Zmien skórke
Logo Polygamii

A w krainie LocoRoco Remastered słońce nadal śpiewa

Czyli kilka słów o tym, dlaczego starym bąblem pamiętającym jeszcze czasy PSP nadal warto się zainteresować.

Miałem to szczęście (lub tego pecha – zależy, jak na to spojrzeć), że dosłownie kilka tygodni temu odświeżałem LocoRoco na PSP. Obie numerowane odsłony. Gdy przebiłem się wczoraj przez wersję Remastered, mogłem całkowicie zignorować tony znajdziek, przecież dopiero co je skompletowałem. Z tych samych miejsc zresztą, z identycznych poziomów, okraszonych tymi samymi (nieznośnie zaraźliwymi) utworami muzycznymi. Tak, odświeżona wersja to całkowita kalka, oryginał w skali 1:1. Nie sposób zatem dziś dyskutować, czy to dobra gra, bo ma swoje miejsce w historii Sony. Można za to zapytać, jak się zestarzała. A i tutaj odpowiedź jest banalna – bardzo dobrze. Lepiej niż taki PaRappa na przykład.

LocoRoco Remastered

Nie graliście nigdy w LocoRoco? No to ultraszybka przypominajka – to platformówka, w której za pomocą przechylania poziomów nawigujemy muzykalnymi bąblami. Do pełnego zestawu ruchów doliczmy skok (gdy naciśniemy jednocześnie L1 i R1) oraz umiejętność rozszczepiania/łączenia ze sobą bohaterów. Tyle. Widok dwudziestu małych Lokoroków przepychanych przez zębatki kolorowej maszyny rozweseli nawet tru-metalowca. Skaczemy po różnych poziomach, zbieramy kolorowe muszki, budzimy krety MuiMuie i powoli odbijamy świat z rąk czarnych „Modzia-Modzia”. Taka interaktywna baja.

LocoRoco Remastered„Jedynka” robi nieporównywalnie mocniejsze wrażenie, gdy ogrywa się ją bez znajomości następnej odsłony. Tam dość uboga formuła została przemodelowana niczym Wasz pierwszy Golf w garażu Need for Speeda. Sequel skrojony idealnie według hollywoodzkiej zasady, że ma więcej być, głośniej i szybciej – a które medium wychodzi na tym lepiej niż gry wideo? Wciąż nie możemy być pewni, czy „dwójkę” też czeka remasterowanie na PlayStation 4. Wystarczy trzymać kciuki – Sony nareszcie zrozumiało, że swoje ikony powinno trzymać przy życiu, jak Nintendo. Skoro Patapony również zamierzają zaatakować nasze konsole, to gdzieś za kurtyną padła decyzja, że „wyciągamy z PSP wszystko, co tylko się nadaje na odświeżenie”. I nie, nie możecie na to narzekać, skoro w 2017 roku wręcz brakuje Wam czasu na sprawdzenie wszystkich nowości. Nikt na tym nie cierpi.

Na temat LocoRoco japoński wydawca milczał od ośmiu lat. PSP doczekało się następczyni (przez którą na rynku konsol przenośnych mamy dziś wyłącznie Ninny), PS4 powoli acz nieuchronnie zawija do portu. Czy remaster – albo tam dwa remastery, jeśli kontynuacja także powróci – to jedyne, na co ich stać? Oczywiście, że nie. To badanie rynku i publiczności. Gdy niemal dekadę później wyciąga się z szafy pomysł, który „kliknął” w dawnych, mniej skomplikowanych czasach, trzeba to robić ostrożnie. Puść oryginał i pokaż, że nadal sprawia masę frajdy. Kupią swoim dzieciom, bo wielu dawnych fanów ma już potomstwo. Zaproszą przed konsolę żony. A po zmroku sami chwycą za pada, bo teraz mogą spróbować wycisnąć jeszcze dodatkowo platynę.

LocoRoco Remastered

W niektórych głowach na pewno rodzą się wątpliwości, jak pozycja z PSP prezentuje się na naszych gigantycznych telewizorach. Pomijając kwestię kilku przerywników filmowych, które wyglądają jak ledwo załadowany filmik na Youtubie, jest super. Minimalistyczna oprawa LocoRoco chroni grę przed efektami upływającego czasu. W pełnym HD jest po prostu miło, a w 4K… Napisałbym, gdyby ta technologia nie wymagała już równowartości sześciu wypłat. Dobrze usłyszeć tę ścieżkę dźwiękową w „prawdziwych” głośnikach, nie sposób nie uśmiechnąć się, gdy kolorowe bąble śpiewają wprost z pada. Jasne, że chciałbym więcej, jakiegoś rozszerzenia zawartości, lecz zbyt często mam tak, iż „zagrałbym, tylko nie chce mi się wyciągać z szafy starych sprzętów”, by krytykować rosnącą armię remasterów. Trudno dziś dostać niewymęczone PSP, przypominam. I jednocześnie głaszczę swój popękany model 1000.

LocoRoco RemasteredGdyby LocoRoco zadebiutowało w obecnych czasach, tak czy inaczej byłoby produkcją cyfrową. „Taki mamy klimat”. I to pasuje do gry, której podstawowe przehycanie zajmuje cztery godzinki. Pod względem zawartości dla ambitnych, lubiących wyciskanie ostatnich soków, bloby Tsutomu Kouno (nietypowe nazwisko, oprócz LocoRoco ma na koncie pomoc przy… Ico Fumito Uedy) przypominają mi serię Yoshi. Mnóstwo, mnóstwo naprawdę dobrze pochowanych znajdziek. Ale to raczej bezstresowa gra, mająca zapleść odbiorcę w infantylny trans. Cyfrowa hipnoza dziecięcą stylistyką, aż w finale nucisz z pociesznymi MuiMuiami „tu-da, tu-da”. Tak, zdecydowanie nie powinniście pokazywać tego Waszym kumplom CoD-owcom.

Pozostaje mi trzymać kciuki, że ktoś zapragnie dać szansę tej marce. Najpierw gracze. A potem wydawca. Czy tak słodka pozycja powinna być wiązana z chłodnym Sony, zwycięzcą generacji, pokazywana obok Uncharted? Oczywiście. Dorosła osoba, która gardzi „grami dla dzieci”, to bardzo smutna osoba. Mając tak odmienną, ale dalej przyjemną formułę, nie wolno jej zamykać w skrytce pod schodami. Lokoroki zasługują na powrót. Remaster nikomu nie przynosi wstydu. Niech po nim przyjdzie „dwójka”. Potem Midnight Carnival, halloweenowy spin-off. Ale finałem tej operacji powinna być zapowiedź LocoRoco 3.

LocoRoco Remastered

PS(P): Następnym przystankiem w sentymentalnej podróży po krainach PSP będzie Patapon Remastered. Maciu, szykuj bęben. Wrocławska część Polygamii wyrusza na rytmiczną wojnę.

PS(P)2: LocoRoco Remastered dostępne jest wyłącznie w języku angielskim. Ale tekstu w grze jest mniej niż w typowych „artykułach” zatytułowanych „Nowy zwiastun produkcji X”. Nie miejcie obaw, że Wasze pociechy nie ogarną. Wyście na Pegazusie grali „z krzaczkami” i dawaliście radę.

Adam Piechota

Więcej na temat:

  1. ifene
    22:35 12.05.2017
    ifene

    Pamiętam jak grałem w to na swoim starym PSP. Umilająca jazdy minigierka. Widziałbym jeszcze Patapon w zestawie.

  2. Rif-
    09:07 13.05.2017
    Rif-

    Świat obraca się przyciskami czy obracając padam? To była jedyną wadą wersji PSP. Marzy mi się wersja na PSV z takim ficzerem.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 17:22 13.05.2017
      madoc

      Wydaje mi się że szybko bym się zmęczył, gdybym musiał obracać PSP bez przerwy.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 19:10 13.05.2017
        adwark

        Oj nie nie, widziałem jak parę osób grało w Loco Roco na PSP. Tam to się odruchowo przechylało konsolę może i było się świadomym że to trzeba nacisnąć przycisk L/R by przechylać ale przechylanie konsolki zgodnie z obrotem świata było wręcz naturalnym odruchem u ludzi którzy w to grali.

        Chyba jedyny możliwy problem jaki widziałbym z tym rozwiązaniem to kwestia czułości na wychylanie.

  3. 17:25 13.05.2017
    madoc

    Dwójka to dla mnie gra niemal idealna. Piękna i bardzo przejrzysta grafika, przyjemne i przezabawne dźwięki, różnorodne światy (zarówno pod względem grafiki, jak i rozgrywki), masa rzeczy do odblokowania, wciągające minigierki. Ba, nawet ekran ładowania w tej grze jest super.