zygmunt

Graj utracony: GILP

Zygmunt Miłoszewski
01.06.2009 11:00
A A A Drukuj

The City - pierwsze wrażenia

Naprawdę myśleliście, że po "Wieśku" CD Projekt Red zajął się pracą nad strzelanką They, której trailery były niczym eksperyment socjologiczny, badający, ile zażenowania można wywołać jednym trzydziestosekundowym filmem? Jeśli tak, to - podobnie jak ja - byliście w błędzie. Od dwóch lat Red pracuje nad grą action-adventure, rozgrywającą się w realiach Powstania Warszawskiego i my jako pierwsi dostąpiliśmy zaszczytu, żeby objąć pada spoconymi łapkami i zapoznać się z niektórymi etapami grywalnej już wersji The City. Powiem krótko: wszyscy, którzy mówili, że nic się już nie da wycisnąć z drugowojennych gier akcji powinni teraz zaiwaniać na kolanach do Częstochowy.

Fabuła jest... kryminalna. Autor jest wielką tajemnicą, ale źródła zbliżone do tegoż autora, który po wódce ma problemy z dyskrecją, mówią, że zarys scenariusza zamówiono u samego Marka Krajewskiego. Źródła mogą mieć rację, bo faktycznie The City pachnie ''krajewszczyzną''. Akcja zaczyna się w dniu wybuchu Powstania, w zalanej słońcem i jeszcze nie zniszczonej Warszawie. W zalanym słońcu i jeszcze nie zniszczonym mieszkaniu nasz bohater wstaje znad zwłok dziewczyny, trzymając w dłoni dymiący rewolwer (pozdrowienia dla panów z Quantic Dreams, a jakże). Na korytarzu hałas, po schodach biegną Niemcy. Uciekamy po stołecznych podwórkach (kilka QTE) i wypadamy na Marszałkowską. I wtedy zaczyna się Powstanie. Niewiele się zastanawiając, wyjmujemy stena z dłoni jakiegoś poległego dzieciaka i razem z innnymi bierzemy udział w potyczce, a potem znikamy w zaułkach miasta. Czy jestem mordercą? Kim była zamordowana dziewczyna? Kim ja jestem? Nie tylko gracz chyciałby to wiedzieć. Także śledczy z podziemnego sądu, który próbuje odpowiedzieć na to pytanie, tropiąc mnie w realiach umierającego miasta. Na zmianę kierujemy jednym i drugim bohaterem, przy czym etapy z Romanem to bardziej Call of Duty, a etapy - rzadsze - ze śledczym o kryptonimie ''Drozd'' to, ja wiem, trochę mi to Condemned 2 przypomina, tylko bez nieustannego prania gazrurką po gębie. Co ciekawe, prawdy nie dowiemy się z żadnych flashbacków Romana, który skrzętnie skrywa swoją przeszłość nie tylko przed towarzyszami, ale także przed graczem - prawdę poznamy jedynie wtedy, kiedy śledztwo przyniesie efekty.

Trzeba będzie zagrać w całą grę, żeby ocenić, na ile ten koncept się udał, ja przeszedłem dwa postępujące po sobie etapy i byłem wniebowzięty. Etap Romana rozgrywał się na początku Powstania (istotne jest, w czasie którego z 63 dni rozgrywa się akcja, ale o tym za chwilę) i dotyczył przedzierania się z Mokotowa do Śródmieścia. Głównie była to akcja w stylu drugowojennych fps-ów, ale nie nieustanna. Też dwa trzymające w napięciu fragmenty, kiedy trzeba było się przekraść pod nosem przeważających sił Niemców z elementami QTE, kilka spokojniejszych chwil, kiedy był czas na pogawędki z towarzyszami. Ciekawy jest patent, że w większości rozmowy odbywają się w czasie akcji, nie pojawia się nagle pogawędkowy ekran z twarzą bohatera. Ktoś coś rzuca, możemy odpowiedzieć, lub go olać i maszerować dalej. Nie ma tu rozbudowanych opcji dialogowych i długich erpegowych gadek o dupie Marynii w stylu Fallouta, bardziej to przypomina wymienionych już Fahrenheita lub Condemned 2. Minimum słów, maksimum treści. Pod koniec etapu na naszych rękach umiera jeden harcerzyk - niestety wskutek naszej złej decyzji - który wbrew faktom uważa nas za niezłomnego bohatera. Gasnąc z podziwem w oczach, pyta ''kim jesteś?''. Mamy do wyboru: ''Przedstaw się'', ''Pociesz'', ''Okłam'', ''Zlekceważ''. Wybrałem drugą opcję, żal mi było dzieciaka. I wysłuchałem patriotycznej gadki o tym, że poprowadzę ich do zwycięstwa, że jego zaraz uratują, że będzie dobrze, że już, już, chwilę tylko trzeba wytrzymać. Umarł. A ja się spostrzegłem, że nie jestem sam - za mną stali inni i w pewnej chwili zaczęli wspólnie odmawiać szeptem modlitwę za zmarłych, obwołując swoim dowódcą. Byli zmęczeni, ale ponieważ mój pasek wykrycia przez śledczego zbliżał się do czerwonego pola - rozkazałem wymarsz. Chwilę potem przy zwłokach pojawiłem się jako Drozd, uważnie oglądając miejsce obozowiska. Odnalazłem dokument ze swoim - Romana - zdjęciem. Była to... legitymacja Gestapo.

Nie wiem, jak jest później, ale po tych scenach zżerała mnie ciekawość, co będzie dalej. Twórcy twierdzą, że dalej jest tylko lepiej. Że z jednej strony towarzyszymy Romanowi w jego karierze bohatera mimo woli, a z drugiej dzięki ''Drozdowi'' dowiadujemy się o Romanie coraz więcej i nie zawsze są to rzeczy ładne. Ale i motywy ''Drozda'' nie są takie do końca czyste. Mniej więcej w dwóch trzecich rozgrywki losy obu panów się łączą. Jak? Po co? Oczywiście tajemnica. Skoro o bohaterach mowa, wtrącę słowo o skromnych opcjach rozwijania postaci, dotyczy to tylko Romana. Nie dokładamy tu gwiazdek do celności snajperki, czy ilości granatów w chlebaku, tylko do cech bohatera, które pomagają mu przetrwać w tym piekle. To ''szczęście'', ''charyzma'', ''bohaterstwo'', ''brak skrupułów''. Przy czym dołożenie punktu nie oznacza wzrostu współczynników, tylko bardzo konkretny zwrot fabuły w konkretnym miejscu, a podjęta decyzja sprawia, że historia toczy się w innym kierunku, inaczej też kształtuje się nasza legenda.

Mamy 2009 rok, nie ma właściwie gier pierwszoligowych wyglądających źle i The City też źle nie wygląda, hula to na autorskim silniku napisany przez ludzi z kupionego przez CDP studia Metropolis, kto grał w Infernala, wie, że goście są dobrzy w techniczne klocki. Dopracowany trzeci plan z łunami, dymami pożarów i wyczuwalnymi na padzie drganiami co większych wybuchów nie pozwala nam zapomnieć o piekle. A z każdym etapem piekło jest bliżej, a miasto jest coraz mniejsze. Fajnie to widać zarówno na mapie, stylizowanej na przedwojenny plan Warszawy, jak i w rozgrywce. Na początku mamy wręcz erpegowy wybór misji w różnych punktach miasta, pod koniec jest to oskryptowana jednoliniowa fabuła. W niektórych dzielnicach jesteśmy kilkakrotnie, ale trudno tu mówić o backtrackingu. To celowy zamysł, żeby pokazać śmierć miasta - więc choć siatka ulic jest taka sama, to ze względu na stan zniszczenia i etap walk lokacja wygląda zupełnie inaczej. Oczywiście pod koniec mniej jest już w naszych działaniach partyzanckiej walki, a więcej rozpaczliwej walki o przetrwanie, przemykania się kanałami, szukania jakiejkolwiek amunicji.

Na początku byłem zaskoczony, że do produkcji dołożyło się Muzeum Powstania Warszawskiego. W końcu od początku miała to być gra akcji, czyli bieganie, wypruwanie flaków, zmienianie magazynków w leju po bombie i jęki umierających. Niezależnie od stopnia nasycenia ukochanym przez wszystkich odwetowym patriotyzmem, mało się to nadaje do pokazywania na lekcjach historii w podstawówkach. I teraz uwaga - w menu znajduje się mało wyeksponowana, już pod opcjami, zakładka ''Zwiedzanie''. Wlazłem na chwilę, żeby nie było, że nie zajrzałem - i odkurzacz historii wessał mnie na długie godziny. Pierwsze wrażenie jest takie, jak respawn w pustej planszy do multi - jesteśmy w lokacji, z której wypruto skrypty, Niemców i wybuchy granatów. Możemy chodzić po okupacyjnej Warszawie i zwiedzać, a jedyną dostępną akcją jest suwak czasu. W każdej chwili, na każdej ulicy (oczywiście tylko na terenie gry, czyli Śródmieście z przyległościami), mamy do wyboru cztery opcje: lipiec 1944, wrzesień 1944, luty 1945 i - w kilku miejscach - 2009. Nie tęsknię do łatwych wzruszeń, ale jestem z Warszawy i kiedy zajrzałem na rodzinną Wilczą - nie no, łzy stanęły mi w oczach. Zacząłem od końca, stojąc przed kamienicą starych - brzydką plombą z lat 60. Potem, niestety po chwili wgapiania się w ekran ładowania, 1945. Szok. Nie ma domu, jest dziura, wokół wypalone, pokryte śniegiem, kikuty kamienic. Poszedłem tym cmentarzyskiem w stronę Marszałkowskiej, dziwnie wąskiej, ponieważ jedną jej stronę wyburzono dopiero po wojnie. Sporo gruzów, ale nie wygląda to na coś, czego nie można by odbudować, jednak to czerwoni ze swoją sowiecką estetyką wbili ostatnie gwoździe do stołecznej trumny. Wrzesień 1944 jakoś nie różnił się tak bardzo w miejscu, w którym byłem, czyli w okolicach dzisiejszego PKiN. Za to lipiec, Chryste, za to lipiec! Jakież to było piękne miasto. Macherzy z Reda zrobili swoje, oświetlając tą wersję Warszawy złotym światłem późnego popołudnia, ale ten widok obroniłby się nawet w listopadzie. Długie godziny chodziłem po ulicach, zatrzymując się przed każdą nieistniejącą kamienicą i skręcając się tęsknoty. Ileż bym dał za taką przechadzkę naprawdę.

W ostatecznej wersji takie zwiedzanie będzie wzbogacone o formę gry miejskiej - jeśli pokonamy trasę wyznaczoną na mapie, będziemy mogli w checkpointach odblokować informację o co ważniejszych budynkach z opisem i zdjęciami. Ma być za to nawet jakieś znaczące osiągnięcie w wersji na X360. Osobiście wolę swobodne szwendanie się po ulicach, ale twórcy zapewniają, że trasy są wymyślone pod kątem atrakcyjności i kilka razy naprawdę będziemy zaskoczeni skręcając za róg i widząc dane miejsce z tej perspektywy, a nie z innej. Pożyjemy, zobaczymy.

Wypadałoby się do czegoś przyczepić, więc czepiam się patosu - momentami pedał patosu jest wciśnięty do dechy, a bohaterska strawa podana jest trochę zbyt nachalnie. Choć, przyznaję, kiedy zgromadzeni powstańcy zaczęli w tej piwnicy odmawiać modlitwę, od wybuchu bomby w pobliżu zadrżał pad, z sufitu posypał się pył, a oni nawet nie drgnęli - cholera, wtedy pomyślałem, że może zbyt często oglądamy powiewające gwiaździste sztandary, a zbyt rzadko biało-czerwone flagi. Niech je teraz zobaczą inni, niech się dowiedzą, że poza Omaha Beach też toczyła się wojna.

Zygmunt Miłoszewski

PS. Kojarzycie skrót MILF, prawda? Dlatego skrót GILP powinien być prosty do rozszyfrowania - Games I'd Like to Play. Pomyślałem, że taka praktyczna prezentacja może być ciekawsza, niż seans narzekania. Oczywiście The City nie ma i nie będzie, a CD Projekt Red pracuje nad jakąś przełomową grą akcji, w której będzie można postrzelać do obcych. Trzymamy mocno kciuki za powodzenie tego nowatorskiego projektu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Komentarze (20)

  • skypawel

    Oceniono 5 razy 3

    Świetny tekst! Świetny pomysł na grę! Przecież na takie coś można by nawet dostać fundusze państwowe w ramach promowania historii/Warszawy itp.. Żeby tak się ktoś chciał tym zająć..

  • gregthebest

    Oceniono 2 razy 2

    Kapitalny tekst smile zupełnie niedawno słuchałem polygadki o potencjale takiej gry i zbudowałem sobie podobne o niej wyobrażenie. W czasie lektury nawet przez myśl mi nie przeszło, że to nie jest prawda, dlatego jak na końcu przeczytałem, że "testowana" jest wersja na Xboxa to od razu zadałem sobie pytanie: "a czy będzie wersja na PS3". A potem: "nieważne, dla takiej gry kupiłbym Xboxa w dniu premiery gry".
    Pozdrowienia i gratulacje za świetny artykuł!
    G.

  • thef7

    Oceniono 1 raz -1

    Przecież ten artykuł (albo niemalże ten sam) prezentowany już był na łamach Polygamii jakiś czas temu. Po co się powtarzacie?

  • julmar7

    Oceniono 5 razy -3

    Wchodzę na Poly a tam..... Zygmunt i jego sposoby na poprawę naszej marnej egzystencji. Ten sam horror dwa razy nie jest śmieszny nawet jeśli byłby dobry. Normalnie Alleluja chwalmy Pana.

  • toread

    Oceniono 1 raz 1

    @thef7: tytuł mówi wyraźnie, że pokazujemy rzeczy z naszego archwum tekstów.

  • julmar7

    Oceniono 5 razy -3

    @toread. Tylko po jaką cholerę? Bo za pierwszym razem okazały się Bestselerami i chcecie dać szansę tym którzy nie mieli okazji tego przeczytać? Czy może brak pomysłów na załatanie dziury świątecznej? Przez tyle lat istnienia Waszym zdaniem to są najlepsze teksty które trzeba ponownie pokazać? A może nowy sposób na niestrawność po świątecznym obżarstwie? Macie zgraną załogę a posiłkujecie się kimś kto świat gier uważa za szambo? Serio?

  • toread

    Oceniono 1 raz 1

    @julmar7: Dokładnie, przypominamy nasze teksty, które w mojej ocenie na to zasługują. Minęły dwa lata, sporo z naszych nowych czytelników ich nie zna, a szkoda. Poza tym mamy też całkiem sporo rzeczy autorskich. Z dzisiaj chociażby książkę kucharską dla gracza, wczoraj o sztuce japońskiej w grach.

  • julmar7

    Oceniono 6 razy -4

    @toread Jak pamiętam cudowne felietony z cyklu Graj utracony od zawsze pełniły jedną nie podważalną rolę. Dzieliły graczy. Jedni byli zachwyceni tym że nagle ktoś ich oświeca bo sami nie mogli trafić na światełko w tunelu i na tych którzy nie zadowalają wybrane argumenty bo trącą jak trzy dniowa ryba, chociaż podana na srebrnej tacy. I tu moje pytanie, po co? Raz nie wystarczy? Trzeba znowu dzielić graczy nawet w Święta? Ołtarze Męki Pańskiej z samolotami w kościołach to za mało? Zły repertuar programu jak w TVP. Twoim zdaniem warto odgrzewać ten kotlet, moim zdaniem nie. No ale to ty jesteś Redaktoremwink Oby tylko nie stało się to tradycją jak Kevin sam w domu na Boże Narodzenie.

  • gregthebest

    Oceniono 4 razy 4

    @julmar7: ja się bardzo cieszę, że polygamia "przedrukowuje" tudzież "wznawia" swoje teksty sprzed lat - sam czytam serwis od roku, wcześniejszych tekstów nie znam, więc podoba mi się, że mogę się zapoznać z tymi, które redakcja uzna za najciekawsze. Powyższy tekst bardzo mi się spodobał, czemu dałem wyraz w pierwszym komentarzu. Myślę też, że wznawianie archiwalnych tekstów to rozsądna taktyka na święta. Ja nie oczekuję, że w tym czasie autorzy będą nas - czytelników - zalewać nowymi tekstami, bo przecież także w ich domach jajka, króliki i serniki same się nie zjedzą.
    Pozdrawiam,
    G.

  • toread

    Oceniono 1 raz 1

    @julmar7: ale przecież pokazaliśmy też Z uKosa wcześniej. A swoją drogą, to nie wiem, co w pierwszym GLIP miałoby dzielić.

  • rivriet

    Oceniono 3 razy 3

    "PS. Kojarzycie skrót MILF, prawda?" - o.O

  • thef7

    Oceniono 4 razy 0

    Dobra miałem nic nie pisać ale napiszę - artykuł nadaje się na 1 kwietnia. I możecie to nawet powtarzać co 2,3 lata - w tej konwencji pasuje. Porównanie do MILF przemilczę - ale skoro już pan redaktor pisze to niech ma jaja i napisze " oglądacie filmy pornograficzne z gat. MILF prawda? ...". BTW MILF w aspekcie odgrzewanego kotleta sprzed lat nabiera nowej głębi heh wink

    A co do Świąt to wiecie - to jest czas wolny, w TV znowu nic nie ma tak więc większość ludzi siada do kompów i patrzy co tam ciekawego na necie. "Oglądalność" internetu przez święta spina się na wyżyny a Wy co przygotowaliście użytkownikom. Powtórkę. Wiecie, że większość ludzi ma czas w tymże okresie posiedzieć przed kompem dłużej i poczytać wnikliwiej i co mamy? Powtórkę. Dziękuję smile Oczywiście możecie teraz napisać, że nikt mi nie każe tutaj zaglądać. Ale tak się składa, że jesteście moim ulubionym portalem smile i nie mam zamiaru Was zmieniać.
    ---- --- - a w kontekście Świąt:
    Wybaczam i proszę o wybaczenie.

  • wesper

    Oceniono 1 raz 1

    Dołączam się do @gregthebesta nie czytałem wcześniej tego tekstu, ale spodobał mi się. Takie akcje wznawiania poniektórych tekstów nie są złe i chciałbym żeby też w przyszłości pojawiały się artykuły z archiwum. Nie rozumiem za to @julmar7 -nie wiem w jaki sposób ten tekst może kogoś podzielić.

  • jackob1

    Oceniono 4 razy 4

    @julmar7--> Po co właściwie wygrzebujesz takie sprawy? Wtedy, może tekst ten dzielił czytelników i na łamach strony kłócili się między sobą kto ma racje, ale to nie oznacza że teraz miałoby być tak samo... Widzisz problem tam gdzie go nie ma, bo uważam, że większość z tych którzy to kiedyś przeczytali, teraz po prostu ten tekst ominą. A dodatkowo sam wznawiasz starą kłótnię... Zarzucasz redakcji, że ona to robi, publikując tekst ponownie, a paradoksalnie Ty to zrobiłeś, odgrzewając starą sprawę...

    @thef7--> Nie wiem czy Ty i @julmar7 pamiętacie ale redakcja w święta też ma prawo odpocząć... Więc nawet gdyby nie publikowali nic nowego (a przecież publikują i to sporo, osobiście uważam...), a tylko przypominali stare artykuły, to uważam że powinniśmy, my jako czytelnicy, uszanować i zrozumieć taki stan rzeczy, bo przecież są święta...

  • toread

    Oceniono 3 razy 3

    @thef7: na ilość tekstów autorskich u nas to chyba nie możesz narzekać

  • jackob1

    Oceniono 2 razy 2

    Co do tekstu... Bardzo mi się on podobał, gdyby nie to, że go ponownie opublikowaliście, prawdopodobnie nigdy bym się nie dowiedział, że taka gra powstawała... Więc, dzięki wielkie! Swoją drogą, z tego co autor napisał, totalnie nie rozumiem (Totalnie!) dlaczego ta gra nie powstała... Wydawałoby się, że twórcy znaleźli przepis na sukces, połączenie gry lekko zręcznościowej, strzelanki, skradanki i gry detektywistycznej w realiach drugo wojennych, z nieschematyczną (na pierwszy rzut oka, rzecz jasna) fabułą i prezentującą zagładę całego miasta, to po prostu jak dla mnie strzał w dziesiątkę... Gra miała wielki potencjał, i nie rozumiem czemu postanowiono to zmarnować.... Taka gra, wniosłaby bardzo duży powiew świeżości do gatunku, więc wielka szkoda... Samą w sobie idee prezentowania zarysu i przypominania o grach które póki co nie ujrzą światła dziennego, niezwykle chwale.... Bo to zawsze rodzi szanse że ktoś może jeszcze kiedyś do tych gier wróci i postanowi je dokończyć, i w tym przypadku mam nadzieję że tak będzie...

    Btw. Wie ktoś może, czemu postanowiono przerwać ten projekt? Poza, rzecz jasna oczywistą odpowiedzią 'bo postanowiono skupić się na Wiedźminie 2' był jeszcze jakiś powód? Kiedyś słyszałem, że Ołdakowski (dyrektor muzeum powstania Warszawskiego) stwierdził że na grę mówiącą o powstaniu, finansowaną przez muzeum jest jeszcze za wcześnie... Teraz, jakby zestawić przerwanie prac nad tym tytułem z tą wypowiedzią, i faktem że to muzeum dało trochę pieniędzy na ten projekt to wynikałoby, że przerwanie prac nad grą mogło wynikać z winy muzeum... Jak myślicie? ;o

  • thef7

    Oceniono 2 razy 0

    @toread: jackob1: szanuję teksty autorskie Polygamii i nie narzekam na ilość. Chodziło mi o to, że można było powtórkę dać tydzień wcześniej a coś autorskiego nowego- tydzień później.
    I wtedy na Święta byłby świeży autorski tekst zamiast odgrzewanego kotleta.
    Ale dobrze, już nie narzekam wink

  • rorkdcr

    Oceniono 3 razy 1

    Ja się pytam czemu z tego nikt jeszcze nie zaczął robić gry na serio?Pytam się!

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX