Komentarze (27)
-
"...przeciwko koncernom i wydawcą."
wydawcom. -
Cóż to za dywagacje? Przecież oczywistym jest, ze trzeba płacić szanownemu prezesowi Robertowi K..
Teraz na serio: dobrze, że pojawiają się takie artykuły pokazujące strukturę zysków kryjącą się pod ceną grą.
P.S. Sklep zgarnia prawie tyle co wydawca, a i tak GameStop "pacze", że ledwo koniec z końcem wiąże i dlatego musi prowadzić handel używkami na potęgę. -
Bardzo dobry tekst, zgadzam sie w 100 %
-
Bardzo dobry artykuł. Po raz pierwszy od całej afery z SOPA/PIPA/ACTA ktoś pokazał wydawców z trochę innej strony. Jasne, że nie wszystkie praktyki wydawców mi się podobają i generalnie mówiąc nie pałam do nich wielkim uczuciem, ale moje gratulacje za napisanie jak cała sprawa wygląda z ich punktu widzenia, zamiast skupiać się jedynie na konsumenckim podejściu. Brawo, oby więcej takich artykułów na Poly.
-
"Dlaczego Chińczyk składający iPhone'y zarabia dolara, a Apple ma 6miliardów kwartalnego zysku (to tak retorycznie akurat)? " Bo Apple jest zbyt chciwe? Jestem w 100% pewien, że mogliby pozwolić zarabiać Chińczykom więcej i nadal wychodzić na spory plus, ale po co skoro mogą pracować za 1 dolara.
Biznes (chyba jakikolwiek) nie toleruje czegoś takiego jak moralność co dobitnie pokazuje jakimi ludźmi naprawdę jesteśmy, wbrew wszystkim tym chełpliwie przypisywanych sobie doniosłych przymiotów.
Jestem pewien, że można pogodzić chęć zysku z godziwym wynagrodzeniem ale w naszej naturze nie lezy by do tego dążyć. -
ok, ok. Pod warunkiem, że wydawca i inwestor to jedna i ta sama osoba, bo tak być nie musi. Zawsze można znaleźć inwestora, z którym się umawiamy, że on wpompuje 10mln, a w zamian dostanie 30-40% (ewentualnych) zysków, wtedy płacimy de facto twórcom, a to skąd wzięli finansowanie na projekt, to ich sprawa. W taki przypadku można zakładać, że produkt byłby z 10-15zł tańszy (względem tytułów z przedziału 100-150zł).
Co do marketingu. Jest coś takiego jak internetowa poczta pantoflowa, daje się klucze do bety jakiejś grupie osób, ta grupa osób mam kilka klucz na zapas i daje je znajomym, jeśli gra jest dobra to powstaje plotka, że niedługo ma wyjść gra "XYZ" i jest podobno fajna
(coś takiego robi w chwili obecnej Blizzard, z betą Diablo 3). Tanie, skuteczne, czego chcieć więcej.
-
Wniosek jest prosty, wersja gry w dystrybucji elektroniczna gry za 39.99 powinna byc o lekko liczac 11 funtow tansza, (sklep+pomniejszony VAT), dystrybucja mniej wiecej tyle co w przypadku fizycznych nosnikow, tyle ze zamiast magazynow i odchodza jeszcze koszty pudelka i tloczenia, ktore sa po stronie producenta.
czyli zamiast 40, powinno byc jakies 28. -
* 12 funtów - wędruje do wydawcy !!!
* 10,50 funta - wędruje do sklepu
* 8 funtów - do właściciela platformy (Microsoft, Sony, Nintendo) !!!
* 7 funtów - podatek VAT!!!
* 1,75 funta - marketing!!!
* 0,65 funta - dystrybucja
Czyli : gra w dystrybucji cyfrowej ( nowa gra ) powinna kosztowac 30 funtow , a nie 49.99 jak ostatnio mortal kombat na xbox live . Sprzedalem xboxa i juz nie gram . W duzej mierze poprzez fakt pazernosci wydawcow , online passow , obdzierania gier z zawartosci i sprzedawanie jej jako dlc . Znalazlem sobie inne hobby .
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX



























