Polygamia poleca

Poważne gry na Kinecta i dlaczego to nie ma sensu

Tomasz Kutera
12.06.2011
A A A Drukuj
Kinect w akcji

Kinect w akcji (Kinect w akcji)

Do tej pory niespecjalnie wiedziałem, co sądzić o tak zwanych "poważnych grach na Kinecta". Pojechałem jednak na E3, widziałem je, w niektóre grałem. Teraz już wiem: to nie ma sensu.

Na konferencji Microsoftu, tuż przed E3, mogliśmy zobaczyć, jak Kinect działa w Ghost Recon: Future Soldier. Fragment z kucającym i strzelającym w ten sposób twórcą gry wielu zapadł w pamięć. Na jednych robi to naprawdę spore wrażenie (da się!), inni jednak zauważają, że to strasznie durne.

Okazuje się, że sami twórcy raczej zbliżają się do tego drugiego podejścia. Jak zdradził mi Tomek Kreczmar z telewizji Hyper, miał okazję przeprowadzać wywiad z jednym z nich i oczywiście o Kinecta zapytał. Pytany odparł, że w pełnej grze nie będziemy tak strzelać, "bo to przecież głupie". To na konferencji to był tylko pokaz możliwości. Normalni gracze Kinecta wykorzystają tylko do modyfikacji broni i komend głosowych.

Na imprezie Microsoftu Ubisoft pokazuje więc, do czego zdolny jest ten sprzęt, "patrzcie, inwestorzy, warto włożyć w Kinecta kasę!", gdy już jednak przychodzi do graczy, z pomysłu się wycofuje, najwyraźniej zdając sobie sprawę, że takie wykorzystanie tego akcesorium nie jest ani przydatne, ani potrzebne.

To przykład numer jeden: firma, która od Microsoftu dostała na pewno jakieś pieniądze za wykorzystanie jego sprzętu, wycofała się jednak z najbardziej śmiałych pomysłów. Już nieważne czy z obawy przed reakcją graczy, czy też faktycznie twórcy uznali to za głupie.

Star Wars Kinect i ja

Przykład numer dwa: Star Wars Kinect i Rise of Nightmares. Dwie "tylko kinectowe" gry. Jak idzie mi granie w pierwszą, możecie zobaczyć tutaj. Gdy się to robi samemu, wcale nie jest lepiej, niż gdy się na to patrzy. Lag co prawda nie jest zauważalny, ale sama rozgrywka nie sprawia zbyt wiele przyjemności. Problemem są zbyt małe możliwości: wyobraźcie sobie normalną grę, w której za wszystkie te gesty odpowiadałyby przyciski - chcielibyście w nią grać? Myślę, że raczej nie. Produkcja, w której można się błyskawicznie przemieszczać w kierunku przeciwnika, uderzać go i poruszać wybrane przedmioty przy użyciu telekinezy to za mało. Dlaczego ktoś miałby chcieć w nią grać? Tylko dlatego, że wszystko można robić własnym ciałem? Żart, zwłaszcza, że dla niektórych to wręcz minus, a nie plus.

Jeśli miałbym się naprawdę zainteresować grą na Kinecta, to musiałaby mi ona zaoferować coś, czego normalna nie jest w stanie. Dlatego na przykład podoba mi się Dance Central (choć jest produkcją "casualową"). A Star Wars Kinect? Jeśli będę chciał poczuć się jak Jedi, odpalę stareńkie Star Wars: Jedi Academy i wrażenia będą dziesięć razy lepsze. W przypadku "poważnych" produkcji Kinect ma ten problem, że dla osób znających się na grach, w przeciwieństwie do ludzi nie mających z nimi do czynienia, plusem nie jest to, że są one intuicyjne: dla nich taki jest także zwykły pad.

Rise of Nightmares

Podobny problem ma Rise of Nightmares, "horror" na Kinecta od Segi (słowo "horror" w cudzysłowie, bo, owszem, są zombie i krew, ale ze straszeniem to nie ma nic wspólnego). Gra toczy się z perspektywy pierwszej osoby. By się poruszać, należy wystawić jedną nogę do przodu albo do tyłu i skręcać ciałem. By uderzać, macha się rękami. To nawet działa (choć lag jest straszny), ale samo granie najbardziej kojarzy mi się z... Wolfenstein 3D. Nie można się rozglądać w pionie, brakuje dokładnej kontroli nad wykonywanymi ruchami. Pomijając już tragiczną jakość wykonania, pytanie brzmi: po co w ogóle miałbym się zainteresować tą grą, jeśli mogę odpalić dowolną inną z tego samego gatunku, ale niewykorzystującą Kinecta, która będzie lepsza i zaoferuje mi więcej możliwości?

Peter Molyneux zarzeka się, że Fable: the Journey będzie rozbudowanym RPG-iem, że mimo Kinecta gracze będą mieć swobodę wyboru i otwarty świat przed sobą. Dostaną jednak także mnóstwo uproszczeń, które to akcesorium wymusza, jak uczynienie scen akcji rozgrywką "na szynach". Znów: po co miałbym grać w taki tytuł, skoro mogę odpalić Fable III albo innego RPG-a, który będzie miał to samo, tylko bez tych "ułatwień"? Żeby pomachać rękami przed telewizorem? Wybacz, Peter, to za mało.

Peter Molyneux na prezentacji Fable: the Journey

Problemem "poważnych" gier na Kinecta nie jest to, że nie działają. Kwestią nie jest technologia (nawet jeśli teraz jest średnio, to Microsoft cały czas ją rozwija i założę się, że za jakiś rok wszystkie te lagi i inne tego typu rzeczy, na które teraz narzekamy, nie będą już obecne), ale to, że próbują one przenosić znane nam już gatunki w środowisko tego akcesorium. To wymusza uproszczenia, a te z kolei sprawiają, że takie produkcje nie mają startu do tradycyjnych, ale bardziej rozbudowanych.

Jeśli gry na Kinecta mają mieć sens dla zapalonych graczy, to muszą zaoferować coś zupełnie nowego, czego nie ma nigdzie indziej, bo nie jest tak, że ich zaletą z automatu jest wykorzystanie nowego akcesorium. Na razie nie pokazały, że są w stanie to zrobić.

Kinect działa. Nikt nie zarzuci Microsoftowi, że stworzył bubel, bo technologia naprawdę potrafi zrobić wrażenie. Ale, na bogów, w pralce nie zmywa się naczyń. Miałem wątpliwości (nadzieje?), zastanawiałem się czy rzeczony sprzęt może być atrakcyjny w przypadku "poważnych" gier. No więc pojechałem na E3, popatrzyłem sobie na nie z różnych stron i upewniłem się, że nie. Miejsce Kinecta widzę w Dance Central, Kinect Sports i temu podobnych produkcjach. Kinect Disneyland Adventures to znakomity pomysł, dzieciaki będą zachwycone, ale komendy głosowe w Mass Effect 3? Super, że się da, ale na serio ktoś będzie z tego korzystał, jeśli w rękach i tak trzymał będzie pada? Bez żartów.

Kinect

W całym tym zamieszeniu jest jednak jeszcze jedna rzecz, o której nie można zapominać: pieniądze. Pamiętacie, jak wiele lat temu wciśnięto nam technologię LCD, mimo że w tamtym momencie oferowała gorszą jakość niż CRT? Tak samo niestety może być z Kinectem. Jeśli Microsoft się uprze, to wprowadzi swoje akcesorium do "poważnych" gier na dobre. I być może kiedyś doczekamy się jednak naprawdę rozbudowanych, dobrych, wciągających produkcji na nie przeznaczonych. Wcześniej jednak koniecznością będą lata prób i błędów twórców, kiedy do czynienia będziemy mieć z rzeczami średnio udanymi albo po prostu marnymi. To możliwy scenariusz.

Nie jestem do końca przekonany czy chce w nim czynnie uczestniczyć.

Tomasz Kutera

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (52)
Zaloguj się
  • avatar
  • avatar

    Oceniono 36 razy 14

    "komendy głosowe w Mass Effect 3? Super, że się da, ale na serio ktoś będzie z tego korzystał, jeśli w rękach i tak trzymał będzie pada? Bez żartów."

    No tak, bo przecież kinect jest potrzebny do wydawania komend glosowych w ME2, wydawanie tych samych komend do mikrofonu w headsecie przecież by nie zadziałało... NOT!

    Komendy glosowe mozna bylo wydawać już w stareńkim SOCOMie na PS2, a tu Microsoft nagle odkrył Amerykę, w dodatku udając, ze do tego potrzebny jest Kinkiet. Brawo, brawissimo! wink

  • avatar

    Oceniono 21 razy 11

    @anonim1979 - Tylko, że taki sposób sterowania całkowicie przegrywa z PS Move, który nie dość że jest znacznie bardziej precyzyjny to jeszcze włożenie go w model karabinu świetnie zwiększa imersje. Granie w Killzone 3 za pomocą Sharp Shootera to naprawdę niezapomniane przeżycie i świetna zabawa, choć ciężko wytrzymać więcej niż 30 min (ręce nie wytrzymują). Kinect nie dawałby nawet cieniem tych doznań. Trzymać w rękach bron, a wyobrażać ją sobie to zupełnie inny poziom.

    Kinect ma nad Move ogromną przewagę. Śledzi całe ciało. Może nie tak precyzyjnie jak świecąca pałka, ale wystarczająco dobrze, aby wykorzystać to w grze. Czy naprawdę tak ciężko wykorzystać to w grze? Pilotaż pancerzu bojowego? Gra karate? Naprawdę tak ciężko wymyśle coś, w czym używamy całego ciała?

    Problemem nie jest technologia. Problemem są twórcy, którzy zwyczajnie nie potrafią się wyłamać poza przyjęte schematy. Cała nadzieja w Piotrku i jego Fable. Bo jeśli jemu nie uda się przełamać złej passy (czyli ultracrapiastych SW i RoN)) to raczej Kinect do końca pozostanie zabawką wyłącznie do Your Shape i Dance Center. Bardzo drogą zabawką.

  • avatar

    Oceniono 6 razy 6

    Z kinectem jest jeden problem - miał pozwolić na większą immersję, i teoretycznie na to pozwala. Ale jednocześnie gry są maksymalnie upraszczane, przez co zostajemy pozbawieni tej całej immersji. I tak, dostaliśmy narzędzie pozwalające osiągnąć pewien stan, i produkty pisane pod to narzędzie, które nam na to nie pozwalają tongue_out

  • avatar

    Oceniono 12 razy 6

    O to mi ogólnie chodzi.
    Sterowanie ciałem do gier w których ma to sens.
    A jak ktoś się chce użyć Kinecta do FPS'ów to niech zrobi to tak jak na tym filmiku ( www.youtube.com/v/1j9UhxtmWmA ).
    I wtedy zobaczymy czy jak deweloper który ma głowę na karku to wykorzysta, bo na razie to twórcy chyba ugrzęźli w bitwie z przygłupią 'górą' menadżerską która wali tak:

    "Co?! Gra na Kinecta bez skakania?!! A jak to się sprzeda? Przecież musimy zrobić reklamę jak rodzinka podskakuje jak pawiany przed TV! Jakiś nerd ma siedzieć i grać na kanapie nie skacząc za nią i nie używając jej jako osłony i nie wymachując łapami zza węgła?11!!1!!!????? Blah blah blah"

  • avatar

    Oceniono 4 razy 4

    Zgadzam sie w 100% w grach poważnych/ hardcoreowych liczy sie szybkość oraz precyzja.
    Kinect nie ma ani jednego ani drugiego.

    To fajne urzadzenie i idzie sie przy nim fajnie bawić(dance central) ale szybkiego i precyzyjnego grania poprostu sie nie nadaje.

  • avatar

    Oceniono 3 razy 3

    Peter to powinien zrobić na kinecta nie Fable, tylko BLACK & WHITE. Nie wyobrażam sobie lepszej gry pod ten kontroler i jestem w szoku, ze do tej pory nikt z producentów na to nie wpadł, a w szczególności sam Peter Molyneux...

  • avatar

    Oceniono 7 razy 3

    Anonim - fajny filmik pokazales. Tylko, ze... hmm. Taki wolfenstein - nie mozna kierowac celownikiem, tylko obraca lewo/prawo w jednej plaszczyznie. Da sie? nie, nie da sie. Chociazby dlatego, ze sterujesz calym przedramieniem. Statyczne napiecie calego ramienia, po pol gdzinie bedziesz mial dosc. Move dziala jak pad - opieram sobie nadgarstki na poreczy fotela, czy po prostu na nogach, i tylko tymi nadgarstkami ruszam - pare centymetrow, nie paredziescia. Do kz3 wystarcza calkowicie, mam lepsze wyniki niz padem, a pada mam opanowanego. Do innych gier tez. Moze pojwia sie jakies lepsze gry na kinecta, microsoft promuje to mocniej niz windowsa, nawet uwolnili stery do niego pod winde - po to wlasnie, zeby za wszelka cene go rozpropagowac. Czy im sie uda? nie wiem. Za to mam podejrzenie, ze tak z polowa sprzedanych sztuk juz dawno sie kurzy u ludziach w piwnicach, bo nie bardzo wiadomo co z tym zrobic.

  • avatar

    Oceniono 5 razy 3

    Cytat Chyba trochę demonizujesz. Żeby daleko nie szukać podam przykład sportów walki. Wielkość części ciała ma niewiele do faktycznej szybkości.

    Spróbuj wyprowadzić całym ramieniem 5 ciosów w ciągu sekundy. Ja spokojnie wystukam na klawiaturze 5 znaków na sekundę, a patrząc na to, co młodzież wyczynia z telefonami, klepiąc sms-y, nie mam się za bardzo czym chwalić. Gabaryty mają znaczenie, ponieważ fizyki nie da się przeskoczyć. Gdyby było inaczej, zamiast klawiatur komputerowych dominowałyby jakieś dziwne konstrukcje do pisania, oparte na dźwigniach czy "przyciskach" kopanych nogą. Palce wykonują jedne z najszybszych ruchów w obrębie ciała ludzkiego (szybsze są chyba tylko gałki oczne oraz powieki) i każda próba zastępowania ich ruchu (przyciski) gestami innych, większych gabarytowo i bardziej bezwładnych części ciała tam, gdzie liczy się szybkość i/lub powtarzalność, musi zakończyć się porażką.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX