okładka StarCraft 2
StarCraft jest klasykiem sieciowej rywalizacji, oddzielną dyscypliną e-sportu, jednakże dla mnie zawsze ważniejsza była kampania dla pojedynczego gracza oraz stworzony na jej potrzeby świat i bohaterowie. Nie trzeba było mnie długo namawiać, abym po ponad dekadzie ponownie odwiedził sektor Koprulu.
Od wydarzeń z dodatku Brood War minęły ponad cztery lata i niewiele się w okolicy zmieniło: Mengsk, jako zły tyran, nadal rządzi Dominium, a zdołowany Jim Raynor krąży po rubieżach galaktyki, kierując ruchem oporu przeciwko ciemiężcy. Przynajmniej w przerwach od picia w zapuszczonych spelunach. Pewnego dnia przychodzi do niego Tychus Findlay, znajomy z dawnych czasów, który oferuje mu robotę przy zbieraniu fragmentów pewnego tajemniczego artefaktu. Tak się składa, że jest nim też zainteresowana femme fatale uniwersum, władczyni Zergów, Królowa Ostrzy, Sara Kerrigan. Swoje pięć groszy musi dodać także Zeratul, którego trapią ponure wizje i proroctwa. Wątki się przeplatają, łączą i prowadzą do wielkiego finału, który jest... zaledwie wprowadzeniem do kolejnych dwóch rozdziałów StarCraft 2, w które będzie można zagrać nie-wiadomo-kiedy.
Decyzja o rozbiciu gry na trzy części wzbudziła wiele emocji graczy i trudno się dziwić zarówno im, jak i Blizzardowi, że chce wydoić jak najwięcej pieniędzy. Owszem, misji jest praktycznie tyle samo, co w jedynce, ale co z tego, skoro po ich przejściu czułem się nie jakbym skończył pełnoprawną grę, a właśnie pierwszy rozdział opowieści. I teraz czekam na ciąg dalszy.

Pierwszy StarCraft pokazał, że strategie czasu rzeczywistego mogą mieć wciągającą fabułę i żywych bohaterów. Jego następca może być uznawany za krok naprzód, tylko wtedy, jeśli zapomnimy o istnieniu WarCrafta 3. W porównaniu z nim, Blizzard właściwie nie ruszył się z miejsca od 2003 roku i dodatku The Frozen Throne.
Dałem się nabrać na te wszystkie dynamiczne, widowiskowe zwiastuny, jakimi media były częstowane przez ostatnie trzy lata. StarCraft 2 nadal pozostaje grą o zbieraniu kryształów i kierowaniu pękatymi żołnierzykami, znakomitą w swojej klasie, ale rozmachu i poruszających scen w niej tyle, co nic. Właściwie większość z nich znajduje się w "Ghosts of the Past", zwiastunie sprzed tygodnia. Blizzard w żaden sposób nie poszerza narracyjnych ram gatunku - scenki na statku to po prostu kolejne wcielenie znanych z "jedynki" gadających głów.
Drażnią fabularne dziury i nieprawdopodobieństwa. Jak to jest, że wypalony przez nuklearne konflikty Korhal w ciągu czterech lat może stać się gigantycznym miastem-planetą, podobnym do znanego z Gwiezdnych Wojen Coruscant? Dlaczego Kerrigan, która w finale Brood War rozstawiła wszystkich po kątach, postanowiła powstrzymać swój apetyt i zaszyła się gdzieś w kosmicznej głuszy? Dlaczego Mengsk, skoro jest takim tyranem, toleruje zbuntowanych dziennikarzy? Powiedzmy jednak, że są to narzekania osoby, która przywiązuje do fabuły StarCrafta nieco zbyt dużą wagę niż powinna.

Choć te zgrzyty zachodzą na styku fabuł dwóch części, sama opowieść przedstawiona w "Wings of Liberty" jest już spójna i poprowadzona sprawnie, nawet jeśli zwroty akcji dają się przewidzieć z kilkugodzinnym wyprzedzeniem. Ktoś oszuka, ktoś zdradzi, ktoś przybędzie nagle z odsieczą, od czasu do czasu trafi się patetyczna mowa, ale o to właśnie chodzi w StarCrafcie. Bohaterowie są wyraziści i zapadający w pamięć, a autorzy co jakiś czas mrugają do gracza okiem, aby nie traktował tej historii zbyt poważnie.
Blizzard od dawna jest znany z "życzliwego pożyczania" motywów znanych z innych dzieł popkultury i tym razem sięgnął po serial "Firefly" Jossa Whedona. Całą kampanię Terran utrzymano więc klimacie kosmicznego westernu: z głośników dobiega country i "Freebird" Lynyrd Skynyrd, a Jim Raynor stał się właściwie kalką kapitana Malcolma Reynoldsa.
Ile nowego w starym?
Ile innowacji należy wymagać od sequela? A od takiego, który wychodzi na światło dzienne dziesięć lat później? Wiele wody upłynęło w rwącej rzece elektronicznej rozrywki i StarCraft 2 miejscami sprawia wrażenia nie tyle następnej części, co sentymentalnej wycieczki po muzeum wybudowanym na cześć wielkiego poprzednika.
Podstawy pozostały niezmienione, na dodatek w kampanii, obok nowych, występują niemalże wszystkie znane z pierwszej części jednostki. To ukłon w stronę miłośników oryginału. Jeśli kogoś nie przekonują Heliony, może budować Vulture'y, zamiast Marauderów można wystawić Firebatów, zamiast Vikingów - Wraithy i Goliathy. Blizzard nowymi jednostkami postanowił odświeżyć tryb dla wielu graczy - w kampanię można grać według starych nawyków.
Coś się jednak zmieniło. Główny wątek do dwudziestu sześciu misji, z których każda jest inna, w dużo większym stopniu niż w WarCraft 3. Model "zbierz minerały, wybuduj wielką armię i zniszcz przeciwnika" został skrzętnie ukryty pod takimi pomysłami, jak wrogowie atakujący hordami wyłącznie nocą albo wielka ściana ognia pochłaniająca kolejne partie planszy, więc co kilka minut trzeba podrywać się do natarcia i wydzierać komputerowi kolejne fragmenty mapy.
Są misje typowo obronne, podczas których trzeba wytrzymać określoną ilość czasu, jaką wskazuje zegar - czasami jest to zamaskowane paskiem ładowania jakiegoś urządzenia albo licznikiem, wskazującym, ile jednostek przeciwnika trzeba pokonać. Nie zabrakło też oczywiście zadań, w których, dysponując małym oddziałem, trzeba sprytnie przejść przez całą mapę. Wszystko to już gdzieś było, ale Blizzard po prostu wie, jak sprawić, aby wyglądało to świeżo i wciągało. Czasami dochodzi wręcz do autoplagiatu, jak wtedy, gdy w oczekiwaniu na ewakuację trzeba się przez pół godziny bronić przed atakiem Zergów, albo gdy pewien generał rozbija się na powierzchni planety i trzeba mu śpieszyć z odsieczą.

Kolejną nowością w RTS-ach Blizzarda jest wszystko to, co dzieje się pomiędzy misjami - gracz może przysłuchiwać się rozmowom głównych bohaterów, kilka razy w trakcie całej gry ma możliwość wyboru, po czyjej stronie stanąć, przez co otrzymuje dostęp do zupełnie nowej misji. Przez większość czasu ma też wybór, którego zadania się podjąć. Za kończenie kolejnych misji nagradzany jest funduszami i punktami badań, które może wydać na ulepszenia bazy i jednostek.
Grę przeszedłem na średnim poziomie trudności (są jeszcze dwa wyższe) i trudno powiedzieć, aby było to szczególnie duże wyzwanie - dopiero finałowa misja sprawiła, że musiałem kilka razy zaczynać ją od nowa i zmieniać strategię. Jednakże po jednokrotnym ukończeniu kampanii, pozostaje w nowym StarCrafcie masa rzeczy do zrobienia - osiągnięcia do zdobycia za wykonanie zadań na wyższych poziomach trudności czy różnego rodzaju wyzwania, które już tak łatwe nie są.
Werdykt
Kampania dla pojedynczego gracza to nie tyle rozbudowane wprowadzenie dla sieciowych zmagań, co oddzielny, dopieszczony produkt, który powinien zapewnić dość rozrywki i wyzwań na długie godziny. Blizzard po raz kolejny pokazał, że znakomicie zna się na strategiach czasu rzeczywistego, ale trudno powiedzieć, aby najnowszą grą wyznaczał nowe kierunki. Jeżeli dawno nie graliście w żadnego RTS-a i macie dość dobrego peceta, to StarCraft 2 jest produkcją, na którą zdecydowanie warto poświęcić czas i pieniądze.
Konrad Hildebrand
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
17 głosów
































Komentarze (41)
A co to, nie ma oceniaczki?
@ringr: to jest dla singli, czyli opis kampanii dla pojedynczego gracza. Pełna recenzja wraz z trybem multi pojawi się później. A wraz z nią oceniaczka.
I jeszcze jedno. Konrad żałuj, że skończyłeś grę na medium. Różnica jest spora, bo na tym poziomie ataki na Twoją bazę są rzadkie, słabe lub nie ma ich wcale. Ja wystartowałem od razu na hardzi i po 3 misjach ziewałem, spacer w parku. Od 4 misji gram na brutalu i mogę powiedzieć, że jest ciekawie. Wyzwaniem jest dopiero przejście misji na brutalu + zadania dodatkowe + osiągnięcia (nie mylić z wyzwaniami, bo to co innego) w jednym runie, czyli to co lubię najbardziej. Pozostałe poziomy są dla niedzielnych
Mój zapał ostygł. Wracam do W2.
Będzie w ludzkiej cenie - zacznę te rzeczy czytać.
@Konrad Hildebrand
"Wątki się przeplatają, łączą i prowadzą do wielkiego finału, który jest... zaledwie wprowadzeniem do kolejnych dwóch rozdziałów StarCraft 2, w które będzie można zagrać nie-wiadomo-kiedy."
Wiadomo kiedy - JAK BĘDĄ GOTOWE!
Konrad albo ostro pogrywałeś przez ostatnie 2 dni albo gra nie jest specjalnie długa. Ile mniej więcej zajęło Ci przejście tej kampanii?
Ja tam gram
Bardzo fajnie tak jak się spodziewałem, nie żałuję wydania pieniędzy na edycję kolekcjonerską
Pozdrawiam.
@toread
Szkoda, już myślałem, że recenzje obejdą się bez tego wątpliwej wagi dodatku.
@ser - Konrad napisał, że grał na medium, a na tym (nie)poziomie 1 misja dla średnio rozgarniętego gracza = 30min. Chcesz hardcore, to włacz brutal i rób wszystkie zadania w czasie misji + badania + osiągnięcia. Wtedy kampania starczy Ci na 100+ h.
Ja gram na casualu i mam problemy, ech dawno nie grałem w żadną strategie. Ale ogólnie na tym poziomie to "zergowanie" i hajda na wroga
osiągnięcia ? Tylko nie mówcie mi że taki syf jak trofea ? i.t.p dziwactwa dla dzieci ?
Misja składa się z głównych zadań + zadań pobocznych [te dzielą się z kolei na poboczne za które dostajemy punkty badań i poboczne zwykłe] + osiągnięcia np. zabij określoną liczbę wrogów w określonym czasie, wykonaj misję poniżej 15min itp. itd. Takich osiągnięć jest kilka na każdą misję. Tylko o kampanii Terran. Dodatkowo mamy również wyzwania składające się z 9 zadań, za które dostajemy max 3pkt, do zebrania 27 punktów wyzwań. Prócz tego jest Skirmish i tyle o Single Player. Na końcu jest mutli
Opłaca się kupić?
aha i czy dobrze będzie chodzić na c2d 1,8Ghz kręcone na 2,13Ghz, GF7600GT 256MB i 2 Gb RAMu?
recka pc na konsole site? hmm, czy przystoi?
@eliot_ness GF7600GT będziesz grał medium / low wiem bo znajomy tak gra
a przy 2gb ramu może się ciąć
@eliot_ness - na moje to za mało RAMu, reszta ujdzie. Na Radku HD4870 w 1920x1200 chodzi w max. detalach. Co do tego czy opłaca się kupić, to jak Ci się nie pali, to poczekaj z miesiąc-dwa - przewiduję cenę o 50% niższą. Na moję trochu blizzard przesadził: cena pecetowej pozycji w zdzierczej konsolowej cenie to lekka przesada.
I tak, na normalu kampania jest BANALNA. Nie wiem jak działa easy, ale tam to chyba gra się sama przechodzi
ok dzięki! Właśnie dla tego kupiłem konsolę, koniec wiecznego i niezwykle w@@!# problemu wymagań, a z tego co mówicie, to z moim sprzętem mogę sobie odpuścić.
Dla tych co sie zastanawiaja ile to te dlugie godziny. Na Hardzie gracz w miare obcykany z rtsami przejdzie gre w jakies 15-17h. Na Normalu pewnie kolo 12h.
Kampania na pewno nie jest krótka ,a granie w MP daje znowu tą radość co naście lat temu
ja niestety mam słabą k.graficzną więc poczekam aż gra stanieje bo na razie kupuję grafe
lepiej pograć po bożemu
SC2 dla singli? a co z żonatymi facetami?!
Ser: zacząłem we wtorek,przeszedłem piec misji i zainstalowalem angielska wersje.wczoraj przed północą skończyłem finałowe i dokonczylem kilka pobocznych.to prawda ze na tym poziomie trudności gra się szybko,bo tez i misje są jakieś takie krótsze.myśle jednak ze graczom o mojej koordynacji ruchowej i refleksje zaliczenia wyższych poziomów trudności zajęłoby znacznie wiecej
@eliot_ness - na 7600GT pójdzie, ale na najniższych detalach. Z kolei o graniu w mutli radziłbym raczej zapomnieć. Gra jest bardzo dobrze optymalizowana, ale korzysta z CUDA, więc komfortowe granie z ładną grafiką masz na kartach 9x. Minimalna karta, aby SC2 w miarę jakoś wyglądał na medium to 8x GT. Ram i procesor masz ok. Zobacz sobie na youtube jak gra wygląda w low i zadecyduj. Chwilowo gram na macbooku pro, bo PC jest rozkręcony, ale udało mi się również odpalić na innym laptopie wyciągniętym z szafy. C2D 1.66, 2GB i integra 965 (GMA X3100) i na low leciało jak burza. Jednak jakość grafiki, no właśnie... Kwestia gustu, ale ja bym do SC2 nie podchodził, jeśli nie dostałbym miminum medium
Jak oceniacie wersje PL? Wg mnie jest... co najmniej przeciętna. Weźmy na przykład tekst Jima Raynora - po kliknięciu nań mówi ''sprzedaj mnie''. Brzmi to dziwacznie, a ponieważ nie znam slangu angielskiego sprawdziłem w google i... selling out is going behind someone's back. Albo: "Sell me" means that someone is trying to convince you to buy something or he/she is trying to convince you into believing their story etc. In other words, if someone is trying to "sell you" on something, they are trying to persuade you into doing something.
To już ma większy sens, wszystko jak na razie - 5 misji - bardzo mi się podoba poza wersją PL. Sytuacja podobna jak z Killzone 2 ;/.
Gdzie jest gma x3100 a gdzie 7600gt. Jak ci na low chodzi jak burza to na 7600gt powinno na medium spokojnie chodzić.
7600gt to masz medium spokojnie ok tylko ram lepiej mieć 4gb
@soultimer masz wersję PL? Napisz czy można dać DUB ENG I NAPISY PL
Bo jak PL jest z dub zintegrowana to zuooo
@darud_ek: na 7600 to medium pociągnie, low to 6600GT (wiem, bo z czystej ciekawości odpaliłem grę na moim starym PC - na nowym wygląda znacznie lepiej).
Ja gram na Laptopie Acer 7730g (core2 duo 2ghz, geforce 9600m gt, 3gb ramu). Chodzi dobrze w rozdzielczości 1280x720 na High detalach ze zmniejszonymi cieniami na medium. Szczerze spodziewałem się , że mój laps nie uradzi tej gry w takich ustawieniach , jestem miło zaskoczony
Oczywiście zakupiłem sam kod , po polską wersję się nawet nie fatygowałem. Słysząc teaser w naszym rodzimym języku , oczywistym był fakt , że dubb będzie sztywny. Każdemu grę polecam. Wciąga !
Ja właśnie będę wypróbowywał triala na Acerze 5739G - C2D 2.2 Ghz, GF 240GT i 3 giga ramu. Skoro Tobie śmiga to u mnie powinno tak samo. Goodie
.
Po zakupie polskiej wersji językowej można z Battle.netu ściągnąć dowolną inną wersję językową. Sam jestem w trakcie ściągania wersji angielskiej.
Ale jeśli zmienie wersję w trakcie grania to stracę sejwy / osiągnięcia?
Nie bo są przypisane do konta battle.net
Z tym "dość dobrym PC" to jakiś zarcik? Ta gierka działa przyzwoicie nawet na starych laptopach!
na starych laptopach ale z jakimi ustawianiami /grafa z Cuda/p.x/nowym sm/itp gra chodzi ok i wygląda ja trzeba ,podejrzewam że przy 6600 i 7600 (GT) po 3 h grania zaliczył być artefakty i 80stopni na grafie
to że się da to jeszcze nie koniec
"Kerrigan postanowiła powstrzymać swój apetyt i zaszyła się gdzieś w kosmicznej głuszy".
Poprawka, Kerrigan zaszyła się w złowieszczym milczeniu. Nie wierzysz? - spytaj tłumaczy starcrafta 2
"Z tym "dość dobrym PC" to jakiś zarcik? Ta gierka działa przyzwoicie nawet na starych laptopach!"
Na moim dwuletnim laptopie wyglądała jak Warcraft 3 - dziękuje bardzo. Pożyczyłem więc do pełnego grania lepszy komp
Wymagania nie są wygórowane, ale jak już płacisz za sam klucz 140+ zł to nie chcesz chyba grać na low/medium
i nie przy 1024x768 ... to marnotrawstwo
do multi w SF 2 jest max 30 fps heh,same scenki w 3d są warte ustawień max
a na która konsole ta gra sie ukazała ze ja na poly " recenzujecie " ?
"Grę przeszedłem na średnim poziomie trudności (są jeszcze dwa wyższe) i trudno powiedzieć, aby było to szczególnie duże wyzwanie" poziom trudności można zmienić pomiędzy każdą misją... można też powtarzać misję na innych poziomach żeby zdobyć punkty nauki i jakieś tam trofea
choć mam wrażenie że normal jest za łatwe (niżej jest tylko casual) a hard za trudne
ale pewnie jak się zdobędzie punkty nauki to pierwsze misje na hard będą łatwiejsze
Ja jak mi się za łatwo grało to przełączyłem się z średniego=normal na hard i było już ciekawiej