Zmien skórke
Logo Polygamii

Anthem w tym roku? Raczej nierealne

Przyszłość Bioware może zależeć od tego projektu, więc w studiu czuć presję.

Powtórka wpadki Andromedy nie wchodzi w grę. Zapłacił za nią oddział Bioware w Montrealu, a seria została odstawiona na bocznicę. Jason Schreier z Kotaku podzielił się ze światem efektami rozmów z pracownikami Bioware i wygląda na to, że czują olbrzymią presję, wiedząc ile zależy od Anthem.

To w tej chwili absolutnie najważniejszy projekt w Bioware. Nowy Dragon Age oczywiście powoli nabiera kształtów, ale Schreier informuje, że niedawno prace nad nim rozpoczęto od zera. Dodatkowo każdy, kto może pomóc przy produkcji Anthem jest delegowany właśnie tam. Nawet Mark Darrah – jeden z ojców Dragon Age. Czy trzeba lepszego dowodu na znaczenie Anthem dla EA i Bioware? W studiu pojawia się już nawet temat końca MMO Star Wars: The Old Republic, ale decyzje nie zostały jeszcze podjęte.

Anthem absorbuje każdego wolnego pracownika, bo trzeba się spieszyć. W tym roku raczej nie zagramy. Rozmówcy Schreiera twierdzą, że data zapowiadana na E3 nigdy nie była realna. Ale są też przekonani, że EA nie pozwoli opóźnić gry dalej niż marzec przyszłego roku. Biorąc pod uwagę fakt, że mówimy o „żyjącej” grze-usłudze, z obiecaną graczom betą, to wcale nie tak dużo czasu. A gdy przypomnimy sobie ile od Anthem zależy…

Pracownicy Bioware czują tę presję. Nie pomaga klapa Andromedy, ale i inne wydarzenia z 2017 roku. EA jest na cenzurowanym również przez Skrzynkofront 2. Wydawca znów jest łatwym celem dla każdego, kto chce zgarnąć na Tubce kilka subów. A ludzi, którzy przecież nie odpowiadają za podejmowane wyżej decyzje, to boli.

Z drugiej strony… jest też Destiny 2. Po premierze Bungie popełnia błąd za błędem, pierwszy dodatek został w recenzjach zjechany. Na jakiś serwisie przeczytałem nawet, że studio powinno zatrudnić osobę, której cała praca polegałaby na przepraszaniu graczy za ostatnią wpadkę. Roboty by nie zabrakło.

I to jest dla Anthem szansa. Znakomity model do przestudiowania, by nie popełniać tych samych błędów. Ale znów – wypadałoby się pośpieszyć – obecnie społeczność krytykuje grę, ale kilka sensownych dodatków może pozwolić Bungie zaplusować. Pewnie nie przyznają tego otwarcie, ale mizerne wsparcie popremierowe Destiny 2 musi cieszyć ludzi tworzących Anthem. Obie gry na pewno będą bezustannie porównywane, a jeśli uczyć się na błędach, to lepiej na czyichś.

Anthem zawsze miało być ważne. Wszak to zupełnie nowa marka. Wpisująca się w trendy branży i mogąca rozrosnąć się w serię definiującą tę czy następną generację. Ale im większe nadzieje, tym trudniej będzie je spełnić. Bioware stawia na ten tytuł wszystko.

Maciej Kowalik

Więcej na temat:

  1. 11:06 26.01.2018
    dobaczenko

    Oby gra się nie spodobała, była klapą większą niż BF2. Gry Bioware kupowałem dla fabuły, nie trybu multi i mikrotransakcji. Niech wrócą do tego na czym się znają.

    Ukryj odpowiedzi()
  2. 12:03 26.01.2018
    TheMisterA

    EA chyba ma taki problem, że ma całkowite brak balansu w podejmowaniu decyzji. Jest zrozumiałe, że taki kolos myśli głownie o tzw. wartości dla akcjonariuszy. I to nawet nie chodzi o to, że na wysokim strategicznym poziomie, decyzje podejmuje się pod tym kątem, co w ogóle tak jakby momentami producent śrubek decydował o wejściu na rynek plasteliny. Jakby nie było tam nikogo kto obserwuje rynek.

    EA bardzo dużo wysiłku pakuje w produkcję pod trend. Ale reaguje na trend z opóźnieniem. Anthem ma być klonem Destiny. Na rynku jest już Destiny 2, które sprzedaje się świetnie, ale wydaje mi się, że nie przebije kolejnych sufitów i po prostu zagospodarowało sobie tę niszę rynkową. To nie jest tak, że gracze zainteresowani taką rozgrywką naglę rzucą Destiny 2 dla ANthem. To są gry mmo, które zagospodarowują sporo czasu i blokują ruchliwość klientów.
    TO samo jest na rynku mmorpg. Okazało się, że jest miejsce dla jednego grubasa ( WoW) i dużej ilości mniejszych graczy.
    Szczególnie, że trendy się zmieniają szybko. Dzisiaj na topie jest rozgrywka Battle Royal.
    Anthem nie wyjdzie i co zamkną Bioware? Zaorają pozostałe marki?
    To tak jakby ktoś kto podejmuje decyzje zobaczył coś u konkurencji, monety w oczach i od razu „my też!”. Totalnie ograniczając pole manewru na innych polach.

    EA trochę ostatnio bawi się w tzw. „racjonalnie podejmowane decyzje”, czyli jeżeli coś nie jest multiplayerowe i nie ma możłiwości wrzucenia skrzynek to to kasujemy.
    W kinach były już 3 filmy z Gwiezdnych Wojen. EA za to wypuściło dwie gry: Battlefront 1 i … 2. Każdy z tych tytułow spotkał się z rozczarowującym przyjęciem. 1 była krytykowana za to, że jest za mała. 2 to w ogóle hejt na całego. Skasowali inne tytuły, mimo, że były zaawansowane. Nie obudowują marki zróżnicowanym portfolio, dywersyfikując sprzedaż i nakręcając hype na całe uniwersum.

    Tymczasem zobaczmy jak działa taki Disney: Gwiezdne Wojny ciągną główne tytuły, ale jednocześnie Disney kreuje pełne uniwersum: powstają dodatkowe filmy, mamy serial kreskówkowy, razem z otwarciem własnego kanału streamingowego powstaną kolejne seriale na wyłączność. Różne modele, różne budżety, różne formaty.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 17:32 26.01.2018
      adwark

      Jeśli chodzi o temat rzucenia Destiny 2 na rzecz Anthema – To wbrew temu co ci się wydaje to jest dość możliwa jeśli Anthem okaże się być faktycznie dobrą grą która będzie miała dość zawartości by także utrzymać gracza a i nie okaże się mieć wad które wychodzą dopiero jak się wgryziesz w produkcję. Destiny 2 okazało się być tak naprawdę potężnym zawodem dla wielu, Bungie które przez 3 lata szlifowało formułę w Destiny 1, wyrzuciło to wszystko przez okno i zaczęło od nowa popełniając błąd po błędzie, tak że baza grających w Destiny 2 mimo wszystko ciągle maleje. Już teraz wielu przez ten zawód przechodzi do Warframe’a lub The Division które może i początkowo miało wiele problemów to jednak wyrosło z nich. Jeśli cokolwiek to problemem Anthem może być to że Bungie zdąży nanieść ważne poprawki na Destiny 2 do czasu premiery Anthem. A Bungie ma bardzo wiele do poprawienia.

      A co do produkcji gier i kasowania nieusługowych – to się w wielkim skrócie sprowadza do jednego dużego problemu. Wydawcy AAA muszą zjeść WSZYSTKO. Nie ma czegoś takiego jak – sensowny budżet i dobra gra która zarobi na siebie i trochę więcej. Nie. MUSI BYĆ ABSOLUTNY SUKCES! Siedmiocyfrowa sprzedaż, miliard dolców przychodu, inaczej być nie może. I tak właśnie dostajemy skrzynki, gry jako usługi i tak dalej. Bo trzeba wyciągać hajs i wyciągać, nie ma czegoś takiego jak wystarczająco.