Zmien skórke
Logo Polygamii

Alien: Covenant dostanie swój VR-owy spinoff, choć nie oznacza to, że z automatu dostaniemy dobrą grę

Ridley Scott próbował już swoich sił w wirtualnej rzeczywistości, ale niespecjalnie się sprawdził.

Kiedy na E3 w 2014 roku Creative Assembly i SEGA pokazały Alien: Isolation odpalonego na Oculus Rift wszystkim skoczyło ciśnienie. Dosłownie, bo i bez tego gra była przerażająca. Niestety już miesiąc później okazało się, że był to tylko prototyp i studio nie pracuje nad pełną wersją. A szkoda, bo mógł to być jeden z tych tytułów, które sprzedałyby wirtualną rzeczywistość.

Okazuje się jednak, że jakiegoś Obcego na gogle dostaniemy, bo jak donosi portal Variety (i jak pisał wczoraj w Rozchodniaczku Adam), najnowszy film z tego uniwersum, „Alien: Covenant”, będzie miał swoje „doświadczenie VR”, które trafi na wszystkie duże platformy wirtualnej rzeczywistości.

Za produkcję odpowiedzialne będzie Fox Innovation Lab, a wszystko nadzorować ma sam Ridley Scott… Co wcale nie musi oznaczać, że Obcy w wirtualnej rzeczywistości wypali. Scott i FIL stworzyli już kiedyś VR-ową grę na bazie filmu tego reżysera. The Martian VR Experience okazał się jednak klapą.

W przypadku Obcego zmienił się jednak reżyser, którym zamiast Scotta będzie David Karlak, dotąd bardziej znany z tworzenia efektów specjalnych (między innymi „Kolekcjoner). Poza tym na razie nie wiemy o produkcji nic, choć twórcy obiecują, że będzie to wzbudzająca strach podróż w głąb uniwersum Obcego. Możemy się jedynie domyślać, że skoro film ma premierę w maju tego roku, gra pojawi się mniej więcej w tym samym czasie.

Swoją drogą to ciekawe i w sumie nigdy nie patrzyłem tak na wirtualną rzeczywistość. Obecnie trend jest taki, że każdy duży film musi mieć swoją grę mobilną. „Szybcy i wściekli” mieli ścigałkę Fast and Furious: Legacy, a „Park Jurajski” dostał „Jurassic Park Builder”. Podobnie było z ubiegłorocznym „Dniem Niepodległości”, „Minionkami”, „Avengersami” czy „Epoką Lodowcową”. Teraz natomiast może wytworzyć się nowa moda, w której równolegle z dużą premierą filmową, dostaniemy małą grę VR.

Jeśli wirtualna rzeczywistość była wykorzystywana do promocji czegoś w ten sposób, były to gry wideo. Call of Duty: Infinite Warfare miało Jackal VR Experience, w którym mogliśmy rozegrać jedną misję zakładając gogle i wcielając się w rolę pilota kosmicznego myśliwca, a Battlefront dostał misję z X-Wingiem. Nie były to produkcje na tyle duże, żeby uznać je za samodzielne gry, czy nawet pełnoprawne dodatki, ale na pewno pomogły pchnąć machinę marketingową.

Bartosz Stodolny

Więcej na temat: