Recenzje

Afterfall: inSanity - recenzja

Sławek Serafin
23.01.2012 03:54
A A A Drukuj
Afterfall Insanity Afterfall Insanity
Afterfall: inSanity, zapowiadany jako pierwsza gra w całej serii osadzonej w postapokaliptycznym uniwersum Afterfalla, jest jedną z niewielu polskich produkcji, która w stu procentach spełniła oczekiwania graczy.

Po fatalnie prowadzonej, odstręczającej akcji marketingowej i słabej jakości materiałach promocyjnych publikowanych przed premierą wszyscy spodziewali się grubego knota, gry słabej i poniżej średniej. Oczekiwali, że Afterfall będzie do niczego. I niestety to są właśnie te spełnione oczekiwania. Ta gra faktycznie jest do niczego. Byłaby biedna i kiepska nawet gdyby jej twórcy przejawili nieco pokory i nie reklamowali jej jako produkcji AAA z najwyższej półki, kolejnego po Wiedźminie hitu znad Wisły - a w zestawieniu z tymi buńczucznymi przechwałkami inSanity jest jeszcze większą porażką. Szkoda, bo miło by było mieć naszego własnego, swojskiego Fallouta czy Metro 2033.

Fabuła, czyli opowiedziana w Afterfallu historia to najprawdopodobniej najmocniejszy punkt programu, przynajmniej w zamyśle. Autorzy przygotowali bogate, rozpisane na setki stron uniwersum, z alternatywną historią, wojną atomową, zniszczoną Polską i naszymi odpowiednikami falloutowych schronów - w jednym z nich zresztą rozgrywka się część akcji Afterfall: inSanity. Rozpisali także zarys zaskakującego, nieoczywistego scenariusza, którego wątki zaczerpnęli z literatury i kina w dość wyraźny sposób. Z dobrego kina i dobrej literatury. Teoretycznie powinno być zatem jak najbardziej w porządku, prawda? Ale nie jest.

Apokalipsa, czyli wielka katastrofa

 

Bogate tło nie zostało prawie w ogóle wykorzystane, wzmianki i nawiązania do niego są rzadkie i pozbawione kolorytu, zupełnie tak jakby ktoś się bał zbyt mocno do tego sięgać, by nie komplikować i pogłębiać przekazu. Z całej tej historii świata Afterfall można by było zrezygnować, wyciąć ją z gry - i nikt by nie zauważył, bo nie ma ona żadnego wpływu na to co się dzieje. Historia opowiedziana w grze jest osobną całością i nie potrzebuje żadnego tła. Potrzebowała za to lepszych scenarzystów. Wymyślenie historyjki z romansem, dramatem, tragedią i szaleństwem to żadna sztuka - rozpisanie jej na dialogi i sceny już owszem. I tej sztuki twórcy Afterfall nie posiedli.

Gra to jeden wielki fabularny chaos z dziurami logicznymi wielkości krateru Barringera. Niektóre sceny są wiarygodne i sensowne, inne zaś odrealnione i sztuczne tak, że aż boli ich oglądanie. Relacje pomiędzy garstką bohaterów są niewiarygodne i nie umotywowane, a oni sami nie mają żadnej osobowości i charakteru. Co gorsza, fabuła jest prowadzona w taki sposób, że często nie wiemy co, jak i dlaczego robimy i dlaczego nie robimy tego, co miałoby sens i było logiczne na przykład. Pojawiają się tutaj liczne epizody i scenki, które w zamyśle pewnie miały być emocjonujące i dramatyczne, ale zrealizowano je nieudolnie i sztucznie. Ma się wrażenie, że są wyciągane jak króliki z kapelusza przez jakiegoś magika w losowych momentach, tyle że w tym przypadku nie mamy do czynienia z królikami ani nawet marchewką, tylko z nadgniłą brukwią tudzież inną niesmaczną bulwą o nieokreślonym kształcie i nieciekawej aparycji.

A na domiar złego jeszcze fatalnie zostało to wszystko przedstawione. Gra jako taka wygląda miejscami nieźle, miejscami przeciętnie (takich miejsc jest najwięcej) a czasem po prostu okropnie. Czyli różnie bywa. Ale nie w scenkach przerywnikowych, które są nośnikami fabuły. Te scenki są wszystkie na równym poziomie, oczywiście takim bliskim warstwom dennym raczej a nie chmurom i gwiazdom. A to wszystko dzięki animatorom, a raczej komuś, kto wmówił wszystkim, że jest animatorem postaci tak skutecznie, że nikt nawet nie sprawdził nie tylko czy nim rzeczywiście jest, ale też nie skontrolował wyników jego... cóż, praca to zbyt wielkie słowo w tym przypadku. Nawet gdy zamysł reżysera w danej scenie był w porządku, to poruszające się postacie dokonują popisowej destrukcji tegoż zamysłu. Kiwają się dziwnie, drgają jakby nieustannie rażone prądem, wymachują nienaturalnie długimi do kolan ramionami, kręcą głowami tak, że patrzącego na to gracza od razu zaczyna boleć szyja i to wszystko w dwukrotnie większym tempie niż poruszają się cyklofrenicy w swojej fazie maniakalnej. Na początku to śmieszy, ale przy każdej kolejnej scence coraz bardziej przykro jest na ten pokaz niekompetencji patrzeć.

Jak w polskim filmie...

 

Ale jeśli ktoś nie dobrnie do końca Afterfall: inSanity to nie dlatego, że zniesmaczyły go scenki lub też fabuła obraziła wielokrotnie jego inteligencję. Ta gra przede wszystkim zniechęca monotonią i nudą. To jest gra akcji z perspektywy trzeciej osoby, w której występują ciągle ci sami przeciwnicy, szaleńcy i mutanci rzucający się ślepo do walki w zwarciu, ciągle te same korytarze, czy to pod ziemią czy też na jej powierzchni i ciągle te same animacje walki wręcz. Jednostajne tempo nie pomaga także. Nic się nie dzieje. Wszystko jakby się sprzysięgło by gracza uśpić lub w ekstremalnym przypadku zanudzić na śmierć. Czasem z letargu wyrywa starcie z bossem, zrealizowane perfekcyjnie według zasad obowiązujących w grach jakąś dekadę temu lub też oskryptowana scena pościgu/ucieczki, zwykle źle pomyślana i frustrująca, ale tego też nie można tego rozpatrywać w kategorii pozytywów, tak samo jak pobudki zaserwowanej przez uderzenie młotkiem w śródstopie - co z tego, że przerywa niechciany sen, skoro boli jak cholera?

Walka wręcz, strzelanie, rozwiązywanie prostych zagadek i ciągłe snucie się po ciemnych korytarzach jest po prostu szalenie nudne - a na dodatek nie dopatrzyłem się nigdzie tych szumnie zapowiadanych wyróżników Afterfalla. Miało być tutaj coś takiego jak FearLock, prawda? System strachu, który sprawia że w ciemnych pomieszczeniach tudzież w czasie ataku wroga główny bohater zaczyna wariować i dzięki adrenalinie mocniej bije siekierą czy tam jakąś inną gazrurką znalezioną nieopodal, ale przez trzęsące się ręce trudniej mu wycelować i strzelić z broni palnej. I faktycznie, zaobserwowałem ten efekt. Raz. Na jakieś siedem czy osiem godzin rozgrywki. Raz FearLock rozchwiał mi celownik - potem już strzelałem bez przeszkód i to na najkrótszym dystansie, z przyłożenia prawie. Wygląda na to, że ta opcja jest w grze tak bardzo obecna, że aż jej nie ma. A przecież to między innymi w taki sposób Afterfall: inSanity miał się odróżniać od gier z serii Dead Space i Resident Evil na których przecież był wzorowany. Cóż, ten wyróżnik zawiódł a na jego miejscu pojawił się inny, o wiele lepiej widoczny - zdecydowanie gorsza jakość.

Nie ma w tej grze jednego elementu, który byłby solidnie i bez zastrzeżeń wykonany. Jak jest w miarę znośna muzyka, to okazuje się, że jest to tylko kilka utworów, które grane są bez przerwy, w tym także w scenkach przerywnikowych tak głośno, że nie słychać co kto mówi. Jak jest Żebrowski podkładający głos pod głównego bohatera w miarę profesjonalnie choć bez emocji, to są także pozostali aktorzy, którzy kompletnie nie wiedzą jak intonować i akcentować zdania, nie mówiąc już o tekściarzach, którzy wkładają im w usta całkowicie niewiarygodne wypowiedzi. O całkowicie bezmyślnie rozmieszczonych punktach automatycznego zapisu gry już nie wspomnę nawet. Nic tu nie jest choćby przeciętnie, rutynowo rozwiązane - każda część składowa tej gry jest w jakiś sposób amatorsko rozłożona na łopatki. No, może oprócz wydajności - Afterfall: inSanity nie ma zbyt wielkich wymagań i działa generalnie bezproblemowo, przynajmniej teraz, miesiąc po premierze. I to tyle, ile mogę pozytywnego powiedzieć o tej grze. Czyli niewiele.

Werdykt

 

Wzięliśmy się tak późno do jego recenzowania, bo obawialiśmy się, że będzie to doświadczenie bolesne. I okazało się, że nie było inaczej. Afterfall: inSanity nie zawiódł naszych oczekiwań - jest knotem podłego sortu i parszywej proweniencji. Spełniły się zapowiedzi autorów odnośnie tego, że tworzą tak zwany survival-horror - obcowanie z tą grą faktycznie było doświadczeniem z pogranicza prawdziwej grozy a to, że udało mi się przetrwać we w miarę stabilnej kondycji psychicznej zawdzięczam tylko wieloletniemu treningowi. Dzieci, nie grajcie w to w domu, dla własnego dobra.

Ocena 1/5 - Zapomnij! (Ocenę 1 otrzymują gry, które są najzwyczajniej w świecie ZŁE. Mają mnóstwo błędów, są wnerwiające i beznadziejnie wykonane. Nie dotykać nawet kijem)

Sławek Serafin

  • Data premiery: 25.11.2011
  • Deweloper: Nicolas Intoxicate
  • Wydawca: Nicolas Entertainment Group
  • Dystrybutor:CD Projekt
  • PEGI: 18

Egzemplarz do recenzji udostępnił dystrybutor.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Komentarze (56)

  • Pokaż starsze odpowiedzi (7)

    • slawek.serafin

      Oceniono 3 razy 3

      @rivriet

      akurat to co jest napisane w recenzji to najprawdziwsza prawda. Przez jakieś dwa tygodnie czekaliśmy na egzemplarz do recenzji, potem dwa tygodnie (święta) trwało załatwienie kodu, który pozwoli to zainstalować, bo ten z pudełka nie działał (lol!), a potem miałem do wyboru - albo SWTOR i League of Legends albo Afterfall. I przez prawie miesiąc udawało się wybrać to, co słuszne. Nie wiem czy kiedykolwiek w życiu miałem mniejszą ochotę by grać w jakąś grę - i okazało się, że intuicja mnie nie zwiodła.

    • cornivorous

      Oceniono 1 raz 1

      @slawek.serafin
      Myślę, że jednak akurat w przypadku recenzji powinniście starać się mieć jak najmniejsze opóźnienia. Przecież takie teksty czyta się (i pisze) głównie po to, żeby dowiedzieć się czy grę warto kupić. Więc co mi po recenzji miesiąc po premierze? uncertain

    • slawek.serafin

      0

      @cornivorous

      pierwszy miesiąc opóźnienia wyniknął nie z naszej winy - a potem przez miesiąc przekonywałem Piotrka, że jest już za późno na recenzję. Ale nie dał się przekonać big_grin

  • skubiduu

    Oceniono 17 razy 3

    tam oj tam oj, zmieniliby nazwę na dead space 3 i od razu byłoby za tytuł 2 punkty w górebig_grin

  • gregorymc

    Oceniono 7 razy 7

    Żeby nie przestraszyć potencjalnych kupców gry, ci co mieli ją kupić już to zrobili. Reszta ucieknie w popłochu.

  • czejenk

    Oceniono 13 razy 13

    pozdrawiam użytkownika sharp22, który zarejestrował się w serwisie żeby napisać pod moim wpisem na blogu o A:I:
    "Grałem w pełną wersje w siedzibie NG z odblokowanymi poziomami, gra ma klimat. (...)
    Recenzje za kilka dni lub tygodni potwierdzą to o czym pisałem. "
    wink

    • babyprez

      Oceniono 3 razy 3

      @czejenk
      Może ten cały sharp22 to kolejna perełka marketingowa w dorobku NG..

    • czejenk

      Oceniono 2 razy 2

      @babyprez
      dlatego też go pozdrawiam wink

  • matz

    Oceniono 5 razy -1

    Odnosze wrazenie , ze redakcja poligamii jest nieobiektywna w stosunku do Afterfall. Od poczatku byly same ataki na ta gre i krytyczne artykuly. Nie twierdze, ze jest to gra dobra , ale wystawienie 1/5 to wg mnie przesada. Wydaje mi sie, ze ocena jaka wystawila redakcja gamespotu jak i jego uzytkownicy jest bardziej obiektywna -> 6/10.

    Pokaż starsze odpowiedzi (2)

    • derpster

      Oceniono 6 razy 6

      @matz
      odnoszę wrażenie, że to nie jest wpis w wikipedii żeby był obiektywny, a recenzja.

    • slawek.serafin

      Oceniono 5 razy -1

      @tesquare

      A Daewoo Tico nie nazywa się Ferrari. Nie bez powodu zresztą. I co z tego?

    • tesquare

      Oceniono 8 razy 4

      @slawek.serafin
      A Agora nie nazywa się współproducentem Wiedźmina 2... ah wait

  • kas_ptas

    Oceniono 4 razy 4

    A czasu zmarnowanemu na recenzowanie tej gry, nikt nie zwróci - powinno się wnieść pozew o odszkodowanie za utracony czas i nadszarpniętą psychikęsmile

  • blantman

    Oceniono 5 razy 3

    zagrałem 30 min u kolegi i nigdy więcej! Wolę sobie Dead Space 2 albo RE4 przejść jeszcze raz.

  • cujo

    Oceniono 3 razy 1

    Sławek, obserwuję z przyjemnością, że pióro ci się wyostrza.

  • metaborg

    Oceniono 5 razy 5

    "Wzięliśmy się tak późno do jego recenzowania, bo obawialiśmy się, że będzie to doświadczenie bolesne."
    - a już się bałem, żeby nie wpływać jeszcze boleśniej na sprzedaż smile

  • conath

    Oceniono 10 razy 10

    Najgorsze jest to, ze gdyby kolesie podeszli do sprawy z pokora, z jakims minimalnym chociaz szacunkiem dla klienta i powiedzieli "sluchajcie, dlubiemy sobie tutaj gre, w miare fajnie zaczyna wygladac, wypuscimy darmowe demo to nam powiecie co sadzicie..." to by to jakos wygladalo a tak...

    niby jak spadac to z wysokiego konia, szkoda ze przy okazji kark mozna skrecic.

  • h1ll

    Oceniono 3 razy 3

    Tak zdecydowanie nie można się doczepić do tej oceny 1/5 naprawdę spodziewałem się kolejnego sukcesu w Polskiej branży gier a wyszła kompletna kicholandia miejmy tylko nadzieje że ta gra pff gra hehehehehehe nie oczerni naszego świetnie rozwijającego się rynku.Jak zapowiadali twórcy gra miała być straszna i bez wątpienia taka wyszła straszna koszmarna.Spędziłem z tą grą sam na sam 40 min z myślą że zaraz mnie oświeci i bez wątpienia tak się stało stwierdziłem że było to najgorsze 40 min mojego życia by wziąć tą grę powinni nam pierw dopłacić wtedy i tak bym się zastanowił.Zwykle nie pisze takich przykrych i obraźliwych komentarzy ale ta gra oraz jej twórcy zdecydowanie zasługują na słowa krytyki by wzieli sobie do serca to wszystko i na drugi raz było znacznie lepiej tego życzę i pozdrawiam.

    • altairus

      Oceniono 1 raz 1

      @h1ll nikt się nie przejmuje czy jakaś gra "oczernia" nasz rynek czy nie jeśli jest dobra, ma jako taki budżet i reklamę to i tytuł z Ugandy się sprzeda.

  • orzechuuuu

    Oceniono 2 razy 0

    W sumie to się zgadzam, klimatyczne jest w porządku, ale ta gra jest tak niedorobiona że szok, bug buga bugiem pogania. Do tego sztywne animacje, dubbing z dupy, mogłaby być dobra gra gdyby twórcy zamiast się prężyć przyłożyli by się do gry.

  • ggazela

    Oceniono 12 razy 4

    Tyle lat w branży, a biedny Sławek nadal ma warsztat jak u nastolatka i nawet używanie słowa "proweniencja" tego nie maskuje. Warto by w końcu nauczyć się nie robić choćby powtórzeń w tekście...

    Swoją drogą miło mu pewnie było dokopać dawnemu koledze z pracy Patrykowi H....

    Pokaż starsze odpowiedzi (9)

    • budda

      Oceniono 5 razy -3

      @slawek.serafin
      "mnie się nie chciało", lol, pro
      btw, "mi" nie "mnie"

    • bajtus

      Oceniono 3 razy 3

      @budda
      polecam sprawdzenie, zanim czlowiek zacznie sie madrzyc - na poczatku zdania uzywa sie formy "mnie" wink

    • budda

      Oceniono 8 razy -8

      @bajtus
      to, że kiedyś tak się mówiło, nie znaczy, że zawsze tak będzie (będzie możesz sobie zinterpretować jako jest)

  • ggazela

    Oceniono 8 razy -2

    Swoją drogą czemuż to ta cudowna recenzja nie została zamieszczona tam gdzie powinna? Czyli na pecetowym GC? To jakaś kara dla userów Polygamii?

    Bardzo to ciekawe... TU "mistrza" Sławka nikt nie chce, a TAM z pewnością się obrażą (i słusznie), że są olewani totalnie.

    • ver

      Oceniono 3 razy 3

      @ggazela
      Userzy Polygamii o nią prosili. A poza tym Polygamia jest serwisem o grach. Wszystkich. Musisz sobie jakoś z tym poradzić, zdusić w sobie nienawiść. Powodzenia.

    • ggazela

      Oceniono 2 razy 0

      @ver

      To czym jest Gamecornert w takim razie? Z ciekawości pytam? Czy już tylko robionym pokątnie, budżetowym odpryskiem Polygamii?

    • tesquare

      Oceniono 1 raz -1

      @ggazela
      Serwisem o grach pctowych ;] część artykułów się pokrywa (po co się wysilać) wiecej kliknięć = więcej kasy z reklam proste. No ale do żółwia alberta naprawcie nieroby jedne linki do wpisów na waszej(!) stronie zerżniętych z gc... Klika człowiek na link do artu który komentował we własnym profilu i tu chyc wyskakuje gc...

  • powermass

    Oceniono 2 razy 0

    ale dlaczego 1\5? przeciez to tak samo jak wiedzmin polska produkcja wiec z miejsca jest plus...

  • hive

    Oceniono 1 raz 1

    Najmniej obiektywny redaktor dekady recenzuje gry ? I to jeszcze na polygamii ? co ja pacze, co ja czytam sad

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX