nieważne czy na „poważnych” platformach, czy mobilkach, tym lepiej dla całej branży. Małe studia mają dzięki temu środki na utrzymanie się i robienie kolejnych gier, giganci natomiast widzą, że gracze oczekują czasem czegoś więcej, niż powtarzalnej rozgrywki.

Bartosz Stodolny

Więcej na temat:

  1. 12:21 17.03.2017
    czaczi87

    Ja bym z wielką chęcią zagrał w tytuł o nazwie Battle of War. Brzmi groźnie.

Najczęściej czytane

01

Najciekawsze promocje na weekend: Końcówka PlayStation Summer Sale, wyprzedaż powystawowych gier na PS4 i Xbox One S za 899 zł

02

Naukowcy dowiedli, że granie w FPS-y może prowadzić do zmian w mózgu

03

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – recenzja. Faktycznie zaginęło

04

Hellblade: Senua’s Sacrifice – recenzja. W tym szaleństwie jest metoda

05

Outcast, czyli najlepsza gra na świecie

06

Mroczna Wieża – recenzja filmu. Ani chwili dumy w Świecie Pośrednim

07

Sudden Strike 4 – recenzja. Wreszcie konsolowy RTS, od którego nie bolą zęby

08

Observer – recenzja. V Rzeczpospolita Cyberpunkowa

09

Powstał serial komediowy o e-sporcie. W rolach głównych: dwóch youtuberów

10

Iron Harvest na pierwszym gameplayu wygląda jak Company of Heroes: Dieselpunk

Popularne Gry