Recenzje

Lightning Returns: Final Fantasy XIII - recenzja

Sebastian Duczmal
23.02.2014 18:34
A A A Drukuj
Lightning Returns: Final Fantasy XIII

Lightning Returns: Final Fantasy XIII (Lightning Returns: Final Fantasy XIII)

Seria Final Fantasy nie jest ostatnio w dobrej formie. Czy Square Enix wyciągnęło wnioski z poprzednich części?

Trzeba przyznać, że "trzynastka" trochę się rozwlekła, przez co na kolejną pełnoprawną odsłonę serii czekamy już blisko cztery lata. Taki cykl wydawniczy opierający się na jednej "dużej" części tworzonej raz na kilka lat i "mniejszych" grach rozgrywających się w tym samym uniwersum jest zapewne podyktowany względami biznesowymi, jednak dzięki temu twórcy mają szansę trochę poeksperymentować. Tak więc FFXIII w kwestii mechaniki było najbliższe standardowi, XIII-2 to już tylko dwie główne postacie, pokemonowe łapanie stworów i podróże w czasie, a Lightning Returns to skupienie się tylko na jednej bohaterce oraz szereg innych - niekoniecznie dobrych - zmian.

500 lat w przyszłość

Akcja Lightning Returns dzieje się 500 lat po wydarzeniach opowiedzianych w "dwójce". Jednak nawet taki szmat czasu nie przeszkodził znanym już bohaterom w zachowaniu swojego naturalnego, japońskiego piękna. Dzieje się tak dlatego, ponieważ na skutek działań z poprzedniej części ludzkość stała się częściowo nieśmiertelna i przestała się starzeć. Z jednej strony to super nowina, jednak w "pakiecie promocyjnym" ludzie stracili możliwość prokreacji, a na świecie zaczął rozprzestrzeniać się Chaos, z którego wyłaniają się potwory. Na domiar złego każdy człowiek, mimo tego, że się nie starzeje, może umrzeć z każdego innego powodu (rozszarpanie przez dziką bestię jak najbardziej pasuje do kategorii "inne powody"). I tak właśnie na tej walce z energią Chaosu i ciągłym kurczeniem się populacji upłynęło ostatnie pięć wieków.

Do takiego niezbyt przyjemnego świata zostajemy przeniesieni wraz z Lightning, którą będziemy kierować. Naszym zadaniem nie jest - jak mogło by się wydawać - uratowanie wszystkiego co się da, lecz na polecenie boga Bhunivelze zbawienie jak największej liczby dusz, które potem będą mogły żyć w nowym, przygotowanym przez niego świecie. Żeby nie było tak łatwo, okazuje się, że do całkowitej zagłady pozostało tylko sześć dni. Czas ten jednak możemy przedłużyć wykonując zarówno główne, jak i poboczne misje dające nam Eradię - moc, dzięki której rozkwita Yggdrasil odpychający Chaos i dający nam kolejny dzień.

Muszę przyznać, że główny wątek fabularny jest mocną stroną tego tytułu (co nie znaczy jednak, że jest on jakiś wybitnie dobry). Ma swoje tajemnice, zwroty akcji i rozterki głównej bohaterki. Z drugiej jednak strony, końcowe wyjaśnienie, skąd wziął się ten cały Chaos, jest takie głupie i absurdalne, że się w głowie nie mieści. Nie można przyczepić się do samej postaci Lightning - ta ma swój jasno zarysowany cel, do którego dąży za wszelką cenę. O ile sama fabuła jest przyzwoita, o tyle towarzyszące jej dialogi niejednokrotnie budziły u mnie uśmiech politowania. Każdy dobrze kojarzy amerykański patos, czyli przykładową akcję, w której amerykański bohater na tle amerykańskiej flagi ratuje amerykańskie miasto. W Lightning Returns wygląda to tak, że postaci zawsze przy spokojnej, wręcz smutnej muzyce prawią morały o poświęceniu i miłości. Nie raz, nie dwa i nie dziesięć usłyszmy jaka to nasza misja jest trudna i ważna, ale musimy walczyć, bo ta miłość jest najważniejsza i trzeba się dla niej poświęcić... Po pewnym czasie aż się niedobrze od tego robi.

Lightning Returns: Final Fantasy XIII, ps3, xbox 360To nie wygląda na 2014 rok

Presja czasu

Jak pisałem wcześniej, wykonując misje poboczne dajemy sobie dodatkowe dni do końca świata, więc wykonywanie ich jest bardzo ważne. Zadania poboczne mają trzy stopnie trudności - symbolizowane przez ilość gwiazdek - i są zróżnicowane, a niektóre nawet zazębiają się z innymi, co dodaje głębi. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie czas. Jedna minuta w grze to dwie sekundy, do naszej bazy (Arki) zostajemy przeniesieni automatycznie o 6:00 rano, a postacie z misjami niejednokrotnie możemy znaleźć tylko w określonym przedziale czasu. To wszystko sprawia, że praktycznie przez większą część gry czułem się poganiany i ciągle dusiłem przycisk odpowiadający za sprint. Czas nie leci w trakcie walk, rozmów, wizyt w menu i pobytu na Arce, jednak nie zmienia to tego negatywnego wrażenia. To nie jest Final, w którym można delektować się każdą chwilą, tylko jakaś durna czasówka!

W zdecydowanej większości misje poboczne są przeraźliwie głupie i Lightning mimo tego, że ma zbawić ludzkość, wykonuje masę prozaicznych czynności. Jedna z misji wymaga od nas przyniesieniu chłopcu (pamiętajmy, że ma on ponad 500 lat) piłki kauczukowej leżącej nieopodal. Inna osoba z kolei prosi, żeby zagonić owce do zagrody. Takie misje da się jednak jeszcze przeboleć. Gorzej jeśli trzeba znaleźć np. 4 liczby, 13 zegarów albo 3 zagubione postacie. Lokacje może nie są ogromne, ale do najmniejszych też nie należą, więc swoje trzeba się nabiegać, a czas ciągle goni. Dodatkowo każdy skończony quest to kolejne linie dialogowe o poświęceniu, miłości i o tym, jak dana postać została zainspirowana przez heroiczną postawę Lightning. Przykładowy chłopak od piłki kauczukowej zwierza się, że czeka na brata, który poszedł zabijać potwory i nie wraca od kilku dni. Już się bał, ale oddaliśmy mu zabawkę, więc on zyskał odwagę i będzie kontynuował powierzone mu zadanie (stanie w miejscu).

Lightning Returns: Final Fantasy XIII, ps3, xbox 360Ganianie owiec, wyzwanie godne zbawczyni świata

Są jeszcze misje, które zaczynają się przy Canvas of Prayers (płótno modlitw) i polegają na przyniesieniu do obsługującej to miejsce Chocoliny określonej liczby jakichś przedmiotów. Nagrody z tego są praktycznie żadne, a i nie dostajemy Eradii, więc można sobie to całkowicie odpuścić.

Jeśli zaś chodzi o lokacje, do dyspozycji dostajemy dwa spore, ale jednocześnie korytarzowe miasta Luxerion i Yusnann oraz dwa duże tereny Wildlands i Dead Dunes. Poruszamy się między nimi za pomocą pociągów, a potem możemy się do nich teleportować. Są one zróżnicowane, pełne zakamarków i na pewno miło byłoby móc je w spokoju eksplorować, ale niestety nie da się z powodu nieubłaganie lecącego czasu.

Lightning i jej wdzianka

Błyskawica zyskała umiejętność skakania, wspinania się po drabinie, łapania niektórych krawędzi i zjeżdżania po rurze (takiej jak w nocnych klubach), ale opłaciła to zdolnością levelowania. Nie ma punktów doświadczenia, przeciwników zazwyczaj bardziej opłaca się ominąć niż się z nimi bić. Swoje statystyki podnosimy tylko wykonując kolejne - główne i poboczne - misje, przez co jest jeszcze większy przymus latania po świecie i wykonywania ich.

Lightning Returns: Final Fantasy XIII, ps3, xbox 360Lightning nawet na bal idzie z mieczem i tarczą

W zamian za to dostaliśmy system ubrań. Każde wdzianko ma inny wpływ na opisujące postać statystyki (siła, magia, życie oraz długość i regeneracja paska Active Time Battle odpowiadającego za wykonywanie czynności w trakcie walk), swój unikalny bonus jak np. +15% do odporności na obrażenia i podstawową umiejętność, np. Heavy Slash lvl3, której nie da się usunąć. Do ubrania musimy dobrać jeszcze miecz, tarczę, dwa dodatki i skille, tak by to wszystko miało ręce i nogi. W trakcie walki możemy mieć w jednym czasie trzy takie zestawy w zanadrzu, pomiędzy którymi możemy się szybko przełączać. Każdy set ma również swój osobny pasek ATB, regenerujący się w trakcie starć.

To, jak będzie nam się walczyć, zależy głównie od tego, jak wcześniej ustawimy sobie zestawy umiejętności. Możemy użyć samych najpotężniejszych czarów typu Firaga itp., ale jednorazowe użycie go kosztuje dużo punktów z paska ATB, który działa ciut inaczej niż w poprzednich odsłonach trylogii. Otóż nie dzieli się on na kilka kawałków, tylko ma określoną długość mierzoną w punktach (np. 120), a każdy atak ma inny koszt. Trzeba więc rozsądnie ustawiać i używać umiejętności oraz często przełączać się pomiędzy różnymi zestawami w trakcie walki, tak by można być w ciągłej gotowości bojowej. Mamy również do dyspozycji kilka punktów EP, które powoli regenerują nas po każdej potyczce, a służą np. do krótkiego zatrzymania czasu w trakcie pojedynku, co pozwala na bezkarne obijanie przeciwników. Można ich używać też w trakcie eksploracji do zatrzymania czasu na pół godziny w świecie gry lub teleportu we wcześniej odblokowane miejsce.

Lightning Returns: Final Fantasy XIII, ps3, xbox 360W jednej z lokacji podczas starć pomaga nam Chocobos

Wracając do walki. Jest dynamiczna, wymaga zręczności w trakcie (ważne jest blokowanie w odpowiednim momencie) i pomyślunku przed nią. Jedyne, co mogę jej zarzucić, to to, że nie jest tym, za co kochamy stare Finale - i z turowego jRPG-a zrobiła grę akcji. Jest to jednak najjaśniejszy punkt Lightning Returns.

Techniczne kalectwo

W przeciwieństwie do warstwy technicznej, którą można określić jako dramat. Ładnie w tej grze wyglądają tylko główne postacie, przeciwnicy i niektóre mniejsze lokacje, np. wioska Moogli. Reszta jest wręcz przeraźliwie brzydka. Są też problemy z płynnością animacji. Zaczynają się one w pierwszej minucie rozgrywki, a kończą po zabiciu ostatniego bossa. Gra potrafi zgubić klatki nawet podczas rozmowy Lightning z byle jakim NPC-em. Jeśli jakaś scena zrealizowana jest na silniku gry, to możecie mieć pewność, że prędzej czy później (raczej prędzej) będzie zgrzytać. Dla porównania odpaliłem XIII i XIII-2 i tam prezentowało się to dużo lepiej i działało płynnie, a od premiery pierwszej części trylogii minęły przecież 4 lata! Nie jestem w stanie pojąć, jak można to było tak zepsuć.

Lightning Returns: Final Fantasy XIII, ps3, xbox 360Te tekstury

Smutny werdykt

Lightning Returns: Final Fantasy XIII jest najgorszą częścią słabej trylogii. Co prawda fabuła jest przyzwoita, system ubrań jest dosyć ciekawy, walki nawet sprawiają przyjemność, ale mimo to nie poleciłbym tej gry nikomu.  Ta gra po prostu w założeniach jest zła i zrobiona po kosztach, tak że nawet pojedyncze dobre pomysły nie mogły jej uratować. Robienie z niej czasówki przysłania praktycznie wszystkie zalety. Jeśli jesteście ciekawi, jak skończy się historia tej ekipy, to po prostu włączcie sobie ostatnie 30 minut na YouTubie. Zaoszczędzicie sobie masy "fajnalowo patetycznych", nędznych dialogów o poświęceniu.

OSTATECZNIE

Więcej o systemie ocen

Sebastian Duczmal

Platformy: PS3, Xbox 360
Producent: Square Enix
Wydawca: Square Enix
Dystrybutor: Cenega
Data premiery: 14.02.2014
PEGI: 16

Grę do recenzji udostępnił dystrybutor. Testowaliśmy wersję na PS3. Screeny podchodzą od redakcji.

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (50)
Zaloguj się
  • Oceniono 15 razy 9

    Bardzo dobra recka.Czas,czas,czas...jak można wprowadzić do gry rpg taką opcję i kurna te owce!!!Najwięcej czasu przy tym spędziłem bo te barany nie chciały wejść do zagrody.Gra zwalona po całości właśnie przez czasówkę.Ech,nawet nie wiem dlaczego mam zamiar splatynować ten crap...chyba sentymentsmileGdzie grind?Gdzie fun z walk?Normalna porażka i syf jaki nam zadedykowali PANOWIE z S....

    • avatar

      Oceniono 11 razy 3

      @Ognik Dark
      Z tym czasem to akurat ma sens. Jeśli ktoś/coś ma ochotę zniszczyć świat, to nie będzie grzecznie czekać za rogiem, aż odkryjemy mapę, pooglądamy widoczki i zrobimy misje poboczne smile

    • Oceniono 8 razy 0

      @lecho_himself
      Mogę zrozumieć Twoją wypowiedź jeżeli nie miałeś wcześniej styczności z FF,w innym wypadku sam sobie strzeliłeś samobójawink

    • avatar

      Oceniono 8 razy 4

      @Ognik Dark

      Czy SE oszukało cię w tym przypadku? Czy mówili, że LR zauważ że tytuł to Lightning Returns gdzie Final Fantasy jest podtytułem tak jak to było z Crysis Core będzie takie samo jak pozostałe Finale? Od początku wiadomo było o limicie czasowym, systemie walki itp.

    • Oceniono 8 razy -4

      @djbobas
      W sumie to dobrze zrobili że wypuścili tego gniota...mają nauczkę na przyszłość że nie eksperymentuje się na takiej marce jaką jest FF

    • avatar

      Oceniono 13 razy 7

      @Ognik Dark
      za każdym razem, przy każdej premierze kolejnego FF podnosi się larum że, gra jest skopana, że nie tego spodziewali się gracze. A ja się pytam w takim razie, czego spodziewali się gracze? Ciągle tej samej gry, z tą samą mechaniką i tym samym uniwersum? Przecież te zmiany i eksperymenty to nieodłączna część serii FF. Zawsze jakieś element gry wyjdzie dobrze a inny źle, ale przynajmniej nie stoją w miejscu i nie odcinają kuponów, chociaż i to im niektórzy wypominają co jest absurdalne. Tak, każdy nowy FF nie jest jak te "stare dobre" FF bo zawsze każdy jest inny. A wydaje się jakby ludzie o tym nie pamiętali.

    • avatar

      Oceniono 7 razy 5

      @Ognik Dark

      >mają nauczkę na przyszłość że nie eksperymentuje się na takiej marce jaką jest FF
      Theatrhythm, Dissidia, Chocobo Racing, Tactics, Agito, Tyep-0, wspomniany już Crysis Core, Dirge of Cerberus, ba nawet PRAWIE KAŻDY kolejny FF z głownej lini serii jest eksperymentem a najbardziej 11 i 14. O czym ty rozmawiasz.

    • avatar

      Oceniono 1 raz 1

      @Ognik Dark
      To był raczej jednorazowy eksperyment niż obranie nowego kierunku, zresztą na rozstrzygnięcie tego trzeba będzie poczekać do kolejnych części. Też tak myślałem, że ten czas to poroniony pomysł, ale wcale nie jest to specjalnie upierdliwie. Oczywiście wolałbym żeby nie stało się to standardem, ale jako jednorazowy wybryk jest ok.

    • Oceniono 4 razy -2

      @djbobas
      To niech dalej eksperymentują ale nie za moje pieniądze wink Na dzień dzisiejszy skończyłem z kupowaniem gier "na pałę".Najpierw przeczytam recenzję a potem się zastanowię.

    • avatar

      Oceniono 6 razy 2

      @Ognik Dark
      >Czas,czas i jeszcze raz czas. Tego nie powinno się robić przy grach rpg...

      Fallout 1...

      LR nie jest stricte RPG.

      Limit czasowy dobrze użyty potrafi ładnie urozmaicić grę. Poza tym z tego co widziałem isłyszałem czasu w LR jest aż nad to. Ludzie mówią o spędzeniu ostatnich 3-4 dni w tawernie by przyspieszyć czas bo ukończyli wszystkie zadania, i nie są to odosobnione przypadki.

    • Oceniono 3 razy -3

      @djbobas
      "LR nie jest stricte RPG"
      To mnie zaskoczyłeś sad
      Limit czasowy żadnej gry nie urozmaici...chyba że ktoś jest nieśmiertelny wink

    • avatar

      0

      @neuromancer
      Zgadzam się, że to raczej jednorazowy eksperyment, co nie znaczy, że powinien on w ogóle mieć miejsce. To jest jednak jrpg, tu nie ma co wymuszać na graczach pośpiech.

      "Technicznie jest gorzej na lokacjach bo zwyczajnie w świecie ten silnik nie został stworzony do takich obszernych lokacji." - FF XIII również miał otwarte lokacje (późno bo późno ale miał) i wyglądał oraz działał lepiej.

    • avatar

      Oceniono 4 razy 4

      @Ognik Dark
      >Na dzień dzisiejszy skończyłem z kupowaniem gier "na pałę".Najpierw przeczytam recenzję a potem się zastanowię.

      Mądry polak po szkodzie

    • avatar

      Oceniono 4 razy 2

      @Ognik Dark
      >Limit czasowy żadnej gry nie urozmaici

      Here I go again...

      Dead Rising, Recettear, FTL, Majora Mask, Pathologic, questy w pierwszym Stalkerze i większość w Mount & Blade...

    • Oceniono 2 razy 0

      @djbobas
      Dobra Panowie,skończmy te przepychanki bo to nie ma sensu.Jednemu gra się spodoba drugiemu nie.Z jednej strony jest fajnie a z drugiej nie.Prawda jest jedna...dla laika który nie miał styczności z tą pozycją wcześniej to porażka,dla zapatrzonych i mających nadzieję na lepsze jutro jest ok.

    • avatar

      Oceniono 1 raz 1

      @etholt
      Chyba jednak zapomniałeś jak biednie wyglądało Gran Pulse wink W LT widać gołym okiem że musieli zejść z polycountem i rozdziałką textur, i nie jest to wina leniwych grafików, oczywiście nie bronię ich bo mieli czas by popracować nad silnikiem i go zoptymalizować, ale widać nie chciało się. Co do czasu w grze to jest kwestia sporna, też lubię sobie połazić na spokojnie po lokacjach ale nie ma co znowu dramatyzować. Nie ma tragedii i grać się da spokojnie, właściwie to są nawet momenty kiedy to pasuje. Może tak powinni do tego podejść by czas był odmierzany przy niektórych akcjach a nie dla całej gry.

    • avatar

      Oceniono 4 razy 0

      @Ognik Dark
      >Jednemu gra się spodoba drugiemu nie.

      My nawet nie rozmawialiśmy o grze tongue_out, tylko o tym jak błędne według mnie są twoje stwierdzenia.

    • avatar

      Oceniono 5 razy 5

      @neuromancer
      Żeby gra mi gubiła klatki tylko podczas przemierzania największych lokacji to bym nie marudził. U mnie jednak było tak, że nawet podczas rozmowy dwóch postaci w ciasnym zaułku Luxerionu gra potrafiła zwalniać, co było widoczne gołym okiem.

      A czas to rzeczywiście kwestia sporna. Ty go zaakceptowałeś, mi odebrał całą przyjemność z gry smile

    • avatar
    • avatar

      Oceniono 4 razy 2

      @etholt
      Masz rację, grafika nieraz chrupnie ale jakoś strasznie nie psuje to odbioru choć zdarzać się takie rzeczy nie powinny. Ale takie chrupnięcia to nic w porównaniu do tego co się działo w Dragon's Dogma przy większych bitwach. Japończycy chyba w nosie mają optymalizację. tongue_out

    • Oceniono 3 razy -3

      @djbobas
      Podkładasz mi gry w które w ogóle nie gram i nie mam zamiaru zagrać.Nie mam zamiaru komentować więcej Twoich wypowiedzi.

    • avatar

      Oceniono 6 razy 0

      @Ognik Dark
      Podkładam gry które są zupełnym przeciwieństwem tego co mówisz wink W LR jeszcze nie grałem więc nie mogę się wypowiadać na ten temat, a że ty pleciesz takie kłamstewka to nie mogłem się powstrzymać.

    • avatar

      Oceniono 1 raz 1

      @Ognik Dark
      >z tego co widziałem isłyszałem czasu w LR jest aż nad to. Ludzie mówią o spędzeniu ostatnich 3-4 dni w tawernie by przyspieszyć czas bo ukończyli wszystkie zadania, i nie są to odosobnione przypadki.

      Jedyna rzeczy jaką powiedziałem o LR w tym temacie ;* Stay mad

    • avatar

      Oceniono 1 raz 1

      @Ognik Dark
      nah. Zabijam czas między meczami na Wintr Brawl. Jedyny kto tu jest trollowany to ja bo ciągle ci odpowiadam. A jeśli ty ciągle na serio to raczej oczekuj kontrargumentów następnym razem i bądź przygotowany gdy się wypowiadasz

    • avatar

      Oceniono 4 razy 2

      @Ognik Dark
      Trzeba było od razu powiedzieć że nie umiesz przeprowadzić dyskusji... oszczędził byś nam obu czasu...

  • avatar

    Oceniono 16 razy 4

    "Ma swoje tajemnice, zwroty akcji i rozterki głównej bohaterki. Z drugiej jednak strony, końcowe wyjaśnienie, skąd wziął się ten cały Chaos, jest takie głupie i absurdalne, że się w głowie nie mieści. Nie można przyczepić się do samej postaci Lightning - ta ma swój jasno zarysowany cel, do którego dąży za wszelką cenę. O ile sama fabuła jest przyzwoita, o tyle towarzyszące jej dialogi niejednokrotnie budziły u mnie uśmiech politowania."

    Seria FF (cała) w pigułce. Fabuła niezmiernie ciekawa i wciągająca, ale w pewnym momencie zawsze, ale to zawsze pojawia się tak totalny debilizm, że aż odrzuca od gry
    (dotyczy to zwłaszcza porywanie bohaterek, które zwykle niewiele wcześniej obijały jedną ręką potwory znacznie silniejsze od porywaczy, a teraz dają się porwać jakimś gamoniom...). Podobnie jest z dialogami postaci, praktycznie zawsze relacje damsko-męskie są przedstawione na poziomie 14-16 latków, co przy wieku postaci aż woła o pomstę do nieba. Fabuła finali nigdy nie byłą jakaś wyjątkowa (lub skutecznie psuta przez debilne zachowania postaci, stąd moje wrażenie) w porównaniu do gier takich jak Gra o Tron RPG (w tej pozycji z gameplayem odwrotnie niż z finalami) czy Planescape: Torment, ale wzięliby się wreszcie do roboty i zaprojektowali przynajmniej jedną grę, która nie powoduje totalnego facepalmu w którymś miejscu.

  • avatar

    Oceniono 2 razy 2

    Dziwne, że ani recenzent ani nikt w komentarz nie wspomniał o najważniejszym DLC, który przez dwa pierwsze tygodnie będzie dostępny za darmo. Mianowicie chodzi o oryginalne, japońskie głosy. W LR jeszcze nie grałem, ale ten ruch z jap głosami to świetne posunięcie i mam nadzieję, że więcej gier będzie go oferować. Przykładowo ToSC wychodzący w tym tygodniu ma dual audio - świetnie! (ale co prawda na dual audio w ToX2 raczej nie mamy co liczyć uncertain).

  • avatar

    Oceniono 6 razy 2

    Osobiście nie lubię gry na czas, ale przyznam że tu gra mi się całkiem dobrze.
    O czym warto by wspomnieć a nikt chyba jeszcze tego nie zauważył. Dzięki presji czasu i w niektórych miejscach sprytnie napisanych questów mamy w grze prawdziwe wybory, Tak, tak, wybory o których zawsze tyle się gada przy okazji każdej zachodniej gry rpg a które sprowadzają się do wybrania opcji dialogowej. Tu decyzje podejmujemy sami własnym działaniem a nie kliknięciem w odpowiednie okienko. Misje poboczne zwyczajnie mają nam zapełnić czas między głównymi zadaniami i nie ma w nich nic szczególnego, w każdym rpg takie są więc sorry ale to nie wada. Swoją drogą z tym pomaganiem i duszami przypomniało mi to Ni No Kuni. Jeśli chodzi o grafikę to nie że postacie są ładne a mapy brzydkie. Bo design jest równy, i jest dobry na całości. Technicznie jest gorzej na lokacjach bo zwyczajnie w świecie ten silnik nie został stworzony do takich obszernych lokacji. Mi osobiście ta różnica zupełnie nie przeszkadzała. Dla mnie to jeden z ciekawszych Finali, i stawiam go za oryginalną XIII lecz daleko przed XIII-2. Zwyczajnie jest masa frajdy z samego grania a to jest najważniejsze.

  • avatar

    Oceniono 5 razy 1

    zmieńcie ten system ocen, bo OSTATECZNIE to wbijacie sobie nim gwóźdź do trumny.

    dodatkowo wygląda ona jak jedna z tych reklam "jesteś milionowym userem, wygrałeś iRower' wink

  • Oceniono 1 raz 1

    Tak prawdę powiedziawszy gdybym kupił tą grę bez poradnika to przy pierwszych dziesięciu godzinach zapomniał bym o tej produkcji z łezką w oku.

  • avatar

    Oceniono 4 razy 0

    Ta gra ma final w nazwie ale z JRPG ma niewiele wspólnego. Z opisu wyłania się jakiś koszmarek. Mogę przeboleć zmianę levelowania ale parcie na czas? Walki na zręczność w przyciskaniu? Idiotyczne subquesty przy których Baldurowskie zabicie szczurów w piwnicy jest jak najbardziej rozsądne? Może kupię kiedyś, uzywkę za parę złotych. Bo tak to mnie od tej gry odrzuca sad

    • avatar

      Oceniono 1 raz 1

      @ayeka_jurai
      >Walki na zręczność w przyciskaniu? Idiotyczne subquesty przy których Baldurowskie zabicie szczurów w piwnicy jest jak najbardziej rozsądne?

      Przecież to nic innego jak action-jrpg, coś pomiędzy Tales of... a CC FF tylko że czas jest dodany.

  • avatar
  • avatar
    • avatar

      0

      @neuromancer
      "Być może jesteś maniakiem gatunku, serii lub nie przejmujesz się wymienionymi w tekście wadami. Wówczas gra może być warta sprawdzenia."

      Na moje pasuje jak ulał smile. Ale według Ciebie "ostatecznie" to zbyt mało?

    • avatar

      Oceniono 2 razy 2

      @etholt
      Po tekście spodziewałbym się oceny "można" a dla fanów "warto". I tak też sam bym ją ocenił. A co ma do tego bycie fanem serii czy gatunku? Jak nie lubię FPSów to nie oceniam gorzej danego tytułu z tego powodu że nie jestem fanem, nie będę mówił że gra jest słaba bo tylko się chodzi i strzela. wink Przy jrpg zawsze jest ta sama gadka, "jak nie lubicie jrpg to wam się (dany tytuł) nie spodoba, a przecież to oczywiste. smile

    • avatar

      0

      @neuromancer
      Na moje to jednak minusy są zbyt wielkie, a plusy jednak małe (poza walką, która mimo tylko jednej postaci jest naprawdę w porządku).

      Co z tego, że Lightning ma swoje cele, do których dąży, jeśli jest to zabijane przez całkowicie idiotyczne dialogi powodujące zażenowanie praktycznie za każdym razem.

      Oczywiście, jak nie jestem fanem Call of Duty to po prostu w nie nie gram. Przy Lightning Returns uważam, że nawet fani serii powinni sobie odpuścić. Jeśli już koniecznie trzeba na coś wyłożyć kasę to przecież niedługo remake FF X smile.

    • avatar

      0

      @etholt
      E no fajna fabuła i dobry system walki to chyba najważniejsze w rpg. Questy poboczne to żadna wada bo tak one wyglądają niemal w każdym rpg. Są jak strzelanie w fpsie wink Dialogi rzeczywiście nieco drętwe a Błyskawica swoim entuzjazmem w głosie może wywoływać depresję lub co najmniej irytację ale to mało istotne zgrzyty. Ja mimo wszystko polecam tym którzy przebrnęli przez poprzednie trzynastki bo to całkiem udany action rpg. Na FFX oczywiście czekam z niecierpliwością smile

    • avatar

      0

      @neuromancer
      a dla mnie najlepsze jest to, że nie ważne jak będzie wyglądał system ocen i tak zawsze będzie dyskusja "ocena jest za niska / wysoka, ja bym dal X" smile a przyznam szczerze, że byłem prawie pewny że po zmianie na aktualną skale takich dyskusji nie będzie wink

    • avatar

      Oceniono 1 raz 1

      @leny.
      Zawsze ktoś wetknie swoje 3 grosze choćby i zlikwidowano oceny. Taka już ludzka natura, pamiętam jak nawet w zamierzchłych czasach ludzie potrafili pisać listy do redakcji magazynów z wyrazami ubolewania i głębokiego żalu za "niesprawiedliwą" ocenę ich ukochanej gry. smile A dziś tak łatwo wyrazić swoją opinię, wylać wszystkie żale lub pomyje na redaktora i współdyskutantów że aż niemożna się przed tym powstrzymać wink

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Hitowe gry za darmo: