Gazeta.pl > Polygamia - Dziennik Gracza - gry, najnowsze informacje, screeny, zwiastuny, recenzje >  features

Recenzja: The Saboteur

Saboteur

To ciekawy zbieg okoliczności, że rok, któremu spokojnie możemy przylepić łatkę "roku sandboksów" kończy się właśnie premierą gry z tego gatunku. Wraz z ukończeniem prac nad The Saboteur "skończyło się" również studio Pandemic. Gwóźdź do trumny, czy łabędzi śpiew? O tym w dalszej części recenzji. Na razie podsumujmy kilka faktów.

Tytułowym sabotażystą jest Sean Devlin. Stereotypowy Irlandczyk z krwi i kości - zielonooki, skory do bitki, niestroniący od mocnych trunków i łatwych kobiet. Z całego serca nienawidzi nazistów (i ma ku temu naprawdę dobre powody), ale za Francuzami i Brytyjczykami również nie przepada. Druga Wojna Światowa (pomińmy proszę milczeniem, że według gry wybucha ona w 1940 roku...) zastaje Seana we Francji, konkretnie w Paryżu. A jeszcze konkretniej w burdelu,w którym Irlandczyk topi smutki w kolejnych kieliszkach. Niezłe miejsce na początek francuskiego ruchu oporu, prawda?

W trakcie rozgrywki poznamy sporo postaci, które choć banalne (romantyczny rewolucjonista, zakochana w nim patriotka, seksowna kobieta-szpieg, zimny agent wywiadu itp.), to nabierają kolorów dzięki braku hamulców panów z Pandemic. Tu każdy mówi bez ogródek,  co mu leży na sercu, "słowa na f" służą za przecinki, a Sean wiedzie prym w wymyślaniu swoim rozmówcom. od najgorszych. Saboteur to zdecydowanie gra tylko dla dorosłych.
Polska wersja posiada kinową lokalizację, która również jedzie ostro po bandzie. Kilka pikantnych przykładów podałem w pierwszych wrażeniach i myślę, że to wystarczy. Lokalizacja trzyma klimat i za to należy się plus, bo tekstu do przetłumaczenia było sporo. Oczywiście, niektóre żarty zostały zgubione, kilka nazw mimo tłumaczenia brzmi obco, ale ogólnie większych zastrzeżeń nie mam. Na pewno gra z napisami ułatwi sprawę osobom, które nie znają angielskiego i raczej nie powinny one mieć powodów do narzekania.

Rozgrywka

Nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że większość sandboksów (czy też gier z otwartym światem - jak zwał, tak zwał) ma wspólny problem - powtarzające się schematy, zwane dla niepoznaki misjami pobocznymi, od których uwalniają gracza jedynie wyczekiwane z napięciem zadania pchające naprzód fabułę. Saboteura ta bolączka nie dotyczy.

Owszem, mamy podział zadań, ale Pandemic zadbało o to, by przymiotnik "poboczne" nie oznaczał tu bynajmniej czegoś uboższego, co ma jedynie sprawić, że zegar po ukończeniu gry będzie wskazywał ponad 10 godzin (u mnie było to ponad 18). Większość misji, nawet jeśli nie wiąże się bezpośrednio z główną linią fabularną, jest nieprzewidywalna, a co za tym idzie ciekawa. A nawet jeśli chodzi tylko o dojechanie na miejsce i oddanie jednego strzału, to czy ksiądz, proszący o zabicie podczas mszy wskazanego przez siebie, kapusia, codziennie spowiadającego mu się ze swoich grzechów nie byłby dla was wystarczającą motywacją? Niby proste "pojedź i zabij", ale również takie misje mają w The Saboteur swój, niekoniecznie przyjemny, smaczek. To tylko jeden z powodów, dla których bardzo trudno jest się oderwać od gry.

Misje to jedno, ale z całym szacunkiem dla Assassin's Creed 2, Infamous, Prototype czy Red Faction, to właśnie Saboteur ma najlepszą mechanikę spośród growych "piaskownic" tego roku. Graficzne zobrazowanie wyzwalania kolejnych dzielnic to świetny pomysł, który naprawdę oddziałuje na gracza. Nie chodzi tu nawet o takie banały, jak to, że na wyzwolonych terenach nazistów (autorzy w grze bardzo mocno unikają słowa Niemiec, więc i ja będę to robił) jest mniej i naturalnym postępowaniem jest kierowanie się "w stronę słońca", gdy na ogonie siedzą nam wrogowie.

Wraz z wjazdem do mroczniejszej części miasta zmienia się zupełnie atmosfera gry, muzyka w samochodowym radiu, odgłosy otoczenia. Przecinające powietrze serie z karabinów maszynowych, krzyki, wybuchy, górujące nad miastem wieże snajperskie, wszechobecna czerń i krwista czerwień - wszystko to wygląda o wiele bardziej posępnie, przywodząc na myśl nawet klimaty rodem z serii Wolfenstein, aż włos potrafi się zjeżyć na głowie.

Skoro jesteśmy przy mechanice to muszę wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy, która mnie zaskoczyła. W większości gier obszar zabawy jest podzielony na mniejsze strefy, a dostęp do kolejnych lokacji uzyskujemy wraz z rozwojem fabuły. Na początku Saboteura bardzo chciałem wspiąć się na Wieżę Eiffla, ale (zgodnie z oczekiwaniami) na drodze napotkałem punkt kontrolny, w którym sprawdzano dokumenty. Nie posiadałem ich, więc żołnierze otworzyli ogień. Nie miałem nic do stracenia, więc wcisnąłem gaz do dechy i nie wyobrażacie sobie mojego zdziwienia, gdy brama ustąpiła i przebiłem się na drugą stronę. Dodam również, że nie zostałem później zaatakowany przez artylerię, sterowce czy setkę snajperów. Nie, spokojnie zgubiłem pościg i wlazłem na sam szczyt wieży! Taki otwarty świat, to ja rozumiem.

Pandemic ma naprawdę sporo ciekawych pomysłów na urozmaicenie zabawy. Przykładem niech będzie tu uciekanie przed pościgiem. Jak zwykle - mamy czerwone koło, mrugające na radarze, z którego musimy uciec. Jeśli jakiś przeciwnik nas zobaczy, czerwony obszar centruje się na naszej pozycji i zabawę zaczynamy od początku. Jednak w The Saboteur mamy kilka sposobów na przechytrzenie pościgu.

Jednym z nich są kryjówki rozsiane po terenie gry - miejskie szalety, piwnice, szopy, które pozwalają zgubić "ogon". Sean może również w iście filmowym stylu rzucić się w ramiona zaskoczonej dziewczyny. To Francja, więc żadna go nie odtrąci, a żołnierze nie zwrócą uwagi na całującą się parę. By jednak nie było aż tak prosto - wraz z podnoszeniem poziomów alarmu kryjówki stają się nieaktywne, a ucieczka coraz trudniejsza.

Gdy Sean zdobędzie już odpowiednią reputację odblokuje się nowa opcja - front oporu. Po wjechaniu do takiego obszaru naziści natrafią na zbrojny opór nie tylko gracza, ale również innych żołnierzy ruchu oporu. Wystarczy zabić odpowiednią ilość wrogów, by dali sobie oni spokój z dalszym pościgiem. Nie dość, że klimatyczne (za plecami zwykle dumnie powiewa flaga Francji) to naprawdę działa!

Wróćmy jeszcze na chwilę do misji, bo to przecież one są solą gry. W przeważającej większości z nich to od gracza zależy sposób osiągnięcia celu. Można bawić się w namiastkę Hitmana i po krótkiej obserwacji i rozpracowaniu schematów rozstawienia przeciwników ściągać ich pistoletem z tłumikiem. Pomaga w tym przebranie się we wrogi mundur (poprzedniego właściciela trzeba wtedy wykończyć własnymi rękami - splamione krwią ubranie nikogo nie zmyli). Można również nabrać w torbę granatów, na plecy wrzucić snajperkę i karabin, a potem zapukać w drzwi ładunkiem wybuchowym. To dwie skrajne metody - zwykle wychodzi coś pomiędzy, a czasem nadarzy się okazja do wykorzystania działa przeciwlotniczego wbrew jego pierwotnemu przeznaczeniu...

W pierwszych wrażeniach cieszyłem się z faktu, że Sean jest na tyle sprawny, by żaden budynek nie stanowił dla niego przeszkody. Przyznam, że dość szybko tego pożałowałem, ponieważ wspinaczka nie dość, że wygląda fatalnie (czasem naprawdę mamy wrażenie, że jakaś eteryczna siła chwyta Devlina za gacie i wciąga na wyższe piętro), to jej błędy potrafią pokrzyżować plany gracza, a tego nie lubi nikt. Nie chodzi mi o to, że Sean jest tylko człowiekiem i nie potrafi doskoczyć do jakiegoś okna, ale o to, że na przykład każde zejście po drabinie powoduje u gracza szybsze bicie serca (zwłaszcza pod koniec zadania, gdy zewsząd prują do nas snajperzy) - "złapie się, czy się nie złapie". Na szczęście po kilku godzinach gry zorientowałem się, że wcale nie czuję potrzeby biegania po dachach. W latach 40-tych mieliśmy przecież samochody! Model jazdy jest znośny, ale jedynie w przypadku wozów wyścigowych. Prędkość obracania się wieżyczki czołgu to natomiast jakieś tragiczne niedopatrzenie.

Gra zaczyna się od tradycyjnej szoferki, ale o urozmaicenie zadań nie musicie się martwić. Znajdziecie tu chyba każdy motyw, przerabiany w wojennej kinematografii, nawet jeśli wliczymy do niej filmy o Indianie Jonesie.

Postępy gracza premiowane są odblokowywaniem kolejnych rodzajów broni u lokalnych przemytników oraz, przede wszystkim, nowymi możliwościami Seana. Bonusów jest sporo i na najwyższym stopniu potrafią one już naprawdę znacząco wpłynąć na samą rozgrywkę. Gdy w przebraniu mogłem podkładać ładunki wybuchowe na oczach przeciwników gra zrobiła się dziecinnie prosta. Przynajmniej w misjach polegających na zniszczeniu jakiegoś obiektu. W strzelaninach lepiej radziłbym sobie odblokowując inne perki.

Na zakończenie działu poświęconego rozgrywce muszę napisać jeszcze o chorej, naprawdę chorej ilości nazistowskich instalacji, które możemy zniszczyć w trakcie gry. Nie jest to wymagane, ale oczyszczenie z nich choćby kilku miejsc znacząco ułatwia ucieczkę przed pościgami, a poza tym za zniszczenie każdego celu dostajemy drobną wypłatę w kontrabandzie. No i przede wszystkim zabawa w sabotażystę jest po prostu przyjemna. Cele niby się powtarzają, ale mając kilka typów broni i ładunki wybuchowe (również te odpalane zdalnie, oraz bomby instalowane w samochodach, które wybuchają po zderzeniu) możemy testować nowe rozwiązania i pomysły przez kilka kwadransów wyłącznie dla płynącej z tego frajdy. Czasem natkniecie się również na nazistów grożących przechodniom śmiercią, albo pakujących ich do samochodów transportowych. To, czy coś z tym zrobicie to tylko wasza sprawa... Do zaliczenia wszystkich Osiągnięć i Trofeów będziecie musieli odnaleźć i pozbierać jeszcze kilka rodzajów "rozpraszaczy". Jest tego od groma, więc naprawdę życzę wam powodzenia.

Oprawa

Grafika nie jest mocnym punktem The Saboteur. Po orgii dla gałek ocznych, którą w większości był Assassin's Creed 2, w produkcji Pandemic może razić wszystko. Gdyby chodziło tylko o wrażenia wizualne, to gwarantuję, że nikt nie przeszedłby tej gry, ponieważ o ile czarno-czerwony Paryż wygląda intrygująco i tajemniczo, to po wyzwoleniu jakość oprawy sprawia, że szybko żałujemy, że to zrobiliśmy. Pastwić można się w zasadzie nad wszystkim - od fatalnych tekstur, które obrzydzają tak piękne miasto, przez wyskakiwanie detali nawet nie przed bohaterem, a dopiero za jego plecami - przed samą kamerą, aż po dosłowne spadanie obiektów z nieba na chwilę przed tym, gdy znajdą się w zasięgu wzroku Seana. Czasem spadną nie do końca tam gdzie powinny, efektem czego trzęsą się i tłuką, jakby opętał je poltergeist. Zdecydowanie najlepsze wrażenie robią modele postaci, na które patrzy się przyjemnie. Interesująco wygląda również gra kolorów oczu i niektórych elementów ubrań, gdy znajdujemy się w okupowanej strefie.

Dźwięk wypada natomiast pochwalić, bo poza denerwującymi akcentami w dubbingu, wszystko inne brzmi naturalnie. Specjalistą nie jestem, ale ponoć niektóre utwory, które możemy usłyszeć w grze nie miały prawa być puszczane w radio w 1940 roku. Nie jest to dla mnie problemem. Poznałem jedynie Dance me to the end of love, które znam z wykonania Leonarda Cohena, a reszta to mniej lub bardziej kojarzące się z Francją utwory. Czasem średnio komponują się z akcją, ale słucha się ich przyjemnie, a to przecież liczy się najbardziej.

Werdykt

Jeśli czytacie Polygamię, to wiecie, że trzymałem kciuki za tę grę. Nie oznacza to, że liczyłem na hit, ale po prostu chciałem, by można było pobiegać Seanem przez kilka godzin, bez większego zgrzytania zębami. Dostałem zdecydowanie więcej, dużo, dużo więcej, niż spodziewana kolejna "gra na 3+".

Krótkie porównanie z Assassin's Creed 2 wydaje się nieuniknione z racji gatunków obu gier i bliskości premier. Moim zdaniem w starciu Ezio i Seana mamy remis. Zaskoczeni? Ja również, ale w trakcie 18 godzin spędzonych w Paryżu i jego okolicach ani razu nie ogarnęło mnie poczucie nudy. Konsolę wyłączałem głównie dlatego, że przyzwoitość nakazywała położenie się do łóżka.

Oprawa, sprawność głównego bohatera czy oddanie klimatu epoki stoją po stronie produkcji Ubisoftu, ale Saboteur niweluje to wszystko ciekawszymi i bardziej zróżnicowanymi zadaniami oraz frajdą jaka idzie za większą dowolnością osiągania celów poszczególnych misji. Nie ukrywam również, że miło było dla odmiany zagrać kimś takim, jak Sean. Jego odzywki miażdżą i choć niektórzy po prostu przyczepią mu etykietę "cham", to swoim charakterem wniósł mnóstwo świeżości do narracji, przez co dość łatwo przechodzimy do porządku dziennego nad dość banalną fabułą.

Wielka szkoda, że gdy Pandemic w końcu (od Full Spectrum Warrior i Battlefrontów) udało się stworzyć grę, która może stawiać czoła o wiele głośniejszym i bardziej promowanym hitom, studio zostało zamknięte. Myślę jednak, że lepszego, pożegnalnego tytułu Tom French oraz jego koledzy i koleżanki nie mogli sobie wymarzyć. Przegapienie Saboteura będzie waszym olbrzymim błędem.

 

Maciej Kowalik

Dodaj swój komentarz:
Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
Komentarze:
  • dead.space 11.12.09, 12:48
    Oceniono 16 razy -2

    Chyba za wysoka ocena o 1 oczko

  • maciej.kowalik 11.12.09, 12:52
    Oceniono 27 razy 5

    chyba nie

  • ser 11.12.09, 12:58
    Oceniono 3 razy 1

    @maciej.kowalik hue hue hue owned

  • graf 11.12.09, 12:58
    Oceniono 2 razy 0

    no cóż, poszperam jeszcze w necie na temat tych drobnych błędów, czy nie frustrują i przekonałeę mnie do zakupu :) dzieki

  • shakalaka 11.12.09, 13:20
    Oceniono 9 razy 1

    chciałem kompletnie sobie ten tytuł odpuścić jednak widzę, że będę musiał się w niego zaopatrzyć. Fajna recenzja.

  • mcg 11.12.09, 13:21
    Oceniono 5 razy 1

    Gra jest świetna. Nie mogę sie oderwać. Jest wiele smaczków. Sugestywny klimat i fajna fabuła. Zaskoczyło mnie to, że Pandemic nie wykorzystał silnika z Mercenaries 2, który mógł sie pochwalić lepszym oświetleniem, dalekim horyzontem i lepszą fizyką. Zresztą Mercenaries 2 dla mnie był świetną i rajcowną grą. Saboteur jest troche może bardziej toporny, ale także świetny. Szkoda, że Pandemic nie zrobi pod tym logiem już nic nowego. Saboutera jak i Mercenaries jeszcze pewnie zobaczymy. Mam taką nadzieję, że EA o to zadba.

  • j_uk_dev 11.12.09, 13:33
    Oceniono 3 razy 1

    Coś nie tak z tymi komentarzami, dostaję '10.5.1 500 Internal Server Error' z jakiegoś powodu ( nie wrzucam akapitów ).

  • jrsokolow 11.12.09, 13:34
    Oceniono 4 razy -2

    super recenzja, na pewno zagram.

  • dead.space 11.12.09, 13:34
    Oceniono 3 razy -1

    Chyba tak, moim zdaniem wszystko w tej grze jest wykonane gorzej. Wspinaczka wyglada smiesznie w porowaniu do AC, covery tez, nigdy ich nie uzywalem bo nawet nie byly potrzebne, samo strzelanie/celowanie jest rowniez kiepsko pokazane, ala Mercneraies 2, model jazdy ujdzie. Misje slabe, krotkie. Nie mowiac juz o grafice ktore wyglada jak z przed 2-3 lat.4-/6 mozna by dac ale nie 5. To zbyt duzo dla tej gry choc jest ona calkiem grywalna

  • catalyst 11.12.09, 14:01
    Oceniono 11 razy 7

    Poly rozrzuca 5ki na lewo i prawo a na Famitsu ujada :)

  • lukaa_pol 11.12.09, 14:05
    Oceniono 5 razy -1

    Czyli juz wiem , jutro polece do sklepu. Obym sie tylko nie rozczarowal, dobry wstep przed Convinction...

  • lukaa_pol 11.12.09, 14:06
    Oceniono 8 razy 2

    Ale z 2-giej strony 5/5 , atu grafika,bugi na minusie????? niekapuje.

  • jrsokolow 11.12.09, 14:23
    Oceniono 5 razy 1

    grafika nie jest najwazniejsza, wazna jest grywalnosc i fabula. Dlatego moim zdaniem taka ocena ma sens.

  • rorkdcr 11.12.09, 14:25
    0

    gdybym nie kupił assassina to pewnie to bym kupił, a tak...poczekam aż skończę assassina i kupię.

  • doomny 11.12.09, 14:44
    Oceniono 5 razy 5

    Grał ktoś może na PS3? Jak framerate? Czy Polygamia może w recenzjach dodawać notki z oceną wersji gier PS3 i na odwrót?

  • lethal_doze 11.12.09, 14:55
    Oceniono 4 razy 2

    Dlaczego tak zawyżacie?

  • loczyn 11.12.09, 15:19
    Oceniono 3 razy 1

    Co się z wami ludzie dzieje? Grafika jest dla was najważniejsza -_-? Z resztą nie jest taka zła, wiadomo nie jest taka szczegółowa jak w AC czy Crysis ale jest o wiele przyjemniejsza. Moim zdaniem tytuł ten bije takie h(k)ity jak AC, Prototype czy Infamous (o RF nie wspomnę...)

  • jrsokolow 11.12.09, 15:31
    Oceniono 1 raz 1

    Moje zdanie wynika z tego ze widzialem bardzo wiele gier ktore zachwycaly grafika natomiast dobijaly grywalnoscia lub fabula. Dosyc mocno mnie to frustrowalo wiec jezeli mam okazje zagrac w cos dobrego fabularnie i grywalnie to jestem bardzo szczesliwy

  • cujo 11.12.09, 15:39
    Oceniono 2 razy 0

    Też nie rozumiem prawie idealnej oceny końcowej, mimo tak znacznych wymienionych wad. Ja pograłem kilka godzin i oddałem. Idea ciekawa, ale wykonanie parszywe. Jak chyba wszystkich produkcji Pandemic, oby im ziemia lekką była.

  • grzes_l 11.12.09, 15:42
    Oceniono 10 razy -2

    Okladka oczywiscie z X0. Rozumiem ze to ocena wersji na XO? Grafika na PS3 jest lepsza duzo lepszy AA. Framerate taki sam.

  • mcg 11.12.09, 16:04
    Oceniono 2 razy 0

    Framerate na PS3 jest dobry. Grafika tez fajna. Największą jej bolączką jest słaby background i popup. Horyzont jest rozmazany. Szkoda, że nie wyglada to tak jak w Merc 2, ale w trakcie brnięcia w grę jest poprostu coraz lepiej i po jakimś czasie juz nic nie przeszkadza. To samo tyczy sie amiacji. Ja mialem nieco dyskomfort bo przerzucułem sie bezpośrednio z AC2.

  • swayzak77 11.12.09, 16:07
    Oceniono 1 raz 1

    Miałem sobie odpuścić a jednak kupię :)

  • lukaa_pol 11.12.09, 16:18
    Oceniono 7 razy 1

    Sorki ,ale co do grafy w grach--- w dobie HDGenow szczegolnie w 2009 roku nie wydam 40 funtow na gre w ktoorej skacze framerate ,sa bugi ze przechodze przez sciany , a grafa taka ze lepiej gre odpalic na kompie..Mamy czasy U2 , Forzy, KZ2 i innych i jak juz developerzy tworza gre przez 3 lata to ma byc wszystko dopiete na ostatni guzik.Wiem ze grafa nie najwarzniejsza ( do dzis mieszam w KOTOR , Tenchu 1, czy Starcrafta na PieCu.

  • lukaa_pol 11.12.09, 16:20
    Oceniono 6 razy -2

    Ale jak Wy moowicie ze sie oplaca to kupie.

  • gordon_freeman 11.12.09, 17:34
    Oceniono 7 razy -1

    Lepiej poczekać na Mafie 2.

  • tytacz 11.12.09, 18:40
    Oceniono 6 razy 2

    Lepiej zagrać w Saboteur'a :).

  • gamerr 11.12.09, 18:40
    Oceniono 2 razy 2

    A co nie wiecie , ze oceny recek są subiektywne ? Wg. autora recenzji gra , mimo kilku niedociągnięć , zasłużyła na ocenę b dobra i tyle.

  • anonim1979 11.12.09, 21:36
    Oceniono 1 raz 1

    @grzes_l --- Akurat poza dodatkowym AA które niestety idealne nie jest - rozmazuje elementy HUD'a na PS3 (to przez to że jest to postprocessing całej klatki przez SPU), wersja z X360 jest trochę lepsza. Głównie oświetlenie jest lepsze i kolory są dużo żywsze - na PS3 mdle to wygląda......... Brak AA w tej grze specjalnie nie przeszkadza bo gra nie ma zbyt kontrastowych krawędzi, ale różnicę w kolorach widać od razu.

  • razer 12.12.09, 00:55
    Oceniono 3 razy 3

    5 to faktycznie bardzo wysoka ocena, ale 4 wydaje się być trochę krzywdzące dla Saboteur'a który "fajnom grom jest". Jeśli AC2 oceniamy na 5+ to Sabotażysta spokojnie zasłużył na mocne 4+, a może i na to 5-. Ma swoje wady, ale nie przesłaniają one wielkich zalet. Wspinanie jest słabsze niż w AC, ale jest i działa, przecież bardzo niewiele gier w ogóle pozwala na wspinaczkę. Grafika jest gorsza niż w AC, ale wciąż jest ładna i schludna, może lekko komiksowa ale na pewno nie brzydka. Muzyka jest świetna, idealnie pasuje do klimatu lat 40-tych. Model jazdy ujdzie, nie da się zbytnio "dryftować" ale czego wymagać po takich automobilach. No i gra jest trudniejsza od AC2, często trzeba dawać nogę przed naziolami podczas gdy Ezio niczym Altair jest nie-do-zabicia-nawet-dla-20-przeciwników. Tak jak Hitman jest symulatorem płatnego zabójcy, GTA gangstera a Red Faction Guerilla złomiarza, Saboteur faktycznie jest symulatorem sabotażysty który wszędzie biega i wszystko wysadza w powietrze :) To jedna z najlepszych gier w klimatach WWII w jakie grałem.

  • simplex 12.12.09, 01:35
    0

    Ta recenzja jest troche przegieta w jedna stronę, a na Valhallii dla kontrastu jest recenzja przegięta trochę w drugą stronę. Niestety nie moge dać linka, bo "wykryto spam".

  • liberte 12.12.09, 01:46
    Oceniono 1 raz 1

    kompletnie nie rozumiem zachwytow- zastanawiam sie czy gralem w ta sama gre! niedorobka za niedorobka, ai strasznie slabe(niemcy spdajacy z motorow bo zachamowali??, sciezki kieruja na sciane? makabra!), fizyki jakby nie bylo(np.zetniesz latarnie a drzewko jak z betonu, lodka na wodzie jak wmurowana), fabula jak z kreskowki- model psychologiczny postaci tez slabiutki..i czemu ci niemcy w fabule tacy niedomyslni, nieralni?.. chyba tylko topografia miasta mi sie podobala.. malo miejsca zeby pisac o wadach- dla mnie najwiekszy gniot tego roku(przepraszam z gory ze mam tak odmienne zdanie!)

  • liberte 12.12.09, 01:51
    Oceniono 2 razy 0

    * zahamowali .. z nerwow glupie bledy robie.. dodam jeszcze tylko - ucieczka przed poscigiem to juz totalna farsa, oby za czerwone kolko wyjechac i juz mozna wracac z powrotem, juz nikt cie nie poznaje, czesto dwie ulice wystarczy przejechac.. i czemu niemcy nie reaguja jak sie kradnie samochod wyrzucajac kierowce?.. ah o biustach nie napisalem - to drugie co mi sie pododbalo i na tym naprawde koniec

  • razer 12.12.09, 03:06
    Oceniono 2 razy 0

    Haha, no biusty w Saboteurze fajne są jakieś takie ;) Uciekanie "za czerwone kółko" zrealizowane na modłę GTA4 które było przecież podobno super-ultra-mega-hitem. Drzewo samochodem ciężko ściąć, nawet nie radzę ci na żywo próbować. Fabuła gry i mentalność postaci idzie w parze z designem graficznym - jest komiksowo i trochę naiwnie, Heavy Rain to to nie jest i nie miał być. Dla mnie największym zawodem tego roku był Fuel (praktycznie całkowita porażka) i niestety Brutal Legend (który przy świetnych planach i zapowiedziach ostatecznie okazał się, o zgrozo, niegrywalnym RTSem). Ale wiadomo, tak jak ja mogę oceniać BL na 3=/6 (+ za pomysł i design, - za całą resztę) tak samo może się nie spodobać Saboteur. Mi np. podobali się Mercenaries 2 a powszechna opinia o tej grze jest baaardzo niepochlebna.

  • liberte 12.12.09, 13:16
    0

    razer, widac mamy podobne gusta - BL i fuel tez mi nie podszedl, brutala nie mialem okazji sprobowac(niestety wszystkiego miec nie mozna).. co do saboteura po moim wczorajszym wpisie probowalem go po raz ostatni.. po odkryciu kolejnej bzdury (podczas biegu Sean lubi przyklejac sie do scian i zdarzylo mi sie to w najglupszym mozliwym momencie) wyjalem wtyczke z kontaktu.. bardzo sie ciesze ze tylko go pozyczylem- innym tez radze- sprobujcie zanim kupicie, bo nie wszystkim bedzie smakowac..

  • zooltar 12.12.09, 15:18
    Oceniono 4 razy 0

    no 5- to jakas pomylka, podobnie jak porownywanie Saboteura z ACII. to taka 4, 4- maksymalnie. dobra gra, ale niedopracowana, z fatalnie zagranymi scenami i miejscami mocno wkurzajacymi mechanizmami.

  • drcrauser 14.12.09, 18:10
    Oceniono 8 razy 4

    Za wysoko ;/

  • spoko 23.12.09, 11:03
    Oceniono 2 razy 2

    oczywiście wieŻa Eiffela

  • spoko 23.12.09, 11:00
    Oceniono 9 razy 7

    Ta gra to miała być mafia na sterydach niestety kulturysta padł:).Grafika w Saboteur jest na poziomie ps2.Tekstury tak słabe że Paryż wygląda jak wioska ciut większych baraków z centralnie osadzoną wieżą telegraficzną (myślę tu o wierzy Eiffela) Błędy osiągnęły nowy poziom:) (tyle to ja nie widziałem nigdy). Fizyka dno, fabuła słaba, skradanie nie sprawdza się, grywalność w miarę wysoka ze względu na zróżnicowane misje wątku głównego(tylko to ratuje tą grę).Jestem świeżo po skończeniu Assassina 2 i Saboteura na prawdę nie ma co porównywać.Co do mojej przygody z Saboteurem widząc od razu ilość bugów i niedoróbek wpadłem na pomysł i natłukłem sobiekontrabandy z działa lotniczego strzelając do Zeppelinów i skończyłem gierkę od kopa.Nie chce wymieniać wszystkich wad tej gry bo by tego nikt nie przeczytał ale jak dla mnie to największe wady to:1. skradanie (pełno niedoróbek)2. infantylny styl rozgrywki (dziecinna wizja wojny nie osiągnięta cellowo! Allo Allo mnie bawi ale ta gra nie) 3. Błędy , błędy i wszystko średnie może poza muzyką4. Przeciwnicy czasami wychodzą w nieskończoność (nuda i wtórność)Gra jest średniakiem a recenzent przesadził i sprawia wrażenie po przez jej ocenę jakby widział tylko parę gier w życiu.

  • mcg 02.02.10, 23:52
    0

    Gra świetna. Świetny klimat i gameplay. Grafika też fajna. Czym dalej tym lepiej. Fabuła nie dla oszołomów. Mnogość umondurowań niemców godna podziwu. Skonczyłem giere i zrobiłem platynę. Zajeło mi to 72h. Świetna gra i zasłużona ocena.

  • lasska 20.02.10, 18:49
    0

    tak szczerze mowiac, to gra mi sie nie podobala, jedyne co to ten nudepatch ze tak powiem :D Gra dla mnie byla nudna jak flaki z olejem i rozkrecala sie godzinami, do tego czuc ze gra jest sporo uproszczona... Napewno lepsze niz Saints Row ale jak dla mnie to 3-

http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif
Najnowsze
Poznaliśmy datę premiery Dragon Age 2?

Poznaliśmy datę premiery Dragon Age 2?

Wygląda na to, że Electronic A ...

John Cleese w Fable III, Molyneux zdradza szczegóły

John Cleese w Fable III, Molyneux zdradza szczegóły

Wygląda na to, że wraz z zyska ...

PlayStation Move - co już wiemy?

PlayStation Move - co już wiemy?

Oj co za dzień, nie macie już ...

EA rozczarowane Activision

EA rozczarowane Activision

John Schappert z Electronic Ar ...

9 minut z Peace Walkerem

  Powyżej możecie obe ...

Pierwsze wrażenia: Splinter Cell: Conviction

Pierwsze wrażenia: Splinter Cell: Conviction

Sam Fisher wraca wkurzony jak ...

Green Day: Rock Band w czerwcu

Green Day: Rock Band w czerwcu

Fani Green Day powinni ostro r ...

Najnowsze podcasty
polygadka #118

polygadka #118

09-03-2010 11:35
polygadka #117

polygadka #117

08-02-2010 18:15
polygadka #115

polygadka #115

07-01-2010 16:14
« poprzednia 1 2 3 4 5 ... 15 następna »