Xbox Live Arcade w skrócie - odcinek 2 (+bonus)
Serious Sam HD
W tym tygodniu znów dostaliśmy tylko jeden tytuł, w dodatku wyceniony na 1200 MSP (okolice 50zł). Mowa oczywiście o Serious Sam HD: The First Encounter.
Wspomniane wyżej 50zł to sporo, jak za odgrzewaną wersję gry, która już w momencie swojej premiery była odrobinę dziwna ze swoim nastawieniem na masową jatkę groteskowo wyglądających kosmitów.
Rozgrywka w trybie dla jednego gracza nie zmieniła się ani na jotę. Jeśli oczywiście nie liczyć tego, że "wyostrzeni" kosmici i "upiększony" świat wyglądają teraz nie tyle ładnie, co po prostu kanciasto.
Zadaniem gracza jest przejść od punktu A do punktu B po drodze wycinając tysiące różnorakich pokrak, pojawiających się znikąd. Podobnie, jak liczba przeciwników, również arsenał Sama wygląda okazale, więc na ekranie dzieje się dużo. Fabuła? Urozmaicenia? Nie stwierdzono...
Jest trudno. Nawet na średnim poziomie trudności warto często korzystać z możliwości szybkiego zapisu gry, bo wrogowie pojawiający się naraz z każdej strony gracza, to jeden z ulubionych schematów autorów. Jeśli lubicie takie wyzwania, to Serious Sam powinien zwrócić waszą uwagę.
Co dostajemy nowego? Tryb kooperacji dla 4 graczy. Oczywiście rzucenie czterech bohaterów ludzkości przeciw bezbronnym kosmitom byłoby nie fair, więc Croteam pomyślało o kilku opcjach, które pozwolą nieco zrównoważyć rozgrywkę.
Pomijając takie banały, jak kilka poziomów trudności oraz ustalenie liczby respawnów graczy (może być i nieskończoność) przed meczem można zdecydować o ilości amunicji, "zostawianiu" apteczek dla kolegów czy nawet wzmocnieniu siły przeciwników. Wszystko oczywiście w imię dobrej zabawy.
I to jest chyba istota tej gry - perwersyjna zabawa w narzucanie sobie kolejnych absurdalnych wyzwań. Jeśli czujecie, że wszystkie nowe gry są za proste, to spróbujcie swoich sił w Serious Sam. Uprzedzam jednak, że prymitywność tej produkcji może być przeszkodą nie do przeskoczenia.
Na szczęście demo jest naprawdę treściwe i jeśli po jego skończeniu będziecie mieli ochotę na więcej (a Left 4 Dead 2 z jakichś powodów nie wchodzi w grę) to prawdopodobnie kwalifikujecie się na zadowolonego klienta.
Bonus
Nie chciałem kończyć tego odcinka na opisaniu tylko jednej gry, więc zajrzałem jeszcze do zakładki z Indie Games i wiecie, co w niej znalazłem? Pixel Boardera, który kolorowym trailerem wdarł się jakiś czas temu do naszej świadomości. Jak się w to gra? Sami zobaczcie.
Możliwość zmiany stylu grafiki i świetna, skoczna retro-muzyka nadają oprawie mnóstwo stylu, którego niektórym graczom czasem brakuje. Za to sama rozgrywka jest... potwornie trudna. Oj, ileż upadków powycinałem z powyższego wideo.
Problemem jest przestawienie się na sterowanie środkiem ciężkości, a nie podświadome domaganie się kręcenia flipów w stronę wychylenia gałki analoga. Pierwsze plansze są dość proste (choć lądowanie wciąż mi nie wychodzi...), ale im dalej w las, tym więcej gleb. Uwierzcie mi i nie liczcie na prostotę Deluxe Ski Jumping.
Pixel Boarder kosztuje 240 MSP, co oznacza wydatek mniej, niż 10 złotych. Pewnie nie jest to gra, przy której spędzicie wiele godzin, ale ja wydanych pieniędzy nie żałuję. Tzn. nie będę ich żałował, jeśli choć raz uda mi się popisać przed znajomymi czystym i wysoko punktowanym przejazdem!
Maciej Kowalik
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
0 głosów
































Komentarze (11)
Hmm a jaka jest roznica miedzy L4D a starym SS? Masz isc do przodu i zabijac pokraki. Skoro gra dawala fun kilka lat temu, a teraz dorzucono COOP dla 4 osob to frajda jeszcze wieksza bedzie.
Kupilem natychmiast jak sie pojawilo, kilka minut w demie mnie przekonalo, ze to pozycja dla mnie. Bezstresowa rozwalka to to czeog mi brakowalo. Poziom trudnosci imo umiarkowany. Nie uwazam sie specjalnie za wymiatacza FPS a gra sie gladko, a co wazniejsze Baardzo przyjemnie.
dead.space L4D klepiesz w koło tych samych przeciwników, niektórych to może drażnić. Jak nie masz z kim grać to L4D nudzi się raz dwa. Różne bronie dają inne doznania, a L4D nie dość, że ma całe 6 broni to różnią się chyba tylko dźwiękiem. No w L4D wycinasz zombie bo musisz w SS bo chcesz
.
jeszcze raz szacun za cykl. moar. to cholernie przydatne.
SS był boski, zagrywałem się w niego mocno swego czasu. Z tym, że nie wyobrażam sobie gry w niego na padzie... pewnie dlatego wydaje się aż tak trudny. Niestety mój komp wersji HD nie udźwignie, a wcześniejsza wersja mi nie chce ruszyć
.
Auto aim jest potężny (choć można go wyłączyć)
Serious Sam to klasyk. gdyby nie to, ze mam jeszcze 9 nierozpakowanych nawet gier na 360tke to bym sobie chetnie SS sprawil.
Taa.. świetny klasyk pamiętam że zagrywaliśmy się na lanparty w SS jedna z niewielu gier fpp po Doomie i Doomie2 która oferowała coop campaign na pc ; )
Gra wciąga najlepsze w niej to CO-OP dla 4 graczy, po prostu miazga.
sin - SS i L4D wiele laczy, granie tylko w coop, zas bronie roznia sie raczej na 3 kategorie, SMG, Rifle i Shotgun, SMG daje najmniejszy dmg, zas kalasz czy Scar potrafi 1 pociskiem podziurawic ich jak i shotgun 1 pociskiem dobic 3. Wybijanie potworow z piela rodem i zombie daje mi identyczna frajde
nie chce sie czepiac ale: "W tym tygodniu znów dostaliśmy tylko jeden tytuł, w dodatku wyceniony na 1200 MSP (okolice 50zł)" dostalismy? to u nas jest Live?