Polygamia poleca

Klimatyzator Light: Jeśli nie możesz oderwać się od ścieżki dźwiękowej Hotline Miami, to musisz też posłuchać tych wykonawców

Tomasz Kutera
01.11.2012 15:10
A A A Drukuj
Jeśli podoba Wam się ścieżka dźwiękowa do Hotline Miami, posłuchajcie tych artystów

Jeśli podoba Wam się ścieżka dźwiękowa do Hotline Miami, posłuchajcie tych artystów (fot. własna)

Ścieżka dźwiękowa Hotline Miami robi ostatnio nie mniejszą karierę, niż sama gra.

Jaka jest gra, każdy widzi. Może grał, bo specjalnie wiele nie kosztuje, a warto, może po prostu czytał recenzję Konrada Hildebranda albo jakąkolwiek inną, opublikowaną gdziekolwiek indziej.

A czy słyszycie, jaka ta gra jest?

Gdziekolwiek ostatnio natrafiam na tekst albo wzmiankę o Hotline Miami, ktoś wspomina tam o jej ścieżce dźwiękowej. Że rewelacyjna, że niezwykła, że hipnotyczna, że pulsująca, że słucha non stop. Sami zresztą jej słuchaliśmy w redakcji, do obrzydzenia zarzynając na ciągłym repeacie kilka kawałków.

Ten tekst jest dla osób, które miały tak samo jak my, ale wszystkie kawałki z soundtracku Hotline Miami znają już na pamięć. Dla tych, którzy chcą więcej muzyki "w tym klimacie", ale niespecjalnie wiedzą, gdzie szukać albo że w ogóle ktoś jeszcze tak dzisiaj gra. Spokojnie - gra.

Kilka uwaga na na wstępie. 1. Postanowiłem zrobić przegląd muzyki współczesnej. To jasne, że artyści ze ścieżki dźwiękowej HM czerpią z lat 80. (jeśli czasami ich po prostu nie kopiują), ale chciałem pokazać, kto i jak w ten sposób gra dzisiaj, zaprezentować mniej znanych artystów, a nie odnosić kogokolwiek do klasyki. 2. Nie gwarantuję, że wszystko będzie brzmieć dokładnie tak, jak Hotline Miami. Szukam odniesień i wspólnych punktów, skojarzeń. Chcę też jednocześnie pokazać wartościowych wykonawców, których szkoda nie znać.

Słowa kluczowe: chillwave, synth pop, synthwave, 80s, miami, drive, psychodelia, jazda samochodem, film drogi, moog, arpeggiator, french touch, dream pop, outrun.

Com Truise

Com Truise

Nie ukrywam, że ze wszystkich zaprezentowanych w tym tekście wykonawców, ten jest moim absolutnym faworytem. Śledzę typa od czasów jego pierwszej EP-ki (czyli, o mój Boże, od całych dwóch lat) i regularnie wracam do jego nagrań. Nie nudzą się - co jest o tyle wielkim wyczynem, że jednak, nie ma co ukrywać, na dobrą sprawę wszystkie jego kawałki brzmią tak samo.  Ma jednak niezwykłe wyczucie melodii - jest w tych numerach coś takiego, że po wyłączeniu odtwarzania długo grają jeszcze w głowie. Chłód syntezatorów, moogowy bas, wszechobecne arpeggiatory i zdecydowanie zbyt duża ilość pogłosów - to wszystko tutaj jest.

Com Truise wydał do tej pory dwie płyty - "Galactic Melt" w 2011 roku i "In Decay" w 2012 roku. Ma także na koncie trzy EP-ki - "Cyanide Sisters" (2010), "Fairlight" (2011) i "Daytrotter Session" (2011) - oraz całe mnóstwo pojedynczych kawałków i remiksów. Nie jest to może porażająco dużo, ale wystarczająco, by ugruntować sobie pozycję lidera nurtu zwanego synthwave (naprawdę to nie ja wymyśliłem to określenie). Jego profil na SoundCloud znajdziecie tutaj, a tutaj - oficjalną stronę. Jak widać, koncerty gra codziennie - szkoda, że tylko w Ameryce.

Kavinsky

Kavinsky

Porównania Hotline Miami do "Drive" z Ryanem Goslingiem trafiają się praktycznie w każdej recenzji tej gry, w tym zestawieniu nie mogłoby wiec zabraknąć człowieka, o którym główny nurt nigdy by nie usłyszał, gdyby nie wspomniany film. Co jest o tyle smutne (w pewnym sensie), że Kavinsky na scenie obecny jest co najmniej od 2006 roku, kiedy ukazała się jego pierwsza EP-ka. Na razie na koncie ma już cztery - "Teddy Boy" (2006), "1986" (2007), "Blazer" (2008) i "Nightcall" (2010). I trochę remiksów. Jeśli szukacie muzyki, która brzmi jak ścieżka dźwiękowa do nieistniejącego filmu o policjantach i złodziejach z lat 80., to trafiliście pod właściwy adres.

Tutaj znajdziecie SoundCloud Kavinskiego, a tu - jego profil na BandCamp, gdzie możecie kupić jego muzykę, także w wersji cyfrowej.

Tesla Boy

Tesla Boy

Coraz mocniej zanurzamy się dyskotekową krainę powrotu do różowych lat 80. Mało kto wierzy w to w pierwszej chwili, tuż po usłyszeniu ich muzyki, ale ci panowie są z... Rosji. Anton Sevidov, Dima Midborn, a także Poko Cox, który wspiera ich na koncertach (jeśli ten gość naprawdę tak się nazywa, to wygrał życie, jeśli to pseudonim, to chylę czoła), najpierw zdobyli popularność w ojczyźnie, a potem ruszyli na podbój świata. Idzie im nawet całkiem nieźle - w 2010 roku wydali całkiem ciepło przyjętą płytę "Modern Thrills", teraz szykują się do kolejnej. Na razie mają singiel z niej i teledysk do niego, który opowiada historię każdego z nas - siedzisz sobie przy kompie, grasz w gierki, a tu nagle dziewczyna chce uprawiać cybersex na Skypie. No dramat. (Ostrzeżenie: na filmiku są nagie piersi, prosimy dzieci o zamknięcie oczu w kluczowych momentach.)

Zaś ze starszych kawałków ten z pewnością jest moim ulubionym (te brzmienia!):

W tym miejscu Tesla Boy możecie śledzić na Facebooku. Tu zaś znajdziecie ich SoundCloud i więcej dobrych kawałków.

Lazerhawk i Miami Nights 1984

Rossa Corso Records

Przejdźmy do wykonawców mniej znanych. Lazerhawk to tak naprawdę pochodzący z Austin w Teksasie Garrett Hays, z kolei za Miami Nights 1984 kryje się pochodzący z kanadyjskiej Victorii Michael Glover. Obaj reprezentują jedną wytwórnię (choć może lepszym określeniem byłoby "mikroskopijna oficyna wydawnicza") - Rosso Corsa Records - która, cytując (tłumaczenie wydaje mi się zbędne) "specializes in Outrun Electro, Dreamwave and Chillwave in dedication to the 1980s."

Z tej dwójki Lazerhawk to brzmienia bardziej dynamiczne i szybsze. Tutaj znajdziecie jego profil na SoundCloud, a tu na BandCamp, gdzie nabyć możecie jego dwie dotychczasowe płyty - "Redline" (2010) i "Visitors" (2012).

Miami Nights 1984 to z kolei muzyka bardziej stonowana i trochę wolniejsza. Bardziej "dream" niż "outrun", odnosząc się do zacytowanego wcześniej opisu wytwórni. Tutaj znajdziecie SoundCloud tego projektu, a tu profil na BandCamp, również z dwiema płytami do kupienia - "Early Summer" (2010) i "Turbulence" (2012). Wyobrażam sobie, że noce w Miami w latach 80. naprawdę mogły tak brzmieć.

Synthwave - inni wykonawcy

Choć to mikroskopijny gatunek (o ile faktycznie można mówić o całym gatunku - ale w dzisiejszych czasach pewnie tak. Choć może "nurt" to bardziej odpowiednie słowo), to synthwave może pochwalić się całkiem sporą ilością wykonawców. Kilku bardziej znaczących już przytoczyłem, jest ich jednak zdecydowanie więcej. Zwykle mają na koncie jedną, dwie EP-ki, czasami wręcz kilka pojedynczych kawałków. Mało kto o nich słyszał. Poniżej linkuję - już bez szczegółowych opisów - do paru bardziej wartych uwagi.

Flashworx, czyli jeszcze jedna noc w Tokio, prosto ze Szwajcarii:

The Outrunners:

Power Glove - to australijski projekt, który bardzo lubi odniesienia do gier wideo z lat 80. Nie tylko w nazwie, ale też w muzyce:

Electric Youth - duet z Kanady, pani śpiewa, pan nie. Przy refrenie poniższego kawałka mam ciary na plecach:

KN1GHT - bo wszyscy dobrze wiemy, że chodzi o "Knight Ridera", a to skojarzenie nieuchronne dla całego nurtu.

I wielu, wielu innych. W sieci znajdziecie najróżniejsze określenia - synthwave, outrun electro, dreamwave... I tak dobrze wiemy, że chodzi o to samo. Jest tego naprawdę mnóstwo. Czeka na odkrycie.

Games/Ford & Lopatin

okładka płyty Ford and Lopatin -

Tłumaczę, skąd dwie nazwy. Daniel Lopatin (samodzielnie stojący za Oneothrix Point Never, także godnym polecenia, ale to już zupełnie inna bajka) i Joel Ford (z zespołu Tigercity) początkowo nazwali swój projekt Games, ale niejaki raper Game zagroził im procesem, więc zmienili miano na Ford & Lopatin. Zdarza się.

To już propozycja o wiele bardziej znana. Główny nurt może się tymi panami jeszcze nie zachwycił, ale media piszące o współczesnej muzyce - już tak. Może nie wszystkie ich kawałki pasowałyby do ścieżki dźwiękowej Hotline Miami, ale kilka - na pewno.

Panowie mają na koncie EP-kę "That We Can Play" (2010, jako Games) i płytę "Channel Pressure" (2011, już jako Ford & Lopatin). Szykują się do wydania kolejnej. Tutaj znajdziecie ich SoundCloud.

Forest Swords

Forest Swords

Ścieżka dźwiękowa Hotline Miami to nie tylko - choć faktycznie głównie - ejtisowy romantyzm, neonowe kolory, syntezatory i plumkające, elektroniczne ścieżki basu. Znajdzie się tam także całkiem porządna dawka psychodelii, choćby dzięki wykonawcom takim jak Sun Araw czy The Coconuts. Gdy zastanawiałem się, co polecić w takich klimatach, to właśnie Forest Swords przyszło mi do głowy w pierwszej chwili. Odświeżyłem sobie potem dokładnie jego twórczość i potwierdziłem tylko to skojarzenie.

Choć oczywiście nie da się ukryć, że w dzisiejszych czasach takiej muzyki można znaleźć na tony. Zamieszczam Forest Swords, bo to zdecydowanie jedna z najbardziej interesujących propozycji w takim klimacie w ostatnich latach - doceniona zarówno przez krytykę, jak i słuchaczy. Matthew Barnes, bo to on samodzielnie stoi za FS, ma na koncie płytę "Dagger Paths" z 2010 roku i singiel "Rattling Cage", również z 2010 roku. Tutaj możecie śledzić go na Facebooku, a tu znajdziecie jego SoundCloud.

Mało?

Jeśli to ciągle mało, to nie zapominajcie o tym, że ścieżka dźwiękowa Hotline Miami nie została stworzona przez jednego wykonawcę, ale rozmaitych, mających na koncie więcej dokonań, artystów. Warto przejrzeć ich wcześniejsze nagrania. Zwłaszcza Sun Araw jest niezwykle płodnym muzykiem, tym bardziej, jeśli przejrzy się także jego dokonania z zespołem Pocahaunted, który miał w zwyczaju wydawać chyba każdy jam zarejestrowany po przyjęciu najrozmaitszych środków odurzających (w sumie może nadal ma, prawdę mówiąc straciłem rozeznanie przy czwartym osłuchanym albumie).

Miłego słuchania!

Tomasz Kutera

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (36)

Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Graj za darmo: