Polygamia poleca

Gambleriada. Jedyna taka impreza

Bartłomiej Kluska
30.11.2011 03:13
A A A Drukuj
źródło: Top Secret, nr 4/96, skan własny źródło: Top Secret, nr 4/96, skan własny
W połowie lat 90. redakcje magazynów o grach komputerowych zaczęły wysyłać swoich redaktorów na targi Electronic Computer Trade Show do Londynu. "Secret Service" mógł pochwalić się tym, że zdobył dla czytelników karteczkę z pozdrowieniami od samego Marka Hamilla. "Świat Gier Komputerowych" zaprezentował składający się z siedmiu zdjęć fotoreportaż "specjalnej korespondentki Kasi" ("Pierwsza myśl Kasi: Ileż tu znanych wystawców! Druga myśl Kasi: I jaki tłok!"). "Top Secret" mógł za to wydrukować tylko artykuł, bo redaktor Haszak na targach zgubił aparat.

Wysłannik „Gamblera”, Alex, tłumaczył natomiast:

„Piszę ten tekst niemalże na walizkach, kilka dni przed odlotem (...) do Londynu. Myliłby się Czytelnik, który by sądził, że wyjazd ten jest piękną wycieczką (...). Dziennikarski pobyt na ECTS - to cały dzień na nogach, dziesiątki wcześniej umówionych spotkań, kilogramy materiałów prasowych, ciasno zawiązane krawaty i hektolitry kawy dopijanej w pośpiechu.”

W Londynie działy się rzeczy dla graczy równie ważne, co niedostępne. Impreza była zamknięta - dostępna tylko dla branży, a szary miłośnik gier mógł sobie o niej tylko poczytać na łamach prasy. Inną koncepcję przyjęto w Los Angeles, gdzie w 1995 roku ruszyło Electronic Entertainment Expo - wystawa o charakterze otwartym, gdzie zwiedzanie, oglądanie, granie i zbieranie gadżetów umożliwiono wszystkim chętnym. Szybko pojawiła się myśl, by atmosferę tę przenieść do Polski, robiąc i u nas targi z prawdziwego zdarzenia.

źródło: Gambler, nr 7/97, skan własny

Szlaki przecierał katowicki Play Box, skierowany przede wszystkim do miłośników muzyki i wideokaset, ale z częścią ekspozycji przeznaczoną także dla graczy. Dawało to okazję do interesujących porównań. Np. gdy wiosną 1995 roku na ECTS Sony z dumą prezentowało swoje PlayStation, w tym samym czasie w Katowicach odbyła się konferencja prezentująca możliwości... Pegasusa. Miłośnicy gier, „doczepieni” do branży fonograficznej, wciąż jednak czekali na imprezę skierowaną tylko dla nich.

Ta pojawiła się jesienią 1995 roku. Agencja Reklamowa „Greit” jako pierwsza nie tylko wyczuła rynkowe zapotrzebowanie, ale również zainwestowała w wydarzenie odpowiednie środki finansowe, pozwalające nadać targom odpowiedni rozmach. Do współpracy zaangażowano miesięcznik „Gambler”, który użyczył imprezie nazwy oraz rozpropagował ją wśród graczy. W dniach 27-29 października, w sali warszawskiego kina Capitol, odbyły się I Polskie Targi Gier Komputerowych, czyli...

GAMBLERIADA

Pojawiło się blisko 8 tysięcy zwiedzających, którzy mogli zobaczyć na żywo nie tylko redaktorów swoich ulubionych magazynów, ale również zapoznać się z ofertą wszystkich wiodących dystrybutorów (CD Projekt, Digital Multimedia Group, IPS, Mirage) i producentów (MarkSoft, Avalon, Arrakis). Z ważniejszych wydarzeń: debiutujący w branży Techland pokazał Prawo Krwi, zaś Seven Stars pecetową wersję przygodówki Kajko i Kokosz, Nintendo z kolei chwaliło się konsolami SNES i Game Boy, a także rewolucyjnym, przenoszącym gry w trzeci wymiar Virtual Boyem (którym wówczas wszyscy się jeszcze zachwycali). Graczom udostępniono do sprawdzenia m.in. wersję demonstracyjną Wing Commandera IV, następcę Flashbacka, czyli Fade to Black, świeżutkie The Need for Speed, Command&Conquer, a także Phantasmagorię i Worms. Same hity. Największym przebojem okazał się jednak Mortal Kombat 3, który miał premierę dwa dni przed targami, i mimo sięgającej 200 zł ceny, sprzedawał się bardzo dobrze.

źródło: Gambler,nr 8/95, skan własny

Głównym wydarzeniem pierwszej Gambleriady był jednak turniej Mortal Kombat 2. Gdy na łamach „Gamblera” ogłoszono, że odbędą się takie zawody, liczba chętnych przekroczyła możliwości organizatorów. Rozpisano zatem konkurs wiedzy z pytaniami dotyczącymi gry, który miał odsiać mniej zorientowanych, a dopiero później przystąpiono do pojedynków systemem play-off -przegrywający odpada. W turnieju zwyciężył Adam Wojtunik z Jasła, który wszystkie walki stoczył Skorpionem.

„W pokazowej walce nasz zwycięzca zmierzył się z Alexem i bezlitośnie, bez szacunku dla powagi naszego redaktora, założył mu dwa razy flawlessa (Alex grał Kitaną). Ale nie ma się co dziwić, gdyż redaktor z konkurencyjnego miesięcznika, przyglądający się walkom, powiedział o Adamie Wojtuniku krótko: ten człowiek jest najlepszy na świecie.”

Na stoisku magazynu „Top Secret” rozgrywano eliminacje do I Mistrzostw Polski w Grach Komputerowych - MEGAGAME. Finał tej ciekawie wymyślonej imprezy odbył się w grudniu. Gracze rywalizowali w trzech kategoriach - bijatyki, symulatory lotu oraz OPEN, gdzie toczono pojedynki m.in. w grach Descent, Lamborghini i Sensible Soccer. Mistrzostwa - mimo szumnej nazwy - przyciągnęły zaledwie garstkę uczestników i jeszcze mniej widzów, zatem szybko stało się jasne, że nie będą w stanie konkurować z Gambleriadą. Ta z kolei odniosła duży sukces i miała się od tej pory odbywać co pół roku.

źródło: Gambler, nr 12/98, skan własny

STAŁY PUNKT PROGRAMU

Wiosną 1996 roku Gambleriada z ciasnych przestrzeni kina Capitol przeniesiona została na Torwar. 13 tysiącom zwiedzających pokazywano Sony PlayStation (Tekken, Ridge Racer) i Segę Saturn (Sega Rally, Panzer Dragoon, Virtua Fighter 2),  zjednoczone na wspólnym stoisku firmy związane z Amigą przekonywały graczy, że komputer ten jeszcze nie umarł. Z polskich gier najciekawiej promowano strategię czasu rzeczywistego Polanie, która doczekała się stoiska w stosownej historycznie oprawie. Rozegrano również turniej Mortal Kombat - tym razem w trzeciej odsłonie cyklu. Mistrz z poprzedniego roku nie obronił tytułu. Gambleriada okrzepła, na stałe wpisując się w terminarze polskich miłośników gier komputerowych.

Trzecią edycję targów (jesień 1996) odwiedziło już 20 tysięcy osób! Prezentowano głośne polskie (Lew Leon, AD 2044) i zagraniczne (Tomb Raider!) tytuły oraz konsolę Nintendo 64, którą jednak - jak informowali wystawcy zaskoczonych zwiedzających - będzie można kupić dopiero w... marcu przyszłego roku. Rozgrywano turnieje, tym razem nie tylko w Mortal Kombat (w zawodach Virtua Fighter 2 zwyciężył znany nam już Adam Wojtunik, który udowodnił, że potrafi grać nie tylko w MK2). Warto zauważyć, że rangę imprezy dostrzegły także duże firmy międzynarodowe takie jak Microsoft, który zachęcał do zakupu m.in. gier Close Combat i Monster Truck Madness. Wysłannikowi „Świata Gier Komputerowych” udało się natomiast uzyskać informację, że IPS szykuje spolszczenie Civilization 2 oraz... nietypowy system dystrybucji:

„Wersja ta ma być sprzedawana za marne 10-15 zł jako upgrade do angielskiego oryginału, który trzeba będzie z kolei zwrócić sprzedawcy.”

źródło: Świat Gier Komputerowych, nr 12/96, skan własny

Podczas czwartej edycji targów (wiosna 1997) doszło natomiast do interwencji policji. Jeden ze zwiedzających wezwał stróżów porządku, gdy zobaczył, że po Torwarze przechadzają się żołnierze Wehrmachtu, rozdając ulotki z faszystowską propagandą! Jak pisał redaktor „Gamblera”:

„Policja pobiła wszelkie rekordy, zjawiając się po 5 minutach od wezwania - po to tylko, by dowiedzieć się, że dwaj młodzi ludzie przebrani za niemieckich żołnierzy, rozdają ulotki reklamujące encyklopedię multimedialną >II wojna światowa - niemieckie zwycięstwa 1939-1941<.”

Gambleriada nr 4 była jednak wyraźnie mniejsza (mniej wystawców, mniej zwiedzających) niż poprzednia edycja targów, co sygnalizowało, że niewielkiej przecież branży targi raz w roku zupełnie by wystarczyły.  Gambleriada nr  6 (wiosna 1998), która nie odbyła się na Torwarze, a w hali Mera, potwierdziła tę smutną prawdę i była ostatnią wiosenną edycją imprezy.

SALON GIER ZAMIAST TARGÓW

Przeglądając relacje z kolejnych targów, łatwo zobaczyć, jak zmieniały się gry komputerowe widziane z polskiej perspektywy. Wiosną 1997 roku prezentowano jeszcze nowe produkcje amigowe (imprezę zaszczycił swoją obecnością nie tylko redaktor naczelny magazynu „Amiga”, Marek Pampuch, ale także szef Amiga International!). Po targach jesiennych „Gambler” pisał już jednak, że, „każda gra - niezależnie z jakiego kraju pochodzi - wymaga Pentium 133  z akceleratorem 3D”, a ponadto:

„Na tle rynku pecetowego ciągle marnie wygląda rynek konsolowy. Najlepsze tytuły sprzedają się dziesięciokrotnie słabiej niż hity pecetowe.”

W 1998 roku targi odbywały na torze wyścigów na warszawskim Służewcu się, pod przydługim hasłem „Nie łamię zasad, nie ćpam, nie kradnę, nie oszukuję, nie kupuję pirackich płyt CD. Jestem oryginalny”, a zwiedzający otrzymywali przy wejściu antypirackie koszulki i naklejki. Handel nielegalnym oprogramowaniem coraz boleśniej wpływał bowiem na sytuację branży - szacowano, że sprzedanemu egzemplarzowi gry oryginalnej towarzyszyło aż dziesięć pirackich kopii! Po początkowym zachłyśnięciu się graczy kolorowymi pudełkami gier z legalnych źródeł, w ich sumieniach zwyciężyły kwestie finansowe. Jak pisał jeden z czytelników magazynu „Świat Gier Komputerowych”:

„Nie okłamujmy się. Piractwo to jedyny sposób na to, żeby grać w jak najświeższe gry (...). Ja (w lutym skończyłem 15 lat) mam kieszonkowego 30-40 złotych, z czego większość przeznaczam na gazety i kompakty (...). Gra kosztuje średnio 150 zł, więc zbierałbym pół roku na JEDNĄ grę! A tak idę sobie do kumpla z nagrywarką, daje mi spis, ja mu kompakt i 35 zł, wyznaczam gry (ponad 100 tytułów w tym same nowości), a potem przychodzę dwa dni później i kompakt jest nagrany.”

źródło: Świat Gier Komputerowych, nr 6/96, skan własny

Efekty takiej postawy graczy były widoczne na Gambleriadzie '98. Wystawne stoiska dystrybutorów i producentów zastąpiły niewielkie, skromne budki. Nikomu nie opłacało się angażować w reklamowanie swoich tytułów, skoro większość zwiedzających i tak kupiłaby je później od piratów. Odbiorca elektronicznej rozrywki w Polsce wciąż był zbyt młody, dysponując nie pensją, a co najwyżej kieszonkowym.  Z poważnej imprezy handlowej Gambleriada ewoluowała zatem w okazjonalny salon gier, gdzie można było w cenie biletu sprawdzić najnowsze hity. W relacji z VIII targów (listopad 1999) reporter „Gazety Wyborczej” pisał:

„Średnia wieku tłumu to na oko 12, może 14 lat. Po wielkim, lakierowanym boisku do kosza w hali Warszawianki przewalają się gracze. Jak na meczu amerykańskiej koszykarskiej ligi NBA: głośna muzyka, tłumy widzów i zawodnicy o rozbieganych rękach. Tłuką palcami w komputerowe myszy albo klawiaturę. (...) Główną atrakcją targów jest możliwość zagrania w najnowsze gry na nowoczesnych komputerach, które niewielu graczy ma w domu. Zasada jest prosta: kupujesz bilet i, jeżeli zdołasz dopchać się do komputera, grasz do woli. Na oko ci więksi i silniejsi grają najdłużej. Zza pleców i spod pach wyglądają im mniejsi i słabsi. Czekają, aż większym się znudzi. - Już godzinę chyba tu stoję i nic - chlipie w tłumku dziesięcioletni Piotrek.”

Główny medialny patron imprezy, magazyn „Gambler”, nie zdążył opisać tej edycji targów - upadł w grudniu 1999 roku. Po ośmiu spotkaniach z graczami zakończyła swój żywot również Gambleriada.

Bartłomiej Kluska

Ilustrujące artykuł zdjęcia pochodzą z magazynów „Gambler” i „Świat Gier Komputerowych”.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Dowiedz się więcej:

Komentarze (41)

  • jinroh

    Oceniono 7 razy 5

    AMIGA to był komputer z duszą, ehhh łezka się w oku kręci ...dzisiejsze pecety czy konsole to już nie ten klimat daleko im do Amigi, dzisiejsza młodzież tego nie zrozumie bo dorastała w innych czasach

    Pokaż starsze odpowiedzi (6)

    • mdw

      0

      @excite
      A co to za dusza? Łupaliście tylko w gierki więc co to za różnica czy to była Amiga czy cokolwiek innego?

      Poza tym Amiga istnieje i rozwija się jak nigdy dotąd. I to w trzech postaciach: AmigaOS4, MorphOS, AROS. Zawsze mnie wkurza jak ktoś dawno rozstał się z jakimś środowiskiem to już uważa, że cały świat się z tym rozstał. A środowisko trwa i działa nadal.

    • don_wroc_love

      0

      @mdw
      nie każdy "lupał" wtedy tylko w gierki-to po pierwsze.
      Po drugie, przy całym moim sentymencie do przyjaciółki, Amiga może i nie jest zupełnie dead, ale to co się z nią dzieje teraz to już tylko daleki margines i czysta amatorska zabawa i żaden X1000 tego nie zmieni... Sorry Winnetou...

    • excite

      0

      @mdw
      Amiga tak się rozwija że do tej pory nie ma żadnej przeglądarki internetowej z prawdziwego zdarzenia. Amiga to trup od 15 lat, to że pozostała garstka zapaleńców pisząca oprogramowanie dla jeszcze mniejszej garstki zapaleńców nie świadczy o rozwoju.

  • oio

    0

    Jest co wspominać. Byłem na Torwarze, w Hali Mera, na Sluzewcu i na Warszawiance. Na ostatniej Gambleriadzie wzialem nawet udzial w turnieju NHL 2000... i zajalem II miejsce smile To wtedy po raz pierwszy granie w cokolwiek przynioslo mi wymierne materialne korzysci wink

    • kremowy

      0

      @oio
      Dokładnie. Byłem na tych Gambleriadach w tych wszystkich miejscach, które wymieniłeś.
      Na wyścigach wygrałem Unreal'a w konkursie, czyli nagrodę główną, a stałem przy stoisku tylko po to, żeby kubek wygrać! big_grin

      W hali Mera też brałem udział w konkursie w Virtua Cop i też tam zownowałem reszte, a to dlatego, że w domu na moim pentium233mhz siekałem w to bez przerwy, tyle że na myszy, a nie na pistolecie! big_grin

      Później na stoisku intel'a, razem z moim bratem ściągaliśmy demo Quake3Arena na każdą z tych maszyn i graliśmy na 6 kompach w multi po lanie podczas targów! big_grin

      Albo pamiętam jak na Torwarze grałem w Dungeon Keeper w namiocie, albo w Twisted Metal 2 na psx, albo na VR Helmet w Duke Nukem 3D i coś jak chyba Sub2050 o takiej łodzi podwodnej i wyglądało zajebiście, a później na drugi dzień od tego VR rzucałem pawie jak młody kot po mleku lololololol big_grin cóż, 5 klasa podstawówki hehhehe

      A najwięcej, to miałem ulotek zawsze, reklamówek, plakatów i naklejek... cały plecak.
      Ahhh, to były czasy! big_grin Dobrze to wspominam.

  • kunegunda_goryl

    Oceniono 3 razy 3

    Bardzo ciekawy artykuł. Lubię takie pełne nostalgii powroty do przeszłości. Dzięki Poly smile

  • don_wroc_love

    0

    Amiiiiga! smile
    eeech , 96rok, wciąż jeszcze wtedy miałem Amigę.
    A to logo, efekt pracy panów z Escom chyba (o ile dobrze pamiętam) (i chyba w tamtym roku stracili prawa do Amigi), to moje ulubione logo "przyjaciółki" :]

  • sila_wyzsza

    Oceniono 7 razy 7

    O rety, Amiga, Sega Saturn, Gambleriada, Pentium 133... Mam łzy w oczach, ale to przyjemne uczucie...

  • don_wroc_love

    Oceniono 2 razy 2

    @jinroh
    ano. a ilu twórców gier dzięki Ami się pojawiło, a ilu grafików.... w tym mój ulubiony z tzw. "sceny" - Lazur :]

    • jinroh

      Oceniono 2 razy 2

      @don_wroc_love

      w tamtych czasach też się podniecałem takimi obrazkami myśląc że są to oryginalne dzieła ich twórców, potem dotarło do mnie że wiele z tych prac to po prostu "odtworzone cyfrowo" prace innych (bardziej tradycyjnych) artystów

      przykładowo:

      ilustracje Grzegorza Rosińskiego w wersji Lazura
      www.ppa.pl/artykuly/pics/sekcje/publicystyka/lazur/lazur-czarna_galera.png
      www.exotica.org.uk/mirrors/gfxzone/interviews/lazur/lazur-alinoe.png
      ilustracja Gimeneza w wersji Lazura
      www.exotica.org.uk/mirrors/gfxzone/interviews/lazur/lazur-gimenez.png
      Sam autor tych obrazków (Lazur) w jednym z wywiadów komentuje to tak:

      PYTANIE: Nie ujmując Twym amigowym działaniom, często określano Twoje prace jako "copy-art" czy "redrawing". Co sądzisz o tym rodzaju rysunku?

      ODPOWIEDŹ: Oczywiście przerysowane prace nie są tym, czym jest praca autorska. To po prostu coś innego. Nie można tych dwóch rzeczy porównywać. Za czasów Amigi na polskiej demoscenie istniał kult prac autorskich, natomiast na zachodzie wszyscy robili przerysy. Idąc za przykładem najlepszych wówczas grafików na świecie (a nie byli to Polacy) i ja zabrałem się za kopiowanie, aby pokazać w końcu, że jestem w tej specjalności najlepszy na świecie. Gdy podbiłem światowe listy na najlepszego grafika, zaczęły pojawiać się głosy zarzucające mi kopiowanie prac. W odpowiedzi na te zarzuty zacząłem tworzyć coraz więcej prac mojego autorstwa. Spodobało mi się to. Dawało mi znacznie więcej swobody jako twórcy. Myślę, że obie specjalności, tzn. przerysy i własne prace, są sztuką.

    • don_wroc_love

      Oceniono 2 razy 2

      @jinroh
      no tak. pamiętam.
      ale z drugiej strony każdy musi się rozwijać i jakoś zacząć. a Lazur walnął od razu w wysokie "C" :]

      a wiesz że do dzisiaj chłopak siedzi "w branży"?

      co prawda, sam 'trochę" się nauczyłem i już nie robi na mnie takiego wrażenia jak kiedyś, ale to też jego prace spowodowały że wciągnąłem się w to co robię teraz - i za to będę go zawsze szanował :]

  • okrutny.brutal

    Oceniono 3 razy 3

    MK 2, ciągła żonglerka dyskietkami i śmierdzące skarpety moje i moich kumpli - ech, tego się po prostu nie da zapomnieć :'-)

  • don_wroc_love

    Oceniono 2 razy 2

    no i Video Toaster, Lightwave, Deluxe Paint, Proffesional Page.... :] good old days

    • neuromancer

      Oceniono 1 raz 1

      @don_wroc_love
      Imagine, Real3D czy Cinema 4D której sam do dziś używam chociaż już na "blaszaku" wink Do Amigi mam ogromny szacunek i sentyment dzięki niej, ludziom z demo sceny i magazynom znalazłem swoją profesję. Fajnie jest powspominać te dobre czasy i wiedzieć że są tu ludzie z podobnym doświadczeniem i wspomnieniami. Pozdro dla wszystkich Amigowców !

  • mchal

    0

    Wspomnienia...
    Pamietam moje rozczarowanie jak dostalem zaproszenie na turniej Virtua Fightera 2 i Mortal Kombat 3... dzien po gambleriadzie - wina poczty polskiej... uncertain

  • seba.z

    0

    Łezka w oku się zakręciła... Pamiętam, gdy jako piętnastolatek czekałem aby zagrać w Tomb Raidera. Stałem pierwszy w kolejce. Serwisant powiedział, że jest problem z uruchomieniem kompa i zajmie mu to ok 40min, że możemy przyjść później hehe... akurat. Stałem do bólu, zagrałem, było czym się chwalić kumplom smile kupiłem też wtedy Toonstruck... to były czasy...

  • makaq

    0

    Ja niestety załapałem się jedynie na jesienną Gambleriadę w 1998r. Pamiętam doskonale koszuli i ulotki o piractwie, a nawet mam je gdzieś do dzisiaj smile Z samych targów wyniosłem koszulkę Hopkins FBI, przygodówkę The X Files i Wing Commander Prophecy. Po powrocie "na wioskę" miałem czym się chwalić bo nikt nie widział nigdy na oczy oryginalnej gry i to jeszcze na 7 CD. Potem przebiła to tylko Black Dahlia na 8 CD.

  • szpynda

    Oceniono 1 raz 1

    Ech, jak zobaczyłem u kumpla Shadow of the Beast to już tak łaskawie na moje C64 nie patrzyłem...

  • cziken1

    0

    Bylem tez,nie pamietam ktory to byl rok,ale Gambleriada byla na Sluzewcu,i prezentowano pierwszego MortyrasmileJechalem specjalnie 8 godz. ze Szczecina...zeby pobyc pare godzin wsrod "swoich"wink

  • kfadrat

    0

    to na tej, czy następnej był turniej tonego hawka 2 na demowej mapie? smile do wygrania była deska do pc i pamiętam, że microsoft wymieniał pirackie gry na koszulki? big_grin

  • bartek1980

    0

    Byłem wtedy wystawcą z ramienia wydawnictwa MAG. Super czasy!

  • secretcowlevel

    0

    ktos pamieta ktora to byla gambleriada na torwarze gdzie byla TOCA racing, parappa the rapper i na PC'ta strategia dark reign?

  • excite

    0

    Przydał by się artykuł poświęcony tylko Amidze, trzymam kciuki że się kiedyś pojawi na Poly.

  • hatori

    0

    Załapałem się raz na Gambleriadę na Warszawiance. Zakupiłem wtedy Unreal mimo że wcześniej przeszedłem na "piracie" tą grę smile

  • mandella

    Oceniono 1 raz 1

    Bardzo fajny text. To byly czasy, eh, Secret Service, Top Secret, chodzenie do ulubionego sklepu, zeby wlasciciel nagral nam gre na dyskietki, modlenie sie o to, zeby nie bylo zadnych bledow, hehe. Lezka sie w oku kreci...
    „Na tle rynku pecetowego ciągle marnie wygląda rynek konsolowy. Najlepsze tytuły sprzedają się dziesięciokrotnie słabiej niż hity pecetowe.” - jak to sie wszystko zmienia, co smile

  • mdw

    0

    Byłem na tej Gambleriadzie. Pojechaliśmy głównie z zamiarem pokazania wydawcom naszej ostatniej gry na Amigę Classic ("Rycerze Mroku" - cholernie niegrywalne). Właściwie tylko z ludźmi niewielkiej wówczas firmy - Techland udało nam się pogadać na serio. W końcu gra i tak poszła do Avalon (których na Gambleriadzie nie było). Sympatycznie to wspominam. To tak pierwszy raz widziałem demo "Captured Dreams". Madd/Mysic to puszczał. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to on. smile Przy okazji kupiłem sobie tam koprocesor do mojego Blizzarda IV 1230, którego wtedy miałem w Amidze.

  • mike019204813

    0

    Po pierwsze: Super artykuł! To były czasy! Pamiętam do dziś jak byłem na Gambleriadzie na Torwarze i oglądałem na rzutniku finały turnieju Quake'a. Na lepszej imprezie o grach nie byłem nigdy i nie bardzo sobie lepszą wyobrażam. Pamiętam też tą Gambleriadę na Wyścigach - w tej koszulce "Nie ćpam..." Chodziłem potem regularnie z parę lat smile

    I jak zwykle nasuwa się od razu pytanie - czemu już nie ma takich imprez? Wtedy wykończyło branżę piractwo. OK, ale te 12 - 14 latki są dziś trzyedziestolatkami i wcale nie przestali grać. Zarabiają i kupują oryginalne gry. Kiedyś wiadomo jak było, ale obecnie mam niecałe 100 gier w pudełkach plus kilkadziesiąt na Steam'ie i liczba rośnie. I na przykład jakby zrobili znowu imprezę typu Gambleriada to jadę na 100%. Ale to musiał by być taki klimat dla geek'ów. Problem jest chyba taki, że branża poszła w trendy masowe, masowość = pieniądze. Ja czekam aż rynek dojrzeje do tego, żeby zacząć robić imprezy o charakterze nieco bardziej niszowym, dla takich graczy - geek'ów, gdzie, owszem, będą stoiska dystrybutorów z nowymi grami (na pewno też sobie ze dwie kupię, nawet jak wiem, że taniej znalazłbym pod domem), ale także znajdzie się miejsce na turniej Quake, czyli Quakeworld (tak, tak, Quake 1 żyje jeszcze, ludzie dalej grają forum.quakeworld.pl/, www.quakeworld.nu/) - na prawdę świtnie się to ogląda na rzutniku zajadając gotowaną kiełbę, będzie kilka konkursów na najlepsze demo w róznych kategoriach 64 K, 4K, sound (scene.org/) - to się świetnie ogląda normalnym ludziom jeśli jest dobrze zorganizowane i ktoś wprowadzi ich w temat, będą konkursy na najlepsze mapki/mody do popularnych gierek itd. itp. Można jeszcze sporo tematów ciekawych wrzucić.

    IMHO problem jest taki, że branża nie sfinansuje takiego przedsięwzięcia, bo spece od marketingu mają za wąskie horyzonty żeby dostrzec że taka impreza - dobrze zrobiona - zwiększy sprzedaż także nowych gier. Sorry, ale jedyne imprezy jakie się dziś robi Polsce to takie duże, ordynarne spotkania reklamowe, gdzie jest tylko i wyłącznie mowa o dwóch, trzech tytułach gier i nazywa się to Targami Gier - no bez jaj. Ludzie się już nauczyli kapitalizmu, nie nabierają się na takie prymitywne sztuczki.

    Dzisiejsi sprzedawcy są strasznie ordynarnie dosadni. Nie rozumieją, że konsument potrzebuje trochę gry wstępnej. Jak obejży sobie jakiś super turniej na rzutniku to potem kupi sobie jakąś grę po to tylko, żeby mieć pamiątkę z super imprezy. Jak organizatorzy pokażą, że na prawdę są z branży gier, np. wyrażą szacunek dla uznanych, nawet nie najnowszych tytułów robiąc turnieje w te tytułu, to udowodnią, że nie są sprzdawcami, którzy akurat trafili do branży gier, a za rok to będą samochody sprzedawać.

    Wydaje mi się jednak, że jest światełko w tunelu, klimat się powoli zmienia. Rynek jest już dosyć dojżały. Polygamia jest dobrym przykładem - nie jest przecież przykładem takiego sztampowego, szablonowego serwisu o grach, ale bardziej wszechstronnie pokazuje ciekawe tematy z różnych zagadnień związanych z grami, zachacza o inne nie związane bezpośrednio z grami, ale z komputerami i konsolami także. Skoro Agora zaryzykowała i finansuje taki portal, a Agora przecież nie amatorzy, to znaczy że dostrzegają, że wytworzyło się miejsce na inicjatywy nieco bardziej niszowe. Teraz trzeba czekać aż ktoś zaryzykuje i wyłoży kasę na prawdziwy TURNIEJ. Myślę, że ten moment się zbliża wink

    Dzieki Polygamia!
    Pozdro All!

    • mike019204813

      0

      @mike019204813
      EDIT: miało być "Teraz trzeba czekać aż ktoś zaryzykuje i wyłoży kasę na prawdziwą IMPREZĘ" smile

  • charliefrown

    Oceniono 1 raz 1

    wtedy w środowisku Amigowców określało się imprezę mianem "Lameriady". Z tego co pamiętam był to mało optymistyczny czas, kiedy liczące się firmy (Virgin, Sierra, Microprose etc) zepchnęły Ami na margines mainstreamowej rozrywki. Światło dzienne ujrzały jeszcze takie tytuły jak "Colonization", "Primal Rage", "Flight of Amazon Queen", "Subwar 2050", "Humans III", nowsze wersje Street Fightera....no i w zasadzie tyle. Resztę projektów zarzucono, gry wydawały głównie stricte Amigowe firmy, można było jedynie pomarzyć o tytułach dostępnych na platformie MS DOS/Win95.

    Artykuł świetnie eksponuje ówczesne zacofanie naszego kraju, bowiem w czasach, gdy na Zachodzie ludzie ekscytują się Tekkenem, Battle Arena Toshinden, czy pierwszą częścią Virtua Fighter, u nas rządzi Mortal Kombat 2 - głównie dlatego, że działał na powszechnie występującej konfiguracji 486 DX2(DX4). Sony prezentuje Playstation, a u nas wszystkie oczy zwrócone na Pegasusa. Pamiętam jeszcze jak w drugiej połowie lat 90. niektóre magazyny przekonywały ludzi do Super Nintendo, podczas gdy w innych krajach ludzie ustawiali się w kolejkach po Nintendo 64...

    • kremowy

      0

      @charliefrown
      Fuck yeah! Subwar 2050!!!!!
      Dzięki! Grałem w to na VR helmet i nie mogłem sobie przypomnieć za cholerę tego tytułu!
      big_grin
      Piątka!

      PS: Battle Arena Toshinden KOPAŁO ZAD!!!
      wink

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX