Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeAnomaly: The Warzone Earth – dobra, porządna polska gra

Być może nie zwracaliście uwagi debiutancką produkcję 11 bit studios z racji niedawnej premiery Bulletstorma i nadchodzącej Wiedźmina 2. Warto …

Być może nie zwracaliście uwagi debiutancką produkcję 11 bit studios z racji niedawnej premiery Bulletstorma i nadchodzącej Wiedźmina 2. Warto się jednak jej przyjrzeć. Anomaly: The Warzone Earth jest bowiem porządnie zrealizowaną grą.

Pomysł - odwrócić Tower Defense

Graliście kiedyś w WarCrafta 3? Jeżeli tak, to zapewne dane Wam było zagrać w mapy-mody z trybem Tower Defense. Stawiało się w nich wieżyczki, aby odpierały szturmujące gobliny i ogry. Nie mogliśmy dopuścić, aby fale wrogów przebiły się do środka, bo inaczej zdemolowałyby coś bardzo ważnego. Im dalej w grę, tym nadciągające hordy stawały się bardziej wymagające, a wieżyczki okazywały się coraz mniej skuteczne - trzeba było budować nowe lub ulepszać stare. I tak w koło Macieju - fala nadchodziła, my odpieraliśmy falę, chwila odpoczynku, fala nadchodziła... Aż przegraliśmy (ew. wygrywaliśmy, jakimś cudem).

A teraz wyobraźcie sobie, że ten schemat odwracamy, zamieniamy w Tower Offense. Nie budujemy już wieżyczek - wieżyczki są naszym wrogiem. My zaś jesteśmy falą, jednostkami, których zadaniem jest przedrzeć się przez kolejne linie obrony przeciwnika i dotrzeć do celu. Jak tego dokonamy? Możemy stworzyć konwój składający się sześciu różnych pojazdów. Niektóre dobre są w walce dystansowej, inne mają mocny pancerz, a jeszcze inne spełniają rolę czysto wspierającą. Wygląda na dużo, ale tak nie jest - pojazdów jest sześć, tyle ile slotów. To jednak nie one są najważniejsze, najważniejszy(a) jesteś Ty - dowódca konwoju. W celu wsparcia naszych oddziałów mamy do dyspozycji cztery umiejętności - możemy je naprawiać, stawiać przed nimi zasłonę dymną, mylić naszych wrogów wabikiem oraz niszczyć ich za pomocą nalotu. Umiejętności zdobywamy przeważnie ze zrzutów, kasę na pojazdy i ich ulepszenia zarabiamy natomiast strzelając.

Rozgrywka - szybka i zajmująca

Jak się w praktyce sprawdzają te założenia? Zaskakująco dobrze. Przyznam, że byłem trochę sceptyczny, czy może to wypalić, ale okazało się wręcz przeciwnie. Dość szybko tytuł rzuca nas na głęboką wodę, gdzie zaczyna się robić naprawdę interesująco. Konwój nie może się zatrzymać, cały czas więc musimy obmyślać jego trasę na specjalnej mapie. Jeśli nie będziemy przykładać do tego dostatecznej wagi, to szybko może się okazać, że skręciliśmy w.... Kurcze, jakbym pisał ten tekst po angielsku, to miałbym teraz fajną grę słów - dead end. A tak? Ech...

Wracając jednak do meritum, nieraz zdarzyło mi się zakląć, kiedy wjechałem nie tam, gdzie trzeba. Całe szczęście jednak, że dzięki umiejętnościom dowódcy można wywinąć się śmierci. Szybko stają się one niezbędne do wygrania. Nie wyobrażam sobie przechodzenia tej gry bez choćby takich niepozornych wabików - tylko one ochroniły mnie przed spopieleniem przez Behemota, najpotężniejszą wieżyczkę obcych. W najgorętszych momentach w ciągu sekund używamy wszystkich dostępnych zagrań taktycznych. Wystarczy chwila nieuwagi, aby z pojazdów zostały tylko wraki.

Te słowa mogą wydawać się dziwne - w końcu to przeróbka Tower Defense, konwój sobie jeździ swoim tempem, wieżyczki strzelają, a my możemy tylko się przypatrywać i używać wspomagaczy. Gdzie tu miejsce na porywającą akcję? A jednak jest, między 6-8 wieżyczkami najróżniejszego typu. A prawdziwy Sajgon robi się, kiedy wśród nich znajdzie się taka, która potrafi obrócić działa naszych jednostek przeciwko nam lub wysysa energię z użytych umiejętności i w efekcie odbudowuje zniszczone fortyfikacje. Gimnastykować się trzeba wtedy nie gorzej niż w niejednej strzelance...

Zawartość - fabuła na siłę i tryb fal

O ile więc rozgrywkę oceniam jak najbardziej na plus, tak kampanię muszę skrytykować. Fabuła tej gry to jedynie pretekst do wpakowywania gracza w coraz większe tarapaty. Można by to przeżyć, gdyby nie jeden element - końcówka. Nie będę Wam psuł "zabawy" z poznawania kulisów pojawienia się statków obcych i anomalii z nimi związanych w Bagdadzie i Tokio, ale muszę napisać, że końcowy zwrot akcji jest... marny. I zupełnie niepotrzebny, skoro opowieść jest tutaj wyraźnie jedynie dodatkiem do rozgrywki.

Ważne natomiast, że same misje w trybie fabularnym są nawet niezłe. Może nie są przesadnie zróżnicowane, ale jak pisałem, potrafią stanowić wyzwanie. Jest ich jednak 14, więc przejście trybu jednoosobowego na podstawowym poziomie trudności zajmie wielu zapewne jeden wieczór. Potem możemy starać się polepszyć wyniki wybierając trudniejsze lub zagrać w trybach pobocznych, które odblokowują się w miarę przechodzenia kampanii. Oferują one czystą rozgrywkę, w których musimy pokonać kolejne "fale" wrogich fortyfikacji.

Braki - tryb wieloosobowy i edytor

Podejrzewam, że zarówno likwidacja wieżyczek w Bagdadzie, jak i przebijanie się do kolejnych mostów w Tokio zajmie wielu graczom sporo czasu. Mi już jednak po przejściu kampanii (i wcześniejszym męczeniu wczesnej wersji) zaczęły doskwierać braki w tej grze. Jakie? Choćby kwestia samych jednostek pozostawia trochę do życzenia - można je ulepszać, owszem, ale nie ma choćby podstawowego w wielu Tower Defense rozróżnienia między ulepszeniami ofensywnymi a defensywnymi. Dowódcy rozwijać także nie można. Nie wadzi to na początku, ale jak się "przeżywa" zagładę Bagdadu, to po 10 fali chciałoby się trochę więcej różnorodności w rozwoju konwoju.

Żałuję także, że nie ma gry sieciowej. Bardzo fajny mógłby się okazać tryb sieciowy, w którym jeden z graczy steruje atakującym konwojem, a drugi buduje linie obrony i próbuje go powstrzymać. Tego jednak nie ma, tak jak nie ma jakiejś rozgrywki kooperacyjnej (a dałoby się ją zrobić, przykładem są Tower Defense z Warcrafta 3). Najbardziej dziwi mnie jednak brak edytora map. Być może twórcy go dodadzą, ale jego nieobecność razi.

Werdykt - warto

Anomaly: The Warzone
Platformy: PC, iOS, iPhone, iPad
Premiera: PC - dzisiaj
Cena: PC - 9,99 euro (~40 zł)
Tytuł dostępny w dystrybucji cyfrowej

Ponarzekałem, ale jak na dość małą produkcję jest to naprawdę wartościowy tytuł. Może dostarczyć sporo frajdy, szczególnie tym, którzy lubią produkcje z "mini-gatunku" Tower Defense. Mam tylko nadzieję, że 11bit studios pociągnie projekt dalej, tylko już w bardziej rozbudowanym wymiarze.

No i jestem bardzo ciekaw, jak się będzie grało w ten tytuł na iPadzie. Ale na razie ukazał się on na PC.

Paweł Płaza

Paweł Płaza 08.04.2011

Być może nie zwracaliście uwagi debiutancką produkcję 11 bit studios z racji niedawnej premiery Bulletstorma i nadchodzącej Wiedźmina 2. Warto się jednak jej przyjrzeć. Anomaly: The Warzone Earth jest bowiem porządnie zrealizowaną grą.

Pomysł – odwrócić Tower Defense

Graliście kiedyś w WarCrafta 3? Jeżeli tak, to zapewne dane Wam było zagrać w mapy-mody z trybem Tower Defense. Stawiało się w nich wieżyczki, aby odpierały szturmujące gobliny i ogry. Nie mogliśmy dopuścić, aby fale wrogów przebiły się do środka, bo inaczej zdemolowałyby coś bardzo ważnego. Im dalej w grę, tym nadciągające hordy stawały się bardziej wymagające, a wieżyczki okazywały się coraz mniej skuteczne – trzeba było budować nowe lub ulepszać stare. I tak w koło Macieju – fala nadchodziła, my odpieraliśmy falę, chwila odpoczynku, fala nadchodziła… Aż przegraliśmy (ew. wygrywaliśmy, jakimś cudem).

A teraz wyobraźcie sobie, że ten schemat odwracamy, zamieniamy w Tower Offense. Nie budujemy już wieżyczek – wieżyczki są naszym wrogiem. My zaś jesteśmy falą, jednostkami, których zadaniem jest przedrzeć się przez kolejne linie obrony przeciwnika i dotrzeć do celu. Jak tego dokonamy? Możemy stworzyć konwój składający się sześciu różnych pojazdów. Niektóre dobre są w walce dystansowej, inne mają mocny pancerz, a jeszcze inne spełniają rolę czysto wspierającą. Wygląda na dużo, ale tak nie jest – pojazdów jest sześć, tyle ile slotów. To jednak nie one są najważniejsze, najważniejszy(a) jesteś Ty – dowódca konwoju. W celu wsparcia naszych oddziałów mamy do dyspozycji cztery umiejętności – możemy je naprawiać, stawiać przed nimi zasłonę dymną, mylić naszych wrogów wabikiem oraz niszczyć ich za pomocą nalotu. Umiejętności zdobywamy przeważnie ze zrzutów, kasę na pojazdy i ich ulepszenia zarabiamy natomiast strzelając.

Rozgrywka – szybka i zajmująca

Jak się w praktyce sprawdzają te założenia? Zaskakująco dobrze. Przyznam, że byłem trochę sceptyczny, czy może to wypalić, ale okazało się wręcz przeciwnie. Dość szybko tytuł rzuca nas na głęboką wodę, gdzie zaczyna się robić naprawdę interesująco. Konwój nie może się zatrzymać, cały czas więc musimy obmyślać jego trasę na specjalnej mapie. Jeśli nie będziemy przykładać do tego dostatecznej wagi, to szybko może się okazać, że skręciliśmy w…. Kurcze, jakbym pisał ten tekst po angielsku, to miałbym teraz fajną grę słów – dead end. A tak? Ech…

Wracając jednak do meritum, nieraz zdarzyło mi się zakląć, kiedy wjechałem nie tam, gdzie trzeba. Całe szczęście jednak, że dzięki umiejętnościom dowódcy można wywinąć się śmierci. Szybko stają się one niezbędne do wygrania. Nie wyobrażam sobie przechodzenia tej gry bez choćby takich niepozornych wabików – tylko one ochroniły mnie przed spopieleniem przez Behemota, najpotężniejszą wieżyczkę obcych. W najgorętszych momentach w ciągu sekund używamy wszystkich dostępnych zagrań taktycznych. Wystarczy chwila nieuwagi, aby z pojazdów zostały tylko wraki.

Te słowa mogą wydawać się dziwne – w końcu to przeróbka Tower Defense, konwój sobie jeździ swoim tempem, wieżyczki strzelają, a my możemy tylko się przypatrywać i używać wspomagaczy. Gdzie tu miejsce na porywającą akcję? A jednak jest, między 6-8 wieżyczkami najróżniejszego typu. A prawdziwy Sajgon robi się, kiedy wśród nich znajdzie się taka, która potrafi obrócić działa naszych jednostek przeciwko nam lub wysysa energię z użytych umiejętności i w efekcie odbudowuje zniszczone fortyfikacje. Gimnastykować się trzeba wtedy nie gorzej niż w niejednej strzelance…

Zawartość – fabuła na siłę i tryb fal

O ile więc rozgrywkę oceniam jak najbardziej na plus, tak kampanię muszę skrytykować. Fabuła tej gry to jedynie pretekst do wpakowywania gracza w coraz większe tarapaty. Można by to przeżyć, gdyby nie jeden element – końcówka. Nie będę Wam psuł „zabawy” z poznawania kulisów pojawienia się statków obcych i anomalii z nimi związanych w Bagdadzie i Tokio, ale muszę napisać, że końcowy zwrot akcji jest… marny. I zupełnie niepotrzebny, skoro opowieść jest tutaj wyraźnie jedynie dodatkiem do rozgrywki.

Ważne natomiast, że same misje w trybie fabularnym są nawet niezłe. Może nie są przesadnie zróżnicowane, ale jak pisałem, potrafią stanowić wyzwanie. Jest ich jednak 14, więc przejście trybu jednoosobowego na podstawowym poziomie trudności zajmie wielu zapewne jeden wieczór. Potem możemy starać się polepszyć wyniki wybierając trudniejsze lub zagrać w trybach pobocznych, które odblokowują się w miarę przechodzenia kampanii. Oferują one czystą rozgrywkę, w których musimy pokonać kolejne „fale” wrogich fortyfikacji.

Braki – tryb wieloosobowy i edytor

Podejrzewam, że zarówno likwidacja wieżyczek w Bagdadzie, jak i przebijanie się do kolejnych mostów w Tokio zajmie wielu graczom sporo czasu. Mi już jednak po przejściu kampanii (i wcześniejszym męczeniu wczesnej wersji) zaczęły doskwierać braki w tej grze. Jakie? Choćby kwestia samych jednostek pozostawia trochę do życzenia – można je ulepszać, owszem, ale nie ma choćby podstawowego w wielu Tower Defense rozróżnienia między ulepszeniami ofensywnymi a defensywnymi. Dowódcy rozwijać także nie można. Nie wadzi to na początku, ale jak się „przeżywa” zagładę Bagdadu, to po 10 fali chciałoby się trochę więcej różnorodności w rozwoju konwoju.

Żałuję także, że nie ma gry sieciowej. Bardzo fajny mógłby się okazać tryb sieciowy, w którym jeden z graczy steruje atakującym konwojem, a drugi buduje linie obrony i próbuje go powstrzymać. Tego jednak nie ma, tak jak nie ma jakiejś rozgrywki kooperacyjnej (a dałoby się ją zrobić, przykładem są Tower Defense z Warcrafta 3). Najbardziej dziwi mnie jednak brak edytora map. Być może twórcy go dodadzą, ale jego nieobecność razi.

Werdykt – warto

Anomaly: The Warzone
Platformy: PC, iOS, iPhone, iPad
Premiera: PC – dzisiaj
Cena: PC – 9,99 euro (~40 zł)
Tytuł dostępny w dystrybucji cyfrowej

Ponarzekałem, ale jak na dość małą produkcję jest to naprawdę wartościowy tytuł. Może dostarczyć sporo frajdy, szczególnie tym, którzy lubią produkcje z „mini-gatunku” Tower Defense. Mam tylko nadzieję, że 11bit studios pociągnie projekt dalej, tylko już w bardziej rozbudowanym wymiarze.

No i jestem bardzo ciekaw, jak się będzie grało w ten tytuł na iPadzie. Ale na razie ukazał się on na PC.

Paweł Płaza