Polygamia poleca

Opowieści z krypty: Pegasus, zapomniana historia

Bartłomiej Kluska
17.02.2010 08:05
A A A Drukuj
pegasus pegasus
Na początku lat 90. w Polsce gry były wyłącznie komputerowe. Wprawdzie garstka ryzykantów odwiedzała owiane złą sławą salony arcade (gdzie można było równie dobrze wydać kieszonkowe na Asteroids, jak i stracić fundusze na rzecz amatorów mocnych trunków z pobliskich bram i podwórek), ale tak naprawdę grano tylko na komputerach. Bogatsi mogli pozwolić sobie na Amigę ze stacją dysków, a biedniejsi wciąż męczyli ośmiobitowe Atari i Commodore, godzinami wczytując kolejne hity z kaset magnetofonowych. Takie czasy. O konsolach nikt nawet nie słyszał.

Dopiero w okolicach roku 1992 stan ten zaczął ulegać zmianie. Zarobkowi turyści ze Wschodu, oblegający wówczas rynki i bazary, wśród całej masy rupieci przywieźli na handel coś, co miało odmienić sposób, w jaki postrzega się w kraju nad Wisłą gry. Przywieźli Pegasusa.

DEBIUT

Kolorowe pudełka zawierały tajemniczą szarą konsolkę made in China, dwa pady (to również nowość - wcześniej w Polsce korzystało się z joysticków), pistolet świetlny (widzieliśmy to cudo pierwszy raz w życiu), zasilacz, kabel antenowy, którym podłączało się zestaw do telewizora, i piracki cartridge z grami - składanka kilku tytułów na dobry początek. Najbardziej pożądany cart nazywał się "168 w 1" i choć nie zawierał 168 gier, a zaledwie kilkadziesiąt w rozmaitych wariantach, do dziś osiąga on imponujące ceny na Allegro. Głównie za sprawą Contry. O niej za chwilę.

 

Wraz z rosnącą popularnością konsoli zwiększała się dostępność oferowanych tytułów. Dystrybucją chińskich cartów zajmowali się rosyjscy handlarze z bazaru, którzy mieli wszystkie gry. A jak którejś akurat nie mieli, to też niet problema. Będzie za tydzień. Trzeba jednak przyznać, że zakupy były loterią, bo na etykietach tytuły pisano po chińsku, więc gracze musieli domyślać się po ilustracjach. Na rysunku piłkarze, czyli pewnie jakiś futbol, biorę - pomyślałem, patrząc na oferowany mi przez Rosjanina cartridge. W ten sposób poznałem serię Kunio Kun, która później pozbawiła mnie kilkunastu miesięcy życia.

Z czasem Pegasus zaczął wychodzić z bazarowego undergroundu. Pojawiła się firma BobMark International, sprzedająca Polakom konsolę w cywilizowany sposób, legalnie importując ją z Tajwanu, wstawiając do sklepów, a nawet - był to bodaj pierwszy taki przypadek w historii branży w naszym kraju! - reklamując hasłem "rodzinna gra komputerowa" w telewizyjnych spotach. Sukces rynkowy Pegasusa pozwolił firmie na dłużej zagościć na rodzimym rynku konsolowym i dopiero pod koniec lat 90. próba dystrybucji Segi Saturn w Polsce podcięła jej skrzydła. Saturn miał konkurować z Sony PlayStation, ale przegrał tę rywalizację, a wraz z nim przegrał BobMark, zmieniając branżę na... napoje gazowane. Jeśli ktoś lubi Hoop Colę, niech pamięta, że jej korzenie sięgają Pegasusa.

 

PRASA

Wróćmy jednak do roku 1993. W marcu nowe zjawisko w grach dostrzegł magazyn "Top Secret", otwierając dział z recenzjami gier na konsole "w standardzie Nintendo" (redakcji dostarczał je BobMark). Prowadzący tę rubrykę Maciej Pietraś vel BR0MBA długo musiał przekonywać miłośników gier komputerowych do "gier telewizyjnych". W numerze 5/93 pisał:

Wiem, że wielu z polskich graczy w gry typu Nintendo nigdy by się publicznie (czytaj: wśród kolegów) nie przyznało jak bardzo lubią grać. Niektórzy się wstydzą, inni boją ośmieszenia (...). Tak jest u nas. A jak np. w takiej Anglii, Wielkiej Brytanii, czy Zjednoczonym Królestwie? Tam każdy gracz jest dumny z tego że gra w Nintendo. Wytworzył się nawet elitarny klub maniaków konsol telewizyjnych, tak jak kiedyś było z komputerami. Tu można pomyśleć co ten (ta?) BR0MBA porównuje komputer do byle konsoli. W grach choćby do takiego ZX Spectrum można było poszukać POKE'ów na nieśmiertelność, coś poprzerabiać... a konsola? Otóż w bardziej cywilizowanych krajach można dokupić specjalne maszynki do grzebania w nintendowskich grach. Sama nazwa jednej z nich jest już znajoma: >Action Replay< (...). Gmeranie w grach nie każdego fascynuje, więc specjalne nintendowskie POKEi można wstukać z czasopisma dla graczy. My też możemy podawać takie POKEi, jednak nie sądzę, aby ktoś w Polsce miał Action Replaya do Nintendo (jeśli ma, to niech napisze). (...) Ludzi, którzy gardzą konsolami jako urządzeniami dla małp, może przekona trochę konsolowe wydanie Prince of Persia oraz North&South...

 

Wkrótce jednak niechęć czytelników "Top Secret" została przełamana i konsole na dobre rozgościły się na całych dwóch stronach magazynu. Obok recenzji gier na "naszego" Pegasusa można też było poczytać o tym, że na Zachodzie mają konsole szesnastobitowe takie jak Super Nintendo, a także np. opis "konsoli kieszonkowej GAME BOY" (nr 8/94):

(...) bzyczy to lepiej niż sławne ZX Spectrum z AY, coś tak jak Atari ST. Grafika nie rewelacyjna, ale super jak na urządzenie mieszczące się w dłoni (...). Można grać wszędzie: w autobusie, na nudnej lekcji, na plaży, w kolejce, czy w pociągu (jaka to różnica?) (...). Można podłączyć słuchawki - nie usłyszy cię nauczyciel. (...) Połączenie z drugim GB oznacza supergranie - rywalizację dla dwóch graczy; np. walki w Double Dragon (UWAGA: nie ma możliwości połączenia w wersji >Pegasus GB<. Czy warto kupić Game Boya? Warto, ale pamiętajcie, że jest to tylko konsola kieszonkowa, a więc urządzenie niejako zastępcze i prowizoryczne.

Jeszcze w 1993 roku czytelnicy "Top Secret" grający na Pegasusie dostali także oddzielną sekcję w liście przebojów - taką samą, na jakiej swoje ulubione gry mogli wybierać posiadacze Atari XL/XE, Atari ST, Amigi, pecetów i Commodore. Równouprawnienie postępowało.

KORZENIE

Trzeba jednak pamiętać, że te cuda zachwycające Polaków w połowie lat 90., wykorzystywały technologię starszą o ponad dekadę. Pegasus był pirackim klonem konsoli Famicom, którym firma Nintendo podbiła serca japońskich graczy w roku... 1983. Dwa lata później Famicom w zmienionej obudowie i pod nową nazwą Nintendo Entertainment System (w skrócie: NES) zaatakował Stany Zjednoczone, do lamusa historii usuwając starszą generację konsol - Atari VCS, Colecovision i Intellivision. NES całkowicie odmienił amerykański rynek gier wideo, na długie lata zapewniając Nintendo dominację w branży. Jedynym godnym konkurentem okazała się Sega ze swoją konsolą Master System, której siłą napędową miały być konwersję z automatów (Outrun, Afterburner, R-Type). Na początku lat 90. ten pojedynek gigantów wkroczył na nowy, już szesnastobitowy poziom wraz z premierą konsol SNES i Sega Mega Drive (tu rewelacyjny Sonic The Hedgehog). Wszystko to jednak w Ameryce i w Japonii, bo w Polsce, dzięki skośnookim majsterkowiczom i handlarzom z Rosji w tym samym momencie odkrywaliśmy dopiero poprzednią generację - świat gier z Famicoma / NES w pirackich wersjach. No właśnie - gry. W co grano na Pegasusie?

 

GRY

  • Contra (Konami 1987). Legenda. W Japonii wydana najpierw na automatach, a dopiero później przeniesiona na NESa i inne platformy od ZX Spectrum po peceta (także pod tytułami Gryzor i Probotector). U nas znana dzięki składance "168 w 1". Każdy posiadacz Pegasusa w to grał, każdy chciał pomóc muskularnym, uzbrojonym po zęby komandosom w odparciu inwazji kosmitów. Główne zalety: osiem zróżnicowanych graficznie poziomów (na niektórych biegnie się w prawo, na niektórych w górę ekranu), tysiące przeciwników (ludzie, maszyny, obcy), dynamiczna akcja, no i przełomowy tryb multiplayer, w którym dwóch komandosów może połączyć siły, by tłuc wrogów jednocześnie.

  • Super Mario Bros. (Nintendo 1985). Kanon. Bodaj najbardziej klasyczna z klasycznych platformówek. Nintendo do dziś z powodzeniem eksploatuje ten świat i bohaterów, ale wąsaty hydraulik zaczął ratować księżniczkę Toadstool właśnie w tej grze na NESa (reszta świata, połowa lat 80.) i na Pegasusa (Polska, początek lat 90.). Osiem usianych przeszkadzajkami poziomów (w tym takie pod ziemią i takie pod wodą), dużo niespodzianek i tajnych skrótów do samodzielnego odkrywania (nie było internetu, gdzie można przeczytać / obejrzeć solucje). Na końcu każdego poziomu zamek, a w zamku boss, po pokonaniu którego okazywało się, że księżniczka jest w innym zamku - i tak aż do finałowej batalii z Bowserem. Gra wydawała się dosyć trudna, ale teraz w sieci są filmiki, jak dwóch panów przechodzi całość w mniej niż sześć minut.

  • Goal 3 aka Kunio Kun no Nekketsu Soccer League (Technos 1993). Najlepsza. Piłka. Nożna. Na NESa. Cechy charakterystyczne: mangowa grafika, swobodne podejście do przepisów (możliwość faulowania, a nawet nokautowania graczy z przeciwnej drużyny) i praw fizyki ("specjalne strzały" rozrywające siatkę), ogromna dbałość o detale i urozmaicenie rozgrywki (każdy zawodnik inny, drużyny z różnych stron świata o różnych umiejętnościach i taktykach). Warto też odnotować nowatorskie podejście do gatunku, ponieważ gracz nie steruje całą drużyną (jak to ma miejsce w innych wirtualnych piłkach), a tylko jednym zawodnikiem. Do popularności tego tytułu w Polsce przyłożył się utrzymany w podobnym duchu serial anime "Kapitan Hawk", emitowany wówczas przez niezapomnianą stację Polonia 1 (polski lektor na włoskim dubbingu). Firma Technos wydała dziesiątki gier zrobionych w tej samej manierze i z tymi samymi bohaterami (Kunio Kun!). Bardzo dużo wyszło na NESa - od ulicznej koszykówki, "zbijaka" i hokeja, po fenomenalne chodzone nawalanki z serii River City Ransom.

  • Chip&Dale Rescue Rangers (Capcom 1990). Bardzo dobra platformówka, oparta na disneyowskiej kreskówce "Brygada RR", którą TVP puszczała w ramach niedzielnej wieczorynki. Główne zalety: duża, jak na ówczesne standardy, interakcja z otoczeniem (przedmioty, które można przenosić, lub ciskać we wrogów) oraz kapitalny tryb multiplayer, gdzie w sytuacji zagrożenia gracz bardziej utalentowany może złapać mniej zdolnego partnera i przenieść przez trudny element planszy. Poza tym fantastyczny, znany z serialu, motyw muzyczny i lubiani bohaterowie - oprócz tytułowych, także szczur Rockford, Bzyczek itd. Capcom wydał na NESa więcej platformówek opartych na filmach Disneya i były to w większości udane pozycje. Warto zobaczyć zwłaszcza Duck Tales oraz Darkwing Duck.

  • Micro Machines (Codemasters 1991). Wyścigi, które znacie z rozmaitych platform i edycji od Game Boya, przez Amigę po pecety, ale u nas to szaleństwo zaczęło się na Pegasusie. To właściciele tej konsoli mogli jako pierwsi na kuchennym stole manewrować między resztkami śniadania lub w wannie uważać, by ich miniaturowej motorówki nie wciągnął odpływ wody. W Polsce grę rozpowszechniano na tzw. "złotej piątce", czyli pirackiej wersji cartridge'a z największymi hitami Codemasters, którą "oficjalnie" wydał (nie pytając rzecz jasna o zgodę Codemasters) BobMark. Do dziś składanka ta osiąga imponujące ceny na internetowych aukcjach.

Itd., itd. O dobrych grach na Pegasusa można by napisać sporą książkę. Mnóstwo platformówek, bijatyki zarówno te jeden-na-jednego, jak i te chodzone w prawo spod znaku serii Double Dragon, gry sportowe (Blades of Steel!), gry na pistolet świetlny (Duck Hunt) - to tylko najbardziej popularne u nas gatunki, a przecież czerpać można było ze zgromadzonej przez dziesięć lat dorobku jednej z najważniejszych konsol w dziejach.

DZIEDZICTWO

To właśnie Pegasus wprowadzał Polaków w barwny świat gier wideo. Co ciekawe, podobne historie mogą opowiedzieć także inne narody, np. nasi sąsiedzi. Identyczna konsola z identycznymi cartridge'ami była sprzedawana w krajach byłego ZSRR. Tam jednak nie nazywała się ona Pegasus, lecz Dendy - użytkownicy tego modelu do dziś wspominają awaryjność tego sprzętu. Dendy padały jak muchy, nie wytrzymując trudów służby u twardych postsowieckich graczy.

Nawet teraz rozmaite wariacje na temat Pegasusa można za symboliczne pieniądze kupić na bazarach lub poprzez internetowe aukcje (pamiętając jednak, że jakość wykonania obecnych konsol jest bardzo niska - o wiele gorsza niż "prawdziwych" Pegasusów). Najciekawsza wizualnie jest bodaj seria Polystation, w której pomysłowi chińscy projektanci próbują upodobnić wygląd ośmiobitowej konsoli do kolejnych wcieleń Playstation, dokonując karkołomnych zabiegów w stylu ukrywania slotu na cartridge pod klapką imitującą czytnik płyt CD. Do standardowych chwytów należy również pakowanie elektroniki Pegasusa do obudowy udającej rozmaite konsole Segi czy do pecetowej klawiatury. A wszystko po to, by raz jeszcze sprzedać ten sam staroć w nowej szacie. Tylko komu? Magia ośmiobitowych hitów oczywiście już nie wróci, chyba że tak jak teraz - w nostalgicznych wspomnieniach o konsoli, która przeszło dekadę temu - mimo że już wtedy była konstrukcją dziesięcioletnią - pokazała Polakom, że grać można nie tylko na komputerach domowych, nauczyła, co to cartidge i pistolet świetlny, pokazała, jakie fantastyczne rzeczy można tworzyć w ośmiobitowej technologii Nintendo.

Bartłomiej Kluska

 

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Dowiedz się więcej:

Komentarze (74)

  • clicik

    Oceniono 12 razy 2

    komentarz niedozwolony? no ludzie... w którym miejscu...

  • edmundo

    Oceniono 11 razy 7

    Piękny artykuł! Nigdy nie miałem Pegasusa, ale wszyscy koledzy z podstawówki mieli. Spędziło się tysiące godzin przy tych wszystkich hitach. No i te domówki z kanapowym coopem, to se nevrati. Piracki Pegasus zrobił wiele dobrego dla postrzegania konsol w naszym kraju. Szkoda tylko że Nintendo nie wykorzystało okazji i do dziś mają nas w tyłku.

  • jumpin

    Oceniono 1 raz 1

    Zaletą Pegazusa było że szybko się gry wczytywały a wadą że savów nie było.Moja pierwsza konsola dotej pory zagrywam się w romy na pc.

  • darud_ek

    Oceniono 27 razy 27

    Pegasus to było kiedyś coś smile Wyścigi kapslami na dworze lub piłkarze na dywanie odeszły do lamusa. Gaming party z kumplami na chacie przed starym, kolorowym telewizorem. Nie jedna kłótnia i wojna o pada, w konsekwencji pady co jakiś czas trzeba było kupować. Prawie zawał serca, gdy kartridż lądował na podłodze. No i bazarek pełen Ruskich. Pegasus jako podróbka NES stał się tak popularny w Polsce, że doczekał się wielu następnych podróbek. Ahh to były czasy. I pomyśleć, że wtedy człowiekowi nawet do głowy nie przyszło, że za 20 lat będzie stary, głupi i nadal będzie grał w gry big_grin

  • pat83

    Oceniono 6 razy 6

    Taką sama miałem jak na pierwszym obrazku to były piękne czasy

  • thomson87

    Oceniono 9 razy 9

    były dwa okresy kiedy na moim osiedlu podwórka pustoszały, pierwszym z nich był Pegasus i Goal 3, turniejowe zmagania o miano najlepszego wymiatacza na osiedlu, po 15 chłopaków i nawet jakaś dziewczyna na 15 m2 , do dziś mam zeszyty z drabinkami turniejowymi , drugi okres, PSX i International Superstar Soccer (ISS dzisiejszy PES) i zacytuje tylko darud_ka" człowiekowi do głowy nie przyszło że za 20 lat będzie stary, głupi i nadal będzie grał w gry video "

  • jokoval80

    Oceniono 6 razy 6

    "Dendy padały jak muchy, nie wytrzymując trudów służby u twardych postsowieckich graczy." Pojechałeś smile

  • kajan

    Oceniono 2 razy 2

    Grało się, teraz tylko emulator na PC

  • zaba831227

    Oceniono 14 razy 14

    pamiętam: Contra i te 99 żyć, a od grania w Mario miałem duży odcisk na kciukusmile

  • buzzpl

    Oceniono 13 razy 9

    Sentyment do Pegasusa zawsze pozostaje. Pierwsza konsola wielu spośród nas. Sporo gier kupowałem w sklepie, ale często zdarzało się kupić coś na straganie u kupców zza wschodniej granicy. Największym sentymentem darzę "Złotą Czwórkę", "Złotą Piątkę", "Goal 3", "Mario", "Contrę" i wiele innych gierek. Do dziś pamiętam gry takie jak "Top Gun". Nie wiem czy ja miałem z tym problemy, ale jak podchodziłem do lądowania to prawie zawsze się rozbijałem big_grin

  • mlewandowski

    Oceniono 3 razy 3

    Moje dzieciństwo, wypisz wymaluj. Nawet przytoczone gry. W Goal 3 chętnie pograłbym i dziś.

  • mlewandowski

    Oceniono 7 razy 3

    W przeciwieństwie do przedmówców moją pierwszą konsolą nie był jednak Pegasus, a inny bazarowy twór - Rambo czyli bodaj podróba Atari ST. A i to nie jest całkiem pierwszy sprzęt, bo jak byłem zupełnie mały to mój ś.p. dziadek elektryk przyniósł skądś jakąś wersję PONGa.

  • morosn

    Oceniono 1 raz 1

    Goal 3, Contra, Double Dragon, Mario - to były klasyki! Ażbym pograł...

  • kam_

    Oceniono 6 razy 6

    By było śmieszniej, ja w domu posiadałem klon... Pegasusa. smile Wyglądało to tak samo, ale nazywało się Nintendo compatible entertainment system... czy jakoś tak. W yestawie był oczywiście 168 w 1, a Złota piątka była gorącym towarem (głównie ze względu na Micro Machines). Gdzieś się chyba jeszcze poniewiera w domu. PS: "O dobrych grach na Pegasusa można by napisać sporą książkę." - panie Bartłomieju, do dzieła! smile

  • klus

    Oceniono 8 razy 8

    @mlewandowski: ten "Rambo" to był chiński klon Atari VCS vel 2600 - najbardziej klasycznej z klasycznych konsol. Od oryginału różnił się tym, że miał sporo gier wbudowanych - do prawdziwego Atari kupowało się cartridge (w Polsce praktycznie niedostępne).

  • darud_ek

    Oceniono 96 razy -22

    Pegasus to był dla wielu z Nas kamień milowy. Za kilka lat będziemy opowiadać wnukom, jak bardzo zmienił na lepsze Nasze życie Xbox 360 i jak wiele zawdzięczamy firmie Microsoft. Minusujcie big_grin

  • mazzeo

    Oceniono 2 razy 2

    Wszystkie w/w gry jeszcze mam na kardridżach. Złotą piątkę również. Pamiętam za gó...arza, że jako jedyny posiadałem ten kardridż na osiedlu big_grin Wszyscy tak byli na niego podjarani ze w zamian dawali mi do pogrania całe swoje kolekcje big_grin piekne czasy. A najwięcej czasu spędzilem na Goal 3 - najlepsza piłka.

  • hiroshi21

    0

    Moja pierwsza konsola byla Sega System 2 z Sonic'iem w 95 roku xD niestety gry byly strasznie drogie (50-70zl od sztuki) i po roku wujek mi kupil pegazusasmile

  • szczwanygapa

    0

    Oj grało się grało. Na Rambo w River Raid, a na Pegazie Goal 3 miał u mnie tytuł "Hero'es Soccer 2" smile)) Teraz pozostał emulator, komp podłączony pod TV i pad od PS2 podłączony przez przejściówke USB.

  • mazzeo

    Oceniono 1 raz 1

    Pamiętacie jak działały save'y w Goal 3? Wyskakiwał ci kod, który trzeba było potem wpisać jak chciałeś odloadować sezon który grałeś. Ile papieru się na to zmarnowało.

  • jedeman

    Oceniono 3 razy 3

    Oj tak, łezka w oku. Contra, Double Dragon, Duck Hunt, Mario.. Długie, długie godziny wyślepiania oczu w ekran telewizora CRT.

  • kitsune

    Oceniono 2 razy 0

    A ja nigdy nie miałem Pegasusa, grało się w River Raid na Rambo, no i Amiga 600 to była dopiero machina big_grin pamiętam jak cisnąłem w Assassin'a i te errory przy wgrywaniu np 4 poziomu uncertain ;P albo te joistyki porozbierane i na samych stykach się grało big_grin eh to były czasy big_grin

  • pain89

    Oceniono 7 razy 5

    eh pierwsza konsolka do gier, ruscy na bazarze którzy wymieniali cartidge za 10 zeta i radocha z odpalenie nowego tytułu, bezcenne wspomnieniasmile szkoda że autor zapomniał dodać w tekście wzmiankę o ninja gaiden, pamiętam jak dziś japońskie krzaczki i ninja w niebieskim w dzianku ehh zagrywałem się godzinami

  • mariusz

    Oceniono 4 razy 4

    Super wpis, brawo. Sam miałem chyba z 5 różnych Pegasusów, a ostatnim był właśnie "oryginalny Pegaz" - IQ-502. Z tego co pamiętam powalał jakością wykonania, trzymając pada w ręku czuło się, że to solidny sprzęt (w przeciwieństwie do bazarowych klamotów, w których pady, tudzież styki w konsoli padały jak muchy).

  • franek

    Oceniono 2 razy 0

    Micro Machines, Goal3... te gierki pamiętam stąd. Wpierw miałem C64 (5 lat miałem), potem Amige600, potem Pegazusa i potem PSX'a. Jednak czasy Pegazusa wspominam najbardziej... moja pierwsza "konsola" ;]

  • shakadu

    0

    Bardzo fajny artykuł. Pierwszą konsolą jaką miałem była jakaś podróbka Atari 2600. Potem wujek kupił commodore 64c i do czasów ps2 konsole zaliczały raczej epizody w moim graczowym życiu - pegasusa miał kuzyn ja miałem przez chwilkę PSX i Nintendo 64. Także w pierwszej połowie lat 90 grałem głównie na Amidze 600, którą dostałem na komunie. Po przeczytaniu tego tekstu trochę żałuje.

  • razer

    Oceniono 5 razy 5

    Aż łezka się w oku kręci gdy czyta się te teksty ze starych czasopism...

  • ripat

    Oceniono 4 razy 4

    A pamięta ktoś Baseball? Nie pamiętam jak ta gra się dokładnie nazywała ale zagrywałem się w to długo.Była na 168 in 1.Zresztą na tym carcie było pełno dobrych gier.Wiewióry też wspominam ciepło.

  • aromp4

    Oceniono 2 razy 0

    miałem identycznego pegasusa jak ten na drugim zdjęciu! stare dobre czasy ^_^

  • cotth

    Oceniono 4 razy 4

    Jak zwykle artykul z cyklu "Opowiesci z krypty" trzyma poziom. A cartridge 9'999'999 in 1 z ostatniego zdjecia wymiata smile

  • koven

    Oceniono 1 raz 1

    Z tymi datami, to chyba coś nie tak. Swojego Pegasusa dostałem w 1991 roku na komunię. Kupione było w sklepie PSS, do którego przez pół roku przychodziłem, żeby rodzicom jęczeć co chce dostać.

  • mariuszowaty

    Oceniono 1 raz 1

    ehh pegasus moja pierwsza konsolasmile) pamietam jak gralem w mario prawie codziennie a pozniej przechodzilem ta gre bez "dedow"smile) natomiasta jak bodajze 2 lata temu zagralem klasyczne mario to juz nawet nie moglem ukonczyc 3 poziomytongue_out,

  • cubanconection

    Oceniono 43 razy -31

    "no i przełomowy tryb multiplayer, w którym dwóch komandosów może połączyć siły, by tłuc wrogów jednocześnie" to nazywa sie tryb kooperacji a nie multiplayer, geniuszu osiedlowy hehe

  • sledziu

    Oceniono 3 razy 3

    Znam tylko ze słyszenia, z Amigi przesiadłem się od razu na PSX (z krótką przerwą na... nic), ale, że to kawał historii - to fakt. Nie mojej, ale fakt.

  • opas

    Oceniono 1 raz 1

    Sorry za offtopp ale moje pytanie tez dotyczy starych gier.
    Zainstalowalem sobie ostatnio emulator psx i zastanawia mnie w jakie gry oprócz gran turismo i drivera warto zagrać?
    Chodzi mi oczywiście o konsolowe exclusive jakby co;]

  • kauczu

    Oceniono 2 razy 2

    Contra, Goal, SM ohah. Gry mojego dzieciństwa. Do tego pamiętam świetnie grę w której byliśmy pewnym ludkiem, któremu UFO porwało kobietę. Mogliśmy używać dinozaurów itp. Tylko jak ona się nazywała...

  • tieu

    Oceniono 5 razy 5

    Jedno mnie denerwowało, w polowaniu na kaczki, psa nie można było zabić sad.

  • neutroo

    Oceniono 1 raz 1

    kauczu ta gra nazywala sie Adventure island 3
    A moze mnie ktos pomoze byla taka gra ze bylo taki ludek i on biegl do lozka i snilo mu sie jakies bajkowe krainy i mogl zwierzeta cukierkami karmic a potem w nie wejsc???

  • mlewandowski

    Oceniono 1 raz 1

    Była taka gra, autorstwa Capcomu, trafiłem na nią przypadkiem szukając czegoś do PRzeglądarki ale tytułu teraz nie pomnę.

  • bsokol75

    Oceniono 3 razy 1

    Swietny artykul. Gratulacje. W pozniejszym okresie na bazarach zalegaly wersje udajace PSX (oczywiscie tylko z obudowy) o dumnej nazwie "Polystation". Swoja droga zastanawiajaca jest zbieznosc tej nazwy z "Polygamia" ... wink

  • hellium

    Oceniono 2 razy 2

    extra wpis, extra czasy były z pegasusem, całe osiedle goniło i wymieniało się kadriżami w żółtej obudowie, a na giełdzie zamiast za ubraniem to patrzyłem jakie naowe kadriże zakupić do grania i kolejnej wymianysmile

  • jana84

    0

    pegasus był fajny ale było wiele gier których nie przeniesli z nesa takich jak mario2 i 3 zelda i wiele innych

  • dzierzba

    Oceniono 6 razy 6

    Na tym kartridżu dołączanym do konsoli była też taka gra w której sterowało się czołgiem lub czołgami (można było grać na dwie osoby)i walczyło się z innymi pojazdami. Mnóstwo czasu spędziłem z ojcem w biciu rekordów punktowych. Pecha miałem z tym, że na tym dołączonym karcie nie było Contry.

  • hellfighterpl

    Oceniono 2 razy 0

    ja mam pegasusa do dziś i ok. 40 kasetek ;] ale nigdy tego cuda nie sprzedam za dużo wspomnień

  • zbynek5g

    Oceniono 2 razy 2

    A moja przygoda z " konsolami" zaczęła sie od ponga którego mój o 8 lat starszy wujas przyniósł z wojska do dziś pamiętam te kręcone kontrolery , potem było takie czarne ustrojstwo z miejscem na cartride i czterema metalowymi bolcami ( po dwa z każdej strony ) do obsługi no i oczywiście joystickiem ( jeden guzik na górze ) i dwoma liczącymi sie grami river raid ( lot samolocikiem w góre ekranu po niby rzeczce i niszczenie przeciwników) i pinbalem w tą pierwszą przekręciłem licznik.Kilka lat później z kolei moja ciotka wróciła do polski z RFN i kuzaj przywiózł C64 wtedy jeszcze nikt tego nie miał ( i białą czekolade to była masakra) cała rodzina grała przez całe święta w pakmana i mario to były czasy .

  • zbynek5g

    0

    Wtedy kanarek mojego dziadka sie przekręcił próbując przećwierkać telewizor , a po C64 był kryzys i grałem u kumpli na pegasusach mnie było stać dopiero na PSX i tak latka lecą

  • sila_wyzsza

    0

    Nodzięki, przypomniały my się czasy z połowy lat 90-tych, kiedy męczyłem Cntra force na Pegazusku u kuzynka. Piękne czasy.

  • demi181

    Oceniono 4 razy 4

    Oj tak, Brygada RR bawi mnie do dziś, a co dopiero mówić o Mariobig_grin Próbowałam grać w te same gry na PC, ale musze przyznac, ze na pegazusie są bardziej wciągające... ;]

  • mnichu

    0

    Marka Pegasus nie obejmowała tylko gier telewizyjnych. Mój kumpel z podstawówki miał Pegasus GameBoy- odpalał gry z oryginalnego nintendowskiego smile

  • zwirz

    Oceniono 3 razy 3

    a ja mam nadal działającego pegasusa big_grin POkazuje mojemu kuzynowi (generacja PSX) jak kiedyś było

  • trfan

    Oceniono 5 razy 5

    ja ostatnio przebiegałem przez targ i zauważyłem... Pegazusy! wiem, że nie były drogie(chyba 30zł tam pisało) i było kilka rodzaji: jak klawiatury, takie jak ten co przypomina ps1 i jeszcze jakieś tam, ale nie miałem czasu, bo tak to bym nawet sobie kupił za śmieszne pieniądze. Dla mnie to jedynie rodzice mający małe dzieci, które chcą "poklikać" jeszcze to kupują. Sam bym takiemu dziecku xboxa czy ps3 nie kupił, bo niż dorośnie to będzie to staroć, a na przykładzie 3-letniego kuzyna widzę, że mu jedno czy gra w mario czy w Uncharted, nawet to pierwsze woli(czasem ja też). Ja miałem nawet zamiar oryginalnego nesa kupić(ostataecznie snesa), bo brat miał i nawet go znalazłem, ale przepalony(chyba sobie jako pamiątkę ustawię, bo i tak leży na strychy)i nie działa.

  • gugasinski

    Oceniono 1 raz 1

    fajowski był pistolet i gry na nie.. też zawierały się w 168in1, kaczki, pojedynki..super!

  • catalyst

    Oceniono 4 razy 4

    Ja bym chciał tylko pochwalić artykuł smile
    Dla mnie czasy grania zaczęły się od ponga z wypożyczalni na wczasach w Pieczyskach (zamiast na plaży młóciłem z kuzynem godzinami). Pegassusa nie miałem, pierwsze było 8bit Atari.

  • akasuri

    Oceniono 3 razy 3

    ja mam 2 czarne pirackie konsole i 2 klawiatury (z myszką! i pseudo Windowsem big_grin), kilka padów big_grin i całą reklamówkę gier, które kupowałem na targu smile

  • mada12

    0

    Ja mialem i pegazusa i commodore 64 tyle ze z tym ostatnim mialem trudnosc przewijania (czy cos takiego, mialem 6 lat i wpisuj tu jakies komendy po ang w tamtych czasach). Na C64 gralem w frankensteina, gwiezdne wojny etc etc

  • cube

    Oceniono 1 raz 1

    Mialem oprocz contry jeszcze jedna ulubione gre na pegasusa. Nie pamietam nazwy , walczylo sie z przeciwnikami i jeszcze trzeba bylo uwazac na zrzucane doniczki big_grin Swietna gra! Ps. Mozliwe,ze nazywala sie popeya wink

  • tomekf20

    0

    Świetny artykułsmile Pamiętam taką jedną gierkę, gdzie się latało samolotem nad jakimś oceanem i się strzelało do bombowców czy innych maszych latających big_grin Ale tytułu za diabła nie przypomnę sobie..Aż się łezka w oku kręci na myśl o szarpaniu całymi dniami w Contre wspólnie z kumplamibig_grin Szkoda, że czasy dziecinstwa juz nie wrócą big_grinbig_grin

  • marcinpsx3

    0

    Dobry art. Pamiętam pegazusa. Ja miałem klon Nesa wyglądający jak Super Nintendo smile Do dziś pogrywam w Nesa na konsoli PS2. Ostatnio scalakowałem 5 razy zmorę dzieciństwa Super Mario Bros, a wcześniej raz BattleToads.

  • marcinpsx3

    0

    Oraz kosz i piłkę Kunio Kun. Pamiętam, że miałem za tamtych czasów hokej, kosz i piłkę, oraz schodzoną bijatykę z Kunio Kun. U mnie wymiana kosztowała 2zł, we wszystkie gry co tu opisane to grałem oprócz Micro Machines, złota 4 czy tam i 5 kosztowały 40-50zł. Więc się obeszło. Kolega miał złotą 4 lub 5. Inne gry np. 10zł tongue_out

  • twilitekid

    Oceniono 8 razy 0

    A mi jest smutno, kiedy wspominam Pegasusa. Bo przypomina mi, jakie spojrzenie na konsole mieliśmy w Polsce. Pegasus właśnie przyczynił się do tego ogólnego poglądu, jakoby konsole były jakimiś ruskimi zabawkami dla dzieci. Do dzisiaj trzeba walczyć z tym błędnym przekonaniem.

  • rivriet

    Oceniono 3 razy 1

    Ja w kolei pamiętam, jak trudno było dostać pada, który nie padał po kilku dniach/tygodniach gry...

  • ringr

    Oceniono 2 razy 2

    Aż wspomnienia wracają... A jest co wspominać- moja pierwsza konsola, to dzięki niej odkryłem fun płynący z grania (zresztą razem z bratem, grając w multi). Pamiętam, jak rodzice wrócili z zakupów (zima) i powiedzieli, że spotkali Św. Mikiego (trochę inaczej go nazwali), wręczając nam Pegazusa. Nowa zabawka- tyle wiedzieliśmy o tym prezencie. Zewnętrzne, dosyć spore zasilacze padały jak muchy, ale rodzice szybko dokupywali swoim pociechom to, co im psuje zabawę. Dzięki babci obłowiliśmy się z bratem w całą, żółtą kolumnę tytułów (z wyjątkami, jak wspomniany 168 in 1). Najlepiej chyba zapamiętałem, o dziwo nie Mariana, ale Chip & Dales (wspomniany w tekście), którego razem z bratem przeszliśmy). I chyba to właśnie multi tak bardzo nas wciągnął (Contra, takie ludziki przyczepione do baloników, żółnierze, którymi chodziło się po domu i podwórku- niewiele pamiętam tytułów smile. Konsola została oddana biedniejszym (wciąż sprawna) i mam nadzieję, że teraz inni czerpią z niej przyjemność z grania. Ehh, ten cholerny sentyment...

  • biblia_satana

    Oceniono 6 razy 0

    sry ale kto nie lubi Hoop Coli? Najlepsza cola po Coli i Pepsi, a do tego za 1/3 ich ceny...

  • google

    0

    a pamiętacie taką gierkę co się zmieniało postać jak w aktualnym Trine? to miało nawet lepszą grywalność, bo grafikę na pewno nie smile kto pamięta niech napiszę bo tytułu nie pamiętam a bym to z chęcią odświeżył

    a jeszcze castelvania był spoko, co dopiero niedawno sobie uświadomiłem że to miało taki tytuł big_grin

  • duracell

    Oceniono 1 raz 1

    miałam dokładnie taki zestaw jak ten na pierwszym zdjęciu! Nawet ten sam cartridge smile Cudowne czasy... Ostatnio udało mi się to uruchomić i znów zagrać, po kilkunastu latach. Byłam zaskoczona jak te gry wydawały się długie i trudne smile

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX