Komentarze (30)
-
Zauważyłem karygodny błąd: "W gruncie rzeczy każdą gry można by opisać słowami (...)". Chodzi oczywiście o "gry". No dobra, może nie tak bardzo straszny.
Odnośnie felietonu: zgadzam się z autorem, rozciąganie fabuły (a w grach bez niej- rozgrywki) jest na dłuższą metę po prostu nie opłacalne. Jasne, dobrze jest pochwalić się tymi 15 godzinami, tylko co z tego, jeżeli 4/5 przemęczy się, żeby w ogóle grę skończyć i wystawić na allegro/ebay'u? Inwestycja w taki tytuł wydaje się w tym wypadku, nawet nie zmarnowana, ale wyrzucona w błoto- w końcu twórcy zrobili to na własne życzenie. A to się odbije na nich w przyszłości- gracze nie zapamiętają tytułu jako szybkiego i wciągającego ale długiego i nudnego (długość gry wydaje się wtedy minusem, bo jest to czas bardziej zmarnowany). I gdzie tu sens? Szkoda, że klapki na oczach, na razie, wielu deweloperów nie potrafią tego dostrzec. Naturalnym wyjściem z sytuacji pozostaje dodanie multi, które może, ale nie musi załatwić sprawy. Tak naprawdę to bardzo trudne, żeby gra przez kilkanaście godzin nas zachwycała i przyciągała do siebie, dlatego też nie wszyscy powinni do tego dążyć (Killzone 2, choć nie najdłuższy- zapewnił mi rozrywkę na najwyższym poziomie, pomijając fabułę, oferując dod. multi).
-
Się zgadzam. Jeśli ktoś prowadzi normalne życie (rodzina, praca, takie sprawy) to nie ma za dużo czasu na gry. Musi wybierać, w co i ile grać. Ja nadal meczę Dragon Age;a, bardzo mi się podoba, ale nie mam czasu jej na razie skończyć, bo gram też w inne (np. prawie już "wymęczyłem" z przyjemnością ME2). Kiedyś, jak w zasadzie "tylko" chodziłem do szkoły, to w wolnych chwilach głównie grałem, i gry w stylu FFx, gdzie można grac setki godzin (mój rekord 2x po 160-180h były cudem, bo miałem na to czas i wydane 229 złotych zwróciło mi się w zabawie tysiąckrotnie. A teraz wolę gry 6-10h i odsprzedanie zazwyczaj (bo żal 200zł na te parę tylko godzin dawać, a gier nie kolekcjonuję). Myślę, że większość graczy o podobnej sytuacji życiowej tak myśli, Co tylko potwierdzałoby tezę, że odbiegnę od tematu, że piracący to głównie "dzieci" (wiekowo czy intelektualnie), którzy w życiu nic praktycznie poza graniem nie robią, stąd mają czas na wszystkie gry. Oczywiście żeby nie było, że każdego uważam za takiego, ale myślę, że duża grupa pasuje tu.
-
Dobra kampania w grze liniowej, jeśli jest pełna akcji i efektowna to dla mnie optymalnie 10-12 godzin, 6 to oszustwo. W grach rozbudowanych typu RPG oczekuję około 50 godzin (30 ME2 pozostawiło mocny niedosyt). Gierki typu DLC jak zajmują na 3 godziny to jest ok. We flashowe czy komórkowe pierdółki nie lubię grać. W multiplayer można grać setkami godzin, właściwie to są najlepiej wydane pieniądze.
-
Kiedyś wystarczył tylko Tekken 3 ;]
-
Pisząc felieton fajnie by było się pod nim podpisać
-
Genialnie to ująłeś, z gramem masła na bochenek rozrywkowego chleba.
Rozwiązanie? Już istnieje - Deus Ex i Bioshock. Audiopamiętniki, kości danych z wiadomościami, czytanie e-maili w shakowanych kompach... opcjonalna rzecz, która odkrywa przed graczem mnóstwo fabularnych dygresji, pomysłów scenarzystów, zabawnych komentarzy i dyskretnie sączy klimat. Ci, którzy mają mniej czasu, w dowolnym momencie mogą po prostu zagrać "formę krótką", rezygnując z szukania takich drobiazgów. To samo jest w F3. Dla mnie to rozwiązanie to najważniejszy ze wszystkich argumentów za grami jako nowym medium dla opowiadania historii. -
@fei: W kwestii cRPGów, to ja wolę krótko, a wiele różnych dróg i zakończeń. Prowadzenie jednej postaci przez kilka miesięcy nudzi
-
zasadniczo...dom, praca, druga praca, hobby.... no i jeszcze jestem maniakiem, solidnie wybieram zakupy, heh często plejka stoi przez tydzień nie ruszana ale jak dopadłem U2 czy MW2 to od 21 do.... 1..2...2:30 no i się kończyło po przejściu nie mam motywacja na ponownie no może wyjątkowo. teraz czekam na BC2 (preorderek) póki co net ... a wczoraj mnie naszło na fifę, heh czasu mało tyle tytułów, a tu wchodzi człek na poli i czyta tych asów od bitmap na drzewach, troli udowadniających szlag wie co bo i tak nie piszą o grach...heh...
-
muody: he, rzeczywiście, nie patrzyłem tak wcześniej na pamiętniki w Bioshocku, bo było dla mnie oczywiste, że chce je poznać wszystkie
Ale właśnie wolałbym mieć czasem dwie rzeczy w jednej - i ciekawą, intrygującą fabułę i rozgrywkę na trzy wieczory, a nie sześć. Inna sprawa, że narracyjne zabiegi w rodzaju odszukiwanych pamiętników to nie jest do końca szczyt tego, co można opowiadać grami - to w gruncie rzeczy statyczne elementy jednej opowieści, którą układamy ze znalezionych kawałków.
-
w killzona 2 grałem jakieś 8 godzin a nie wył on ani przepełniony epickimi akcjami ani nie miał jakiejś ekscytującej fabuły, lecz mimo wszystko wystarczało mi to aby być zadowolonym z gry i mieć zdanie, że pieniądze nie poszły w błoto. wystarczy, że gra utrzymuje narzucony od początku poziom i nie pozwoli się zanudzić a satysfakcja gracza gwarantowana.
-
ja killzone 2 przeszedłem raz i kompletnie nie chciało by mi sie do niego wracać, gameplay w KZ2 oceniam na 4+/6 . Tak samo oceniam gameplay w Gearsach 2) to dla mnie zbyt mało by wracać do takich gier i przechodzic je ponownie (mówię tylko o singlu). Co ciekawe CoD MW (częsc pierwsza) mimo iz od strony technologicznej i graficznej jest duzo słabszą grą od KZ2 to dał mi duzo więcej frajdy, przede wszystkim klimat był duzo lepszy (KZ2 mimo całej tej grafiki, designu nie miał takiego klimatu jak CoD MW1, mysle ze po prostu zabrakło jakis bardziej epickich cutscenek i ciekawszych klimatycznych misji).
-
@fei, zależy jak kto gra. Mam w ME2 20h i właśnie dostałem drugą "partię" postaci do zwerbowania po akcji na kolonii. Czyli skoro nie wyszedłem jeszcze z 1 płyty, podejrzewam, że sporo przede mną. | A z felietonem muszę się zgodzić po tysiąckroć. Lepsza gra krótsza, a intensywniejsza. Za młodu nie lubowałem się w jRPG, dzisiaj zachciało mi się nadrobić zaległości i okazuje się, że nie mam czasu choćby jednego Fajnala skończyć. | Podoba mi się też takie rozwiązanie, o którym ktoś już wspomniał, a co często jest dzisiaj wykorzystywane. Gry, które można przebiec w 15h, ale jeżeli się chce, można grać w nie 5 razy dłużej cały czas odkrywając.
-
@twilitekid: Zrobiłem wszystkie misje poboczne, przeskanowałem wszystkie planety. Fakt, na pececie jest to z pewnością szybsze z powodu myszki, ale cała gra zawarła się w około 30 godzinach (liczone w czasie podawanym przez sejwy). Nie wiem w którym momencie na konsoli zmienia się płytę, ale jak zbierzesz drużynę i wykonasz dla każdego jego misję osobistą, to już prawie koniec niestety. Do tego dwie bardzo krótkie misje dodatkowe DLC dostępne w dniu premiery i koniec... akurat teraz, gdy mam świetną drużynę, dopakowane bronie i moce biotyczne, ja chcę więcej! Na szczęście plotki głoszą, że dodatkowe misje zostaną ogłoszone na GDC.
-
A'propo ME2. Gra również i mi pozostawiła niedosyt. W jedynce można było odczuć tę presję spoczywającym na Shepard. Fabuła się rozwijała, następowały zwroty akcji i tak dalej. W dwójce tego nie uświadczymy. Fabuła główna jest BARDZO krótka. Gdyby nie misje lojalnościowe i zbieranie drużyny, fabuła trwałaby może godzinę
90% gry to tylko zbieranie drużyny, gdzie zadania dotyczące tego wydarzenia mają się nijak do głównej fabuły i zagrożenia dla galaktyki (mowa o Zbieraczach i Żniwiarzach). Fabuła wydaje się krótsza niż w jedynce. Zawodzi system rozwoju postaci, a także błędy w polonizacji (co innego jest napisane podczas dialogu, a co innego mówią postacie; niekiedy głosy urywają się w 3/4 zdania). O ile męski głos Sheparda jest w miarę dobry (pomijając jego sztuczność poprzez używanie bardzo wyniosłego tonu głosu, gdzie czasem wydaje się, jakby Sherpard był władcą całej galaktyki, a nie zwykłym wojakiem), o tyle damski brzmi dosyć nieciekawie i bardzo sztucznie. SI towarzyszy kuleje. Chcecie rozstawić ich za osłonami? Nie ma sprawy, wskazujecie im miejsce, a oni zamiast się chować, stoją przed nimi albo obok nich i narażają się na ostrzał ze strony przeciwnika. Nie mówię już o gotówce, której w grze praktycznie w ogóle nie potrzebowałem. Tak czy inaczej, pomimo w/w wad, gra naprawdę zasługuje na miano GOTY. ME2 wciągnęło mnie jeszcze bardziej, niż Uncharted 2.
-
@twilitekid: W ME2 to przekłada się płytę zależnie od misji jaką wykonujesz, więc zdarzy się to dla jednych wcześniej, dla drugich później. Później znów powrót na pierwszą płytę z tego co pamiętam. | Jestem podobnego zdania co autor artykułu. Są gry, które nawet mimo krótkiego czasu trwania potrafią i tak wydać się za długie ( np. Terminator: Salvation ), inne gry nie potrzebnie rozwlekają fabułę, która i tak nie jest na tyle dobra, by nadawała się do przedłużenia. Takie wrażenie odniosłem grając w "Darksiders", w pewnym momencie pomyślałem sobie "to jeszcze nie koniec?", a kompletowanie części miecza było po prostu męczące, puste praktycznie lokacje, które tak czy siak trzeba było znów odwiedzić i wcale to krótko nie trwało. Krócej wcale nie znaczy gorzej, zależy jakiego rodzaju rozrywki gra ma dostarczyć. W większość gier gram "na raty", co owocuje przerwaniem gry i powrót często po tygodniach. Tak przechodziłem KZ2, pierwszy Mass Effect ( do tych dwóch gier powróciłem po miesiącach by je dokończyć ). KZ2 i ME po prostu mi się znudziły, właśnie przez to, że chyba za dużo na raz chłonąłem. Do dziś "R&C: Crack In Time" leży niedokończony. Ta sama sytuacja. Grałem dosyć dużo na raz, gdy wyłączyłem nie miałem już ochoty grać dalej, choć gra ta należy do jednego z moich ulubionych gatunków i uważam ją za tytuł bardzo dobry. Dragon Age - ta sama sytuacja, cały prawie weekend poświęciłem grze, chyba ze 30 godzin nabiłem. W tygodniu czasu na granie nie było, przyszedł następny weekend i po poczułem przesyt, gra leży niedokończona. Może więc nie chodzi tylko o to, ile czasu gry trwają, ale w jaki sposób sobie je dozujemy.
-
Oj z jednym muszę się zgodzić - ciężko wrócić do gry która już raz się przeszło. Do dziś nie przeszedłem ME "złym" Shepardem, podobnie jak Fable 2. Bardzo lubię serię Ace Combat, ale po przejściu trzech części nie znalazłem okazji by do nich wracać. Przeszedł bym sobie jeszcze raz Batmana albo Wolverine'a, Vikinga, GoWa czy Prototype. Ale to wszystko wynika chyba z braku czasu. Już prawie 3 krzyżyki na karku dają o sobie znać, ledwo mam czas żeby ograć w miarę nowe pozycje, o powrocie do starszych nie ma zazwyczaj mowy. Gdy miałem ~15 lat, mimo szkoły, czasu na granie było od groma - nawet na rower wystarczało
-
Jeszcze jedno - screen do artykułu "na głównej" przypomina mi scenę z pierwszego "Powrotu do przyszłości", gdzie Doc wspina się na słynną wieżę zegarową w którą ma przypierniczyć piorun
-
@razer jakbym o sobie czytał w Twojej wypowiedzi, łącznie z rowerem, choć później zamieniłem go na chipsy i mój wygląd i organizm dostał przysłowiowe -10 do kondycji i powodzenia wśród lasek, ale na szczęście w porę to zmieniłem
Poza tym właśnie ukończyłem ME2... (tak w nawiązaniu do wcześniejszego posta sprzed paru godzin, gdzie ją jeszcze męczyłem). Ostatni boss kozak, kocham takie projekty. Sama gra rewelacyjna, choć ma swoje błędy. Poza tym cieszę się, że "odfajkowałem" ją (złą Shepadówną pewnie i tak kiedyś jeszcze, mam nadzieję, zagram) i mogę wrócić do DA lub jeszcze groma innych.
-
daddy_mad_caddy - Hehe, możemy się w takim razie pocieszyć że drugą młodość nasze hobby przeżyje w czasie naszej emerytury - czasu będzie aż nadto. Oby tylko pady nie zostały całkowicie wyparte przez Natale i inne Wiiloty, bo zdrowotnie nie wydolimy
Jedyna nadzieja w Matrixie.
-
@razer da się z tym żyć, np. tak jak ja teraz: rodzina śpi, ja skończyłem ME2 i siądę jeszcze na chwile do DA, co by rozruszać kości Morrigan (hę?), bo jutro w dzień to nie bardzo. Jakoś trzeba będzie po prostu wybierać tylko to, w co się da. Damy radę. Ludzie mają większe problemy, więc nasz brak czasu na granie jest tak naprawdę pierdnięciem, na który nie ma co narzekać. Ale widzę, że zapędzam się w inne rejony..
-
bleee, nuda
-
Pierwsze co przyszło mi na myśl to Uncharted 2. Gra wg mnie niesamowita, ale kończąc ją w ciągu dwóch dni miałem uczucie niedosytu w tym względzie, że chciałbym grać jeszcze dłużej i jeszcze odkrywać dalszą historię. To w zasadzie jedyne co mógłbym zarzucić tej grze. Myślę jednak, że przeciąganie gry na siłę nie jest dobrym rozwiązaniem np. Gothic 3 w porównaniu do poprzednich dwóch części. Inne ciekawe wyjście to wiele zakończeń, które sprawiają, że gracz gra w grę kilkukrotnie. Przyznam też, że zagrywałem się np. w dodatki do Wiedźmina o długości 3-4 h i wg mnie był to czas idealny i przedłużanie tych historii pogorszyłoby ich jakość.
-
Całkowicie zgadzam się z autorem. Też szukam w grach ciekawych historii, trybu multiplayer właściwie nie tykam, uznaję to za stratę czasu. Najbardziej nudę odczuwa się w FPSach - męczę się z nudnym strzelaniem, tylko po to, żeby poznać ciekawą fabułę. W tym gatunku nikt chyba nie zrobi nic co mnie zadowoli. Co innego takie platformówko-TPPki jak Uncharted czy Tomb Raider. Te nie nudzą mi się nawet jak musze kilkanaście razy podchodzić do tej samej sekwencji skoku, albo strzelaniny z systemem osłon (Uncharted).
-
@pwkam, a zastanów się czy czułbyś dalej niedosyt, gdybyś grę dozował sobie nieco inaczej, grać więcej dni, ale mniej czasu poświęcając na pojedynczą sesję
Fakt, możliwe że nadal czułbyś niedosyt, aczkolwiek może nieco mniejszy. Tak mi się wydaje przynajmniej
-
Myślę, że dozowanie jest tutaj kluczowe. Jedno posiedzenie na cztery godziny zawsze będzie się wydawało krótsze, niż dwa wieczory po godziny dwie. Dlatego podobała mi się konstrukcja zadań pobocznych w ME2 - każde z nich było pomyślane na kilkadziesiąt minut mniej więcej. Szkoda tylko, że były - no właśnie - zadaniami pobocznymi średnio związanymi z główną intrygą.
-
Dobry artuluł.
-
"czas jest najbardziej deficytowym towarem na rynku" - u mnie dokładnie tak jest. Nie mam czasu na granie w słabe gry. Dlatego czytam recenzje. I nie przeszkadza mi że jakaś gra jest krótka ważne żeby zabawa była intensywna.
-
Jako ciekawostkę, podaję wyliczony przez "Epic" czas spędzony na multi w "Gears of War 2": Time Played 26 day(s), 21:11:44. Trochę ponad 645 godzin. Do tego dochodzi single player, też kilka godzinek. Za grę, 2 tygodnie po premierze dałem 165zł. Wychodzi 25 groszy za godzinę grania i tak samo powinno być z każdą grą
-
@j_uk_dev Może i tak, ale gra bardzo wciągająca, przeszedłem na trzy sesje dosłownie. Pozostaje mi czekać na sequel w takiej jakości do jakiej studio Naughty Dog nas przyzwyczaiło.
-
"Krótka forma nie jest zła."Można było krótszy ten tekst napisać.Taka mała analogia -"Krung Thep Mahanakhon Amon Rattanakosin Mahinthara Ayuthaya Mahadilok Phop Noppharat Ratchathani Burirom Udomratchaniwet Mahasathan Amon Piman Awatan Sathit Sakkathattiya Witsanukam Prasit".A można krótko po naszemu Bangkok.Też by było zrozumiałe a nawet bardziej.Krótka forma nie jest zła
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX





























