Polygamia poleca

Jak próbowałem rozwiązać konflikt w Syrii - krótka historia porażki

Tomasz Kutera
14.12.2012 14:13
A A A Drukuj
Aleppo: przerażające zniszczenie po walkach z reżimem

Aleppo: przerażające zniszczenie po walkach z reżimem (Fot. STRINGER REUTERS)

Czy da się rozwiązać konflikt w Syrii? Przekonajcie się sami... grając w grę.

Game: The News to niezwykle ambitny projekt. Studio Auroch Digital postanowiło stworzyć portal/platformę, dzięki której twórcy będą mogli za pomocą gier na bieżąco komentować najważniejsze wydarzenia ze współczesnego świata. Nie chodzi tylko o rozrywkę, ale także - a może przede wszystkim - o skłonienie do refleksji.

I... udało im się. Ostatnią godzinę spędziłem zastanawiając się nad możliwością rozwiązania konfliktu w Syrii. Wszystko za sprawą gry Endgame: Syria.

Początkowo, gdy wyczytałem, że powstała w zaledwie dwa tygodnie, byłem do niej nastawiony bardzo sceptycznie. Spodziewałem się niegrywalnego potworka, który na siłę starałby się przekazywać mi jakieś objawione mądrości. Okazało się, że nie mogłem się bardziej mylić.

Endgame: SyriaEndgame: Syria

Endgame: Syria to bardzo prosta, ale też bardzo przemyślana gra karciana. Gracz wciela się w rolę rebeliantów i podczas dwóch następujących na zmianę faz - politycznej i militarnej - musi reagować na posunięcia reżimu. Kluczowe są punkty wsparcia każdej ze stron - by wygrać należy utrzymać je powyżej zera, jednocześnie doprowadzając do momentu, w którym władzy się one wyczerpią.

Podczas pierwszej fazy - politycznej - można zagrać dwie karty. Zwykle dodają one punkty wsparcia (można wykorzystać na przykład "Francję" albo "Turcję"). Zamiast tego można jednak także działać na szkodę przeciwnika. Co bardziej się opłaca? To podstawowe pytania, które należy sobie za każdym razem zadać.

Kluczowa jest jednak faza militarna. Reżim zagrywa w niej cztery karty, a gracz swoimi zagraniami musi je jakoś neutralizować, udane ataki przeciwnika kosztują bowiem utratę punktów. Problem w tym, że wykorzystywanie potężniejszych jednostek-kart też zmniejsza ich liczbę. Co z tego, że można zagrać zabójcę, który wyeliminuje artylerię drugiej strony i zada jej bardzo wysokie rany, jeśli straci się przy tym 10 punktów? Czy to w ogóle opłacalne?

Faza polityczna w Endgame: SyriaFaza polityczna w Endgame: Syria

Podczas swojej pierwszej rozgrywki sądziłem, że tak. Postanowiłem zagrywać najmocniejsze jednostki i pokonać reżim w otwartej wojnie.

Bardzo szybko okazało się, że... po prostu się nie da. To nie jest uczciwa gra. Władza zawsze ma więcej punktów na starcie i mocniejsze jednostki. Co z tego, że mogę podłożyć bombę i mam do dyspozycji palestyńskie bojówki, skoro naprzeciw siebie mam czołgi, artylerię i odrzutowce?

Przegrałem.

Spróbowałem jeszcze raz. Tymczasem postanowiłem się tylko bronić. Podczas fazy politycznej zbierałem możliwie najwięcej punktów wsparcia. Podczas militarnej zaś zupełnie zignorowałem możliwość zadawania ran przeciwnikowi. Starałem się tylko neutralizować jego ataki. Miałem bowiem jedną przewagę nad reżimem - moje karty zawsze dawały zdecydowanie więcej punktów wsparcia. Zachód był ze mną! Postanowiłem więc wziąć wroga na przetrzymanie. Co prawda ta taktyka była dość obfita w ofiary cywilne, ale była to cena, którą zdecydowałem się zapłacić za zwycięstwo.

Po kilkunastu wyczerpujących turach udało mi się zrównać punktami wsparcia z przeciwnikiem. Traciłem je z każdym ruchem, ale wróg zawsze tracił ich więcej. Wszystko szło zgodnie z planem.

Faza militarna w Endgame: SyriaFaza militarna w Endgame: Syria

Byłem już blisko. Niestety, pod sam koniec przez trzy tury z rzędu druga strona zaproponowała mi pokój. Odrzucałem go - wiedziałem, że mogę wygrać bez tego - ale traciłem przez to mnóstwo (naprawdę mnóstwo) punktów wsparcia. W pewnym momencie musiałem przyjąć tę nikczemną, podłą propozycję.

Wkurzyłem się. Gra mnie oszukała - gdyby nie te bezsensowne propozycje pokoju, byłbym w stanie ją wygrać. Moja taktyka się sprawdzała! Zabrakło mi tylko kilku tur do zwycięstwa...

Prawie rozwiązałem konflikt w Syrii!

Choć... może nie, może jednak nie. Może po prostu się nie da.

Spojrzałem na licznik ofiar cywilnych... Głupia gra. Polecam.

Tomasz Kutera

W Endgame: Syria w przeglądarce zagracie tutaj. W sklepie Google Play znajdziecie także wersję przeznaczoną na system operacyjny Android.

PS Strasznie się zawziąłem i już po napisaniu tego tekstu udało mi się przejść grę. Zwycięstwo jest jednak... gorzkie. Ale najlepiej przekonajcie się o tym sami.

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (24)
Zaloguj się
  • avatar
  • avatar
    • avatar
    • avatar
    • avatar
    • avatar

      Oceniono 19 razy -3

      @motoswinia
      Bo ty nie mieszkasz w kraju biednym, targanym wojnami i rządzonym przez dyktatora, oraz masz perspektywę życia w pokoju z dobrymi zarobkami, szczęśliwą rodziną itd. itp. Ludzie w takich warunkach jak w Syrii są bardzo zdesperowani, i chodź nie tłumaczy to rzeczy, które są na tych filmikach (nie oglądam ich, bo miałem dzisiaj dobry dzień), to jednak nie należy się dziwić, że do tego dochodzi. Ci ludzie po prostu wiedzą, że nie mają przyszłości - postaw się na ich miejscu. Nie próbuje tutaj bronić bestialstwa, ja po prostu staram się zrozumieć frustracje, którą musi wywoływać bycie tym "gorszym" mieszkańcem planety, który urodził się w złym miejscu. Wojna to piekło, a Syria ma z nią do czynienia w czasach, gdy prawie wszędzie indziej jest pokój.

    • avatar

      Oceniono 11 razy -1

      @ciastoludek
      Kontynuując: wystarczy spojrzeć na zdjęcie w artykule. Wyobraź sobie, że to twoje sąsiedztwo, w którym spędziłeś całe życie z rodziną, która teraz nie żyje od bomby. Ja raczej na pewno byłbym wtedy zdolny do wielu okrucieństw i żądny zemsty wobec ludzi, którzy wykonali rozkaz zabicia moich bliskich. Oczywiście to skrajny przypadek, ale na wojnie raczej częsty.

    • avatar

      Oceniono 14 razy 8

      @ciastoludek
      Warszawiacy, podczas II wojny światowej nie musieli sobie tego wyobrażać, a jakoś nie słyszałem, żeby pojmanym niemcom odcinali głowy. Normalny człowiek, nawet w akcie zemsty nie zrobiłby czegoś takiego. Oni robią to z uśmiechem na ustach i to jest najstraszniejsze.

    • avatar

      Oceniono 9 razy -7

      @motoswinia
      po pierwsze nie kojarzę czy polacy w trakcie PW zdobyli w ogóle jakichkolwiek jeńców. na pewno nie były to zatrważające liczby. poza tym gdyby doszło do jakiejś rzezi z ich strony alianci mogliby ich nie uznać za stronę w konflikcie, co równoważne byłoby z wyłączeniem ich spod ochrony konwencji genewskiej. w tej sytuacji po nieuchronnej klęsce wszyscy od razu trafiliby do auschwitz

    • avatar

      Oceniono 7 razy -1

      @motoswinia
      Warszawiacy byli w innej sytuacji. Wychowali się w dobrych, sprzyjających warunkach międzywojennej Polski, czyli wolnego kraju. Walczyli z okupantem, czyli Niemcami - obcym narodem. Walczyli aby powrócić do dobrych czasów. Tymczasem w Syrii powstańcy są biedni, niewykształceni, bezrobotni i gnębieni przez własnych rodaków, którzy są ich tyranami od dziesiątek lat. Nie mają dostępu do edukacji i żyją w społeczeństwie ortodoksyjnych muzułmanów, prostych rolników, w niesprzyjających warunkach. Nie mają do czego wracać, bo tam sytuacja zawsze była zła, a ich kraj zawsze był pod czyimś butem. Mają świadomość, że na Zachodzie żyje się bogato i w pokoju, a jednocześnie wiedzą, że Zachód im nie pomoże. Nikogo nie obchodzą. Walczą z własnym rządem, nie z najeźdźcami zza granicy, jak w Powstaniu Warszawskim. Syria to bardzo biedny, zacofany, przyzwyczajony do terroru kraj. I teraz wyobraź sobie, że masz dostęp do broni i możesz się sprzeciwić. Wtedy budzą się w ludziach bardzo skrajne emocje, wywołane dziesiątkami lat życia pod presją i w nędzy. Ogólnie ja staram się patrzeć na obie strony medalu i zrozumieć mechanizmy, które prowadzą do okrucieństwa.

    • avatar

      Oceniono 6 razy 0

      @motoswinia
      Jeszcze jedno: mam nadzieję, że nie faworyzujesz teraz rządu Syrii i jego wojska, bo oni posuwają się do tych samych okrucieństw i tutaj nie ma dyskusji. Jeszcze jeden aspekt: Arabska Wiosna przyniosła paru krajom demokracje (chorą, ale jednak), natomiast w Syrii jedyne co niesie to śmierć. Ten kraj nie zazna spokoju przez wiele lat. Jak już powiedziałem poprzednio - wszystko wynika z warunków życia i perspektyw na przyszłość, które w tym przypadku są ponure.

  • avatar
  • avatar
  • avatar

    Oceniono 3 razy 3

    Wszyscy ci, którzy się wymądrzają tutaj tłumącząc te barbarzyństwa "brakiem przyszłości", którzy próbują "zrozumieć" bestialstwo to gratuluje relatywizmu moralnego. Jesteście gorsi niż Brunon K czy Brevik.

    Dla każdego normalnego człowieka, zdrowego umysłowo NIE MA ŻADNEGO wytłumaczenia czy usprawiedliwienia dla bestialskiego znęcania się nad drugim człowiekiem. Można odebrać komuś życie w walce o jakieś wyższe dobro, ale znęcanie się, odcinanie głów, strzelanie z przyłożenia do skrępowanych ofiar to są metody gestapo, nkwd, i innych ZBRODNIARZY. Jeśli ich usprawiedliwiasz, jesteś takim samym śmieciem jak oni i lepiej się nie przyznawaj do tego bo będę pierwszym, który wskaże ciebie do ABW.

  • avatar
  • avatar
  • avatar
    • avatar
    • avatar

      Oceniono 16 razy 12

      @kalimdor
      1: Konflikt w Syrii to wojna domowa pomiędzy muzłumanami. Czy jest coś milszego dla oka niż widok twoich wrogów mordujących się nawzajem??
      2: Aktualny rząd Syrii to bliski sojusznik Iranu. Jeśli upadnie, Izrael będzie miał w miarę zabezpieczone granice podczas wojny z Iranem.
      3: Nie ma silnych państw arabskich w pobliżu Izraela, nie ma realnego zagrożenia dla ich kraju (oprócz ataków terrorystycznych)..

    • avatar

      Oceniono 7 razy 1

      @brom7
      Bez sensu ten rachunek zysków i strat. To tylko wzmocni palstyńczyków, przez zwiększenie roli 'realnych' islamistów w regionie. Szum informacyjny, zwiększenie morale, etc.

    • avatar

      Oceniono 13 razy 5

      @kalimdor
      Teraz dla Izraela liczy się tylko Iran i jego próby zdobycia broni atomowej. W interesie Izraela jest to by wojna domowa w Syrii trwała jak najdłużej: (osłabienie armii, zniszczenie gospodarki, utrata wpływów na arenie międzynarodowej). Co do islamistów to oni już zdobyli władze w Libii i Egipcie. A dopóki Izrael ma poparcie USA, mogą zrobić z palestyńczykami co zechcą, o ile zrobią to po cichu. W ostateczności zawsze mogą się zasłonić tarczą o nazwie "HOLOCAUST", co zwykli robić przez ostatnie 60 lat.

    • avatar

      Oceniono 4 razy 2

      @brom7
      warto przy tym zauważyć, że "co chcą" mogli z nimi zrobić już 50 lat temu. ale jakoś nie zrobili. mam wątpliwości czy gdyby hamas i s-ka miał podobną możliwość to by z niej nie skorzystał

  • avatar
    • avatar

      Oceniono 2 razy 0

      @wqakfhakiuhfalk
      oczywiście - bo przegrywa (co przyznał ostatnio nawet Ławrow). wojna potrwa jeszcze wiele miesięcy i zginie jeszcze wiele tysięcy ludzi, ale ostatecznie zakończy się zwycięstwem powstańców, a baszar i reszta pewnie uciekną do iranu. mają okazję pozbyć się baszara raz na zawsze - chyba nie oczekujesz że z niej nie skorzystają?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy darmowe gry: