Recenzje

Red Dead Redemption - recenzja

Tadeusz Zieliński
28.05.2010 04:11
A A A Drukuj
Red Dead Redemption - okładka Red Dead Redemption - okładka
Oto gra dla każdego, kto żałował, że do swojego przedszkolnego przebrania musiał nosić rajstopki zamiast dżinsów. John Marston pokazuje jak dobijano Dziki Zachód.
Kowbojski sznyt

Marston to prawdziwy modniś, który do wyboru ma aż 13 różnych strojów. Oczywiście na początku dostępny jest tylko jeden, ale z czasem nasza szafa wypełni się zupełnie nowymi przebraniami. Autorzy wpadli na genialny w swojej prostocie pomysł - aby odblokować nowy ciuch, gracz musi wykonać kilka pobocznych zadań. Zwykle trzeba przeszukać jakąś okolicę, złapać przestępcę, czy wygrać pojedynek - w ten sposób zdobywamy kolejne fragmenty ubrania, jednocześnie biorąc udział w czymś w rodzaju misji pobocznej. Co ciekawe, w ten sposób zdobywany nawet bonusowy strój z edycji kolekcjonerskiej.

Zostać kowbojem - to było marzenie pokaźnej części chłopców wychowanych za głębokiej komuny. Egzotyczni kapelusznicy, uzbrojeni w swoje sześciostrzałowce, utrzymujący porządek na zachodnich rubieżach Stanów Zjednoczonych nigdy nie kojarzyli się z krowami, więc kiedy wraz z upływem czasu kolejni chłopcy odkrywali prawdziwe znaczenie słowa kowboj, wielu z nich zrezygnowało z tej drogi kariery.

Red Dead Redemption to coś dla tych wszystkich chłopców. Bohaterem jest John Marston, były przestępca, który przez federalnych agentów został zmuszony do wykonania swojej ostatniej misji - wytropienia i zabicia członków swojego dawnego gangu. Zadanie łatwe nie będzie, bo ci albo zapadli się pod ziemię, albo zaszyli gdzieś daleko na zachodzie, gdzie jeszcze nie dotarła cywilizacja. Akcja gry toczy się bowiem w roku 1911, w czasach gdy prerię przemierzali ostatni rewolwerowcy, a na drogach coraz częściej można było zobaczyć samochody, a nie dyliżanse.

Multi-western

O trybie multiplayer w RDR R* piał już od dawna, zapowiadając prawdziwie rewolucyjną rozgrywkę. Niestety, w praktyce wyszło troszkę tak, jak w GTA - potencjał jest, ale w praniu nie wszystko działa. Otwarty świat robi tutaj za multiplayerowe lobby, z którego można podłączać się do innych trybów rozgrywki. Pomysł fajny, ale w praktyce sprowadza się do baaaardzo długiego wczytywania oraz zwykle natychmiastowej śmierci z rąk jakiegoś campera czyhającego na nowych graczy. Sensu ten free-roaming nabiera dopiero, gdy połączymy się z naszym posse (gangiem), bo razem można tu wykonywać liczne misje skierowane zarówno przeciwko żywym, jak i NPC-owym przeciwnikom. Znacznie przejrzystsze są zwykłe tryby gry - deathmatch, deathmatch drużynowy, czy tutejsza odmiana CTF-a dają właściwą radochę, choć nie da się ukryć, że Bad Company 2 czy Modern Warfare to to nie jest.

PRZYJECHALI KOWBOJE...

Rozgrywka w Red Dead nie zaskakuje - to klasyczny schemat zaczerpnięty żywcem z GTA. Wykonujemy kolejne misje dla kolejnych zleceniodawców, oznaczonych charakterystycznymi literkami. Wspomagamy lokalnego szeryfa w walce z gangiem nękającym ranczerów, bronimy pociągu przed napadem, napadamy na pociąg, pojedynkujemy się i sporo jeździmy przez prerię. Marston pomaga nawet w kolejnej rewolucji w Meksyku.

Zadania układają się w całkiem zgrabną historię o tytułowym odkupieniu win, choć nie da się ukryć, że po świetnym rozbiegu akcja troszkę zwalnia, by nabrać nieco animuszu pod koniec. Zwłaszcza długaśny epizod w Meksyku jest i fabularnie, i moralnie dyskusyjny. Marston to bohater pozytywny, więc kiedy musi spalić całą wioskę buntowników, którym zresztą pomagał w poprzedniej misji, zaczynamy drapać się po głowie, zastanawiając się, czego on tak naprawdę chce. Na szczęście w większości zarówno scenariusz, jak i scenki przerywnikowe trzymają poziom właściwy dla Rockstar, czyli wręcz hollywoodzki. Dialogi są wartkie, odgrywane z przekonaniem i zestawem przepięknych zachodnich akcentów, które sprawiają, że każdy kto troszkę ogarnia kulturę anglosaską, uśmiecha się od ucha do ucha. Rockstarowi po raz kolejny udało się stworzyć galerię charakterystycznych postaci, które od razu zapadają w pamięć.

Ale RDR to nie gra, w którą gra się dla opowieści (a przynajmniej nie tylko). To przede wszystkim doznanie porównywalne z wizytą w skansenie. Postacie są wyraziste, grafika oszałamia, ale to klimat, scenografia i nieprawdopodobne, chorobliwe wręcz przywiązanie do detalu czyni Red Dead Redemption grą tak wartą uwagi. Dawno nie stworzono tak przekonującego, tak dopracowanego i dopieszczonego sandboksa, dającego poczucie przeniesienia się do wirtualnego świata. Assassins Creed II szło w dobra stronę, ale po kilku godzinach rozgrywki zaczynaliśmy zauważać, że każdy sklep wygląda tak samo, a każdy złodziej zachowuje się identycznie i jest klonem swojego poprzednika. Tymczasem w RDR wizyta u handlarza to jak wejście do kolejnej sali wystawowej w muzeum. Przez długie minuty chodziłem po wnętrzach kolejnych pomieszczeń, podpatrując ile drobnych szczegółów udało się umieścić  maniakom z R*. Szybko przestałem się dziwić protestom żon pracowników, bo oni naprawdę odwalili benedyktyńską robotę.

Do znudzenia przechadzałem się po głównej ulicy Armadillo, przyglądając się codziennemu życiu mieszkańców miasteczka. Patrzyłem, jak ludzie spotykają się i wdają w rozmowy, jak urzędnik przybija list gończy do ściany stacji kolejowej, na którą właśnie podjechał pociąg przywożący grupkę pasażerów. Choć w grze można biegać, to ja wolałem chodzić powoli, po prostu wkręcając się w rolę kowboja na Dzikim Zachodzie. I nawet po spędzeniu w tym świecie dobrych kilkudziesięciu godzin nadal się przechadzam i podglądam.

BARDZO DZIKI ZACHÓD

Dobry sandbox powinien co chwila podrzucać graczowi coś do robienia i dokładnie to robi RDR. Oprócz misji fabularnych, niemal co chwilę spotykamy kogoś, kto potrzebuje naszej pomocy, albo po prostu ma do nas interes. Może być to jakaś dama, której wóz rozbił się na kamieniu, a ona potrzebuje podwiezienia do najbliższego miasteczka. Czasem spotykamy myśliwego, który prosi o pomoc w polowaniu albo nieszczęśnika, któremu ktoś ukradł konia. Zdarzają się także sytuacje mniej przyjemne - wzywający pomocy człowiek może okazać się koniokradem, który ściąga Marstona z rumaka i zanim zdążymy się ogarnąć, rusza galopem ku zachodzącemu słońcu. A wołająca o ratunek dziewczyna często jest tylko przynętą, która ma nas zwabić w pułapkę zastawioną przez rabusiów. Bogu dzięki za sześciostrzałowiec i doskonały refleks Marstona. Przez miasteczka przejeżdżają grupy zbirów, którzy przeciągają jakiegoś bogu ducha winnego człowieka, z saloonów wypadają pijacy, próbujący przy pomocy noża wymusić na lokalnych kurtyzanach posłuszeństwo, a na prerii nie raz i nie dwa zostajemy zaatakowani przez dzikie zwierzęta.

Marston, jak na prawdziwego kowboja przystało, przeprowadza stada krów, ujeżdża konie, które wcześniej złapał na lasso, gra w podkowy i pokera (w którego można oszukiwać, jeśli ma się specjalne, eleganckie ubranie). Co jakiś czas ktoś wyzywa go na pojedynek, a jeśli popełni przestępstwo, natychmiast ruszają za nim stróże prawa. Nawiasem mówiąc, kiedy się już umknie pościgowi, trzeba jeszcze zapłacić kaucję w najbliższym urzędzie telegraficznym, bo inaczej nie będziemy mogli się pokazywać w co bardziej cywilizowanych miejscach.

Jak na klona GTA przystało, kolejne misje i minigry wprowadzane są stopniowo, w większości za sprawą misji scenariuszowych. W ten sposób poznajemy podstawy rozgrywki, które potem wykorzystujemy według własnego uznania. Oczywiście, można w dwadzieścia godzin przelecieć przez całą opowieść, ale znacznie przyjemniejsze jest po prostu życie w skórze rewolwerowca. Jedyne, czego mi w RDR-owym sandboksie zabrakło, to jakiś rodzaj meta-rozgrywki, takiej jak wojny gangów z San Andreas, czy przejmowanie klubów z Vice City.

STRZAŁY ZNIKĄD

Dobra gra o kowbojach nie może się obyć bez dobrego systemu strzelania. Miłośnicy GTA IV poczują się tu jak w domu, bo interfejs i sterowanie są właściwie identyczne. Poprawiono troszkę umiejętność chowania się za osłonami, która działa tu znacznie lepiej niż w IV, dodano także opcję uwolnienia kamery, którą to zresztą natychmiast włączyłem. Obiektyw podążający za bohaterem był moim zdaniem jedną z największych wad ostatniego GTA.

Marstonem steruje się więc łatwo i przyjemnie, choć trzeba pamiętać, że to człowiek, a nie superbohater, więc jego reakcje nie są natychmiastowe. Za to kiedy już wyjmujemy broń z kabury, John pokazuje pazurki. Autocelowanie (zależne od wybranego poziomu trudności) pozwala zdejmować nawet oddalonych przeciwników, a opcja dead-eye, czyli tutejsze spowolnienie czasu, gwarantuje widowiskowe wymiany ognia. Wrogów oznaczamy, a potem wypluwamy w ich stronę cały magazynek, patrząc jak w zwolnionym tempie padają na ziemię. Dzięki znanej z GTA IV Euphorii wygląda to tak przekonująco i filmowo, że aż chce się naciskać na spust - trafieni kulami ludzie spadają z koni, wirując, czasem zaczepiając nogą o strzemię, sturlają się z dachów, przewracają przez barierki, a trafieni w nogi starają odczołgać poza zasięg strzałów. Sceny rozgrywające się na ekranie jako żywo przypominają western, a chyba o to przede wszystkim chodziło.

Internet obiegają ostatnio liczne filmiki wytykające RDR błędy i niedociągnięcia. Ja miałem najwyraźniej wyjątkowe szczęście, bo nie widziałem ani latających ludzi, ani mężczyzny-pumy, czy kobiety-muła. W trakcie jednej misji coś się zepsuło i gra zaczęła mocno przycinać, a w rozgrywce sieciowej gra raz się zawiesiła na ekranie ładowania. W obu przypadkach pomógł restart - w tym pierwszym dodatkowo przydały się rozsądnie rozmieszczone punkty kontrolne. Z drugiej strony parę razy widziałem konie blokujące się na jakimś elemencie otoczenia albo nierealistycznie przejeżdżające przez jakieś nierówności, ale to naprawdę detale i wytykanie tego jako błędy gry jest naciągane. Żaden z bugów nie psuje gry, a niektóre z nich niosą ze sobą niezamierzony ładunek śmieszności.

WERDYKT

Red Dead Redemption nie jest rewolucją, ale za to całą masę rzeczy robi wzorowo. Przede wszystkim - to ostateczna gra o Dzikim Zachodzie. To po prostu wirtualne muzeum, które pozwala poczuć klimat schyłku świata rewolwerowców tak samo, jak ACII pozwalało wkręcić się w świat renesansowych Włoch. RDR to także solidna strzelanina, choć ze względu na specyfikę uzbrojenia nie jest ona tak dynamiczna i wybuchowa jak GTA IV - mi to nieśpieszne tempo nie przeszkadzało, ale jeśli ktoś szuka rozwałki, to tu jej raczej nie znajdzie. Bardzo spodobała mi się oprawa, poczynając od przekonująco wykreowanego świata, na genialnie odegranych scenkach kończąc - Rockstar to fachowcy od technologii i nawet kobieta-muł tego nie zmieni. To gra kompletna, która pod wieloma względami przypomina bardziej RPG-a. Najważniejsza jest tu podróż, a nie cel, przeżywanie świata, a nie strzelanie czy oglądanie przerywników. Autorzy z Rockstar jak zwykle włożyli masę wysiłku w stworzenie wirtualnej rzeczywistości. Tylko od nas zależy, ile z tego świata wyniesiemy.

Tadeusz Zieliński

 

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    32 głosy

Komentarze (61)

  • matheok

    Oceniono 7 razy 1

    to zwykła cyferka, ale jak split second dostał 5 z minusem, to inni mogą sobie coś pomyślećwink a gra konkret !

  • sialala

    Oceniono 8 razy 0

    czyli typowy sandbox - vide gra nie dla mnie wink
    ale recenzja bardzo rzetelna IMO.

  • punkstyler

    Oceniono 6 razy 2

    Wiele razy to podkreślałem już ale napiszę raz jeszcze. Dla mnie to absolutna rewelacja, i tak wiarygodny świat, że tytuł ten stał się dla mnie najlepszą grą w jaką dane mi było grać na konsoli.

  • edmundo

    Oceniono 2 razy 0

    No i jest recenzja, cool. Kupię grę jak tylko pojawi się w sprzedaży, oby to nastąpiło w czerwcu. A te drobne błędy to widziałem na youtube, najlepszy błąd to latający ludzie, normalnie można się posikać ze śmiechu.

  • mcg

    Oceniono 2 razy -2

    Pomimo, że IMO gra jest za łatwa i główny bohater jest lekko nijaki -ciotowaty? (wolałbym tutaj raczej milczącego bohatera ala Eastwood) to po raz kolejny szacunek. R*espect. Kocham tego developera.

  • semerkchet

    Oceniono 1 raz 1

    Czekałem na RDR długo i nastawiałem się na ten tytuł bardzo. Cieszę się że nie zawiodł oczekiwań. Szkoda tylko że wyszedł "na sesję" a do tego "na licencjat" uncertain Będzie musiał poczekać, ale chociaż ominie mnie walka o egzemplarze.
    matheok : moje gratulacje w porównywaniu oceny s/s i rdr. Tylko teraz mamy wybór czy obniżymy rdr za brak samochodów czy s/s za mało westernowe klimaty? ;]

  • boobr

    Oceniono 7 razy 1

    Jak dla mnie grze jednak bliżej do 6- jak 5+, zwłaszcza biorąc pod uwagę oceny SplitSecond i Alan Wake.

  • zooltar

    Oceniono 4 razy 0

    boobr - powtorze po raz kolejny - imo Alan to gra na suta 5. zastanawialem sie dlugo nad 6-, ale RDR brakuje jednak tego specyficznego je ne sais quoi suspicious, ma slaby srodek i sporo bledow. w takiej sytuacji nie da sie mu postawic 6tki.
    mcg - nie zgadzam sie ze john jest ciotowaty. jesli juz to jest raczej lekko przyglupi, bo w paru miejscach daje sie robic w konia az milo. niemniej jako postac jest wiarygodny i trudno go nie polubic. a co do zbytniej latwosci - jesli grasz na normalnym poziomie autotargetu, to wlacz sobie experta - jesli przejdziesz za pierwszym razem misje z wronami to stawiam ci browka wink

  • dc_gt

    Oceniono 17 razy -7

    Panowie spokojnie. Szósteczki są zarezerwowane dla exów Sony. RDR to gra wiecej niz bardzo dobra dlatego ocena 5+ jest jak najbardziej na miejscu. Recenzja dobra, choc imo troche krótka. Jak na tak glosny tytuł autor powinien cos wiecej napisać. Np. brak jakiejkolwiek wzmianki o udzwiekowieniu, ktore w grach rockstar jest pierwszorzedne jest dla mnie małym failem.

  • pipsreview

    Oceniono 7 razy -3

    @Pytanie do redakcji, jaka jest szansa na recenzje wersji ps3?

  • boonse

    0

    Dead.Space ---> 5+\6..... A w grę już dziś zagram !!!!

  • dead.space

    Oceniono 1 raz -1

    Wiem, wiem to byl zart. Mnie nadal te recenzje nie przekonuja do gry. Poczekam na Naughty Beara

  • dc_gt

    Oceniono 4 razy 4

    To po ci osobna recenzja skoro wiesz czym sie obie wersje roznia? Wstaw sobie po stronie minusów mniejsza rozdzialke i juz masz recke wersji ps3. Geeez.

  • maupa666

    Oceniono 4 razy 0

    na metacritics daja 95 to poly daje 5+
    Kiedy zobaczymy w was troche indywidualizmu i dacie ocene ktora bedzie sie roznila od sredniej na metacritics. Nie zebym sie czepial ale to jest widoczne z kazda wasz recka .
    Co do samej gry to jest naprawde dobra

  • cujo

    Oceniono 1 raz 1

    Dla mnie najwyższa półka. Zaraz obok takich gigantów jak Half-Life czy Bioshock.
    Rockstar rock on!!!

  • rezr666

    Oceniono 8 razy 8

    Ja mam tylko jedno pytanie dlaczego CENEGA jeszcze nie wypadła z rynku? Czy tu chodzi o tę słynną zasadę o wypieraniu lepszego pieniądze przez gorszy? Ostatnie dni spędziłem na poszukiwaniu w Empikach, MMarktach i innych przybytkach sklepowych RDR w dwóch miastach wojewódzkich oddalonych od siebie o blisko 400 km akurat taką miałem sytuację. Chcialem kupić przed wyjazdem biegam latam i nie ma. Trudno pojechałem do rodziny miałem czas zacząłem biegać i szukać. W końcu w jednym sklepie w prawie półmiolionowym mieście dopadłem pudło z RDR a miły pan EMIKowiec się uśmiechnął i powiedział, że miałem szczęście bo mieli do tej pory 2 sztuki RDR jedną na X'a drugą na PS3. Ja poproszę o adres Cenegi chcę zobaczyć ten obraz nędzy i rozpaczy...

  • cujo

    Oceniono 2 razy 2

    @rezr666, to raz. Dwa - Cenega po raz kolejny olała tych, co angielski znają mniej i nie zlokalizowała nawet podpisów. Pisze "nawet" ale sam wole kinową lokalizacje. Cenegi nawet na to nie stać.
    NA POCHYBEL CENEDZE!

  • sin

    Oceniono 1 raz 1

    Nie lubię sandboxów ani westernów, ale ta gra to majstersztyk. Mam już z 12h i nawet nie zrobiłem 1/3 gry. rezr666 większość gier w Polsce to import. Nie są tu ani tłoczone, ani pakowane. W przypadku RDR mógł zawalić dostawca zagraniczny, a nie Cenega, co jest niemal pewne, bo RDR brakuje w całej Europie.

  • rezr666

    Oceniono 1 raz 1

    cujo właśnie nadrabiam zaległości i z tego co czytam w sieci tu i tam to ponoć nadal są kłopoty z dostępnością RDR a dziś piątek. Więc chyba byłem szczęściarzem, że dorwałem tego RDRa i dziś nakarmię nim mojego pleyaka. A wracając do Cenegi to chyba ta firma już przejęła palmę pierwszeństwa w byciu ZEREM, palmę którą od lat dzierżył LEM.

  • szczwanygapa

    Oceniono 1 raz -1

    @zooltar
    o jakie wrony chodzi?
    RDR jest grą wybitną, nie pozbawioną błędów, ale nadal wybitną. Miód wylewa się z ekranu wiadrami.
    BTW, dzięki zooltar za meksykański spoiler smile

  • szczwanygapa

    0

    Cieszę się, że złożyłem pre-order, bo krew by mnie zalała jakbym nie miał możliwości zagrania w tydzień po premierze.

  • skrutten

    0

    Ja z grami z Cenegi w ogóle mam jakiegoś pecha. A to gra nie chce się zainstalować, a to problemy z rejestracją. A jak już zainstaluję grę, to raz mi ruszy, innym razem nie. Zawsze jakieś cyrki z tą Cenegą. Wyjątkowo mnie ta firma nie lubi smile

  • martin1841

    Oceniono 3 razy 1

    Nierozumiem skoro gra ma "genialny klimat", świetną oprawe itp a tylko "drobne błędy" i nierówny scenariusz, co jest zrozumiałe jeśli się weźmie pod uwage skale gry to dlaczego nie dać całej szóstki? Redaktorze?

  • janmarian

    0

    martin1841 - dlatego że ma nierówny scenariusz i drobne błędy smile

  • dc_gt

    Oceniono 5 razy 5

    Po to żebyś się pozniej nie pytal czemu gra ma 6 skoro ma "drobne błędy" i "nierówny scenariusz"

  • s.p.

    0

    Współczuje tym którym jeszcze sie nie udało kupić. Gra jest genialna . Multi cienkie ale to standard z R*.
    Co do fabuły to nie tylko meksyk jest dziwny bo finał też kuleje z logiką ale to trzeba wybaczyć bo to najlepszy sandbox do tej pory . GTA 4 przy RDR odpada w przedbiegach

  • j_uk_dev

    Oceniono 1 raz 1

    Gra świetna, a ten spoiler o meksykańskiej wiosce..eh...w tym miejscu przestałem czytać recenzję na wszelki wypadek.

  • massca

    Oceniono 6 razy 0

    MASAKRYCZNIE dobra gra. Zgadzam sie z Tadkiem w każdym punkcie. Nie zagrać w RDR to naprawdę grzech.

  • mathiuss

    Oceniono 2 razy 0

    Czekam na wersje pecetowa.
    Swoja droga, strasznie mnie na Poly irytuja w tekstach te wtracane zdania w ramkach obok, bo jak je czytam to zapominam o czym byl glowny tekst, a jak je obczajam na koncu to juz nie pamietam do czego nawiazywaly.

  • xboxer360

    Oceniono 2 razy -2

    Nie wiem czemu ale kobieta osioł i niewidoczne konie mi nie bardzo pasują do "drobne błędy". Rozumiem że recenzja jest już po odpowiednim patchu ?

  • zooltar

    Oceniono 2 razy 2

    xboxer - ale przeczytales co napisalem? ja na te bledy nie trafilem. moi koledzy, ktorzy gre maja, tez nie, a przynajmniej nic nie donosili.
    @meksykanskiej wioski - ale moment, jaki spojler? to nie jest zaden zwrot scenariusza, nie ma tam zadnej glebszej historii, ani tajemnicy, wiec wtf? :]
    @szczwanygapa - zaraz mnie znowu posadza o spojlerowanie - chodzi o wrony w misji dla abigail.

  • zooltar

    Oceniono 1 raz 1

    @maupa666 - nie rozumiem zarzutu. mam wystawic gorsza ocene, tylko po to zeby sie odroznic? big_grin

  • franekdolas

    Oceniono 2 razy 2

    Ale po co zooltar Ty sie tłumaczysz? to jest twoja subiektywna ocena, a im kij w oko.

  • sialala

    Oceniono 1 raz 1

    tak czytam o problemach z dostaniem tej gry i nie wierze - od dnia premiery pudelka z gra wrecz zalegaja na polkach we wszystkich sklepach z grami (a nawet Tesco) w mojej wiosce. wiec nie wierzcie, ze "zagramanica" gry tez brakuje, bo to nieprawda.
    w przypadku GTA IV faktycznie byly problemy z dostaniem gry (po dwoch dniach praktycznie nie byla nigdzie dostepna), ale z RDR takowych problemow nie zauwazylem.

  • kfadrat

    Oceniono 2 razy 2

    @pipsreview - i co z tego? gra jest gorsza? maniacy ze sprzętem piszą o rozdziałkach, których praktycznie nie dostrzegamy. gra to gra, gorsza grafika nie oznacza gorszej gry...
    jesteśmy graczami, a nie grafikami. i żeby nie było, grę mam na 360 (dzięki U smile ).

  • maupa666

    Oceniono 1 raz -1

    Zooltar : odroznic czy nie odroznic to tutaj jest bez znaczenia tylko jakims dziwnym zbiegiem okolicznosci w 99% wystawiacie oceny podobne do tych z metacritics . Czekam na ufc2010 tongue_out tam duze pisma daly sporo gorsze oceny niz wiekszosc a wy ?

  • bydle

    0

    Do GTA 4 podchodzilem 3 razy i nie skonczylem...
    RDR lyknalem za pierwszym zamachem i statsy sa juz na 100%
    w ogole sie tego nie spodziewalem i jestem pod wrazeniem...
    dawno tak dobrze sie nie bawilem,jezeli ktos ma ochote na Online,zapraszam na XBL
    GamerTag-BUCZO smile

  • pepa5

    0

    @sialala - to lepiej uwierz i nie pisz że to nieprawda skoro "zagramanicą" nie byłeś sprawdzić. W Londynie kupiłem dopiero dzisiaj po wielu dniach czekania, nigdzie gry dostać nie można było.

  • arturk

    0

    sialala : RDR w Warszawie udało mi się złapać dopiero w środę po 17 (a szukałem też z rana). Uwierz mi, że gry zwyczajnie nie było od soboty w dwóch największych centrach handlowych w Warszawie oraz empikach.

  • zooltar

    0

    maupa666 - jaka twoim zdaniem ocene powinna dostac gra Red Dead Redemtpion

  • maupa666

    0

    95 jest ok moim zdaniem ,ale mi chodzi nie tylko o ta recke i do tego pije.

  • rzarvior

    Oceniono 3 razy 1

    @zooltar... a czy jakieś info odnośnie multi można by zamieścić ? szczrze to bardzo mnie ciekawi tyb free roam i chciałbym wiedzieć czy faktycznie jest tak dobry...
    @maupa666
    [quote] 95 jest ok moim zdaniem ,ale mi chodzi nie tylko o ta recke i do tego pije. [quote]
    czy ty masz coś z głową człowieku ? czepiasz się że Tadek dał ocenę "taką samą jak metacritics" później twierdzisz że w sumie to też byś taką dał... inne recki ? czyli co ? wychodzi świetna gra (obojętnie na jaką platformę) wszystkie serwisy dają wysokie oceny, na meta to widać i z tej okazji Poly ma swoją ocenę zaniżyć, bo choć gra jest faktycznie świetna, to ocena ma być słaba żeby nie było jak na metacritics ? lekarz... pomoże ci już tylko lekarz...

  • mborczynski

    Oceniono 1 raz -1

    Ja już przeszedłem, końcówka gry jest po prostu tak nudna, że można zasnąć.. Zakończenie jako takie, podobał mi się patent, że musiałeś sam je znaleźć.
    Gra ma zbyt wiele bugów, i nieraz zacina się podczas rozgrywki w ważnych momentach. Multiplayer jak na razie nie jest grywalny, dużo ludzi pisze, że mają ten sam problem co ja. Wyskakuje Alert i wywala cie do free roamu, i pograne. Niestety GTA IV zjada RDR na śniadanie.

  • robert_de_clair

    0

    OT szczwanygapa napisał "Cieszę się, że złożyłem pre-order, bo krew by mnie zalała jakbym nie miał możliwości zagrania w tydzień po premierze" - O to nasz premier już w to grał? (przepraszam ale nie mogłem się powstrzymać) wink

  • rezr666

    Oceniono 2 razy 0

    PS3 Exclusive Content
    The PlayStation 3 version of Red Dead Redemption boasts some exclusive content that isn’t available on the Xbox 360 version. The additional content includes these two items which are downloadable via a voucher card included in the package when you buy the game new.
    The exclusive content includes:
    * Solomon’s Folly Gang Hideout
    * Walton Gang Outfit
    No dobra panowie czy w waszych pudełkach RDR był jakiś voucher na tę dodatkową zawartość w ogóle? Bo jakoś u siebie nie widzę ani ubranka gangu Walton ani kryjówki. Fakt, że Cenega łamie prawo nie dodając polskiej instrukcji już pominę machnięciem ręki bo szkoda gadać big_grin

  • burnas

    0

    Dla mnie 8/10 Kupa fajnych rzeczy w tej grze, ale brak sensownego tutoriala (dopiero kumpel powiedział mi, że lasso dostanę jak dalej będę robił questy dla B, a nie łapał przestępców [co mi się najbardziej podobało]) i kupa błędów psują wrażenie.

  • bialy0021

    0

    Cytat No dobra panowie czy w waszych pudełkach RDR był jakiś voucher na tę dodatkową zawartość w ogóle? Bo jakoś u siebie nie widzę ani ubranka gangu Walton ani kryjówki.
    ja co prawda nie kupowalem w polsce, ale o ile sie nie myle kupon dolaczany jest tylko do edycji limitowanej. natomiast wspomniany stroj i kryjowka sa w kazdej wersji gry na ps3 i nie trzeba nic wklepywac - musisz po prostu je odkryc (stroj np. pojawi sie w menu gdy zdobedziesz choc 1 jego czesc)
    sama gra jest dobra, ale jak to ktos wspominal w ostatniej polygadce nie oferuje praktycznie nic nowego w kolejnych 'mapach'. do tego schematycznosc misji daje sie we znaki i monotonne podroze wlasnie w ich trakcie (hop na dylizans i... kilka minut nudy), ktorych nie ratuja nawet rozmowy (nierzadko calkiem interesujace/zabawne) miedzy martsonem a dana postacia.

  • s.p.

    0

    Problem z glitchami jest taki że ... te na filmikach są żadko spotykane i tak bardzo nie przeszkadzają jak bugiktóre są nonstop np. przeciwnicy w ścianach, lucky shoty. czasem nie mozna wejsc w menu wyboru broni co konczy sie śmiercią itp.
    sam free roam ma wady single i multi playera a zalet jeszcze nie zauważyłem.
    Rockstar powinien zostawić internet w spokoju i wykończyć single w nastepnej grze

  • gryzuman

    Oceniono 1 raz 1

    Maupa666 napisał
    "na metacritics daja 95 to poly daje 5+
    Kiedy zobaczymy w was troche indywidualizmu i dacie ocene ktora bedzie sie roznila od sredniej na metacritics. Nie zebym sie czepial ale to jest widoczne z kazda wasz recka ...."
    Maupa666, przypominasz mi jakiegoś kolesia, który pisał do CD-Action z zarzutem, że są w jakimś spisku z CD Projekt, m. in. dlatego, że obie firmy mają w nazwie "CD". Skoro gra jest bardzo dobra (z czym, swoją drogą, się zgadzam), to co jest dziwnego w tym, że oba serwisy wystawiły RDR dobrą ocenę? Z tego, co napisałeś, można wywnioskować, że wg. Ciebie polygamia powinna wystawić gorszą/lepszą ocenę, tylko dlatego, żeby nie była podobna do oceny innego serwisu? Czy Twoim zdaniem indywidualizm to ocenianie czegoś inaczej, niż się uważa, żeby pokazać, że jest się innym? Brawo.

  • ministerzdrowia

    0

    Sama końcówka gry mnie po prostu rozłozyła. Żadna produkcja video tak mnie nie rozmiękczyła. Grałem w RDR od czerwca, czasem mając większe lub mniejsze przerwy, co spowodowało, że się z bohaterem dość związałem. Potem gdy sobie włączyłem utwór Compass, który leciał w tle podczas powrotu Johna do rodziny to poległem.

  • shu172

    0

    Nie lubie sanboxow, do serii GTA podchodzilem kilka razy ale nie dawalem rady po 2-3 godzinach, natomiast ta gra wciagnela mnie jak odkurzacz. Wracam z pracy szybki prysznic, papu i od razu do konsoli...

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX